Patrycja Klikowska - Przez miesiąc po porodzie kobieta ma nie robić nic poza regeneracją i opieką nad dzieckiem. W Chinach kosztuje to tysiące dolarów
00:00
04:23
Jeszcze do niedawna świeżo upieczoną matką zajmowały się matka, teściowa i ciotki. Dziś coraz częściej zastępuje je personel luksusowych centrów poporodowych. W Chinach wyrósł wielomiliardowy biznes oparty na bardzo starej tradycji – i bardzo współczesnym kryzysie rodziny.
Przez pierwsze 30 dni po porodzie kobieta ma odpoczywać, dobrze jeść i nie zajmować się niczym poza regeneracją oraz dzieckiem. Ta licząca setki lat chińska tradycja, znana jako zuo yuezi – dosłownie „siedzenie miesiąca” – przez pokolenia odbywała się w domu, pod czujnym okiem starszych kobiet z rodziny, najczęściej własnej matki lub teściowej. Wszystko po to, by kobieta miała czas na nabranie sił, ale i spokojne budowanie więzi z dzieckiem.
Dziś coraz częściej kobiety tuż po porodzie przenoszą się na ten miesiąc regeneracji do eleganckich ośrodków działających niczym luksusowe hotele, w których pakiety kosztują nawet kilkanaście tysięcy dolarów. Oferta tych miejsc zdecydowanie przypomina właśnie hotel, a nie placówkę medyczną. W cenie pobytu są bowiem prywatne pokoje, całodobowa pomoc położnych, konsultacje z lekarzami i psychologami, specjalnie przygotowane posiłki wspierające regenerację organizmu, a nawet masaże czy zabiegi rehabilitacyjne.
Choć usługi skierowane są głównie do zamożniejszych rodzin, zainteresowanie nimi stale rośnie. Powód jest prosty – zmienia się chińskie społeczeństwo. Młodzi rodzice często mieszkają daleko od swoich rodzin, a tradycyjny model, w którym po porodzie kobietą opiekowały się matka lub teściowa, staje się coraz rzadszy. W jego miejsce pojawia się profesjonalna, ale płatna opieka.
To także odpowiedź na rosnącą świadomość dotyczącą zdrowia kobiet. Coraz więcej młodych matek, nawet w tak tradycyjnym społeczeństwie jak Chiny, oczekuje nie tylko pomocy przy noworodku, ale również wsparcia w dochodzeniu do siebie po porodzie, konsultacji laktacyjnych czy opieki psychologicznej.
Popularność tego typu placówek ma jednak również drugie dno. Chiny od kilku lat zmagają się z rekordowo niską liczbą urodzeń i starzeniem się społeczeństwa. Mimo zniesienia polityki jednego dziecka i kolejnych zachęt ze strony władz wiele młodych kobiet odkłada decyzję o macierzyństwie. Powodem, na który wskazują Chinki, wcale nie jest niechęć do posiadania dzieci. A przynajmniej nie we wszystkich przypadkach. Kobiety wskazują przede wszystkim na wysokie koszty wychowania dzieci, presję zawodową, ale także obawę przed utratą niezależności.
Nic więc dziwnego, że eksperci od polityki społecznej zwracają uwagę, iż luksusowe centra poporodowe nie rozwiązują tych problemów. Mogą sprawić, że pierwszy miesiąc po narodzinach dziecka będzie łatwiejszy, ale pozostają usługą dostępną przede wszystkim dla osób zamożnych. Jednocześnie pokazują, jak bardzo zmienił się model rodziny – obowiązki, które jeszcze niedawno wykonywały babcie i ciotki, coraz częściej przejmują wyspecjalizowane firmy.
Ciotki, babcie, a co z ojcami? W Chinach wszystko zmienia się bardzo powoli, jednak oraz częściej z oferty centrów korzystają również młodzi ojcowie. W wielu placówkach mogą uczestniczyć w opiece nad noworodkiem, uczyć się pielęgnacji, kąpieli czy karmienia butelką. To zmiana w kraju, gdzie przez lata opieka nad dzieckiem była uznawana przede wszystkim za domenę kobiet.
Pytanie brzmi jednak: czy możliwość spokojnego dojścia do siebie po porodzie powinna zależeć od zasobności portfela? Odpoczynek, wsparcie specjalistów i pomoc w pierwszych tygodniach z dzieckiem to niestety dzisiaj luksus, a jednocześnie – dla wielu kobiet – fundament bezpiecznego połogu i dobrego startu w macierzyństwo.
Artykuł napisany z wykorzystaniem: Ann Scott Tyson, „In China, motherhood begins with ‘sitting the month.’ The tradition is spreading”, csmonitor.com [dostęp 05.08.2026].