Co jest niezbędne dziecku do szczęścia? Wcale nie najmodniejsze zabawki, drogie wycieczki i luksusowe przedmioty. O prawdziwym sukcesie wychowawczym i dobrych wspomnieniach z domu rodzinnego decyduje coś zupełnie innego.
Psychologowie dr Sasha Hall i dr Stewart Pisecco wymienili w rozmowie z „Newsweekiem” sześć najważniejszych budulców domowego ogniska. Oto, co naprawdę warto podarować młodym ludziom, by po latach wracali pamięcią do czasów dzieciństwa i dorastania z uśmiechem rozrzewnienia.
Czytaj także: „Wakacje all inclusive nie mają żadnych szans w konkurencji z zaangażowaną obecnością rodzica” – przekonuje Wojciech Eichelberger
Czym jest miłość bezwarunkowa? W dużym skrócie to stan, który odczuwamy niezależnie od wszystkiego. Zakłada on brak oczekiwań czy projekcji. Rodzice nie powinni więc uzależniać swoich uczuć do dziecka od tego, czy ma celujące stopnie, jest uprzejme wobec starszych sąsiadów, bez marudzenia pomaga w sprzątaniu czy pokornie zgadza się na lekcje baletu, programowania lub gry na pianinie. Wprost przeciwnie – ma czuć się akceptowane i kochane bez względu na swoje zachowanie.
Jak tłumaczy dr Sasha Hall: „Taka miłość zagwarantuje dzieciom bezpieczeństwo emocjonalne. Będą wiedziały, że mogą swobodnie wyrażać uczucia, popełniać błędy i naprawiać relację po tym, jak dojdzie do konfliktu”. Dorośli powinni więc bezwzględnie wykreślić ze swojego słownika szkodliwe zwroty takie jak: „Zrób to, bo inaczej nie będę cię kochać”. Choć w krótkiej perspektywie tego typu komunikaty mogą pomóc wyegzekwować od potomków posłuszeństwo, w dłuższej podkopią ich poczucie stabilności i zaufanie do najbliższych.
Nie chodzi o wprowadzenie do swojego domu wojskowej musztry, ale o konsekwencję w tym, co wolno, a czego nie. Nie powinno być tak, że raz przymykamy na coś oko, a innym razem akurat nie jesteśmy w nastroju na pobłażanie, dlatego stanowczo sprzeciwiamy się i wymierzamy karę. Dzieci mają prawo do klarownego obrazu następstw swoich działań, aby nie musiały nieustannie zachodzić w głowę, jak tym razem zareagują dorośli.
Jak zauważa dr Stewart Pisecco, to normalne, że będą próbowały przekraczać granice i testować cierpliwość starszych. W takim wypadku zachęca, aby zachować spokój i trzymać się wcześniejszych ustaleń. Nawet jeśli napotka się opór, ważne jest, aby w żadnych wypadku nie odreagowywać swoich negatywnych emocji na dziecku. Zamiast tego należy raczej cierpliwie porozmawiać z nim, spróbować dociec, czy rozumie sytuację i wyjaśnić (nawet po raz enty), dlaczego czegoś mu zabraniamy i czemu powinno naprawić „szkody”.
Czytaj także: Naukowcy są zgodni: kary cielesne dla dzieci dają same negatywne skutki. To wniosek ze 195 badań z całego świata
Dzieci uczą się przez obserwację i naśladowanie. Na nic zdadzą się suche fakty, gdy dobry przykład nie idzie z góry. Opanowane przez dorosłych korzystne sposoby radzenia sobie z emocjami stają się dla najmłodszych punktem odniesienia – podpatrują je i dowiadują się, co robić, gdy u nich samych pojawia się złość czy smutek. To naturalne, że nawet najbardziej spełnieni i szczęśliwi rodzice doświadczają stresu, zmęczenia i zniechęcenia. Brak umiejętności regulowania trudnych emocji szybko udziela się dzieciom i prowadzi do tego, że same stają się niespokojne. Dlatego warto rozmawiać otwarcie o uczuciach, nazywać je i pokazywać, jak zdrowo na nie reagować.
Wypadki chodzą po ludziach, ale dla najmłodszych członków rodziny jest lepiej, kiedy działacie zgodnie z rutyną. Nawet jeśli ustalone pory spożywania posiłków czy pójścia spać zaburzą od czasu do czasu korki na mieście, płatający figle budzik czy rodzinne przyjęcia, znane schematy wpływają na rozwój małego człowieka zdecydowanie pozytywniej niż „domowy chaos”. – Rutyna pomaga dzieciom poczuć się bezpiecznie i zmniejsza niepewność – podkreśla dr Hall. A dzięki temu poziom stresu zmniejsza się w całej rodzinie.
Rodzicom często zdarza się, że karcą dziecko, kiedy zrobi coś nieodpowiedniego, ale milczeniem zbywają jego dobre zachowanie, co najwyżej z uznaniem kiwając głową. Każdy z nas niezależnie od wieku lubi, gdy od czasu do czasu ktoś zauważy nasze wysiłki i połechta ego miłym komentarzem. W przypadku najmłodszych ważne jest nie tylko to, że chwalimy, ale też jak to robimy. Specjaliści radzą, by unikać ogólników. Komplementując potomków, dobrze jest zwrócić uwagę na konkrety. Na przykład zamiast „dobra robota” powiedzieć „wspaniale, że rozpakowałeś swoje rzeczy po powrocie ze szkoły”. Tym samym nie tylko dasz mu powody do radości i dumy, ale także będziesz wzmacniać pożądane nawyki (i zwiększysz szanse, że żadna kanapka nie zawieruszy się w plecaku na czas wakacyjnej przerwy).
Wszyscy jesteśmy zabiegani – dorośli lawirują w labiryncie zawodowych i domowych obowiązków, dzieci po lekcjach chadzają na dodatkowe zajęcia, ale mimo napiętych grafików dobrze jest zadbać o wygospodarowanie czasu na wspólne aktywności. Nie musicie spędzać tych chwil produktywnie, nadrabiając zaległości w nauce czy ukradkiem starając się przemycić nowe umiejętości, które dobrze wróżą na przyszłość. Skupcie się raczej na beztroskiej zabawie, wspólnym jedzeniu posiłków czy czytaniu przed snem. Najlepiej odłożyć na ten czas telefony i poświęcić czas wyłącznie sobie nawzajem, nie rozpraszając się powiadomieniami i alarmami. Dzięki temu wzmocnicie swoją więź oraz zaprosicie pod swój dach poczucie bliskości i przynależności.
Czytaj także: Rodzic i jego oczekiwania, czyli jak zbudować prawdziwą relację z dzieckiem
Artykuł opracowany na podstawie: Lucy Notarantonio, „Child Psychologist Reveals Top Signs Your Kids Are Growing Up in Happy Home”, newsweek.com [dostęp: 30.40.2026]