Małgorzata Major - Stefan Karwowski wczoraj i dzisiaj. Czy współczesnych czterdziestolatków zaskakuje „Czterdziestolatek” Jerzego Gruzy?
00:00
13:57
Stefan Karwowski to etatowy polski czterdziestolatek. Dzięki wspaniałej roli Andrzeja Kopiczyńskiego w kultowym serialu Jerzego Gruzy, mamy postać przełomową w rodzimej popkulturze. I chociaż na przestrzeni lat powstawały kolejne filmy i seriale o bohaterach w podobnym momencie życia, to inżynier zamieszkały na ulicy Pańskiej w Warszawie, stał się wzorcem niczym z Sèvres.
Serial „Czterdziestolatek” zadebiutował w Telewizji Polskiej w 1974 roku, czyli ponad pół wieku temu. Głównym bohaterem jest inżynier Stefan Karwowski zatrudniony na budowie Trasy Łazienkowskiej. W pierwszym odcinku zatytułowanym „Toast, czyli bliżej niż dalej” kończy czterdzieści lat i dokonuje rachunku sumienia, rozliczając się z przeszłością. Jego żona Magda (wspaniała Anna Seniuk) i dzieci Jagoda oraz Marek z wypiekami na twarzy słuchają opowieści o koledze Piotrusiu Włodkowskim, który utopił się w gliniance. Na uroczystą kolację nie dociera przyjaciel Stefana, doktor Karol Stelmach (Leonard Pietraszak). Ma nocny dyżur i z powodu nieobecności innego lekarza nie może opuścić szpitala. Brak kolegi sprawia, że Stefan oddaje się samotnym wspomnieniom.
Serial składający się z dwudziestu jeden odcinków opowiadał perypetie Stefana i Karola, czyli dwójki czterdziestoletnich mężczyzn szukających potwierdzenia swojej atrakcyjności, witalności życiowej i pewności, że przed nimi co najmniej kolejne czterdzieści lat. Czasem były to chłopackie perypetie, częściej jednak rozważania Stefana jako głowy rodziny, męża i ojca. Bohater stara się być odpowiedzialny i poważny, ale mimo to zdarza mu się popełniać błędy i wpadać w tarapaty.
„Z jednej strony całkiem nieźle, a z drugiej trochę głupio” odpowiada Karwowski pytany przez żonę, jak się czuje w wieku czterdziestu lat. Ta odpowiedź, mimo że wygłoszona z ust przedstawiciela pokolenia przedwojennego i pierwszej inteligencji technicznej PRL, brzmi całkiem milenialsko. Karwowski właściwie nie wie, jak powinien się czuć. „Nieźle, a trochę głupio” to prawie manifest pokolenia Y. Z tym jednak inżyniera Karwowskiego łączy niewiele. Bohater w wieku czterdziestu lat ma żonę i dwójkę nastoletnich dzieci, mieszkanie w bloku oraz samochód i stabilną pracę. Milenialsi jako pokolenie prekariatu mogą pomarzyć o jego stabilności zawodowej i finansowej. Stefan nie przynosi pracy do domu (przynajmniej dopóki nie zostanie dyrektorem), spędza w niej osiem godzin dziennie, wraca na obiad punktualnie i ma czas, aby strofować dzieci oraz prowadzić życie towarzyskie.
„Ty zawsze dzielisz włos na czworo” odpowiada bohaterowi żona Magdalena. I znowu Karwowski przypomina pod tym względem rasowego milenialsa, a przecież jego życie dalekie jest od rozterek dzieciaków urodzonych w latach 80. XX wieku. Ale gdy w noc urodzin nawiedzają go duchy przeszłości, rozumiemy Stefana doskonale, zwłaszcza gdy rozliczają go z młodzieńczych marzeń. Jako pierwszy przychodzi Piotrek Włodkowski i pyta, dlaczego Karwowski nie mieszka na Madagaskarze. Możemy domyślić się, że takie było marzenie bohatera w dzieciństwie. Dotrzeć na Madagaskar. Bohater tłumaczy utopionemu w gliniance chłopcu, że po wojnie plany się zmieniły, musiał iść do gimnazjum i nie pojechał na Madagaskar, co ewidentnie rozczarowuje Piotrusia jako personifikację dziecięcych fantazji Karwowskiego.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Geniusze, hedoniści, frustraci. Z tymi bohaterami nikt nie chciałby pracować, ani sąsiadować
Jako drugi odwiedza Stefana duch nastoletniej Asi. Dziewczyna przynosi naręcze listów od Karwowskiego, z którym planowała przyszłość, a bohater żądał „dowodu miłości”. Para rozstała się, ponieważ po liceum każde z nich miało inne plany. Asia pojechała do Gdańska i miała nadzieję, że bohater do niej dołączy. Oglądają zdjęcia przyniesione przez Asię. Na jednym z nich jest pewna starsza pani. Asia pyta, czy Stefan wie, kim jest owa starsza pani. Mężczyzna odpowiada przecząco. Asia uświadamia mu, że to ona.
„Starsza pani” - tak mówi o sobie równolatka z czasów szkolnych inżyniera. Dzisiaj brzmi to zabawnie i nieco absurdalnie. Jednak bohaterowie serialu mieli zupełnie inne podejście do upływającego czasu. Częstokroć był dla nich przeszkodą do wielu pragnień i doświadczeń. Karwowski myśli o sobie jako statecznym człowieku, wobec którego społeczeństwo ma określone oczekiwania. Musi być spięty, czujny, profesjonalny. Wiek nie pozwala mu na wybuchy śmiechu, spontaniczne gesty wobec żony, albo dzieci. Bohater czuje się zobowiązany wobec swojego wieku, mimo że czasem chciałby się po prostu wyluzować.
Ostatnią zjawą z przeszłości jest młoda dziewczyna kąpiąca się w wannie Karwowskich. Stefan spotykał ją często na ulicy i w autobusie, gdy podobnie jak on, jechała do pracy. Nie śmiał nigdy jej zagadnąć, gdyż wydawała się zbyt piękna, a przez to niedostępna - z żalem wspomina jubilat. Zjawa przypomina mu o okazjach, z których nie skorzystał i do dzisiaj zastanawia się „co by było gdyby” miał więcej odwagi.
Zjawy z przeszłości rozliczają dotychczasowe życie bohatera. Sporo w tym melancholii i poczucia niespełnienia. Dlatego Stefan – jak każdy człowiek w obliczu przełomowych urodzin – ma postanowienia. I to właśnie one będą nas prowadzić przez kolejne odcinki serialu.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Pewien natarczywy mężczyzna w prochowcu. Źródła fenomenu serialu „Columbo”
Pierwsza zmianą, którą chce w swoim życiu wprowadzić Stefan jest rzucenie papierosów. Magda sceptycznie podchodzi do tego pomysłu i obawia się, że podjęta pochopnie decyzja sprawi, że mąż będzie wieczorem desperacko szukał sklepu, gdzie może kupić paczkę papierosów. Obwieszcza jednak dzieciom: „ojciec rzuca palenie papierosów”. Stefan nakazuje synowi wyrzucić papierosy do zsypu. Cała rodzina przeżywa postanowienie inżyniera. Widać, że Karwowski jest głową rodziny, i mimo że Magda też jest osobą wykształconą oraz aktywną zawodowo, to jego praca i styl życia uznawane są przez rodzinę za priorytet. A przecież praca żony również ma duże znaczenie społeczne (Magda Karwowska jest hydrolożką i pracuje przy badaniach wody i jej zdatności do spożycia).
W pracy podwładni częstują bohatera papierosami, ale dzielnie broni się przed powrotem do nałogu. Żona stara się wspierać decyzję męża, więc dzieci chodzą na palcach, żeby nie prowokować irytacji ojca.
Stefan zaczyna więcej jeść, w ten sposób zapełnia pustkę po papierosach. Co ciekawe, sama myśl o rzuceniu papierosów (ale i cygar oraz fajki) zakiełkowała w głowie bohatera po tym, jak obejrzał w telewizji dokument o negatywnych skutkach palenia. Inżynier zaczyna myśleć o tym, że chce być zdrowy i prowadzić aktywny styl życia. Nie różni się tym od współczesnych czterdziestolatków szukających powrotnej drogi do „formy życia”.
fot. materiały prasowe
Nie bez powodu serial zyskał wielką popularność w momencie premiery. Stefan jest bohaterem, z którym z łatwością mogą identyfikować się jego równolatkowie. Oczywiście wykształceni i z dużych miast, ponieważ mało prawdopodobne jest, aby mieszkaniec wsi w PRL-u miał tyle samo czasu, co Karwowski, aby rozmyślać o swoim stylu życia i braku aktywności fizycznej. Warto pamiętać, że Stefan Karwowski jest przedstawicielem uprzywilejowanej inteligencji technicznej. Polska Rzeczypospolita Ludowa potrzebowała takich specjalistów jak on, aby rozbudowywać kraj. Stefan był przydatny i mile widziany przez władze ludowe.
W odcinku czwartym „Portret, czyli jak być kochanym” Magda pyta sceptycznie męża: „A do czego ty doszedłeś Stefan?”. Bohater odpowiada: „Mam stanowisko, pracę, dom, żonę, dzieci, samochód, odznaczenia państwowe i mam w końcu czterdzieści lat dopiero”. Gdy się nad tym zastanowić ze współczesnej perspektywy, Stefan ma powody do dumy. Całe życie aktywny zawodowo, spełniony życiowo i rodzinnie, może szukać nowych wyzwań. A te wkrótce nadejdą.
Bohater przygotowuje się do wizyty dziennikarza w miejscu pracy. Wybiera na tę okazję najlepszy garnitur, ale od fotografa słyszy, że drobnomieszczańskiej elegancji należy przeciwstawić żylaste ręce, nagie torsy i twarde karki. I to wszystko na tle nowych technologii. Następnego dnia na pierwszej stronie stołecznego dziennika ukazuje się artykuł „Ludzie wielkiej budowy”, a obok zdjęcie inżyniera Stefana Karwowskiego. Załoga jest dumna i gratuluje bohaterowi sukcesu. Karwowski wygłasza mowę motywacyjną, a pracownicy proszą o autograf. Stefan czuje się doceniony. Magda rozdaje egzemplarze gazety wśród koleżanek w pracy, ale słyszy tylko drobne złośliwości. Otoczenie zazdrości Stefanowi sukcesu, a samemu zainteresowanemu do głowy uderza woda sodowa.
fot. materiały prasowe
Czytaj także: Oblicza współczesnej męskości. Najciekawsze role w polskich serialach
W odcinku piątym „Kondycja fizyczna, czyli walka z metryką” bohater mierzy się z informacją o śmierci kolegi. Sam nie wie, kim dokładnie był Maniek, nie może sobie przypomnieć zmarłego, ale fakt zgonu mężczyzny w jego wieku, napawa Stefana wielkim smutkiem. „Jeszcze 10-15 festiwali w Sopocie, 10-15 festiwali w Opolu, 4 olimpiady i po balu” – wylicza czas jaki mu pozostał. Zakłada więc, że w wersji optymalnej dożyje sześćdziesiątki.
Bohater postanawia „wziąć się za siebie”, czyli walczyć z upływającym czasem. Karol wyjaśnia Stefanowi, że musi dbać o tężyznę fizyczną, a nie tylko o rozwój intelektualny. Zaczyna myśleć o tym, jak ważna jest aktywność fizyczna, zwłaszcza na świeżym powietrzu. Niestety w przyzakładowym klubie sportowym zostaje przydzielony do sekcji brydżowej, gdzie przy stoliku w kłębach dymu papierosowego siedzą mężczyźni i grają w brydża. W ten sposób ma „złapać trochę zdrówka”.
fot. materiały prasowe
W odcinku „Włosy Flory, czyli labirynt”, czterdziestolatek mierzy się z kolejnym kompleksem mężczyzny w średnim wieku. Kolega z pracy Stefana, inżynier Popiołek chodzi do doktor Flory, żeby walczyć z łysiną. Stefan zainspirowany jego przykładem, również postanawia odwiedzić ekspertkę. Marzy o bujnej fryzurze przyciągającej uwagę płci przeciwnej.
Koniec końców Flora okazuje się szarlatanką, a jej metody „leczenia” przypominają dzisiejszą instagramową sprzedaż suplementów „na wszystko” poprzez ekspertów o niejasnym statusie.
Stefan dużo pracuje (codziennie wstaje o 5.30.), ponieważ zbliża się moment oficjalnego otwarcia Trasy Łazienkowskiej (wydarzenie miało miejsce 22 lipca 1974). To dla niego szansa na awans i przełom w karierze. W towarzystwie wielu kolegów ma już stanowiska dyrektorskie i sam inżynier również o takim marzy. To marzenie spełnia się, a Karwowski zostaje pierwszym „dyrektorem z komputera”, czyli najlepszym kandydatem na stanowisko dyrektorskie, którego wybrał komputer marki Odra trzeciej generacji. To znak czasów i powiew nowoczesnej myśli technicznej.
fot. materiały prasowe
Wraz z funkcją dyrektora przedsiębiorstwa budowlanego, przed bohaterem staje wiele nowych wyzwań. Musi odnaleźć się w biurokratycznym absurdzie, co jako człowiek czynu i myśli technicznej, znosi nie najlepiej. Trudno mu odnaleźć się także na spotkaniach dyrektorskich mocno zakrapianych alkoholem. Jak mówią mu sekretarki: każdy dyrektor cierpi na jakieś „-siątki”, czyli pięćdziesiątki, albo sześćdziesiątki. Karwowski wzbrania się przez piciem alkoholu w pracy, co jest dla otoczenia zaskakujące. Nie unika jednak choroby dyrektorskiej, czyli zawału.
W odcinku finałowym „Smuga cienia, czyli pierwsze poważne ostrzeżenie”, bohater doczekał pierwszego stanu przedzawałowego. Jest to efekt stresu w nowym miejscu pracy, nieustannej presji i oczekiwań przełożonych. Współcześnie zawał mięśnia sercowego w wieku czterdziestu lat uznajemy za anomalię, wówczas była to część życia człowieka w średnim wieku. Stefan nie jest starcem na łożu śmierci, ale tak się czuje.
Pobyt w szpitalu traktuje jak wyjazd do sanatorium i kolonie, chociaż towarzystwo w pokoju nienajlepsze. Odpoczywa i ma nadzieję, że na szybki powrót do obowiązków zawodowych. Tylko na tym się skupia, chociaż Kobieta Pracująca (w tej roli Irena Kwiatkowska) mówi mu wyraźnie, że powinien rozważyć, jak chce spędzić drugą połowę życia. Podpowiada mu, żeby zastanowił się, czego tak naprawdę chce od życia, na czym mu zależy, jemu osobiście, a nie dyrektorowi przedsiębiorstwa. Paradoksalnie to dosyć prosta, ale słuszna rada, której wszyscy powinniśmy posłuchać. Nie tylko na czterdzieste urodziny.
fot. materiały prasowe
Serial „Czterdziestolatek” dostępny jest w ofercie TVP VOD.