1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Krakowski azyl fotografki i graficzki Anity Andrzejewskiej

Krakowski azyl fotografki i graficzki Anity Andrzejewskiej

Anita Andrzejewskia i różowa lodówka, podręczny ekran do wspomnień. (Fot. Michał Mutor, Stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Anita Andrzejewskia i różowa lodówka, podręczny ekran do wspomnień. (Fot. Michał Mutor, Stylizacja: Basia Dereń-Marzec)
Zobacz galerię 8 Zdjęć
Krakowski azyl fotografki i graficzki Anity Andrzejewskiej to przystań po podróży. Zakątek, w którym codzienności towarzyszą przedmioty-wspomnienia.

Drewniane schody są tu wytarte od tysięcy kroków, lamperia olejnej farby ledwie chroni zniszczone mury. Kamienica na krakowskim Podgórzu istnieje od połowy XIX wieku i niejedno widziała. Choć takiej lokatorki jak Anita Andrzejewska nie było tu na pewno nigdy wcześniej.

Fotografka, graficzka i ilustratorka książek dla dzieci Anita Andrzejewska urodziła się w Toruniu i skończyła ASP w Krakowie. (Fot. Michał Mutor) Fotografka, graficzka i ilustratorka książek dla dzieci Anita Andrzejewska urodziła się w Toruniu i skończyła ASP w Krakowie. (Fot. Michał Mutor)

Na pierwszym piętrze, w mieszkaniu z widokiem na imponujący strzelistymi wieżami neogotycki kościół Świętego Józefa, znalazła swoje miejsce fotografka, graficzka i podróżniczka. Od szarości otoczenia oddziela ją wielokolorowa kwiecista tkanina suzani – kotara w drzwiach. Na niewielkiej przestrzeni co krok zaskakujący przedmiot. Każdy ma swoją egzotyczną historię, przywiezione z fotograficznych wypraw opowiadają o spotkaniach z ludźmi.

Ścienna szafa to praktyczny mebel z radżasthańską inspiracją. (Fot. Michał Mutor) Ścienna szafa to praktyczny mebel z radżasthańską inspiracją. (Fot. Michał Mutor)

„To suzani przywiozłam z Peszawaru. Chorowałam wtedy bardzo, dużo czasu spędziłam, kręcąc się niedaleko mojego hotelu. Często spotykałam młodego Afgańczyka, który mnie namawiał do odwiedzin w jego sklepie. W Pakistanie tradycja nie pozwala mężczyznom na kontakt z obcymi kobietami, a on był nietypowy, odważny, ale subtelny. W końcu poszłam, dostałam domowy obiad i wysłuchałam opowieści o rozłące z rodzicami, o dziecku chorym na polio. W tym mieście, gdzie wszyscy byli odlegli, on podszedł bliżej. Takie spotkania są dla mnie w podróży najcenniejsze. I kupiłam tę tkaninę”.

Udane połączenie: stare krakowskie meble i dywany przywiezione z Iranu. (Fot. Michał Mutor) Udane połączenie: stare krakowskie meble i dywany przywiezione z Iranu. (Fot. Michał Mutor)

Takich znaczących przedmiotów jest wokół Anity Andrzejewskiej dużo. Dywany na podłodze są z Iranu. „Ten z motywem zgubnej gwiazdy dostałam od koleżanki. Wiedząc, że dużo podróżuję, wybrała dla mnie dywan koczowników, który przypomina, że nie wszystko zależy od nas i kiedy ruszamy w drogę, powinniśmy czujnie wypatrywać znaków na niebie, szanować prawa natury i plany bogów”.

Tak powstają ilustracje do książek, są wspólnym dziełem Anity Andrzejewskiej, i Andrzeja Pilichowskiego-Ragno. (Fot. Michał Mutor) Tak powstają ilustracje do książek, są wspólnym dziełem Anity Andrzejewskiej, i Andrzeja Pilichowskiego-Ragno. (Fot. Michał Mutor)

Drewniana główka figurki z teatru lalek przymocowana do ściany (pociągnięta za sznureczek wysuwa długi język) i drobne kubeczki z laki są z Birmy. „Gdybym mogła teraz wstać i gdzieś pojechać, to wybrałabym Birmę, uwielbiam ją” – mówi Anita.

Za oknem zawieszone na sznurku powiewają modlitewne chorągiewki z Indii, a w tle dominuje nad okolicą kościelna wieża. Dwa światy, ten krakowski i ten azjatycki, przenikają się. Tak w życiu Anity Andrzejewskiej dzieje się od lat. Z rodzinnego Torunia przyjechała do Krakowa na Akademię Sztuk Pięknych. Kiedy zrobiła dyplom z grafiki, okazało się, że w dorosłe życie prowadzi ją druga pasja: fotografia. Zaczęła od Australii, od odwiedzin u siostry. Spotkała tam ludzi, którzy żyli wolni, tak jak chcieli, skupieni na realizacji swojego projektu. „Zrozumiałam, że też tak chcę, że chcę być w ruchu, podróżować i robić zdjęcia. Zaczęłam od pejzaży, dopiero potem odważyłam się fotografować ludzi”.

Retuszowanie odbitek w pracowni. (Fot. Michał Mutor) Retuszowanie odbitek w pracowni. (Fot. Michał Mutor)

Fotografie Anity Andrzejewskiej są czarno-białe. Realistyczne, a jednocześnie nierealne. Wychwytują z rzeczywistości drobne jej fragmenty: przejmujący portret, wysmakowany detal, zaskakujący pejzaż. Gęste od odcieni czerni i szarości uwodzą niepokojącym pięknem, wyjątkowym i osobistym spojrzeniem na świat. W kolorowym mieszkaniu na Podgórzu tych czarno-białych zdjęć nie ma. Są za to kolorowe figurki, dywany, tkaniny, poduszki, jest nawet różowa lodówka, a duża ścienna szafa błyska drobnymi lusterkami w radżasthańskim stylu. Tym radosnym przedmiotom towarzyszą drewniane meble, w miksie nowoczesności i stylowości. Miejsce fotografii jest w pracowni, tam, gdzie Anita Andrzejewska je wywołuje, w albumach i na wystawach. W pracowni powstają też ilustracje do książek. To jej druga, stacjonarna, pasja. Ze starych przedmiotów, części nieczynnych urządzeń, metalowych drobiazgów, z trudem wyszukiwanych na strychach i wyprzedażach, Anita tworzy oryginalny świat zwierząt i postaci.

Różowa lodówka to podręczny ekran do wspomnień. (Fot. Michał Mutor) Różowa lodówka to podręczny ekran do wspomnień. (Fot. Michał Mutor)

Wyobraźnia i talenty Anity Andrzejewskiej czerpią z napotkanych w życiu miejsc, ludzi, przedmiotów. Powstają dzieła wyjątkowe. Jednym z nich jest jej dom.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Materiał partnera

Jak wybrać odpowiedni materac? Porady doboru materacy do sypialni prosto od ekspertów z Hilding Anders

Odpowiedni materac musi być wykonany z dobrych gatunkowo materiałów, by właściwie pełnił swoje funkcje. (Fot. materiały partnera)
Odpowiedni materac musi być wykonany z dobrych gatunkowo materiałów, by właściwie pełnił swoje funkcje. (Fot. materiały partnera)
Materac powinien być precyzyjnie dopasowany do indywidualnych potrzeb, aby zapewnić zdrowy i komfortowy sen. Jak prawidłowo dobrać rozwiązanie do łóżka? - oddajemy głos specjalistom z Hilding Anders.

Rozmiar materaca

To podstawowa kwestia, z którą musisz się zmierzyć, wybierając nowe rozwiązanie do sypialni. Ogólnie, im większa powierzchnia do snu, tym lepiej. Niestety nie zawsze możemy pozwolić sobie na ogromne łóżko - duży mebel jest problematyczny zwłaszcza w małych i wąskich sypialniach, które łatwo zagracić. Materac musi być na tyle duży, by był wygodny, a równocześnie nie blokował dostępu do drzwi, innych mebli czy swobodnego poruszania się po pokoju.

Wybierając rozmiar materaca, warto wziąć pod uwagę dwie kluczowe kwestie:

a) przeznaczenie Szukasz materaca dla jednej czy dwóch osób? Standardowe materace do pojedynczego łóżka są dostępne w wymiarach 80x200, 90x200, 100x200, a nawet 120x200 cm, przy czym za najbardziej optymalny uznaje się ten o szerokości min. 90 cm. W przypadku dwóch użytkowników należy postawić na szersze materace 160x200, 180x200, 200x200 lub najmniejszy wariant podwójny 140x200. Dobierając rozmiar sprzętu, kieruj się przede wszystkim tym, ile miejsca potrzebujesz, by dobrze się wyspać. Na zbyt wąskim materacu partnerzy mogą na siebie wpadać, wybudzać się lub przyjmować niezdrową, skurczoną pozycję snu.

b) gabaryty ciała Rozmiar materaca powinien być dopasowany do wagi i wzrostu użytkownika. Spanie na łóżku, z którego wystają nam ręce lub nogi jest nie tyle niewygodne, co ryzykowne dla zdrowia. Dla osób o wysokiej masie ciała polecane są najszersze rozwiązania (min. 100 cm w przypadku pojedynczych łóżek i 180 cm w sypialniach małżeńskich), które umożliwią swobodne zmiany pozycji snu. Drugi wymiar, długość materaca, jest warunkowany wzrostem. Przyjmuje się, że dobry sprzęt będzie większy o 15-20 cm od długości ciała.

Biorąc pod uwagę wielość rozmaitych potrzeb, Hilding oferuje każdy model materaca w różnych wariantach. Flagowe materace, np. Cha-cha, Rumba czy Melody można nabyć aż w 7-8 rozmiarach.

Twardość materaca

Dobrze dobrany materac to taki - nie za miękki, nie za twardy - który idealnie balansuje komfort i wsparcie ciała. Na podłożu o prawidłowej twardości kręgosłup nie zapada się ani nie wygina w niepożądany sposób. Sylwetka, odpowiednio podparta, ma doskonałe warunki do relaksacji - odciążone mięśnie i stawy odprężają się, a nocne procesy regeneracji ulegają przyspieszeniu.

Twardość materaca jest najważniejszym parametrem, jeśli chodzi o wygodę wypoczynku. Warto jednak zauważyć, że odczucie to jest bardzo subiektywne. Ten sam materac w zależności od preferencji może być bowiem za twardy, za miękki lub optymalnie twardy.

W doborze odpowiedniej sztywności należy kierować się takimi parametrami jak ciężar ciała (na bazie tej charakterystyki powstała umowna skala twardości materaca), wzrost, wiek, preferowana pozycja snu czy osobiste upodobania, i tak:

  • materace o średniej twardości (np. dwustronny model Zorba) są polecane dla osób, które ważą 50-80 kg, a także tych, którzy zazwyczaj śpią na boku;
  • materace twarde (Hilding Melody) będą dobrym wyborem dla cięższych użytkowników ponad 80 kg, par o dużej różnicy wagi oraz osób, które lubią spać na plecach bądź brzuchu,
  • materace bardzo twarde (np. Hilding Modern H3/H4) są dedykowane dla najbardziej wymagających konsumentów (+100-110 kg) i użytkowników, którzy cenią sztywne podłoże do snu.
Znaczą trudnością w doborze materaca jest fakt, że ciało dynamicznie się zmienia, a sprzęt, który początkowo spełniał nasze oczekiwania, już po kilku latach może być niewystarczający. W odpowiedzi na te problemy Hilding zaproponował materac hybrydowy Electro z mechanizmem regulacji twardości na 6 poziomach i serię modeli dwustronnych, które posiadają różny stopień twardości po obu stronach rozwiązania.

Rodzaj wkładu

Po określeniu rozmiaru i twardości materaca, przychodzi czas na wybór wypełnienia w rozwiązaniu. Z pewnością niejednokrotnie słyszałeś, że materace dzielą się na piankowe, sprężynowe i hybrydowe. Każdy z nich buduje inny rodzaj wkładu, a co za tym idzie - każdy model działa w nieco inny sposób.

Jeśli zależy ci na klasycznym odczuciu sprężystości, wybierz materace sprężynowe. Nowa generacja materacy w niczym nie przypomina staromodnych rozwiązań rodem z sypialni naszych dziadków. Sprężyny kieszeniowe są wysoko elastyczne, to znaczy, że uginają się wyłącznie w miejscu nacisku, doskonale wspierając ciało, a przy tym nie skrzypiąc i nie wprawiając powierzchni w drgania.

Dla osób, które lubią wrażenie otulenia przez tkaninę polecane są rozwiązania piankowe. Modele wysokoelastyczne i materace visco precyzyjnie odwzorowują krzywizny ciała, dzięki czemu stabilizują sylwetkę na całej długości. W tej kategorii znajdziemy także specjalistyczny materac z lateksu o właściwościach antyalergicznych i przeciwgrzybiczych, który zapewnia przyjazne środowisko snu dla wrażliwych użytkowników.

Bez względu na rodzaj wypełnienia, materac musi być wykonany z dobrych gatunkowo materiałów, by właściwie pełnił swoje funkcje. Rozwiązania Hilding Anders, jeszcze przed dopuszczeniem do sprzedaży, przechodzą szereg restrykcyjnych testów, co gwarantuje wysoką jakość ich wykonania. Troska o zachowanie najwyższych standardów sprawiła, że modele Hilding zostały oznaczone międzynarodowymi certyfikatami Oeko-Tex i Znakiem Jakości AEH.

Założona w 1939r. w Szwecji firma Hilding Anders jest wiodącym producentem materacy na rynku. Obecna na Polskim rynku od 2001 roku firma podbiła serca Polaków wysoką jakością i skandynawskim stylem. W swoim portfelu firma posiada marki takie jak Hilding, Curem, Jansen, Bedding oraz Carpe Diem. Poza własną produkcją Hilding tworzy również materace dla marek takich jak Agata, Amazon BRW, Sleepmed i wiele innych.

  1. Styl Życia

Zaproś las do domu - na czym polega idea skogluft?

Zaproś las do domu - na czym polega idea skogluft?
Zaproś las do domu - na czym polega idea skogluft?
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Jeśli chcesz niewielkim kosztem sprawić, by twoje mieszanie stało się oazą spokoju, zdrowia i dobrej atmosfery – spodoba ci się koncepcja skogluft.

Skogluft (norw. leśne powietrze) – to termin stworzony przez JØrna Viumdala, norweskiego inżyniera, który pracuje z roślinami od ponad 30 lat. Kryje się pod nim koncepcja mądra i prosta: chodzi o wprowadzenie do pomieszczeń, w których najczęściej przebywasz, roślin i światła. Konkretnych roślin i konkretnego światła. Viumdal przekonuje, że przyczyną większości naszych chorób, w tym także psychicznych, jest znikomy kontakt z naturą. Zamknięci w domach z betonu i szklanych biurach, cierpimy na deficyt natury – schorzenie, które stwierdza się już nawet u małych dzieci. Jego najczęstszymi objawami są: bóle głowy, zmęczenie i zapalenie śluzówek. I nic dziwnego, że tak reagujemy, bo jak pisze w książce „Skogluft. Mieszkaj zdrowo” (wyd. Znak), to las – nie miasto – jest naszym naturalnym środowiskiem. Co więcej, jesteśmy stworzeniami o trybie dziennym, które potrzebują jasnego, białego światła, żeby móc właściwie funkcjonować. Niestety współczesne czasy zmusiły nas do życia w trybie, który nie jest dla nas zdrowy: nocne dyżury, przyjęcia czy oglądanie do późna seriali na Netfliksie. Można temu jednak zaradzić. Jak? Konstruując w domu ściankę roślinną i montując w jej pobliżu oświetlenie o spektrum światła dziennego. 

Patrz na kelwiny, nie waty

Światło o pełnym spektrum jest jak najbardziej podobne do naturalnego światła słonecznego. W takim świetle lepiej funkcjonuje roślinność, ale i człowiek. Barwę światła oznaczamy w kelwinach (K). Szukaj tego oznaczenia na opakowaniu żarówki (najlepiej zdecydować się na te typu LED). Światło chłodne o pełnym spektrum ma temperaturę około 5000 K lub wyższą. Jeśli chodzi o rośliny, światło o takiej barwie możesz zostawić im nawet w nocy; jeśli chodzi o ciebie, lepiej by dawało ci poczucie, że przebywasz na łonie natury w środku dnia, nawet jeśli z różnych powodów musisz przebywać w pomieszczeniu. Zatem wieczorem możesz wybrać światło o barwie ciepłej, przyciemnionej, a do czytania lub pracy – światło o barwie neutralnej. Chłodna jest najlepsza jako punktowe oświetlenie.

Jedna roślina, wiele możliwości

Zdaniem Viumdala skogluft daje takie same właściwości jak kąpiele leśne, oczywiście w pomieszczeniach (wprowadza nas w stan spokoju i zadowolenia oraz redukuje stres). Jeśli więc nie możesz udać się do lasu, sprowadź go do domu. Dodatkowa korzyść jest taka, że rośliny – a zwłaszcza ich niektóre gatunki – oczyszczają powietrze z potencjalnie szkodliwych składników. Takim gatunkiem jest epipremnum złociste – roślina o długich pnączach, która, choć przybyła do nas z wysp na Pacyfiku, świetnie czuje się w naszym klimacie i jest bardzo łatwa w uprawie. No i idealnie nadaje się do stworzenia ścianki roślinnej. Potrzebujesz do tego około dwudziestu roślin, po cztery w pionie i pięć w poziomie, ustawionych tak, aby tworzyły kwadrat o wielkości metr na metr.

Epipremnum złociste. (Fot. iStock)  Epipremnum złociste. (Fot. iStock) 

Możesz ułożyć je w systemie ramowym –  składa się na niego stelaż podwieszany na ścianie za pomocą kilku wkrętów oraz cztery skrzynki na kwiaty, które przymocowujesz do tej ramy. Poszukaj takiego modułu w sklepach ogrodniczych lub w Internecie. Inną opcją są pojedyncze skrzynki kwiatowe, które zawieszasz na ścianie jedna pod drugą oraz obok siebie – lub stawiasz je na półkach. Są również systemy automatyczne – bardziej skomplikowane – montowane czasem we wnętrzach budynków użyteczności publicznej. Mają one zintegrowane podlewanie, prąd i odpływ, ale są znacznie droższe. Tańsza wersja w zupełności ci wystarczy. Co istotne, epipremnum podlewasz tylko raz na trzy tygodnie. 

Spodziewane efekty

Wysiłek i wydatek niewielkie, a przynoszą znaczące korzyści. Viumdal przetestował swoją koncepcję w mieszkaniach i biurach i stwierdził następujące efekty u korzystających z niej osób: znaczne zwiększenie chęci do życia oraz żywotności, obniżenie poziomu odczuwalnego stresu, podwyższenie odporności organizmu, zmniejszenie dolegliwości bólowych, szybszy powrót do zdrowia po chorobie, znaczna poprawa koncentracji oraz większe poczucie spokoju. Plus czystsze powietrze w domu. (Dokładne wyniki przedstawia w swojej książce). W dodatku – jak pięknie to wygląda!

 

JØrn Viumdal,„Skogluft. Mieszkaj zdrowo” (wyd. Znak) JØrn Viumdal,„Skogluft. Mieszkaj zdrowo” (wyd. Znak)

  1. Styl Życia

Balkon - twój kokon, oaza, schronienie. Zainspiruj się

Orientalne lampiony, świece zapachowe, poduszki, dywanik -  balkon może być  dobrym miejscem do relaksu. (Fot. Westwing, westwingnow.pl)
Orientalne lampiony, świece zapachowe, poduszki, dywanik - balkon może być dobrym miejscem do relaksu. (Fot. Westwing, westwingnow.pl)
Zobacz galerię 16 Zdjęć
Dni coraz dłuższe, wieczory coraz cieplejsze, a o siedzeniu w kawiarnianym ogródku na razie możemy zapomnieć. Pozostają balkony. Nawet najmniejszy taras może się stać przyjemnym zakątkiem, oazą, miejscem, gdzie z chęcią napijesz się kawy, poczytasz albo beztrosko popatrzysz w niebo. 

  1. Styl Życia

Spokój pod miastem

Ola Buczkowska-
Przeździk, scenografka i fotografka w swoim domu w Konstancinie (Fot. Jakub Pajewski)
Ola Buczkowska- Przeździk, scenografka i fotografka w swoim domu w Konstancinie (Fot. Jakub Pajewski)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Ten podwarszawski dom od ponad stu lat należy do tej samej rodziny. Kiedyś letniskowy, dziś całoroczny, przez lata był unowocześniany, ale zachowała duszę i pozostaje azylem dla Oli Buczkowskiej - Przeździk i jej bliskich. 

Ten podwarszawski dom od ponad stu lat należy do tej samej rodziny. Kiedyś letniskowy, dziś całoroczny, przez lata był unowocześniany, ale zachowała duszę i pozostaje azylem dla Oli Buczkowskiej - Przeździk i jej bliskich.

Konstancin-Jeziorna jest dla Oli Buczkowskiej- Przeździk czymś innym niż dla większości jego mieszkańców. Nie jest symbolem statusu społecznego ani manifestacją sukcesu. Nie jest też podmiejską pułapką izolującą od życia wielkiego miasta. Od dzieciństwa jest dla niej rodzinnym gniazdem.

Centralną przestrzenią mieszkania jest teraz jadalnia z balkonowym oknem. Króluje w niej duży biały stół, przy którym toczy się życie rodzinne: posiłki, zabawa, nauka. Biała jest też podłoga, która nadaje wnętrzu lekkość i jasność. (Fot. Jakub Pajewski) Centralną przestrzenią mieszkania jest teraz jadalnia z balkonowym oknem. Króluje w niej duży biały stół, przy którym toczy się życie rodzinne: posiłki, zabawa, nauka. Biała jest też podłoga, która nadaje wnętrzu lekkość i jasność. (Fot. Jakub Pajewski)

Stara willa, w której mieszka Ola, to współczesna mutacja domu zbudowanego przez jej pradziadka, dr. Wejnerta, jednego z założycieli konstancińskiego uzdrowiska. Powstała w latach 20. XX wieku, stoi, jak wszystko tu wówczas, na piaszczystej działce porośniętej sosnami. Drewniana i skromna, służyła rodzinie warszawskiego lekarza jako dom letniskowy. Z czasem wiele tu się zmieniło. Wokół wyrosły z jednej strony potężne rezydencje z wysokimi płotami, a z drugiej – bloki stanowiące fragment Stoceru, słynnego szpitala ortopedycznego, zbudowanego w czasach PRL. Działka się skurczyła, została przymusowo wywłaszczona, starych sosen tez mniej niż dawniej, często łamały się pod ciężarem śniegu. Dom jest dziś jakby ukryty miedzy sąsiadującymi z nim rzeczywistościami z różnych epok. Czas zmieniał nie tylko otoczenie, ale też sama wille. Podzielono ja na dwie niezależne części, które należały do dwóch córek doktora: Ireny, babci Oli, i Lili. Dziś tylko połowa domu pozostaje w rękach rodziny. Był remontowany i rozbudowywany. Na parterze jest mieszkanie mamy, Anny Buczkowskiej, artystki, twórczyni gobelinów, a na pietrze – właśnie Oli, scenografki ™i fotogra™fki. Spędziła tu niemal całe życie, poza przerwa na studia w Łodzi i krótkim epizodem mieszkania w centrum Warszawy.

Biała kuchnia doskonale zaaranżowana w małej przestrzeni przez studio projektowe Izy Buckiej, udekorowana rysunkami córek Mai i Hani (Fot. Jakub Pajewski) Biała kuchnia doskonale zaaranżowana w małej przestrzeni przez studio projektowe Izy Buckiej, udekorowana rysunkami córek Mai i Hani (Fot. Jakub Pajewski)

Domowa kolekcja ceramiki – ręcznie robiony serwis do kawy pochodzi z Majoliki Nieborów. (Fot. Jakub Pajewski) Domowa kolekcja ceramiki – ręcznie robiony serwis do kawy pochodzi z Majoliki Nieborów. (Fot. Jakub Pajewski)

Na półkach z książkami zbiór albumów poświęconych sztuce. (Fot. Jakub Pajewski) Na półkach z książkami zbiór albumów poświęconych sztuce. (Fot. Jakub Pajewski)

Na piętro prowadza stare drewniane schody pomalowane gołębioszara olejna farba. I stopnie, i metalowa poręcz pamiętają dawne dzieje, kiedy na pietrze był letni apartament dziadków Oli. Potem, w latach 80., rodzice dostosowali przestrzeń do codziennego użytku, dzieląc ja na dwie sypialnie – dla siebie i córek.

Mały stolik vintage, na nim ceramiczne pamiątki autorstwa ojca Oli. (Fot. Jakub Pajewski) Mały stolik vintage, na nim ceramiczne pamiątki autorstwa ojca Oli. (Fot. Jakub Pajewski)

Po kolejnej transformacji domu góra stała się niezależnym mieszkaniem. Są tu nowoczesna cześć kuchenna z białymi blokami szafek, pokój dla córek Oli i sypialnia w subtelnych, przygaszonych kolorach.

Lniana pościel to kompozycja kilku odcieni zgaszonych barw. Papierowy lampion, przywieziony z podroży do Paryża, daje miękkie, ciepłe światło. (Fot. Jakub Pajewski) Lniana pościel to kompozycja kilku odcieni zgaszonych barw. Papierowy lampion, przywieziony z podroży do Paryża, daje miękkie, ciepłe światło. (Fot. Jakub Pajewski)

Choć mieszkanie jest pełne życia, bo zamieszkane przecież także przez dwie energiczne dziewczynki i ich zabawki, pozostaje jednocześnie spokojne, skromne. I pogodnie jasne dzięki wykorzystaniu przezroczystych tkanin, starych luster, szklanych drzwi i naturalnego światła. 

Dominującej bieli towarzysza zgaszone błękity i róże, szarości i beze. Przesuwane oszklone drzwi pozwalają wyciszyć wieczorem sypialnie dzieci, ale nie zamykają optycznie przestrzeni. (Fot. Jakub Pajewski) Dominującej bieli towarzysza zgaszone błękity i róże, szarości i beze. Przesuwane oszklone drzwi pozwalają wyciszyć wieczorem sypialnie dzieci, ale nie zamykają optycznie przestrzeni. (Fot. Jakub Pajewski)

Ola uwielbia stare lustra – zdobią ściany, pełniąc też użyteczną funkcje. (Fot. Jakub Pajewski) Ola uwielbia stare lustra – zdobią ściany, pełniąc też użyteczną funkcje. (Fot. Jakub Pajewski)

Razem z miękkim światłem z trzech stron wpadają tu cisza i powietrze przesycone sosnowymi olejkami. I spokój. Dla rodziny Oli stary dom pozostaje azylem pomimo zmian wokół i w życiu. Może czekają go kolejne, może w ogrodzie powstanie pracownia. Ale to przyszłość.

Ozdoba łazienki jest ogromne lustro wypełniające niewielka przestrzeń odbitym światłem. Rośliny wprowadzają kolor na białym tle wnętrza.(Fot. Jakub Pajewski) Ozdoba łazienki jest ogromne lustro wypełniające niewielka przestrzeń odbitym światłem. Rośliny wprowadzają kolor na białym tle wnętrza.(Fot. Jakub Pajewski)

Ola i jej mąż, tez fotograf, tworzą wspólnie ‘firmę Budzik Studio, pracują głównie na planach zdjęciowych, tworzą książki, katalogi, reportaże. Dużo podróżują całą rodziną. A dom zawsze na nich czeka.

 

  1. Styl Życia

Barwa daje energię! Jak oddziałują na nas konkretne kolory we wnętrzach?

Barwy wpływają na nastroje i zdrowie, potrafią oddać naszą osobowość i obudzić w nas konkretną energię. (Fot. iStock)
Barwy wpływają na nastroje i zdrowie, potrafią oddać naszą osobowość i obudzić w nas konkretną energię. (Fot. iStock)
Temat kolorów powraca jak bumerang jesienią, kiedy żywych barw zaczyna nam bardzo brakować. Jest na to sposób - wystarczy wprowadzić soczyste kolory do pożywienia, garderoby, a także do wnętrz.

Jean-Gabriel Causse, projektant i  członek Francuskiego Komitetu Kolorystycznego, w książce „Niesamowita moc kolorów” wyjaśnia, jak oddziałują na nas konkretne barwy we wnętrzach.

  • Błękit – uwalnia kreatywność, chłodzi, uspokaja, ułatwia skupienie. Zalecany w łazience i sypialniach osób cierpiących na bezsenność, ale niezalecany w kuchni, salonie i w domach osób cierpiących na depresję.
  • Czerwień – rozgrzewa, pobudza, zwiększa ochotę na seks, skłania do szczerości i komunikacji, ale też pomaga w skupieniu (np. w teatrze). Niezalecana w nadmiarze w sypialni (chyba że mamy problem z porannym wstawaniem) oraz w kuchni, pożądana w salonie i w postaci dodatków w każdym wnętrzu.
  • Róż – pobudza, daje nadzieję i optymizm. Łagodzi napięcie – dobrze dodawać go w pomieszczeniach, gdzie jesteśmy narażeni na stres.
  • Zieleń – daje energię i wytchnienie mieszczuchom, ale raczej niepolecana w pokojach. Wskazana w kuchni – pobudza apetyt. Równoważy i wzmacnia zaufanie.
  • Szarość – uspokaja, tonizuje, sprzyja kontemplacji. W nadmiarze daje wrażenie chłodu i bezosobowości.
  • Biel – jako barwa dominująca zalecana tylko w łazience, bo wzmaga wrażenie czystości. Powiększa i odbija światło, ale nie jest zalecana w biurach, gdyż sprzyja depresji. Jako kolor ścian sprawdza się, jeśli przynajmniej jedna jest pomalowana w silnie kontrastującym kolorze.
  • Turkus – kolor świeżości, młodości i harmonii. Pomaga walczyć z depresją i łagodzi wzburzenie. Pasuje wszędzie.
  • Żółć – barwa wzmacniająca, ciepła, ale niepobudzająca.Łagodzi przygnębienie. Zalecana w salonach, jadalniach i kuchni. Ułatwia komunikację, wzmaga apetyt.
  • Fiolet – sprzyja zasypianiu, refleksji, skupieniu, w jasnym odcieniu – wzmaga pożądanie, jest więc zalecany w małżeńskich sypialniach.
  • Pomarańcz – dodaje otuchy i pobudza uwagę. Łagodzi problemy trawienne, sprawdzi się w kuchni i jadalni.
  • Brąz, beż – kolory ciepłe i uspokajające, dające poczucie bezpieczeństwa. Ale też barwy nostalgii, stagnacji. Dobre w górskich domkach, ale niezalecane w kuchniach, łazienkach czy salonach.