1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Roman Paszke: kapitan, który w wieku 75 lat wciąż bije rekordy na morzu

Roman Paszke: kapitan, który w wieku 75 lat wciąż bije rekordy na morzu

(Roman Paszke na łódce podczas treningu do regat Brassfahrt w maju 2026r. Fot. materiał prasowy)
(Roman Paszke na łódce podczas treningu do regat Brassfahrt w maju 2026r. Fot. materiał prasowy)
Spędziliśmy z nim trzy dni w Lubece. Oto, co zobaczyliśmy.

Roman Paszke ma 75 lat, ponad 200 tysięcy mil morskich za sobą i nadal regularnie trenuje. W maju 2026 roku jego załoga wystartowała w regatach Brassfahrt w niemieckim Travemünde, na wodach Zatoki Meklemburskiej. Na jachcie klasy Figaro 3 Lara Jane zajęła czwarte miejsce. Spędziliśmy z kapitanem i jego zespołem trzy dni w Lubece, na zaproszenie Totalizatora Sportowego.

To był wyjazd, który pozwolił zobaczyć Romana Paszke w codziennej pracy: przed startem, na wodzie, podczas rozmów z załogą. W regatach liczą się przygotowanie, podział zadań, koncentracja i doświadczenie. Paszke przez lata nauczył się funkcjonować właśnie w takim rytmie.

Kim jest Roman Paszke

Roman Paszke urodził się 25 maja 1951 roku w Gdańsku. Morze było obecne w jego życiu od dzieciństwa. Jego ojciec żeglował, a on sam dorastał w mieście, w którym port i woda są częścią codzienności. Szczególne znaczenie miała dla niego Twierdza Wisłoujście, miejsce, do którego wraca we wspomnieniach z dzieciństwa.

Skończył Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Ma stopnie trenera żeglarstwa, kapitana jachtowego żeglugi wielkiej i kapitana motorowodnego. Jest członkiem londyńskiego Royal Ocean Racing Club oraz polskich klubów morskich. W swojej karierze przepłynął ponad 200 tysięcy mil morskich. To dystans porównywalny z prawie dziesięcioma okrążeniami kuli ziemskiej.

Od ponad 40 lat zajmuje się żeglarstwem regatowym, szkoleniem załóg i organizacją projektów oceanicznych. Jego nazwisko łączy się z ważnymi momentami polskiego żeglarstwa, w tym z budową nowoczesnych jachtów pełnomorskich i startami w międzynarodowych regatach.

Rekordy, które ustanowił

Lista osiągnięć Paszke jest długa. Dwukrotnie zdobył Srebrny Sekstant, jedno z najważniejszych polskich wyróżnień żeglarskich. Pierwszy raz za zwycięstwo w regatach Admiral’s Cup w 1997 roku, drugi za udział w regatach jachtów wielokadłubowych The Race 2000.

W październiku 2009 roku ustanowił rekord na trasie Świnoujście Gdynia. Pokonał ją w 8 godzin, 55 minut i 50 sekund. Poprzedni rekord był dłuższy o ponad cztery godziny. Dwa lata później pobił rekord świata na Atlantyku. Trasę z Gran Canarii do Gwadelupy, liczącą 3250 mil morskich, jego załoga przepłynęła w 8 dni, 1 godzinę i 53 minuty. Wcześniejszy rekord wynosił 14 dni.

(Marcin Ślęzak i Roman Paszke podczas treningu na nowej łódce klasy Figaro 3 - Lara Jane Fot. materiał prasowy) (Marcin Ślęzak i Roman Paszke podczas treningu na nowej łódce klasy Figaro 3 - Lara Jane Fot. materiał prasowy)

W 1989 roku Paszke zorganizował budowę pierwszego polskiego jachtu hi-tech klasy One Ton Gemini. Była to pierwsza polska pełnomorska jednostka z kadłubem z włókien węglowych. Później założył stocznię Gemini International, w której powstały kolejne jachty, w tym MK Café i MK Café Premium.

W 2000 roku stał na czele polskiego programu Race 2000. Polska załoga wystartowała wtedy w regatach dookoła świata The Race i zajęła czwarte miejsce. Był to jeden z najważniejszych polskich projektów oceanicznych tamtego czasu.

Szersza publiczność mogła zobaczyć go także w programie TVN „Przez Atlantyk” z 2022 roku. Paszke był kapitanem i jednym z opiekunów rejsu, podczas którego sześć znanych osób przepłynęło jachtem z Gran Canarii na Gwadelupę. Program pokazywał pracę załogi, życie na ograniczonej przestrzeni i codzienność rejsu przez ocean.

Trzy dni w Lubece

W maju 2026 roku spędziliśmy trzy dni z Romanem Paszke i jego załogą. Wyjazd odbył się na zaproszenie Totalizatora Sportowego, którego kapitan jest ambasadorem od grudnia 2025 roku. Celem było zobaczenie z bliska regat Brassfahrt w Travemünde, ale też rozmowy o pracy załogi, przygotowaniach i codzienności profesjonalnego żeglarza.

Pierwszy dzień rozpoczął się w Lubece. To miasto o mocnej historii handlowej, przez wieki związane z Hanzą. Program miał spokojny, miejski charakter. Był lunch w historycznej Lübecker Kartoffelkeller, mieszczącej się w gotyckich piwnicach pod dawnym szpitalem Ducha Świętego, spacer po centrum i kolacja kapitańska w Schiffergesellschaft. To XVI-wieczny dom gildii szyprów i jedna z najstarszych restauracji w Niemczech. Wieczorem pojawił się też polski akcent. Wystąpił zespół szantowy, w którym zaśpiewał Henryk Czekała, lider kultowych Mechaników Shanty, razem z okazyjnym triem Szkocka Trupa.

Ten pierwszy dzień był ważny także dlatego, że pozwolił zobaczyć kontekst, w którym odbywały się regaty. Lubeka i Travemünde są mocno związane z wodą, portem i żeglugą. Są to miejscowości gdzie tradycja morska jest nadal widoczna w przestrzeni miasta, restauracjach, marinie i w życiu codziennym.

(Widok na Travemünde, z Zatoki Meklemburskiej Fot. Materiał prasowy) (Widok na Travemünde, z Zatoki Meklemburskiej Fot. Materiał prasowy)

Drugiego dnia przenieśliśmy się do mariny w Travemünde, nadbałtyckiego kurortu będącego częścią Lubeki. Przed południem wypłynęliśmy na wody Zatoki Meklemburskiej na jachcie Hanse 575. To był moment, w którym można było zobaczyć przygotowania do regat z bliska.

W czasie rozmów wracały tematy, które tworzą biografię Paszke: budowa pierwszych polskich jachtów z włókna węglowego, samotne rejsy, sztormy na Atlantyku, praca z zespołem i odpowiedzialność kapitana. Dużo miejsca zajmowały też sprawy praktyczne: sprzęt, trening, stan łódki, kalibracje sprzętów, warunki pogodowe i przygotowanie do startu. Żeglarstwo to sport, który wymaga dyscypliny, powtarzalności i umiejętności przewidywania.

Tego dnia uczestniczyliśmy również w odprawie teamów regatowych przed startem. Organizatorzy omawiali zasady, trasę, bezpieczeństwo i warunki.

Trzeciego dnia obserwowaliśmy start regat z plaż Travemünde. To szerokie, nadbałtyckie plaże, które same w sobie są jednym z najbardziej charakterystycznych punktów kurortu.

Z lądu start regat wygląda trochę inaczej, niż można się spodziewać. Łodzie przez chwilę pływają w jedną stronę, zawracają, ustawiają się i znów ruszają, żeby złapać najlepszą pozycję przed linią startu. Dopiero po sygnale wypływają dalej i zaczyna się właściwa rywalizacja.

Regaty Brassfahrt odbywały się od 22 do 24 maja. Samo ściganie miało nocny charakter: start w sobotę, a pierwsze jachty wracały na metę następnego poranka. Trasa była zapowiadana jako maksymalnie 125 mil morskich przez Zatokę Lubecką i Meklemburską.

W praktyce zawodnicy przepłynęli około 95 mil morskich, dlatego o tych regatach mówi się też jako o 100 milach przez zatokę.

Załoga Romana Paszke zajęła czwarte miejsce. Wynik był ważny, ale równie ważny był sam obraz kapitana, który w wieku 75 lat nadal startuje, trenuje, pracuje z załogą i pozostaje w realnej sportowej rywalizacji.

Ambasador LOTTO

W grudniu 2025 roku Totalizator Sportowy ogłosił roczną współpracę z Romanem Paszke. Kapitan został ambasadorem marki LOTTO. Współpraca ma związek z wartościami, które spółka chce komunikować przez sport: dyscypliną, konsekwencją, odwagą i pracą zespołową.

(Żagiel z nadrukowanym plakatem jubileuszowym z okazji 70-lecia Totalizatora Sportowego na łódce Romana Paszke Fot. materiał prasowy) (Żagiel z nadrukowanym plakatem jubileuszowym z okazji 70-lecia Totalizatora Sportowego na łódce Romana Paszke Fot. materiał prasowy)

Jednym z głównych celów partnerstwa jest próba pobicia rekordu na trasie Świnoujście Gdynia lub w relacji odwrotnej, na jachcie klasy Figaro 3. Projekt wpisuje się także w jubileusz 70-lecia Totalizatora Sportowego. Z tej okazji spółka zorganizowała ogólnopolski konkurs na plakat jubileuszowy we współpracy ze Stowarzyszeniem Twórców Grafiki Użytkowej. Wzięło w nim udział ponad 800 artystów. Plakat 70-lecia, które pojawiło się na żaglu łódki Paszke, miało premierę podczas regat na wodach Zatoki Meklemburskiej.

Czytaj także: 70 lat gry o więcej. Wspólna historia sportu, kultury i codziennych wyborów

Życie poza regatami

W życiu prywatnym Paszke także pozostaje blisko morza. W 2013 roku wziął ślub z Magdaleną. Uroczystość odbyła się na pokładzie katamarana Gemini 3 w sopockiej marinie. Rok później, gdy miał już ponad 60 lat, urodził się ich syn Eryk. Paszke ma również dorosłą córkę Annę, urodzoną w 1981 roku.

Dziś jego syn pływa już na optymiście i zna podstawy żeglarskich węzłów. Kapitan mówi o tym etapie życia spokojnie. Regaty są nadal obecne, ale ważne miejsce zajmuje rodzina. W tym sensie jego historia nie jest wyłącznie opowieścią o rekordach. To także zapis długiej pracy, zmieniających się priorytetów i wytrwałości, która pozwala wracać mu na wodę.

grafika

W wieku 75 lat Roman Paszke nadal startuje, trenuje załogę i przygotowuje kolejne projekty. Sam mówi o „zdrowym strachu”, bez którego na oceanie trudno przetrwać. Po trzech dniach w Lubece i Travemünde widać było, że dla niego żeglarstwo nadal jest konkretną pracą: wymagającą, techniczną i opartą na odpowiedzialności.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email