Roszczeniowość – niektórzy twierdzą, że to plaga naszych czasów. Roszczeniowi są rodzice dzieci, roszczeniowi są klienci sklepów, a nawet pracownicy wobec swoich pracodawców (a najwięcej pod tym względem obrywa pokolenie Z). Czy faktycznie współczesna kultura kształtuje roszczeniowych egocentryków? Wskazujemy możliwe przyczyny tego zjawiska i podpowiadamy, jak rozpoznać w swoim kręgu znajomych osobę bezkrytycznie oczekującą przywilejów.
Uporządkujmy podstawy. Czym jest właściwie roszczeniowość? To inaczej mentalność człowieka przekonanego o tym, że wszystko mu się należy. Wierzy on, że zasługuje na specjalne traktowanie ze strony innych ludzi oraz instytucji, chociaż nie ma ku temu obiektywnych podstaw – bo nie ma ani specjalnych zasług, ani sobie na takie traktowanie nie zapracował. Osoba roszczeniowa swoje przywileje uważa za coś oczywistego, a nie coś, na co powinna sobie zasłużyć lub uzyskać poprzez zasadę wzajemności (dominuje przekonanie: „ty dajesz, ja biorę” – nigdy odwrotnie). I taką postawą irytuje tych, którzy naprawdę ponoszą duże wysiłki, by poprawić jakość swojego życia.
Roszczeniowość często wiąże się z tzw. poczuciem uprawnienia (entitlement) – przekonaniem, że zasługuje się na specjalne traktowanie, nagrody lub względy bardziej niż inni ludzie. A taka postawa z kolei najczęściej ma swoje korzenie w dzieciństwie i bierze się ze specyficznego modelu wychowania.
Roszczeniowi dorośli to zwykle dzieci rodziców, którzy nie stawiali swojemu potomstwu granic i wychowywali je w przekonaniu, że wszystko mu wolno i wszystko się należy. Rzadko mówili swoim dzieciom „nie”, natychmiast zaspokajali ich potrzeby oraz nie pozwalali na to, by odczuwały na własnej skórze konsekwencje własnych czynów. Mały człowiek wychowywany w ten sposób nabiera przekonania, że świat kręci się wokół niego – i z taką postawą wchodzi w dorosłość.
Kolejne źródło roszczeniowości to wychowywanie przez rodziców, którzy nie dali swojemu dziecku realnego wsparcia emocjonalnego i zastępowali je pochlebstwami oraz wmawianiem mu, że jest wyjątkowe. Dotyczy to np. rodzin, w których sukces zawodowy i prestiż stawiane były na pierwszym miejscu. Rodzice byli wiecznie zajęci, niezaangażowani emocjonalnie w budowanie więzi z dziećmi i nie potrafili okazać im bliskości w trudnych chwilach. Zamiast tego karmili je opowieściami o ich wyjątkowym statusie, ponadprzeciętnych zdolnościach, atrakcyjności, bogactwie rodziny, z której się wywodzą itd. Z czasem więc dziecko nauczyło się zakładać maskę kogoś bardzo ważnego i zasługującego na specjalne traktowanie, co pomagało mu przezwyciężać wewnętrzne problemy i wstyd nigdy niedostrzeżone przez opiekunów.
„Co z tego będę miał?”
To znak, że masz do czynienia z kimś, kto myśli przede wszystkim w kategoriach własnych potrzeb i oczekiwań – a bezinteresowność to dla niego czysta abstrakcja. Czy warto mieć kogoś takiego w gronie swoich znajomych? Jeśli lubisz być wykorzystywana i nie móc polegać na drugiej osobie, to tak, ale w przeciwnym razie lepiej obrócić się na pięcie i postawić kreskę na takiej relacji.
„Dlaczego inni to mają, a ja nie?”
W ludziach roszczeniowych wciąż gdzieś głęboko skrywa się mały chłopiec lub mała dziewczynka, którym ktoś kiedyś wmówił, że są lepsi od wszystkich i wszystko im się należy. Taki niedojrzały sposób myślenia tkwi w nich po dziś dzień, przez co mogą od czasu do czasu uraczyć innych zdaniem brzmiącym jak z piaskownicy. Jedyna różnica polega na tym, że kiedyś zazdrościli kolegom nowego wiaderka i grabek – dziś samochodów, domów, sukcesów i tak dalej. Niestety szanse, że ktoś wyrośnie z roszczeniowej postawy 5-latka są bardzo niskie.
„Możesz to dla mnie zrobić?”
Jeśli wyjątkowo często słyszysz taką prośbę od kogoś, kto sam nie pali się do okazywania ci wsparcia, prawdopodobnie masz do czynienia z roszczeniową jednostką. Dodatkowo, takie osoby mają tendencję, by w podobnych sytuacjach podkreślać swoją ważność – tak jakby spełnienie ich prośby było dla innych nobilitacją.
„To nie mój problem”
Mając w gronie bliskich osób kogoś o postawie roszczeniowej, musisz zawsze liczyć się z tym, że w decydującym momencie może odwrócić się do ciebie plecami. Przy czym twoje zasługi dla nich nie grają żadnej roli. W słowniku osoby roszczeniowej nie występuje termin „wzajemność”. Spełnianie jej potrzeb jest oczywiste i naturalne jak prawa fizyki – ale gdy ty oczekujesz pomocy, musisz przygotować się na odmowę (albo w najlepszym razie liczyć na nadzwyczajny akt łaski).
„Jesteś niesprawiedliwa”
Odmawiasz? Stawiasz granice? Od roszczeniowej osoby usłyszysz, że „to nie fair” i „jesteś niesprawiedliwa”. W grze zwanej życiem taka jednostka od początku bowiem grała na kodach – zwykle wszystko układało się dokładnie tak, jak sobie tego życzyła, więc trudno jej przyswoić twarde reguły, które rządzą prawdziwą rzeczywistością.
„Ty masz łatwiej”
W świecie osoby roszczeniowej przywileje i sukcesy nie są wynikiem ciężkiej pracy, lecz są komuś dane lub nie. Dlatego zwróć uwagę na to, którzy z twoich znajomych mają tendencję do umniejszania twoich osiągnięć i wyolbrzymiania własnych krzywd. To typowy wzorzec myślenia ludzi, którzy nie potrafią i nie chcą przyjąć do wiadomości, że aby żyć dobrze i wygodnie, czasem trzeba na to zasłużyć. Wygodniej jest im myśleć, że los się na nich uwziął, a inni mają po prostu większe szczęście.
Największym błędem, jakim możesz popełnić w kontaktach z osobami roszczeniowymi, jest dostosowywanie się do ich żądań i robienie tego własnym kosztem. Porzuć od razu nadzieję, że w kimś takim odezwie się sumienie i kiedyś ci się odwdzięczy – to naiwność. Poza tym, naginając się do jego wymagań, jeszcze mocniej utrwalisz w nim roszczeniowe postawy.
Wszystkich nas obowiązują te same reguły gry i im prędzej taka osoba przekona się, że nie jest specjalnie uprzywilejowana, tym lepiej dla niej. Nie bój się więc stawiać granic i odmawiaj pomocy, gdy czujesz, że jesteś wykorzystywana (oczywiście kulturalnie i ze spokojem). Osoba roszczeniowa musi wiedzieć, że w kontaktach z tobą stare schematy, które stosowała wobec swoich rodziców i bliskich, nie działają. Albo nauczy się, że relacja z tobą jest dwukierunkowa i masz prawo wymagać od niej tego samego, co oferujesz jej – albo będziesz musiała ograniczyć wzajemne kontakty do minimum z uwagi na własny psychiczny komfort.