Ceni styl i jakość, nie ma litości dla tandety – jak mieszka Malwina Konopacka

Wazony „Oko” „mieszkają” na stałe z projektantką. Tu „Oko”(Kolor) i „Oko”(Rose). (Fot. Jakub Pajewski)

On nazywa się OKO. To wazon, który przyniósł jej sławę. Ona to Malwina Konopacka, projektantka, ceramiczka, mieszkanka warszawskiego Żoliborza, poszukiwaczka piękna nieoczywistego. Żyje w modernistycznym domu otoczona bogactwem przedmiotów, zaskakujących lekkością, oryginalnością i urodą.

 

Wazon „Oko” stworzony przez Malwinę Konopacką stał się jedną z ikon współczesnego polskiego designu. Kolorowy, nowoczesny, jednocześnie prosty i zaskakujący, użytkowy i zabawny – ma w sobie wszystko, co może mieć przedmiot stworzony przez artystkę. „Oko” i jego bliższa i dalsza rodzina, czyli większa siostra o imieniu „Teresa”, kolorowe ceramiczne kółka, zwane przez projektantkę preclami, zbudowany z nich wazon „Nana” oraz funkcjonalna i zabawna patera „Aniela” – to wielki sukces projektantki. Prace Konopackiej były pokazywane w renomowanych pismach wnętrzarskich, gościły na poważnych wystawach designu w wielu krajach. Powstało już sześć kolekcji. Pierwsza nazywała się „Kobalt”, potem przyszły „Jungle”, „Cut Out, czyli wycinanki”, „La Cite” oraz wersja „Oka” ze złotymi lub platynowymi kropkami. Nad kolekcją pracuje rok, a w każdej jest 20 wzorów. Teraz Malwina Konopacka, w kooperacji z czeską hutą szkła i francuskim Kolektiv 318, pracuje nad nowym projektem: „Okiem” kryształowym. Wszystkie kolekcje przypominają rozwijający się swobodnie wątek, kolejne wersje gry między formą a wyobraźnią. Każda jest odmienna, ale nie zrywa ze swoją klasyczną formą.

Tę wielobarwną kuchnię, z płytkami Andrzeja Bersza, Malwina odziedziczyła po znajomych, poprzednich lokatorach mieszkania. Wydaje się pasować do niej idealnie. (fot. Jakub Pajewski)

Kolekcja wazonów na parapecie: przejrzyste prototypy Krystal i wysoki wazon z lat 70. z Pragalerii Dizajn. (Fot. Jakub Pajewski)

Artystka pracuje w mieszkaniu, w słynnym Szklanym Domu, ikonie polskiego modernizmu, zaprojektowanym przez Juliusza Żórawskiego dla PZU w 1937 r. Wiele elementów tutaj przywodzi na myśl projekty Le Corbusiera, jego blok o nazwie Jednostka Mieszkaniowa w Marsylii. Czy to przypadek, czy coś na kształt przeznaczenia sprawiło, że właśnie do galerii w corbusierowskiej Unité d’Habitation trafiły wazony Malwiny Konopackiej? Jej artystyczna droga zaczęła się w domu rodziców związanych ze sztuką, wśród kolekcji stylowych przedmiotów, potem prowadziła przez warszawską ASP i Wydział Wzornictwa, studia w Berlinie i pracę ilustratorki, aż do ceramiki, którą dziś się zajmuje. Jak sama mówi, „ceramika to rodzaj ilustracji w trójwymiarze”. Malwina Konopacka nie ogranicza się trendami, jeśli już, to zdarza się, że je wyprzedza. Tak było z kolekcją „Jungle”, która pojawiła się, zanim świat projektowania i wnętrz opanowała moda na rośliny doniczkowe i liście monstery.

Jadalnia w Szklanym Domu. Pełne światła miejsce do życia całej rodziny i stół, przy którym długo pracowała Malwina. (Fot. Jakub Pajewski)

Na ścianie nad kanapą wiszą ilustracje Jana Marcina Szancera i Xawerego Dunikowskiego. (Fot. Jakub Pajewski)

Dzieła Konopackiej świadomie nawiązują do stylów lat 50. i 60., ostatnim projektom bliskie są lata 80. Jednocześnie czerpią ze źródeł i są trendy. A będąc trendy, są niepowtarzalne w swoim rodzaju. Podobnie jest z wnętrzem, w którym żyje. Oryginalność nadają mu detale, drobiazgi, kolekcjonowane stare figurki, zabawki, przedmioty wyszukane na targach staroci i internetowych aukcjach. To wnętrze kolorowe, żywe, a jednocześnie swobodne, lekkie. Brak tu słynnych i kosztownych dzieł światowych projektantów. Jest sporo zabawy, gry przedmiotami, dużo energii. „Nie mam żadnego fotela, niedawno nie miałam nawet kanapy. Przez dwa lata pracowałam przy stole w jadalni, komfort najwyraźniej nie jest dla mnie najważniejszy”.

Jeśli nie komfort, to co jest ważne we wnętrzach? Malwina Konopacka nie ma wątpliwości. „Cenię styl i jakość. Nie mam litości dla tandety. Przygnębia mnie. Naprawdę przez nią cierpię”. Dlatego właśnie lubi miejsce, w którym mieszka, ascetyczny projekt domu, stare balustrady i kraty, zachowane klamki. I taras na dachu, na którym można latem siedzieć z przyjaciółmi i dziećmi, gadać, śmiać się. Malwina Konopacka – kobieta sukcesu, matka córek, ma w sobie wolność artystycznego cygana. „Z łatwością zmieniam mieszkania, szybko się aklimatyzuję. Lubię swoje przedmioty i gęstość, jaką tworzą we wnętrzu. Mam ich dużo, przeprowadzają się ze mną, czasami muszę jednak oczyścić przestrzeń”, przyznaje projektantka. Każda kolejna jest jak czysty blejtram, na którym Malwina Konopacka tworzy nowy obraz, mieszkanie w niepowtarzalnym stylu.

Ściana w pokoju córek. Ambitna, ale też pełna fantazji i radości próba wpłynięcia na gust dzieci. Bujany konik z lat 50. to projekt Konrada Kellera. (Fot. Jakub Pajewski)

Barwne maski i wazony „Teresa”, dzieła Malwiny Konopackiej, i XIX-wieczna litografia: Malwina z „Pieśni Osjana”. (Fot. Jakub Pajewski)