Coraz więcej opiekunów psów i kotów patrzy dziś na karmę podobnie jak na jedzenie dla siebie: sprawdza skład, źródło białka, sposób produkcji i to, czy produkt rzeczywiście odpowiada na potrzeby zwierzęcia. Za tą zmianą stoją nie tylko trendy, ale też bardzo konkretne historie. Jedna z nich zaczęła się od setterki irlandzkiej Ayli, która jako szczenię poważnie chorowała i przez długi czas odmawiała jedzenia. To właśnie potrzeba wsparcia chorego pupila doprowadziła Sawrinę i Mirka Woś do stworzenia AYLI, polskiej marki rozwijającej naturalne, liofilizowane produkty odżywcze dla psów i kotów.
W polskich domach żyje prawie 16 mln psów i kotów. Jednym z tych zwierząt jest setterka irlandzka Ayla, która w 2019 roku stała się częścią rodziny Sawriny i Mirka Woś. Niestety suczka jeszcze jako szczenię zaczęła poważnie chorować. W ciągu trzech lat odwiedziła weterynarza 250 razy. Dużym problemem już na początku okazało się karmienie. - Ayla nie chciała jeść, miała niedowagę i wkrótce pojawiły się infekcje. Na sam widok miski uciekała z kuchni - wspomina ten trudny okres Sawrina Woś.
Ta historia ma jednak jeszcze bardziej osobisty wymiar. Ayla pojawiła się w życiu Sawriny w momencie jej własnego kryzysu zdrowotnego. Po latach ciężkiej choroby to właśnie mała, wymagająca opieki seterka stała się dla niej źródłem siły, motywacji i powrotu do działania. Z czasem codzienna troska o zdrowie Ayli przerodziła się w coś większego - w przekonanie, że zwierzęta, szczególnie te wrażliwe, chore, po zabiegach, z alergiami lub obniżonym apetytem, zasługują na produkty tworzone z taką samą uważnością, z jaką wybieramy jedzenie dla siebie.
Z tej bardzo osobistej potrzeby narodziła się marka nazwana na cześć suczki. Dziś o sile tej historii świadczą nie tylko wyniki sprzedażowe AYLI, ale także nominacja do Godła „Teraz Polska”. To szczególne wyróżnienie, ponieważ marka jest pierwszym przedstawicielem segmentu pet w historii konkursu, który znalazł się w gronie nominowanych.
Coraz więcej opiekunów psów i kotów czyta dziś etykiety, sprawdza skład, pyta o pochodzenie surowców i sposób produkcji. To ważna zmiana, ale w przypadku AYLI jakość nie jest odpowiedzią na chwilowy trend. Filozofia marki wyrasta z bardzo konkretnego doświadczenia: momentu, w którym zwierzę nie chce jeść, słabnie, choruje, a opiekun zaczyna szukać produktu, któremu naprawdę może zaufać.
Dlatego od początku jednym z fundamentów AYLI była prostota. Produkty marki powstają ze świeżego, chłodzonego mięsa klasy A, a nie z mrożonych surowców, przypadkowych mieszanek czy komponentów o niejasnym pochodzeniu. Produkcja odbywa się w Polsce, w zakładzie spełniającym standardy produkcji żywności dla ludzi oraz zgodnie z wytycznymi certyfikacji BRC.
Dopiero tak dobrany surowiec trafia do procesu liofilizacji. To metoda polegająca na usunięciu wody z zamrożonego produktu w warunkach próżni. Dzięki temu mięso może zachować swoje wartości odżywcze, naturalny smak i zapach, a jednocześnie staje się lekkie, trwałe i wygodne w podaniu. Dla AYLI liofilizacja nie jest jednak sposobem na „ulepszenie” produktu, ale metodą zachowania jakości, która musi być obecna już na samym początku.
- Liofilizacja to wyjątkowa metoda, ale sama w sobie nie podnosi jakości surowca. Jej największą wartością jest to, że pozwala zachować to, co w nim najlepsze. Jeśli jednak do procesu trafi mięso niskiej jakości, efektem będzie po prostu liofilizowane mięso niskiej jakości. Dlatego dla nas absolutnym punktem wyjścia jest świeży surowiec w standardzie human-grade, czyli taki, który bez wahania moglibyśmy położyć na własnym talerzu - mówi Sawrina Woś, współzałożycielka AYLI.
Sarwina Woś, współzałożycielka marki AYLA
U wielu psów i kotów alergie, nietolerancje pokarmowe, problemy trawienne czy obniżony apetyt sprawiają, że opiekunowie muszą znacznie uważniej dobierać produkty podawane na co dzień. Często oznacza to konieczność prowadzenia diety eliminacyjnej, w której szczególnie ważna jest prostota składu i możliwość dokładnego sprawdzenia, co zwierzę dobrze toleruje. Jednym z rozwiązań wykorzystywanych w takim podejściu jest monobiałkowość, czyli oparcie produktu na jednym źródle białka zwierzęcego. Dzięki temu opiekun może łatwiej obserwować reakcję psa lub kota i stopniowo budować dietę na składnikach, które są dla niego odpowiednie. W praktyce sama informacja o gatunku mięsa to jednak nie zawsze wszystko, czego potrzebuje świadomy opiekun.
W AYLI monobiałkowość oznacza jedno źródło białka, ale marka zwraca uwagę również na większą precyzję w opisie samego surowca. Pierś, udo, serce, wątróbka czy żołądek różnią się wartością odżywczą, strukturą i zastosowaniem w żywieniu zwierząt. Dlatego produkty są projektowane tak, aby opiekun wiedział nie tylko, z jakiego gatunku pochodzi składnik, ale także jaka część surowca została użyta.
- Nie chodzi o komplikowanie prostych rzeczy, tylko o uczciwe pokazanie składu. Dla wielu opiekunów, szczególnie tych, którzy mają psy lub koty z wrażliwym przewodem pokarmowym, alergiami, po zabiegach albo w trakcie rozszerzania diety, taka precyzja ma realne znaczenie. Dlatego zależało nam na produktach opartych na prostych, czytelnych składach, bez wypełniaczy, konserwantów i ogólnych nazw, pod którymi trudno zrozumieć, co naprawdę trafia do miski - mówi Mirosław Woś, współzałożyciel AYLI.
Historia AYLI jako marki nie skończyła się na stworzeniu jednego produktu. Pierwsze doświadczenia z Aylą pokazały Sawrinie i Mirkowi Woś, jak duże znaczenie może mieć proste, wysokobiałkowe pożywienie, które wspiera organizm, a jednocześnie nie obciąża układu pokarmowego. Szybko stało się jednak jasne, że potrzeby psów i kotów są bardzo różne. Innego wsparcia wymaga zdrowe zwierzę, innego pupil z obniżonym apetytem, po zabiegu lub w trakcie rekonwalescencji, a jeszcze innego pacjent weterynaryjny, któremu trudno przyjmować standardowe posiłki.
Z tej obserwacji powstały trzy linie produktów AYLA, oparte na tej samej filozofii prostego składu i wysokiej jakości surowca, ale odpowiadające na różne potrzeby. AYLA Delight to codzienne przysmaki i produkty żywieniowe dla zdrowych psów i kotów. AYLA Help powstała z myślą o zwierzętach, które potrzebują dodatkowego wsparcia. Produkty z tej linii można podać jako dodatek do posiłku albo zaserwować w formie odżywczego bulionu - podobnie jak robiła to Sawrina, kiedy Ayla wracała do sił po kolejnych hospitalizacjach. Najbardziej specjalistyczną linią jest AYLA Rescue, stworzona z myślą o zwierzętach w trudniejszych sytuacjach zdrowotnych. To liofilizowane mięso w formie delikatnego pyłu.
- Mamy sygnały od opiekunów, że produkty Rescue pomagają im w codziennym żywieniu chorych zwierząt, szczególnie wtedy, gdy trudno zachęcić pupila do jedzenia. Do przygotowanej porcji można łatwo dodać roztarte leki, a ponieważ całość jest atrakcyjna smakowo, zwierzę chętniej ją przyjmuje - mówi Mirosław Woś.
Do tej pory AYLA sprzedała ponad 300 000 sztuk produktów, a to łącznie około 9 ton liofilizatu, czyli blisko 40 ton świeżego mięsa. Mówi się, że to psy mają najczulszy nos. Tymczasem dane sprzedażowe AYLI sugerują, że w tej konkurencji na czele powinny być jednak koty. - Aż 80% naszej sprzedaży stanowią produkty dla kotów. To najbardziej wybredne ze wszystkich zwierząt domowych. Jeśli coś jedzą z przyjemnością i wracają po więcej, to naprawdę najlepszy dowód jakości - mówi Sawrina. Niektóre wielkie rzeczy zaczynają się przy biurku. Ta zaczęła się przy misce Ayli i wszystko wskazuje na to, że będzie kontynuowana przy miskach psów, kotów, królików, chomików czy świnek morskich nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.