Mediolański Tydzień Mody właśnie dobiegł końca, więc to doskonały moment, żeby przyjrzeć się bliżej stylizacjom kobiet z branży, które między jednym a drugim pokazem tworzyły swój własny wybieg – ten na ulicy.
Paryżanki mają je ne sais quoi, Nowojorczanki – praktyczny minimalizm, a Mediolanki – no właśnie, co? Trudno jest podsumować całą grupę kobiet, której wyczucie gustu zdaje się być równie wrodzone, co różnorodne, ale spróbuję najlepiej, jak tylko potrafię. Jednym ze wspólnych mianowników w tej stolicy mody jest z pewnością śmiałe użycie koloru. Niekoniecznie pasteli, bo te dominują w Kopenhadze, albo jadowitych neonów, bo te są domeną alternatywnej sceny w Londynie; mieszkanki Mediolanu gustują za to w nasyconych, bogatych kolorach, które mogłyby równie dobrze znaleźć się na renesansowym obrazie, co w kolekcji Prady. Można też dopatrzyć się w ich stylizacjach echa sprezzatura, czyli pieczołowicie wytwarzanej aury niedbałości; wystudiowanej nonszalancji, która przejawia się w strategicznie niedopiętym guziku, podwiniętych mankietach czy zagnieceniach dokładnie tam, gdzie miały się pojawić. Dodaj do tego okazjonalne zapożyczanie fasonów z szafy mężczyzny-dandysa i kozaki noszone do krótkich spodenek, a klapki do długich spodni – i już jesteśmy trochę bliżej rozwikłania zagadki mediolańskiego stylu, który co sezon manifestuje się nieco inaczej.
A jakie jest jego najnowsze wcielenie? Wybrałam 29 najciekawszych stylizacji z ulic Mediolańskiego Tygodnia Mody, które według mnie obrazują go najlepiej: