fbpx

Dzieci w restauracji

Kobieta_dziecko
123rf.com

W każdym menu restauracji zaglądam do sekcji dla dzieci. Bywają najróżniejsze: czasami są fragmentem głównego menu, czasami stanowią odrębną książeczkę z wierszykami i kolorowankami. Wspólne jest dla nich jedno: są przeraźliwie nudne. Nudne i na dodatek nie zawsze wartościowe.
Od kilku lat w dramatycznym tempie wzrasta w Polsce liczba dzieci z nadwagą. Pojawiają się inicjatywy uczące dzieci i ich rodziców dobrego żywienia. Warsztaty kulinarne, wykłady, liczne dyskusje w internecie: „Szkoła na widelcu“ i Slow Food Youth Warszawa, a w restauracjach dalej nugetsy, przesłodzone naleśniki i makaron z zawiesistym sosem.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego szefowie kuchni, wymyślając wykwintne dania dla dorosłych, nie pochylają się nad menu dla małych gości. Nie zależy im na wychowaniu wyrafinowanych klientów? Nie planują prowadzić restauracji za dziesięć lat?

Wina nigdy nie leży po jednej stronie. Najpierw są rodzice, którzy zapominają, że przy jedzeniu nie tylko karmią swoje dzieci, ale też je rozwijają. Dawanie nawet bardzo małemu dziecku do spróbowania potraw o różnych smakach, uczenie eksperymentowania w łączeniu smaków niesamowicie stymuluje. Znam wielu rodziców, którzy pozwalają maluchom na skosztowanie niemal wszystkiego (zaprzyjaźniona dietetyczka Kasia Błażejewska zaleca jedynie ostrożność w przypadku grzybów oraz surowych ryb i mięsa). Większość jednak, zachwycona jedzeniem w słoiczkach, karmi dzieci mdło i mało atrakcyjnie, rezygnując z eksperymentów.

A więc rodzice, do restauracji! Wybierajcie miejsca przyjazne dzieciom. Z okazji świąt może to być elegancki lokal, ale częściej niech będzie to mała osiedlowa knajpka, gdzie czasami nawet nie ma menu, tylko kelner (kucharz) mówi, co dzisiaj można zjeść. Pamiętajmy planując taka eskapadę, żeby wybierać restauracje przyjazne dzieciom. Są też takie w których dorośli wolą nie bawić się w towarzystwie dzieci.Czytajcie menu wspólnie z dziećmi, nawet tymi małymi. Tłumaczcie niezrozumiałe wyrazy. Komentujcie swoje wybory, ale też pomagajcie wybierać dzieciom. Nie dzielcie jedzenia na to dla małych i dużych. Jedzenie jest dla wszystkich, różnimy się jedynie własnym gustem. Zachęcam też do korzystania z ofert typu „menu degustacyjne“, albo samodzielnego zamawiania np. kilku przystawek do wspólnego kosztowania.

Warto, żeby restauracja stała się miejscem poszukiwania nowości, odkrywania. Ale też przy okazji uczenia się najróżniejszych zachowań: rozmowy z kelnerem, gośćmi przy stolikach obok i posługiwania się najróżniejszymi „narzędziami” stołowymi.

Taka wyprawa do restauracji może stać się rodzinnym zwyczajem, doskonałą zabawą i kształtowaniem dobrych nawyków jedzeniowych. Zadbajmy o to, żeby dzieci jadły dobrze, świadomie i różnorodnie.

Przepis na wyjście do restauracji:

  1. Dziecko/dzieci ubieramy w rzeczy, które nie są bezcennym prezentem od babci i mogą się bezkarnie pobrudzić. Warto wybrać wersję „na cebulę“, bo różnie bywa z temperaturami.
  2. Wybieramy sobie rodzaj kuchni i konkretną restaurację.
  3. Sprawdzamy wcześniej np. w internecie lub pytając znajomych, czy to jest miejsce „przyjazne“ dzieciom.
  4. Zamawiamy stolik, przy którym będzie trochę przestrzeni
  5. Prosimy o menu dla wszystkich biesiadników
  6. Czytamy, wybieramy, co chcemy zjeść
  7. Rozmawiamy z kelnerem, dopytujemy o szczegóły. Prosimy o nałożenie dań na półmiski, tak żeby wszyscy mogli pokosztować
  8. Jemy dobry obiad i świetnie się bawimy całą rodziną.

 

Fragment artykułu: Minta: menu dla dzieci czyli o wszechobecnej nudzie; czytaj blog Kulinarna kozetka Minty

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>