Wdzięczność – Twój sposób na szczęście

wdziecznosc
123rf.com

Gdy już rozprawisz się z własną tendencją do oceniania i postanowisz: „koniec z narzekaniem”, podejmij jeszcze jeden wysiłek. Dostrzeżenia tego, co masz. Cieszenia się tym, dziękowania. Każdego dnia.
Wdzięczność ma to do siebie, że im częściej ją wyrażamy, tym więcej mamy do niej powodów. Według niektórych badań jej okazywanie zmniejsza podatność na depresję, neurozy, poczucie osamotnienia, zazdrość. Według innych – wzmacnia system odpornościowy. Szwedka Liv Larsson zatytułowała swoją książkę „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia”. I zapewnia, że tak właśnie jest. To dlatego, że wdzięczność pozwala skupić się na pozytywnych stronach życia, ma zbawienny wpływ na samoocenę, pomaga radzić sobie ze stresem i trudnymi doświadczeniami, umacnia więzi, zwiększa empatię i umiejętność słuchania…

Krok do szczęścia

Zdaniem Mistrza Eckharta, jeśli mielibyśmy się pomodlić tylko raz w życiu, modlitwa ta powinna brzmieć: „dziękuję”. Wielu nauczycieli uważa, że tymi słowami należałoby zaczynać i kończyć każdy dzień – kiedy dotykamy stopą ziemi i kiedy przykładamy głowę do poduszki. Oczywiście, nie chodzi tu o mechaniczne wypowiadanie słowa. To znacznie więcej. Za wdzięcznością przez duże „W” idzie otwartość, zainteresowanie życiem… Większa witalność, obecność. Po prostu jesteś i cieszysz się tym – to wystarczy.

Większość ludzi blokuje jednak strumień wdzięczności. Jak? Najczęstsze sposoby to głęboko zakorzenione przekonanie, że coś się nam należy. Albo – wręcz przeciwnie – poczucie niezasługiwania, niskiej wartości. Być może masz tendencję, żeby wpadać raz za razem w jedną z tych pułapek. Zwykle wpadamy w obie, na przemian. Nie zauważamy tego, co otrzymujemy, traktujemy to jako oczywiste. Albo odrzucamy, bo to „za dużo”, „nie dla mnie”. Czasem wręcz wstrzymujemy oddech, żeby nie napłynęło za dużo powietrza, za dużo życia…

Wdzięczność ma ogromną moc – przyciąga powodzenie, obfitość, pozwala utrzymać dobre samopoczucie. Kiedy jesteś wdzięczna, wysyłasz światu komunikat „jest dobrze”, a jemu nie pozostaje nic innego, jak utwierdzić cię w tym przekonaniu. Robi się łatwiej, bardziej przejrzyście. Pojawia się lekkość, wchodzisz w przepływ… Zwykle, kiedy pracuje się z blokadami finansowymi, pierwszym krokiem jest dostrzeżenie tego, co mamy, docenienie hojności wszechświata i własnej sprawczości. Tego, że masz gdzie mieszkać, co jeść, w co się ubrać. Że masz zdrowie i energię, by zaangażować się w nowe działania. Że dysponujesz cennymi umiejętnościami. Że tyle już za tobą, a jeszcze więcej przed… Milionerzy uczący, jak świadomie sięgać po bogactwo, zalecają: „dziękuj za każdą złotówkę, która wpływa na twoje konto, za każdy grosz, który znajdujesz”. Dziękuj za rachunki: aktywne umowy z dostarczycielami różnych usług świadczą o tym, że jesteś wypłacalna. Ładnie ujął to Lasse Lundberg, przyjaciel Liv Larsson. Oto fragment jego tekstu:

Jestem wdzięczny:

  • kiedy mogę sprzątać po imprezie, bo to znaczy, że mam przyjaciół;
  • za podatki, które płacę, bo to znaczy, że mam dochody;
  • za ubrania, które są nieco ciasne, bo to znaczy, że mam jedzenie na stole;
  • za osobę, która fałszuje, śpiewając, bo to znaczy, że mogę słyszeć;
  • za zmęczenie i ból w mięśniach, bo to znaczy, że mogłem ciężko pracować;
  • za budzik, który dzwoni z rana, bo to znaczy, że mogę żyć kolejny dzień.

Ćwicz i nie rób nic

W rozważaniach na temat wdzięczności Liv Larsson poświęca dużo miejsca tematowi uznania. Wyrażając uznanie ludziom, nie tylko okazujemy im wdzięczność, ale też pomagamy im dostrzec ich potencjał, to, ile są w stanie dać. Dlatego niezmiernie ważne jest, byśmy sprawdzili, z jakimi intencjami chwalimy innych. Czy przypadkiem nie oczekujemy czegoś w zamian? Czy nie wywieramy na nich presji? Sami wiemy przecież, jak to działa: jeśli tuż po usłyszeniu pochwały na temat swojej pracy spotykamy się z propozycją zostania po godzinach, czujemy się co najmniej niekomfortowo…

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »