fbpx

Kiepskie zęby małego Polaka

Kiepskie zęby małego Polaka
123RF.com

6-latkowie w Polsce mają częściej próchnicę niż ich rówieśnicy w Wietnamie, Bośni i RPA – czytamy w raporcie Ministerstwa Zdrowia. Z danych wynika, że choruje na nią aż 86,9% dzieci.
Daleko nam natomiast wciąż do Dani, USA, a nawet Ugandy, gdzie ten wskaźnik mieści się w przedziale 0,8 – 3 proc. – podaje WHO. Zdaniem stomatologów przyczyna tkwi w braku profilaktyki i edukacji zdrowotnej dzieci. Tej nie ma, bo znikają szkolne gabinety stomatologiczne, które przesiewały dzieci z próchnicą i kierowały na leczenie.

Dziś do gabinetów stomatologicznych coraz częściej trafiają 8-10-latkowie z zaawansowaną próchnicą zębów stałych. Zdaniem 91 proc. rodziców do szkół powinny wrócić gabinety stomatologiczne. 72 proc. jest zdania, że w szkole powinno uczyć się szczotkowania zębów. 81 proc. chciałoby już takiej nauki w przedszkolu – to już dane katowickiego Dentim clinic. Na to jednak nie ma szans.

– Wiele gabinetów prowadzi dziś w Polsce nieodpłatne warsztaty ze szczotkowania zębów, uczy dzieci już w przedszkolu zasad higieny, odwiedza szkoły. Taką praktykę stosują zarówno prywatne placówki, jak i z leczeniem refundowanym przez NFZ. To jednak wciąż kropla w morzu. Dzieci nie wiedzą dziś jak właściwie myć zęby, jak często, co zrobić, kiedy zaboli ząb. Problemem są także rodzice, zwłaszcza dzieci w wieku 3-7 lat. Jak ognia unikają oni wizyt z dzieckiem, które ma próchnicę zębów mlecznych. Zupełnie nie zdając sobie sprawy z konsekwencji nieleczonej próchnicy, także tych zębów, które zaraz wypadną – mówi lek. stom. Wojciech Fąferko z Centrum Implantologii i Ortodoncji Dentim clinic w Katowicach.

Maluchy zjadają ząbki

Tymczasem statystyki pozostają nieubłagane. Próchnica dosłownie zjada zęby dzieci. W woj. małopolskim najmłodsi mieszkańcy regionu mają zajęte przez próchnicę średnio 7 zębów. W tym samym regionie aż 50 pro. 6-latków wymagało leczenia miazgi – wynika z danych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nieco lepiej wygląda sytuacja na Śląsku. Tam aż 30 proc. dzieci przebadanych przez WUM nie ma próchnicy. Najgorzej jest w warminski-mazurskim, gdzie wolnym od próchnicy jest zaledwie 5 proc. dzieci. W całej Polsce próchnicy nie ma zaledwie 14 proc. najmłodszych pacjentów – podaje WUM.

– Rodzice z dziećmi do gabinetu zgłaszają się najczęściej w sytuacji, kiedy wymagane jest leczenie próchnicy lub usunięcie zęba. Sami boją się dentysty, więc nie przychodzą z dzieckiem. Reagują dopiero, kiedy pojawia się ból. Na regularne przeglądy i wizyty z dzieckiem chodzi dziś ok. 5 proc. rodziców. Są to najczęściej przeglądy, co pół roku. Ale i to wystarczy, żeby podjąć profilaktykę, usuwać mikropęknięcia i próchnicę, zanim ta zaatakuje cały ząb – wyjaśnia dr Fąferko.

Leczą u prywatnego

Co ciekawe coraz częściej rodzice zamiast do gabinetu z leczeniem refundowanym przez NFZ, które przysługuje dziecku wybierają prywatny gabinet. Dziś stając przed wyborem NFZ czy leczenie z własnej kieszeni, aż 63 proc. rodziców wskazuje to drugie. Powód? Zdaniem 68 proc. leczenie w prywatnej klinice jest mniej bolesne dla dziecka. 78 proc. twierdzi z kolei, że za prywatnym leczeniem przemawia lepszy sprzęt.

Za wizytę w prywatnym gabinecie trzeba jednak sporo zapłacić. Wypełnienie tymczasowe dla dziecka to wydatek ok. 100 zł. Wypełnienie zęba mlecznego 150-200 zł. Do tego trzeba doliczyć jeszcze standardowe dziś w gabinetach znieczulenie komputerowe – 60 zł lub sedacja, czyli podanie gazu rozweselającego – 150 zł. Za wizytę kontrolną trzeba zapłacić 70 zł. Za wypełnienie plombą światłoutwardzalną od 200-300 zł. Wizyta adaptacyjna dla dziecka, czyli wizyta połączona z zabawą, która ma oswoić 3 czy 5-latka z dentystą to koszt ok. 150 zł. Rodzice jednak coraz częściej godzą się na wydatki z własnej kieszeni, bo wolą dzieciom zaoszczędzić stresu i strachu.

– Prywatne gabinety dziś kojarzą się z komfortem, ale przede wszystkim z nowoczesna technologią. To w nich dostępne jest leczenie próchnicy ozonem, komputerowe znieczulenie The Wand, zamiast strzykawkowego i bolesnego dla dziecka, sedacja, która uspokaja dzieci w fotelu, a także wizyty adaptacyjne. Jest także coraz więcej placówek, które przystosowują się do leczenia dzieci. Dysponują personelem z wykształceniem pedagogiczno-psychologicznym, w gabinetach pracują pedodonci, dziecko siada w specjalnym fotelu, we wnętrzu, które w niczym nie przypomina gabinetu – wyjaśnia dr Fąferko.

Jak zauważa jednak dentysta do poprawy stanu zdrowia zębów dzieci wciąż daleka droga. – Jest coraz lepiej. W Polsce dysponujemy nowoczesnym sprzętem i specjalistami, problemem pozostaje edukacja. I tutaj jest kawał roboty do wykonania, bo jeśli nie przekonamy spanikowanych rodziców, że dentysta nie jest straszny, za parę lat dzieci powtórzą statystyki ich rodziców. A te pokazują, że aż 99 proc. dorosłych Polaków ma dziś próchnicę – podsumowuje.