fbpx

Co nam szkodzi na seks?

Co nam szkodzi na seks?
123rf.com

Zima robi niedobrze na dużo rzeczy, jak samopoczucie i chęć do życia. Zwłaszcza gdy brak słońca towarzyszy nam od szarego poranka do szarego zmierzchu. Na seks zima też robi zupełnie fatalnie.
Libido spada poniżej wartości ciśnienia atmosferycznego. Nie mamy zdolności do hibernacji, a chcemy przetrwać i zimę spędzić przyjemnie, rozkosznie i cieleśnie blisko z drugim człowiekiem.

Zima zła!

Sugerowanie biegania, gdy oddech zamienia się w igły, a trampusie przymarzają do ziemi zupełnie nie jest w moim stylu. Uważam, że nadmiar wysiłku fizycznego jest szkodliwy dla zdrowia i, zamiast odmrażać sobie policzki, można pić grzane wino, siedzieć z kimś słodkim pod kocykiem i się obściskiwać. Brak słońca oznacza zwiększoną produkcję melatoniny, która zmniejsza nasz apetyt na seks, ale możemy odpowiedzieć na to większą ilością kontaktów międzyludzkich nie tylko o charakterze seksualnym. Właśnie po to, żeby nie dawać się złej zimie.

Na seks oprócz zimy szkodzi nam niewyspanie, kortyzol (hormon stresu), nadużywanie alkoholu (zamiast lekkości i wyluzowania mamy zredukowane możliwości seksualne albo po prostu zasypiamy), otyłość (zwłaszcza u mężczyzn u których produkcja estrogenów obniża poziom testosteronu), kłótnie (choć to nie reguła) i tłuste jedzenie.

Troska o nastrój

Zimą wszystko co widzimy wygląda paskudnie. Chwile zachwytu nad padającym z nieba białym puszkiem po dwóch dobach ustępują narzekaniom na nieprzejezdne ulice i hałdy śniegu na poboczach. Jeśli nie spędzasz zimy w uroczym domku w Alpach, ze służbą rozpalającą kominek co rano i świstakami, które pakują czekoladki w sreberka, zrób to sama. Zadbaj o miejsce w którym żyjesz i się kochasz. O nastrój, który podkręci twoje zmysły i zmysły twojego partnera/partnerki. I namów jego/ją, żeby postarała się tak samo, jak ty.

Te teksty są tak zużyte, że prawie się wstydzę to napisać, ale rzędy świec w sypialni, gdy na zewnątrz deszcz i czarno, poprawią nastrój każdemu. Są też świece do masażu, zamieniające się w pachnące olejki, którymi można się masować i pieścić, na przykład po wyjściu z gorącej wanny. Są czekolady, które można zlizywać z ciała, są tysiące tricków, które trzeba wypróbować, żeby zobaczyć co nam sprawia rozkosz. Striptiz z muzyką, losowanie seksownych zadań albo partia szachów – każdemu według potrzeb.

Troska o siebie

Prawdziwy przodownik pracy nie kłania się trudnościom i nie ugina się przed mrozem, przynajmniej w teorii. Może potem pada na twarz i nie ma sił na nic, ale plan jest wykonany. Trudno wykrzesać z siebie energię zimową porą, dlatego, jako ważny postulat, przedstawiam troskę o siebie. Troska o siebie zawiera na przykład myślenie, żeby zrobić mniej, żeby sprawić sobie jakąś przyjemność, żeby przyjemnością podzielić się z partnerem, partnerką. I znów wracamy do prostych tematów: dobre jedzenie, dobre wino (jak kto lubi), dobra czekolada, dobre słowo.

Pogorszenie nastroju związane z porą roku można łatwo przepłoszyć: zdrową porcją sportu (porcją, niekoniecznie maratonem), ponieważ ruch i wysiłek powodują produkcję endorfin i czujemy się szczęśliwsi. Trzeba też myśleć o relaksie, ponieważ kortyzol nie dość, że redukuje naszą ochotę na seks, to zwiększa szanse na stany depresyjne. Znudzony zimą mózg można także oszukać w elegancki sposób – porcją nowinek. Nowe bodźce zmuszają go do pracy, więc nowy sposób na wieczór – zamiast zalegania przed telewizorem, nowe hobby czy chociażby pobudzająca porcja kultury będą właściwą troską o siebie.

Co ciekawe, kobiety są szczególnie wrażliwe na działanie zapachów. Esencje kwiatowe, korzenne, egzotyczne przyprawy – jak cynamon, wanilia mają silnie pobudzające walory – poprawiają samopoczucie, nastrajają zmysłowo i podnoszą poziom podniecenia seksualnego. I są w sam raz na zimę, gdy w powietrzu pachną nam co najwyżej spaliny. Wystarczy znaleźć swój sposób.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>