1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Spotkania
  4. >
  5. Nastassja Kinski: „Roman Polański pokazał mi, że powinnam wierzyć w siebie. Dostrzegł mnie, zanim zrobili to wszyscy inni”

Nastassja Kinski: „Roman Polański pokazał mi, że powinnam wierzyć w siebie. Dostrzegł mnie, zanim zrobili to wszyscy inni”

(Fot. Getty Images)
(Fot. Getty Images)

Odsłuchaj artykuł

Ida Marszałek - Nastassja Kinski: „Roman Polański pokazał mi, że powinnam wierzyć w siebie. Dostrzegł mnie, zanim zrobili to wszyscy inni”

00:00 12:50
15s
0,5 x
15s
Po ponad 10 latach Nastassja Kinski wróciła do Polski. Otoczona legendą nieziemskiej urody i równie nieziemskiego talentu gwiazda kina przyjechała do Torunia, by odebrać nagrodę Złotego Anioła za Niepokorność Twórczą na festiwalu Bella TOFIFEST. Na moment przed projekcją jej kultowego filmu „Tess” oraz oficjalną galą, jedna z najznakomitszych aktorek swojego pokolenia, opowiedziała nam o współpracy z Romanem Polańskim oraz o uczuciu, jakie towarzyszy odzyskaniu kontroli nad własnym wizerunkiem.

Romana Polańskiego poznała na przyjęciu w Monachium, w 1976 roku, gdy miała 15 lat. To nie był pierwszy kontakt Nastassji Kinski ze światem showbiznesu. Córka aktorskiej pary, Klausa Kinskiego i Ruth Brigitte Tocki, ze względu na rodzinne problemy musiała szybko zacząć na siebie zarabiać. Wcześniej pracowała już jako modelka, a gdy miała 13 lat zadebiutowała na planie Wima Wendersa „Fałszywy ruch” (1975). Zagaduję Nastassję o moment, w którym Polański rozpoznał w niej przyszłą gwiazdę.

– Zapytał, co lubię w aktorstwie. Dlaczego właściwie chcę grać. Zaprosił mnie i moją mamę do Ameryki. Zachęcał mnie do nauki angielskiego i żebym zapisała się na słynne zajęcia Lee Strasberga w Actor's Studio. Podarował mi też książkę, „Tessę d’Urberville” Thomasa Hardy’ego. Ta powieść miała dla niego szczególne znaczenie. Wiedziałam również, że wcześniej pytał o mnie Wima Wendersa i Petera Sykesa, u którego zagrałam w „Córce dla diabła” (1976). Wszystko wskazywało na to, że Roman Polański traktuje mnie poważnie. Że widzi we mnie coś szczególnego. Postanowiłam mu zaufać i pójść za jego radą – zdradza Kinski.

Nastassja Kinski w filmie „Tess” (Fot. materiały prasowe) Nastassja Kinski w filmie „Tess” (Fot. materiały prasowe)

„Tess” autorstwa Polańskiego zaczyna się od słów „Dla Sharon”. 3-godzinny, wyciskający łzy, melodramat o losach ubogiej, bezsilnej, manipulowanej przez mężczyzn dziewczyny, dość nietypowe dzieło w filmografii twórcy „Dziecka Rosemary”, powstało właśnie za sprawą Sharon Tate. Zanim została zamordowana, żona polskiego reżysera czytała właśnie powieść Hardy’ego. Ekranizacja miała być ich następnym wspólnym projektem filmowym. Za rolą, którą Polański postanowił powierzyć Kinski, szedł więc ogromny ładunek emocjonalny. – Powiedział mi, że ​​jest to historia bliska jego sercu. Że chce to zrobić dla swojej żony, Sharon. Byłam poruszona tą odpowiedzialnością. Pamiętałam o tym, w każdej scenie. Nigdy nie spotkałam Sharon, ale czułam, jakbym ją znała. Mamy urodziny tego samego dnia, jest między nami rodzaj magicznego połączenia.

Zanim 18-letnia Nastassja Kinski wcieliła się w rolę, która przyniosła jej Złoty Glob i zwróciła na nią oczy całego świata, przeszła prawdziwą szkołę aktorskiego życia. Uczyła się w nowojorskim Lee Strasberg Theatre and Institute, gdzie poznała słynną „metodę Stanisławskiego”, grę aktorską opartą na prawdzie psychologicznej i pamięci zmysłowej. Żeby zagrać tytułową Tess musiała faktycznie przeobrazić się w Tess. – Przez cztery miesiące mieszkałam na wsi w hrabstwie Dorset, odpowiedniku fikcyjnego regionu z filmu. Wstawałam o 3:00 rano, doiłam krowy, zajmowałam się farmą, pracowałam tak, jak codziennie musiała to robić moja bohaterka. Ćwiczyłam też charakterystyczny akcent z trenerem dykcji. Roman daje nam, aktorom, szansę, żeby naprawdę wczuć się w rolę. Nie mnie jedną przekonał do tego podejścia. Zanim Adrien Brody wystąpił w „Pianiście”, nauczył się grać na fortepianie utwory Chopina, zrezygnował ze wszystkich komfortów dotychczasowego życia, przeszedł na drastyczną dietę. Chciał, żeby jego ciało reprezentowało koszmary ludzi dotkniętych wojną. Ja też chciałam zbliżyć się do Tess najbardziej, jak to możliwe – wspomina współpracę z Polańskim.

Wydawać by się mogło, że niemiecka nastolatka o polskich korzeniach (jej ojciec, Klaus Kinski, urodził się w Sopocie), odnosząca sukcesy od najmłodszych lat, ma niewiele wspólnego z Tess, dziewczyną, która w poszukiwaniu zarobku tuła się od gospodarstwa do gospodarstwa, pragnie przejąć kontrolę nad swoim życiem. Ale pozory mogą mylić. W rzeczywistości Nastassja Kinski, tak jak jej bohaterka, była zmuszona bardzo szybko dorosnąć – Utożsamiałam się z Tess już na etapie książki, czułam jej życiowe wybory i dylematy w kościach. Nie wszystko da się porównać, czy przełożyć na moją prywatną historię, ale w głębi serca widziałam nasze podobieństwo.

Nastassja Kinski odbiera nagrodę na festiwalu Bella TOFIFEST 2026 (Fot. materiały prasowe) Nastassja Kinski odbiera nagrodę na festiwalu Bella TOFIFEST 2026 (Fot. materiały prasowe)

„Wolałabym wrócić do domu”, „wolałabym nie wyjeżdżać”, „wolałabym, żebyś zostawił mnie w spokoju” – ciężko zliczyć ilość razy, gdy bohaterka „Tess” wyraźnie wyraża swoją wolę i ta wola nie zostaje uszanowana. Podobnie ignorowano życzenia Nastassji. Branża filmowa nawet dziś nie jest środowiskiem przyjaznym młodym dziewczynom, co dopiero w latach 70. W „Fałszywym ruchu”, swojej pierwszej produkcji, 13-letnia wówczas aktorka wystąpiła w jednej ze scen całkowicie topless. Do czegoś, co dziś jest oczywistym nadużyciem, kiedyś nie przywiązywano wagi. Jak przyznała w rozmowie z niemiecką prasą, nie miała na planie odpowiedniej ochrony, czuła się rozdarta w środku, w ogóle nie wiedziała, że może nie wyrazić zgody na nagość. Chociaż w przypadku 13-latki z założenia trudno mówić o jakiejkolwiek zgodzie, po prostu odgórnie nie powinno być na to przyzwolenia.

Nikt nie pomyślał, jak taka eksploatacja wizerunku może wpłynąć na dobrostan psychiczny dziecka. Nikt nie słuchał, co to dziecko, kiedy już dorosło i stało się w pełni świadome, miało do powiedzenia. A sprzeciw Nastassja wyrażała wielokrotnie. Od 15 lat bezskutecznie apelowała do Wima Wendersa o usunięcie niesławnej sceny z filmu. Jego lekceważenie zastanawia tym bardziej, że artystów łączy długoletnia znajomość i aż trzy wspólne filmy, w tym „Paryż, Teksas” (1984) uznawany za jeden z najwybitniejszych obrazów w dorobku niemieckiego reżysera. Dopiero w czerwcu tego roku, po publicznych wypowiedziach Kinski, Wenders zdecydował o wstrzymaniu dystrybucji filmu do czasu osiągnięcia porozumienia z aktorką. Produkcja została wycofana z platform streamingowych, emisji telewizyjnych oraz umów licencyjnych. Na stronie swojej fundacji reżyser umieścił też przeprosiny: „Jako jedyna osoba odpowiedzialna wtedy za «Fałszywy ruch», która wciąż tu jest, przyznaję, że Nastassja Kinski powinna była być wówczas lepiej chroniona. Za to bezwarunkowo Cię przepraszam, Nastassjo, bez żadnego «ale»”.

Po angielsku tytuł filmu, który stał się przedmiotem debaty, brzmi „Wrong Move”, w dosłownym tłumaczeniu „Niewłaściwy ruch” i Nastassja ze śmiechem mówi mi: „i to był właśnie niewłaściwy ruch”. Pytam jak się czuła w momencie, w którym w końcu odzyskała prawa do swojego wizerunku. – Nie było w tym żadnej satysfakcji ani triumfu. Nadal byłam smutna, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości zostało. Ale przynajmniej podniosłam głos i ktoś ten głos usłyszał. Otrzymałam wsparcie i za to jestem ogromnie wdzięczna – odpowiada, wyraźnie chce zostawić tę sprawę za sobą. Kiedy dopytuję o obecny stan branży filmowej, w której wciąż pozostaje aktywna, choć w niszowych projektach, Kinski dodaje: „Przed nami jeszcze daleka droga, ale mam wrażenie, że coś drgnęło. Trzeba nieustannie odświeżać swój głos”.

Nastassja Kinski w filmie „Paryż, Teksas” (Fot. materiały prasowe) Nastassja Kinski w filmie „Paryż, Teksas” (Fot. materiały prasowe)

Książkowa „Tessa d’Urberville” rzucała wyzwanie zakłamanej XIX-wiecznej moralności, adaptacja Polańskiego także ma bardzo progresywne, feministyczne przesłanie jak na końcówkę lat 70. Bohaterka filmu, pracując u swojej domniemanej, szlacheckiej rodziny, pada ofiarą gwałtu, zachodzi w niechcianą ciążę i jest piętnowana przez otoczenie, ale nieustannie walczy. O prawo do godności i o życie u boku ukochanego Angela (w tę rolę wcielił się Peter Firth). Jestem ciekawa, co Nastassja czuje, gdy ogląda film dzisiaj. Według niej o ponadczasowym charakterze decyduje przede wszystkim miłość. Historia o uczuciu tak potężnym, że pozwala łamać społeczne zasady, daje siłę do działania. – Kiedy kochasz, to kochasz. Na to nie można nic poradzić, nie ma lekarstwa. Tess podąża samotną ścieżką. Ale jest to droga, którą wybiera bezkompromisowo i samodzielnie.

Pytam, czy był moment, w jej karierze, kiedy poczuła, że podąża własną ścieżką. – Rola Tess zmieniła wszystko. Przyniosła mi szacunek, zaczęto traktować mnie poważnie jako aktorkę. Kiedy ktoś, chociażby jedna osoba, w ciebie uwierzy i to nie tylko w kontekście tej jednej roli, ale w twój całokształt – to robi ogromną różnicę. Ta osoba pokazuje, że jesteś warta szacunku, że może warto jest uwierzyć w samą siebie. Dlatego tak uwielbiam historie wielkich sportowców. W ich karierach często zdarzały się momenty, kiedy wszyscy stawiali na nich krzyżyk, tracili zainteresowanie, odwracali wzrok, nie sądzili, że mają jakiekolwiek szanse. Wystarczyła jedna, pełna wiary osoba, by postawić tego pozornie przegranego człowieka na właściwe tory, aby mógł sięgnąć po wszystko. Taką osobą był dla mnie Roman Polański. Dostrzegł we mnie talent i wrażliwość, zanim zrobili to wszyscy inni.

Będąc na festiwalu Bella TOFIFEST Nastassja Kinski wylewnie przywitała się z Jerzym Skolimowskim. W 1989 roku zagrała w jego filmie „Wiosenne wody” i jest to kolejny polski reżyser, którego bardzo dobrze wspomina. – Uwielbiałam z nim pracować! Teraz mam nadzieję, że do roli wybierze mnie kolejny wspaniały Polak – zdradza, a kiedy dopytuję o inne pamiętne współprace, Nastassja wraca pamięcią do swojego pierwszego festiwalu w Cannes i wrażenia, jakie zrobiło na niej towarzystwo tylu znakomitych twórców. – W tym samym roku, w którym prezentowaliśmy „Tess”, Francis Ford Coppola pokazywał „Czas Apokalipsy”, Volker Schlöndorff „Blaszany bębenek”, a Miloš Forman swoje „Hair”. Na moich oczach te wszystkie wielkie persony spotykały się i dyskutowały. Pomyślałam, że to są właśnie prawdziwi artyści. A ja niespodziewanie stałam się częścią tego świata. Niedługo później sama zaczęłam pracować z Coppolą. Duma mnie rozpierała.

Na pytanie, co najmocniej zapamiętała z planu filmu Coppoli „Ten od serca”, w którym zagrała w 1982 roku, odpowiada, że jego rodzinę. Wyczuwam nutę goryczy i zupełnie mnie to nie dziwi. Nastassja wychowała się w przemocowym domu, w którym ciężko było o realne wsparcie. Natomiast klan Coppolów, mimo że również mocno związany z branżą artystyczną, zasłynął z wzajemnej zażyłości i lojalności. Amerykanin włoskiego pochodzenia wyróżnia się tym, że swoje plany filmowe traktuje jak dom.

– Rodzina była z nim cały czas. Byli nierozłączni. Synowie, żona, mała Sofia. Francis potrafił i chciał się z nimi dzielić swoim życiem, momentami na planie. Potrafił podarować im miłość i kreatywność. To jest siła, która zostaje w człowieku i której nikt nie jest w stanie później odebrać.


Nastassja Kinski, niezwykle ceniona niemiecka aktorka filmowa i telewizyjna. Zdobywczyni Złotego Globu dla najbardziej obiecującej nowej aktorki za rolę w filmie „Tess”. Współpracowała z wybitnymi postaciami świata kina, między innymi: Wimem Wendersem, Romanem Polańskim, Francisem Fordem Coppolą, Jean-Jacquesem Beineixem, Andriejem Konczałowskim i Jerzym Skolimowskim

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE