Czy jest ci wygodnie w ciele?

fot.123rf

Jak oddychasz, stoisz, siedzisz? Normalnie – odpowiesz, to żadna sztuka. Tylko skąd ból kręgosłupa, płytki oddech, napięcie w głosie? Technika Alexandra pokazuje, że możesz zaprosić do ciała i życia lekkość, swobodę.
Najwięcej blokad w ciele bierze się ze strachu. Co robisz, kiedy się boisz? Przyjmij postawę ciała, która zobrazuje lęk… Prawdopodobnie wygląda to tak: skulone ramiona, napięta szyja i klatka piersiowa, zaciśnięte nogi. Ten zespół symptomów to tzw. odruch strachu. – To atawistyczna reakcja dotycząca wszystkich kręgowców – tłumaczy Magdalena Kędzior, nauczycielka Techniki Alexandra. – W obliczu niebezpieczeństwa najpierw zamieramy w bezruchu, wstrzymujemy oddech. Chodzi o to, żeby zebrać siły i podjąć stosowną decyzję: uciekać albo walczyć. Pierwotnie to zamarcie miało trwać prawdopodobnie nie więcej niż kilkanaście sekund i było czynnikiem umożliwiającym przetrwanie. Dziś nie mamy tak wielu sytuacji związanych z zagrożeniem życia, a reakcja została.

reklama

I pojawia się bardzo często. Zupełnie niepotrzebnie. Słyszysz niespodziewany odgłos – kulisz się. Zapomniałaś coś kupić – znów ramiona idą do góry, jakby groziła ci kara. Odruchowi strachu ulegamy setki razy dziennie, we wszystkich sytuacjach związanych ze staraniem się, pośpiechem, ostrożnością. – W pierwszej kolejności spina się szyja, zwłaszcza tylne mięśnie. Głowa odchyla się do tyłu. Potem jest kulenie ramion, jakbyśmy chcieli schować w nich głowę – wylicza Magdalena Kędzior. – Kolejna reakcja to usztywnienie klatki piersiowej – mięśnie międzyżebrowe nie mogą pracować, oddech się spłyca. Dodatkowo napięcie w nogach uniemożliwia prawidłową pracę przepony. W rezultacie zdarza się, że nie możemy wydobyć z siebie głosu.

Z czasem ciało przyjmuje taką zalęknioną postawę, ograniczającą w znacznej mierze naszą swobodę działania. Trudno przecież o precyzję, koordynację czy skuteczną komunikację, kiedy mięśnie są spięte, krtań zaciśnięta. Kiedy nie możemy swobodnie oddychać, kiedy mózg nie jest wystarczająco dotleniony… Co zrobić? Skontaktować się ze swoim dyskomfortem. Zacząć świadomie korzystać z ciała – tak, by nie wkładać w codzienne czynności tyle wysiłku. Zauważać, kiedy niepotrzebnie się spinamy, i pozwalać sobie na rozluźnienie. Odpuszczać.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »