fbpx

Spotkania: Kamil Adamczyk

Spotkania: Kamil Adamczyk
fot. Zosia Zija i Jacek Pióro

Pomysł przyszedł Kamilowi Adamczykowi do głowy przed sesją, kiedy spał po dwie, trzy godziny na dobę. A co, gdyby tak skonstruować urządzenie, które pomogłoby ci zarządzać własnym snem?

fot. Zosia Zija i Jacek Pióro
fot. Zosia Zija i Jacek Pióro

NeuroOn wygląda jak zwykła maska na oczy. Taka, jaką zakłada się w samolocie czy w pociągu albo nawet u siebie w łóżku, żeby odciąć się od światła i spokojnie zasnąć. W środku zamontowane są elektrody rejestrujące nasze fale mózgowe, ruchy gałek ocznych, napięcie mięśni. I diody, które świecą odpowiednio: czerwonym, zielonym albo niebieskim światłem.

Działa razem z aplikacją na telefon. Krótko mówiąc: zakładasz maskę, a ona dokonuje pomiaru sygnałów płynących z twojego ciała. Z kolei telefon analizuje te sygnały. Po co? O tym za chwilę. Na razie warto wspomnieć, że prototyp Kamil Adamczyk, student piątego roku medycyny, miał okazję osobiście wręczyć prezydentowi Komorowskiemu. O niezwykłej masce donosił ostatnio TechCrunch.com, jeden z najważniejszych światowych portali poświęconych nowym technologiom, pojawiła się też w BBC Tech News, pisali o niej w „Forbesie” i innych mediach. Pisali też o zawrotnym tempie, w jakim powstawał NeuroOn i o jego twórcach. Czyli trzech chłopakach z polskich uczelni, którzy jeszcze rok temu mieli tylko dobry pomysł. Dziś negocjują z wpływowymi inwestorami i technologami z Doliny Krzemowej.

Napoleon, Tesla, da Vinci

Najpierw była inteligentna koszulka, która mierzy i analizuje twój sygnał serca, a jeśli masz zawał, uruchamia przez Bluetooth telefon, wzywając pogotowie. Pomysł rzucony na szybko. Kamil wymyślił koszulkę po tym, jak wziął udział w pewnym finansowanym przez Unię Europejską szkoleniu. Prowadził wtedy niewielką studencką firmę, był ciekaw, jak zdobyć pieniądze na realizowanie ambitnych biznesowych planów. Na szkoleniu usłyszał, że z funduszu UE można dostać nawet 200 tysięcy euro na własny innowacyjny pomysł. 200 tysięcy?! Od razu pobiegł do Janusza Frączka, specjalisty od urządzeń rejestrujących sygnały biologiczne, doktoranta Politechniki Warszawskiej. Poznali się przy okazji uczelnianej współpracy – Kamil na wydziale lekarskim prowadził koło neurochirurgiczne, Frączek u siebie na politechnice – cybernetyczne. Już wcześniej myśleli o jakichś wspólnych projektach. Pieniądze z funduszu były dla nich idealnym rozwiązaniem. Janusz zapalił się do pracy. Stworzyli trzyosobowy team z Krzyśkiem Chojnowskim, odpowiedzialnym za analizę danych i sztuczną inteligencję. Chłopakiem, który jeszcze na studiach rozpoczął współpracę z warszawskim Centrum Onkologii, wykorzystując swoje umiejętności i wiedzę do analizy nowotworów. W trójkę zarejestrowali firmę, Kamil zaczął jeździć po Polsce w poszukiwaniu kontaktów i inwestorów. Z sukcesem. Niestety, produkcja koszulki – sprzętu medycznego wymagającego długoletnich i bardzo kosztownych testów i certyfikatów – okazała się zbyt kosztowna. Jak wykorzystać podobną technologię, tyle że w urządzeniu, które może nie ratowałoby życia, za to je ułatwiało?

To właśnie ten moment, kiedy Kamil – codziennie po zajęciach na uczelni biegający do urzędów i na spotkania w sprawie firmy i prototypu – miał do zaliczenia ciężką sesję. W trzy tygodnie musiał się nauczyć na pamięć podręcznika grubości książki telefonicznej. Przeglądając Internet, wpadł na artykuł o śnie polifazowym, systemie kilku drzemek w ciągu dnia pozwalającym zregenerować siły i umysł, nawet jeśli w nocy śpisz bardzo krótko. Z dobrodziejstwa snu polifazowego korzystali ponoć Napoleon, Nikola Tesla, Thomas Edison, Leonardo da Vinci.

Kamil próbował spać jak oni, po 20 minut kilka razy w ciągu dnia, dwie, trzy godziny w nocy. Przestawić się było trudno. Efekty drzemek nie były zadowalające. Wtedy pojawił się pomysł na maskę.

Śnij, co chcesz

Kamil tłumaczy: – Jeśli poznamy nasz sen, jesteśmy w stanie spać lepiej. 90 procent zaburzeń wynika z niewłaściwej higieny snu.

Zdarza się, że budzimy się wypoczęci, nawet jeśli spaliśmy krócej, ale czasem śpimy długo, a i tak nie jesteśmy w stanie zwlec się z łóżka. Zależy to od tego, w jakiej fazie się wybudzimy: głębokiego czy lekkiego snu. Fazy postępują po sobie naprzemiennie, a maska monitoruje te zmiany. Z tym wiąże się pierwsza z pięciu funkcji urządzenia: inteligentny budzik. Nastawiamy go na 7 rano, ale on włączy się w najlepszym do wybudzenia momencie, na przykład o 6.48, zanim zacznie się faza głębokiego snu.

Druga funkcja ma już bezpośredni związek ze snem polifazowym. Chodzi o to, żeby nawet w sytuacjach, kiedy nie jesteśmy w stanie pozwolić sobie na najzdrowsze dziewięciogodzinne spanie, odpoczywać jak najefektywniej. Tu z kolei urządzenie monitoruje tzw. fazę REM, w czasie której najszybciej regeneruje się nasz mózg. Zanim założysz maskę, wpisujesz do swojego telefonu dane: w jakich godzinach jesteś zajęty i na pewno nie będziesz mógł sobie pozwolić na drzemkę, a kiedy możesz się położyć czy chociaż przysnąć z głową na biurku. Program stworzy odpowiedni schemat, pokaże, o jakich porach dnia najlepiej się zdrzemnąć i na jak długo. Światła i wibracje obudzą cię delikatnie. To także ma znaczenie. Dzięki światłu o niskiej częstotliwości nabierasz energii, to lepsze niż kawa czy napój energetyczny.

NeuroOn pomaga też jak najłagodniej przejść jet lag, wskazuje, jak rozłożyć sen, jeśli podróżujemy z jednej strefy czasowej do drugiej. Z kolei ostatnia funkcja maski brzmi już zupełnie jak science fiction – śnisz, co chcesz. Świadomy sen – badania na ten temat prowadzone są od lat 60. Stymulacja światłem o odpowiedniej częstotliwości i kolorze stymuluje siatkówkę. Tak, żeby nas nie rozbudzić, ale dać sygnał mózgowi, że śpimy. Dzięki temu można kontrolować marzenia senne.

Z własnym kocem

Pierwszy prototyp obszyła im materiałem pani krawcowa, podzespoły grzechotały w środku, po bokach wisiały kable. Kupili na Allegro łóżko, wstawili je do biura, gdzie pracują, każdy z chłopaków ma własny koc i poduszkę, kiedy potrzebuje się położyć, natychmiast wkłada maskę podłączoną do komputerów.

Naprawdę głośno zrobiło się o nich w grudniu. Wygrali prestiżowy LeWeb w Paryżu, konkurs na najlepszy start-up, debiutującą, dobrze zapowiadającą się firmę (pokonali 700 ekip z całego świata). Ruszyła też zbiórka pieniędzy na Kickstarterze.

Ta znana na całym świecie crowdfundingowa strona internetowa pozwala sfinansować niezależne projekty. Internauci zrzucają się na filmy, spektakle teatralne, kolekcje i pokazy mody, sztuki wizualne, wdrażanie nowych wynalazków. Firma Kamila i chłopaków wystartowała na początku grudnia, żeby zdobyć fundusze na kolejny etap prac nad maską. Kampania trwała miesiąc, liczyli na 100 tysięcy dolarów, uzbierali 440 tysięcy. A co najważniejsze, wzbudzili ogromne zainteresowanie. Dziennikarzy, środowisk naukowych, inwestorów.

Ostateczną wersję NeuroOnu zaprojektują najlepsi designerzy z Doliny Krzemowej, pierwsze egzemplarze mają pojawić się na międzynarodowym rynku w maju, a Kamil już mówi o kolejnym projekcie. Chcą teraz opracować specjalną opaskę dla kierowców. Żeby nie przysypiali w czasie jazdy.

Artykuł pochodzi z numeru 3/2014

?>