Marta Waszkiewicz - W wieku 55 lat postanowiła wreszcie zacząć żyć po swojemu. Ten film wzrusza i daje do myślenia, a po seansie pokochasz siebie na nowo
00:00
Gdy nazwisko Emmy Thompson pojawia się w obsadzie filmu, wiadomo już, że mamy do czynienia z wysokiej klasy produkcją. Nie inaczej jest w przypadku sekspozytywnego komediodramatu „Powodzenia, Leo Grande”, historii dojrzałej kobiety, która po latach samotności, w nagłym przypływie fantazji, postanawia się zbuntować i podjąć odważne kroki: wynająć chłopaka do towarzystwa.
Ten pełen inteligentnego humoru i brawury obyczajowej, ale też po prostu ważny i potrzebny obraz, powinna zobaczyć każda kobieta. Główną bohaterką tej historii jest 55-letnia Nancy Stokes (Emma Thompson), emerytowana nauczycielka i wdowa, która nigdy nie zaznała prawdziwej przyjemności, gdyż przez całe życie miała tylko jednego partnera seksualnego – swojego męża. Zamknięta w świecie kompleksów i ukrywanych pragnień, postanawia przeżyć przygodę z młodym, przystojnym sex workerem (Daryl McCormack). W pokoju hotelowym poza miastem Nancy spotyka się z Leo, który okazuje się doskonałym uwodzicielem, o czarującym wyglądzie i niecodziennej erudycji. W tych nietypowych okolicznościach Nancy nieoczekiwanie pobiera cenną lekcję akceptacji własnego ciała oraz rozkoszy, która może z tego płynąć.
Czytaj także: Emma Thompson: „Życie zaczyna się po czterdziestce”
(Fot. materiały prasowe)
Jak podkreśla sama Thompson, satysfakcja seksualna kobiet „nigdy nie była na liście priorytetów świata”. – Gdybyśmy gdzieś na brytyjskiej, niemieckiej czy francuskiej wsi spytali starsze kobiety, ile miały orgazmów w życiu, byłyby ogromnie zaskoczone – mówi. Młodsze widzki filmu również przyznają że mają problemy z rozmowami o intymności.
– Dlaczego wstydzimy się mówić o przyjemności fizycznej? Oto dyskusja, którą powinien wzbudzić ten film – dodaje aktorka.
– Jesteśmy tak nieszczerzy, jeśli chodzi o seks, ponieważ się wstydzimy. Musimy to przemyśleć i zapytać siebie, dlaczego tak jest – zachęca gwiazda ekranu.
Czytaj także: Straciła pracę i męża… a potem wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko. Nowy hit Netflixa to pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety 50+
(Fot. materiały prasowe)
Kameralna forma, jeden hotelowy pokój i dwoje bohaterów – niby nic, a mimo to „Powodzenia, Leo Grande” potrafi przykuć uwagę od pierwszej do ostatniej minuty, chociaż przypomina bardziej sztukę teatralną, w której najważniejsze są słowa, emocje i cudowna chemia między postaciami. A tej nie brakuje, bo Thompson i McCormack tworzą duet absolutnie znakomity (to kolejna wielka rola Thompson, być może jedna z najlepszych w jej karierze). Aktorka z niezwykłą odwagą i wrażliwością portretuje kobietę, która przez całe życie funkcjonowała w ciasnych ramach społecznych oczekiwań, własnych zahamowań i ograniczeń narzuconych przez innych. Świetny jest też McCormack – subtelny i pełen naturalnego uroku, a gdy tylko razem pojawiają się w jednym kadrze, na ekranie zaczyna dziać się prawdziwa magia.
(Fot. materiały prasowe)
I chociaż film opowiada o seksualności i jej oswajaniu, robi to dojrzale i z ogromną empatią – bez wulgarności, perwersji czy taniej prowokacji. To również opowieść o wstydzie i przełamywaniu konserwatywnych barier, ale przede wszystkim o samoakceptacji, potrzebie bliskości i odwadze, aby pozwolić sobie na szczęście. W lekki i przystępny sposób mówi o cielesności, starzeniu się i różnicach pokoleniowych oraz porzucaniu tabu, spełnianiu fantazji, straconych szansach i rozczarowaniach, sile i niezłomności. Twórcy z wyjątkową delikatnością i wyczuciem przełamują też stereotypy dotyczące seksualności dojrzałych kobiet, robiąc to bez piętnowania, pochopnych osądów czy moralizowania.
(Fot. materiały prasowe)
Największą siłą filmu są jednak dialogi – błyskotliwe, pełne humoru, ciepła i mądrości. Historia rozwija się niczym akt miłosny: początkowo jest nieco niezręcznie, z czasem coraz bardziej komfortowo, aż w końcu dochodzi do eksplozji emocji. W tej pozornie wyuzdanej tematyce kryje się jednak coś niezwykle ludzkiego i bezpretensjonalnego.
(Fot. materiały prasowe)
Dzięki tej szczerości przekazu i doskonałej grze aktorskiej „Powodzenia, Leo Grande” gromadzi same pozytywne recenzje widzów, którzy są zachwyceni historią Nancy oraz duetem Thompson-McCormack. „Koncert aktorski”, „niezaprzeczalna chemia”, „urzekający duet” – to tylko niektóre głosy spośród zgodnego chóru pochwał. „Fenomenalna”, „hipnotyzująca”, „kobieca, ale powściągliwa” – tak z kolei komplementują występ Thompson krytycy.
(Fot. materiały prasowe)
„Powodzenia, Leo Grande” przypomina zatem, że nigdy nie jest za późno, aby opuścić klatkę sztywnej samokontroli i nauczyć się przyjemności, która jest wspaniałą sprawą i każdy na nią zasługuje. Pokazuje też, że nigdy nie jest też za późno na zmianę, poszukiwanie nowych doświadczeń oraz zaakceptowanie prawdy o sobie, a także podkreśla znaną prawdę: seks to najnaturalniejsza rzecz pod słońcem, która potrafi dać ukojenie.
Czytaj także: Myślała, że wszystko, co najważniejsze, już za nią. Ten czuły film udowadnia, że na miłość i nowy początek nigdy nie jest za późno
To po prostu piękne, czułe i wzruszające kino o kobiecości, pragnieniach i tworzeniu siebie na nowo dzięki seksualnej bliskości: mądre i takie, po którym robi się ciepło na sercu. Skromne w formie, lecz ogromne pod względem emocji i przesłania. Najlepiej smakuje oglądany w ciszy i skupieniu, a na koniec zostawia widza z poczuciem, że obejrzał coś naprawdę wartościowego, zwłaszcza w kontekście samoakceptacji.
„Powodzenia, Leo Grande” można obejrzeć m.in. na Playerze i Polsat Box Go.