Tom Holland zapowiada, że biografia Freda Astaire'a będzie jego kolejnym dużym projektem – i że wszystkie sceny taneczne nakręci sam, bez pomocy dublera.
Przez lata Holland przekonywał widzów, że nastolatek z Queens potrafi fruwać między wieżowcami na pajęczynie. Teraz czeka go zadanie jeszcze trudniejsze: odtworzenie pozornie lekkich kroków Freda Astaire'a bez montażowych sztuczek i bez dublera. Podczas występu w „Good Morning America” Holland potwierdził, że długo zapowiadana biografia tancerza to jego kolejny projekt.
– Jak tylko skończę z tymi trasami, wracam na salę taneczną – powiedział aktor, dodając, że pierwsze starcie z choreografią było niezwykle emocjonujące.
– Miałem już pierwsze próby i wywołały we mnie jednocześnie ekscytację i kompletne przerażenie, bo mam mnóstwo pracy przed sobą, żeby oddać sprawiedliwość Fredowi – wyznał.
Zapytany, co dla niego znaczy „oddać sprawiedliwość” legendzie, Holland nakreślił plan zachowujący fizyczną ciągłość słynnych układów Astaire'a.
– Zależy mi na tym, żeby zrezygnować z dublerów, zatańczyć wszystko samodzielnie i nakręcić te sceny jednym ujęciem – tak, jak zrobiłby to on sam – wyjaśnił aktor.
To nie jest deklaracja rzucona na wyrost. Zanim Holland stał się Spider-Manem, przez lata trenował taniec i grał tytułową rolę w w londyńskiej produkcji „Billy Elliot: Musical". Jak sam wspominał, to jego mama pierwsza dostrzegła w nim wyczucie rytmu, gdy jako dziecko entuzjastycznie zareagował na piosenkę Janet Jackson – i to ona zapisała go na sobotnie zajęcia street dance, co ostatecznie doprowadziło do przesłuchania do „Billy Elliot" i całej aktorskiej kariery.
Co wiadomo o filmie o Fredzie Astairze?
Projekt, wciąż bez oficjalnego tytułu, Sony Pictures zapowiedziało po raz pierwszy w 2021 roku. Za reżyserię odpowiada Paul King, twórca „Paddingtona", „Paddingtona 2" i „Wonki", a scenariusz napisał Lee Hall, autor „Billy Elliota" – zarówno filmu, jak i współautor wersji scenicznej. Producentami są Amy Pascal, Rachael O'Connor, Ben Holden i Josh Hyams.
Fabuła ma skupić się na wczesnych latach kariery Astaire'a i jego twórczej współpracy ze starszą siostrą, Adele Astaire, z którą występował na Broadwayu i londyńskich scenach, zanim sam trafił do Hollywood.
Warto nie mylić tego projektu z innym, równolegle powstającym filmem o Astairze – „Fred & Ginger” od Amazon i Automatik, w którym w postać tancerza wciela się Jamie Bell, a u jego boku, jako Ginger Rogers, występuje Margaret Qualley. Ciekawostka: to Bell zagrał tytułową rolę w oryginalnym filmie „Billy Elliot" z 2000 roku.
Na razie nie ujawniono ani obsady, ani daty premiery filmu z Hollandem – dla aktora kojarzonego z komiksowymi skokami między budynkami będzie to spore odejście od superbohaterskich obowiązków.