Choć „Prześladowca” („Joy Ride”) miał premierę w 2001 roku, film ponownie znalazł się w centrum zainteresowania widzów. Po powrocie do biblioteki Netflixa thriller z Paulem Walkerem szybko trafił do grona najchętniej oglądanych produkcji. W ostatnich tygodniach obejrzało go już ponad 3 mln widzów, co pokazuje, że klasyczne kino sensacyjne wciąż potrafi przyciągnąć przed ekrany.
(Fot. materiały prasowe)
Lewis Thomas wybiera się w podróż przez Stany Zjednoczone, by spotkać się ze swoją przyjaciółką Venną. Po drodze odbiera z aresztu starszego brata Fullera i razem ruszają w dalszą drogę. Podczas jazdy Fuller namawia brata, by dla zabawy zrobić żart kierowcy ciężarówki, z którym kontaktują się przez radio CB.
Niewinna z pozoru prowokacja szybko wymyka się spod kontroli. Tajemniczy kierowca, znany jako Rusty Nail, okazuje się wyjątkowo niebezpiecznym człowiekiem, który nie zamierza puścić całej sytuacji płazem.
Zamiast spokojnej podróży bohaterowie rozpoczynają desperacką ucieczkę, podczas której nie wiedzą, gdzie i kiedy ich prześladowca zaatakuje.
Największą siłą filmu jest narastające napięcie. Reżyser John Dahl przez większość czasu nie pokazuje głównego antagonisty, budując atmosferę zagrożenia przede wszystkim za pomocą rozmów przez radio, pustych amerykańskich dróg i nieustannego poczucia, że bohaterowie są obserwowani. To właśnie dzięki temu „Prześladowca” do dziś uchodzi za jeden z ciekawszych thrillerów początku XXI wieku.
(Fot. materiały prasowe)
W główną rolę Lewisa wcielił się Paul Walker, który kilka miesięcy wcześniej zdobył światową rozpoznawalność dzięki pierwszej części serii „Szybcy i wściekli”. W „Prześladowcy” aktor pokazuje się jednak z zupełnie innej strony, stawiając na bardziej kameralną i pełną napięcia historię.
Towarzyszy mu Steve Zahn jako Fuller – starszy brat Lewisa, którego lekkomyślny pomysł uruchamia całą lawinę wydarzeń. W roli Venny wystąpiła natomiast Leelee Sobieski. Choć przez większość filmu bohaterowie podróżują we trójkę, każda z postaci inaczej reaguje na rosnące zagrożenie, co dodatkowo podkreśla napięcie między nimi.
Za reżyserię odpowiada John Dahl, a scenariusz napisali Clay Tarver i J.J. Abrams, który kilka lat później stworzył m.in. serial „Zagubieni” i wyreżyserował kolejne części „Star Treka” oraz „Gwiezdnych wojen”. Już w „Prześladowcy” widać jego zamiłowanie do budowania tajemnicy i stopniowego zwiększania napięcia.
(Fot. materiały prasowe)
Powrót filmu do biblioteki Netflixa sprawił, że thriller odkryło nowe pokolenie widzów, a wielu fanów postanowiło wrócić do produkcji po latach. Efekt? Ponad 3 mln wyświetleń w kilka tygodni i miejsce wśród najchętniej oglądanych filmów, mimo że od premiery minęły już ponad dwie dekady.
Choć współczesne thrillery często stawiają na spektakularne efekty specjalne, „Prześladowca” udowadnia, że napięcie można budować znacznie prostszymi środkami. Zamknięta przestrzeń samochodu, długie odcinki opustoszałych autostrad i tajemniczy głos dobiegający z radia CB wystarczą, by przez cały seans utrzymać widza w niepewności.
Film zebrał również dobre recenzje krytyków, którzy chwalili przede wszystkim tempo opowieści, klimat i pomysł na antagonistę. Z biegiem lat „Prześladowca” zyskał status jednego z bardziej niedocenionych thrillerów początku XXI wieku, a jego powrót na Netflixa pozwolił przypomnieć go szerokiej publiczności.
(Fot. materiały prasowe)
Film jest dostępny na Netflix, Rakuten TV i CDA Premium.