1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Filmy
  4. >
  5. Gdy świat się kończy, zostaje przyjaźń. „Kumotry” to poruszająca opowieść o siostrzeństwie w środku zapomnianej, polskiej wsi

Gdy świat się kończy, zostaje przyjaźń. „Kumotry” to poruszająca opowieść o siostrzeństwie w środku zapomnianej, polskiej wsi

Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS)
Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS)
Idą zawsze we dwie. Środkiem drogi, pola, lasu. Kopią ziemniaki, karmią kury, zbierają jabłka, wędzą mięso, omiatają podwórze. Wesolutkie i skore do gadania. O zmarłych mężach, rodzinach rozsianych gdzieś po świecie, o właściwościach duszy, o wojnie pukającej do drzwi. Hanka oraz Bronka, tytułowe „Kumotry” z dokumentu Emilii Śniegoskiej, całe życie mieszkały w jednej wsi, dom obok domu. Znają się na wylot, a i tak buzie im się nie zamykają. Najsilniej jednak wybrzmiewa to, co zostaje niewypowiedziane. W ciszy, w przemilczanych zdaniach wyraża się ogrom wzajemnej miłości i strach o niepewną przyszłość.

„Do tego trzeba chłopa!” – powtarzają jedna po drugiej, jak kataryny, patrząc na zarośnięty trawnik – „Potrzeba chłopa do koszenia. Ale skąd go wziąć?”. Stoją nieruchomo, rozkładają ręce. Rzecz w tym, że Hanka i Bronka dzień w dzień udowadniają, że chłopa wcale nie potrzebują. Plewią grządki, rąbią drewno, kurze też głowę odrąbią, chociaż za tym akurat nie przepadają. Przez jakiś czas trzymały nawet własne konie. Mężowie nieboszczycy odeszli już dawno temu, pozostawiając wesoło-gorzkie wspomnienia. Silniejsze od więzów małżeńskich okazało się siostrzeństwo.

Słowo „kumotry” oznacza przyjaciółki lub kompanki. Wystarczy, że jedna zadzwoni. „Piętnaście minut”, mówi Hanka i za chwilę pojawia się w bramie z garem zupy. Ich niezwykłe partnerstwo, dwuosobowy kolektyw łagodzi ciężkie realia zapomnianej polskiej wsi, gdzieś w rumuńskich Karpatach. Jedna drugiej pomoże zagonić kury, wyciągnie na spacer do lasu, na jeżyny, namówi na partyjkę kart, konkurs dmuchania w dmuchawce, seans weselnego filmu. Troszczą się o swoje podwórko i troszczą się o siebie. Siła ich przyjaźni nie daje się chorobie, pozwala przetrwać, gdy bomby zrzucane na Ukrainę przelatują im nad głowami. Codzienność osładzają placki ziemniaczane z cukrem i ogromne pokłady humoru. Bronka i Hanka to niezłe zgrywuski. Uwielbiają przekomarzać się i plotkować. Kumotry mają tę magiczną umiejętność, że potrafią zmienić najcięższy kawał chleba w proste, codzienne radości. A przy okazji przypominają nam, co tak naprawdę się w życiu liczy.

Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS) Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS)

Nigdy nie były na uniwersytecie, nie doświadczyły „wielkiego świata”, a jednak posiadają mądrość, która waży więcej niż wiedza uczonych. Znajomość własnej ziemi, szacunek do korzeni, dopasowanie do rytmu przyrody – reżyserka Emilia Śniegoska składa hołd umiejętnościom, w które bohaterki wyposażyła codzienna rutyna. Unika przy tym nadmiernej romantyzacji, nie pomija znojów i nieodzownej nudy, z którą my, wielkomiejscy, nie potrafimy sobie radzić.

„Kilka miesięcy trwało, zanim mnie i operatorce udało się naprawdę zanurzyć się w tym miejscu, rządzącym się własnym rytmem i zasadami. Wracaliśmy tam przez kolejne lata — wystawiając na próbę naszą cierpliwość, kopiąc ziemniaki i chłonąc powolną, a zarazem surową atmosferę wsi. W ten sposób odkryliśmy rzeczywistość naznaczoną czymś pierwotnym i uniwersalnym — czymś, co wynosi codzienność Bronki i Hanki na wyższy, niemal metafizyczny poziom ponadczasowej mądrości” – wspomina proces filmowy Śniegoska.

Rytm filmu dostosowuje się do bohaterek, oddaje hołd ich wytrwałej pracy, uwiecznia rytuały, elementy folkloru polskiej mniejszości w Rumunii, z urywków codzienności komponuje wzruszający podwójny portret. Kamera przypatruje się czule, gdy kobiety zauważają nieubłagany upływ czasu, coraz wyraźniejsze objawy starości. Obolałe plecy, plamy na skórze, mocne bóle głowy – niepokój towarzyszy kumotrom na co dzień. Jednak zamiast żyć przytłoczone strachem, wolą podać śmierci rękę.

Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS) Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS)

Mówią o sobie „sieroteczki”. Na cmentarz chodzą regularnie, dbają o kwiaty wokół grobów. Oprócz mężów pochowały tam także część potomstwa. W tym trzy i półmiesięczne dziecko. Zmarli są stałą częścią codzienności Hanki i Bronki. Wracają do nich w rozmowach, w snach, jako duchy. One się nie boją, wyczekują tych spotkań. Wiedzą, że same są częścią kończącej się rzeczywistości. W jednym roku odeszła siódemka ich znajomych. Młodzi wyjechali do Hiszpanii i nie wrócą. Czasem dzwonią, podpytać, jak zdrowie. Na wsi nie ma pracy, nie ma co robić. Tylko góry i doliny. Karpackie Thelma i Louise stoją na straży świata, który odchodzi w zapomnienie. Świata naszych babek, który coraz trudniej nam sobie wyobrazić.

Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS) Kadr z filmu „Kumotry” (Fot. materiały prasowe WATCH DOCS)

„Co zrobię, trzeba iść naprzód” – kwituje kolejny problem Bronka. Bohaterki idą, wciąż do przodu, grając postępowi na nosie. Żwawym krokiem, w rytm ludowej orkiestry, która przygrywa na polach, przy wypasie owiec. Podążamy ich śladami. Obserwujemy jak trwają na swoich zydelkach, mimo, że ktoś brukuje im żwirową drogę przed domem, mimo że tuż obok, za granicą, toczy się straszliwa wojna. Widzimy jak opierają się współczesności, a jednocześnie robią z niej użytek – korzystają z Internetu, gawędzą na kamerkach swoich smartfonów. Zauważamy pogodę ducha, niezmącony optymizm, codzienną odwagę. Bronka i Hanka wciąż mają ochotę tańczyć, emanują wolą życia silniejszą niż niejedna młoda osoba. Idąc tak za nimi, nieuczęszczanymi ścieżkami, nie mogłam pozbyć się wrażenia, że to właśnie one zmierzają we tę właściwą stronę.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE