prof. Lilianna Kiejzik - Od Sokratesa do coachingu. Jak filozofia pomaga odnaleźć własny kompas moralny
00:00
10:33
Nowoczesny coaching, w szczególności coaching egzystencjalny, nawiązuje do najgłębszych tradycji analizy sumienia. Czym zatem jest samo sumienie i jak jego głos przystaje do dzisiejszych czasów?
Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” numer 01/26. Tytuł pochodzi od redakcji.
Każdy z nas popełnia w życiu błędy. Jedne dają się łatwo usunąć, inne mogą zmienić ścieżki naszego życia. Niektórych błędów żałujemy, inne wychodzą nam na dobre. Jedne dają odporność na przeciwności losu, a drugie mogą podłamać. Wszystkie są doświadczeniem, pozwalają lepiej planować przyszłość, uniknąć kolejnych potknięć i błędów, są sprawdzianem siły woli i charakteru. Ich konsekwencje jednak nie znikają, pozostawiają ślady w psychice, w świadomości, wpływają na nasze plany.
Z konsekwencjami niektórych nie potrafimy poradzić sobie sami i wtedy potrzebujemy fachowej pomocy terapeuty. Albo coacha, gdyż nowoczesny coaching, w szczególności coaching egzystencjalny, nawiązuje do najgłębszych tradycji analizy sumienia.
A to dlatego, że coach nie jest i nie może być moralizującym kaznodzieją ani sędzią, ale „towarzyszem drogi”, pomagającym rozmówcy dotrzeć do jego własnej „wewnętrznej prawdy”.
Coaching filozoficzny, czerpiąc z wielu źródeł, na przykład z logoterapii austriackiego profesora neurologii i doktora filozofii Viktora Frankla (1905–1997), koncentrującej się na poszukiwaniu sensu życia w każdych okolicznościach, nawet wywołujących cierpienie, traktuje sumienie jako „noetyczną zdolność odczytywania sensu konkretnej sytuacji życiowej”, jako wezwanie do przekraczania nawykowych interpretacji i dostrzegania reakcji w konkretnej sytuacji.
Mówiąc inaczej, zadanie logoterapii filozoficznej można by opisać jako budzenie sumienia, w znaczeniu niejako rozszerzonym, przekraczającym „ustalenia” rozumu praktycznego. Ale czym jest w takim razie rozum praktyczny? O jakie przekraczanie ustaleń chodzi? Oczywiście są to pojęcia filozofii, odwołajmy się zatem do jej wyjaśnień i zacznijmy od początku.
Filozofia grecka nie znała pojęcia sumienia, ale jego intelektualny rodowód sięga starożytności. Sokrates posługiwał się terminem daimonion, co oznaczało wewnętrzny głos, ducha opiekuńczego, który ostrzegał przed błędem. Był takim wewnętrznym kompasem urzeczywistniającym się jako wiedza o dobru.
Platon mówił o „wewnętrznym człowieku”, co możemy przyrównać do duszy lub jej części. Arystoteles kontynuował te rozważania, wiązał sumienie z częścią rozumną duszy, która była zdolna do osądów praktycznych działań człowieka. Filozofia rzymska wiązała sumienie z wewnętrznym sędzią, nieprzekupnym krytykiem ludzkich czynów, potrafiącym odróżnić dobro od zła.
Chrześcijaństwo wniosło do rozważań o sumieniu wymiar teologiczny. Święty Augustyn w IV wieku pisał o sumieniu jako miejscu spotkania duszy z Bogiem. W „Wyznaniach” powiada, że w tym miejscu (sumieniu) człowiek uświadamia sobie, że grzeszy. Inni filozofowie średniowieczni wiązali sumienie z naturalną skłonnością ku dobru. Nawiąże do tego koncepcja umowy społecznej Jeana-Jacques’a Rousseau w XVIII wieku.
Stopniowo więc pojęcie to ewoluowało, przekształcając się w samodzielny termin refleksji moralnej, odrywając się od konotacji wyłącznie religijnych. Powoli stawało się „świadkiem” naszych moralnych decyzji, który potrafi oskarżać, ale także bronić. Stanowisko to prezentował angielski empirysta John Locke (XVII wiek) w swoim głównym dziele „Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego”.
Omawiając doświadczenie moralne, wskazywał, że sumienie jest własnym przekonaniem co do słuszności lub niesłuszności czynów. A to oznaczało po prostu, że nie jest to żadna wrodzona zasada (co z kolei głosił Kartezjusz), ale sąd rozumu.
Kolejny krok w refleksji nad sumieniem zrobił Immanuel Kant (XVIII wiek) w „Krytyce praktycznego rozumu”. Powiada on, że sumienie nie jest świadkiem oskarżającym lub broniącym, ale osądzającym. Innymi słowy, jest świadkiem, który sądzi nas w świetle prawa moralnego, którego jesteśmy zarówno twórcą, jak i adresatem. Wcześniejsi filozofowie prowadzili dyskurs o sumieniu na gruncie teorii.
Kant wskazał, że nasz rozum jest nie tylko teoretyczny, on nie zadowala się wyłącznie teoretyczną wiedzą o świecie, czyli teorią poznania. Pragnie także wiedzieć, jak powinniśmy postępować, jest więc rozumem praktycznym.
I na gruncie rozumu praktycznego Kant określił sumienie jako „świadomość, że istnieje w człowieku trybunał wewnętrzny”, jest zatem jakby instytucją wewnętrznej samokontroli, przed którą człowiek samego siebie usprawiedliwia. Ten trybunał pełni funkcję nieprzekupnego sędziego, który odwołuje się do uniwersalnego prawa moralnego.
Kant podkreślał jeszcze, że sumienie jest cechą czysto ludzką, wyłącznie nas samych. Nie ma w nim miejsca na zewnętrzne autorytety ani na religijną, prawną lub jakąkolwiek inną heteronomię. Jest jakby mechanizmem, dzięki któremu człowiek sam jest dla siebie źródłem moralnej normy. Świadomość tego, że istnieje w nas „trybunał wewnętrzny”, to władza stojąca na straży obowiązujących norm. Nie wytwarzamy jej, nie budujemy, nie hodujemy jak rośliny.
Sumienie należy do naszej istoty. Możemy co najwyżej przestać się sumieniem przejmować, nie możemy jednak sprawić, że go nie słyszymy. Dlatego właśnie człowiek wyrasta ponad animalność świata zwierzęcego. Nad sobą ma „niebo gwiaździste”, ale w sobie ma „prawo moralne”. Postępowanie dobre, czyli moralne, to nie jest propozycja, tylko rozkaz, my musimy postępować moralnie. Nie mamy wyjścia. Takim sposobem filozofia Kanta przyniosła radykalny zwrot w rozumieniu sumienia, sytuując je w centrum autonomii jednostki.
Filozofia współczesna, szczególnie hermeneutyka francuskiego myśliciela Paula Ricœura, poszerzyła Kantowską refleksję. Określiła sumienie jako „głos wzywający do autentyczności, do prawdy z samym sobą i światem”. Zakłada odpowiedzialność jednostki.
Nowoczesny coaching filozoficzny i egzystencjalny korzysta z osiągnięć tej refleksji. Nawiązuje do Sokratejskiej i Kantowskiej tradycji analizy sumienia, ale i do przemyśleń Ricœura. W praktyce coachingowej sumienie staje się więc nie tylko narzędziem samopoznania, lecz także busolą rozwoju moralnego.
Refleksja nad wartościami (o które tak często spierają się obecnie nie tylko politycy), rozpoznanie własnych przekonań, dylematów i oczekiwań, aktywne dokonywanie wyborów aksjologicznych – wszystko to umacnia poczucie sprawstwa klienta coacha. A o to przecież chodzi w doradztwie filozoficznym. W duchu dialogu coaching wydobywa na światło dzienne perspektywę jednostki, osoby, podmiotu. Czyni z sumienia „miejsce spotkania” Ja i Ty, miejsce prowadzenia dyskursu o odpowiedzialności.
Nasuwa się pewna refleksja ogólniejsza.
Otóż ewolucja pojęcia sumienia – od wewnętrznego głosu Sokratesa przez chrześcijańskie sanktuarium duszy, trybunał rozumu Kanta aż po hermeneutyczne i egzystencjalne interpretacje czasów współczesnych – świadczy o jego nieprzemijającej ważności dla samorozumienia człowieka.
Dzisiaj, w czasach relatywizmu wartości, konfliktów i globalnych kryzysów, sumienie pozostaje fundamentem etyki nie tylko osobistej, ale i społecznej, wyzwaniem dla wolności i wezwaniem do odpowiedzialności. W praktyce coachingowej, w sesjach terapeutycznych, sumienie przestaje być tylko kategorią abstrakcyjną, przedmiotem akademickich dociekań. Staje się natomiast narzędziem życiowej przemiany, może prowadzić do aktywnej walki o dobro. Przykładem tego typu zachowań są wszystkie ruchy walczące o uciskanych, także o zwierzęta.
Jak pisał niemiecki egzystencjalista Martin Heidegger, sumienie przypomina o autentyczności istnienia i niemożności ucieczki przed odpowiedzią o własną wartość.
Jednym słowem, sumienie jest świadkiem spełnienia lub zdrady wartości, ale jest także źródłem nadziei i odwagi, by być sobą. Ma zatem konotacje jak najbardziej pozytywne. I w tym sensie staje się kluczowym zagadnieniem zarówno dla filozofii, jak i dla profesjonalnego coachingu doradczego, w którym rozważania o dobru, odpowiedzialności i wolności nigdy nie stracą aktualności. Taka refleksja nie przestanie być naszą potrzebą. Dlatego formalne wykształcenie filozoficzne jest tak bardzo ważne dla coacha.
Lilianna Kiejzik – prof. nauk humanistycznych, filozofka i tłumaczka. Obszar jej kompetencji badawczych to historia filozofii, szczególnie zagadnienia religijnej filozofii rosyjskiej, francuskiego strukturalizmu, problematyki „kwestii kobiecej” w filozofii. Pracuje na Uniwersytecie Zielonogórskim. Miłośniczka jamników, pomaga Fundacji „Jamniki Niczyje”