1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda
  4. >
  5. Czy w ten sezon wchodzimy boso? Chanel i Jeffrey Campbell lansują najdziwniejsze buty roku

Czy w ten sezon wchodzimy boso? Chanel i Jeffrey Campbell lansują najdziwniejsze buty roku

Getty Images/Marc Piasecki
Getty Images/Marc Piasecki
Wyglądają tak, jakby projektant zapomniał dodać do nich kilku podstawowych elementów. „Barely there shoes”, nazywane również „half shoes” albo „non-shoes”, odsłaniają pięty, palce, a czasem nawet całe podeszwy stóp. Chanel i Jeffrey Campbell przekonują jednak, że właśnie takie niekompletne buty mogą stać się jednym z najgłośniejszych trendów sezonu.

Spis treści:

  1. Barely there shoes, czyli buty, których prawie nie ma
  2. Chanel Resort 2027 i sandały odsłaniające całe stopy
  3. Margaret Qualley założyła barefoot sandals na czerwony dywan
  4. Jeffrey Campbell prezentuje własne half shoes
  5. Czy buty bez podeszwy mają szansę trafić na ulice?

Moda od kilku sezonów konsekwentnie zmniejsza objętość obuwia. Najpierw pojawiły się delikatne sandałki z cienkimi paseczkami, później półprzezroczyste baleriny i siateczkowe modele, przez które widać całą stopę. Kolejnym krokiem okazały się „barely there shoes”, czyli buty, których konstrukcję ograniczono do absolutnego minimum.

Barely there shoes, czyli buty, których prawie nie ma

Do tej kategorii można zaliczyć modele pozbawione pięty, cholewki, klasycznej podeszwy albo jej fragmentu. Czasami z tradycyjnego buta pozostają jedynie obcas i paski stabilizujące stopę. W innych projektach palce wystają poza podeszwę, przez co można odnieść wrażenie, że rozmiar został dobrany nieprawidłowo. To jednak zamierzony efekt.

Określenia „half shoes”, „naked shoes”, „non-shoes” i „barefoot sandals” bywają stosowane zamiennie. Wszystkie opisują podobne zjawisko, obuwie znajduje się gdzieś pomiędzy praktycznym dodatkiem a biżuterią noszoną na stopach. Nie chodzi już wyłącznie o to, by wygodnie się przemieszczać. But ma przede wszystkim wywoływać emocje, przyciągać wzrok i prowokować pytanie, czy nadal można nazywać go butem.

Chanel Resort 2027 i sandały odsłaniające całe stopy

Najgłośniejszą interpretację tego trendu pokazał Matthieu Blazy w kolekcji Chanel Resort 2027 zaprezentowanej w Biarritz. Modelki pojawiły się na wybiegu w konstrukcjach składających się z niewielkiego obcasa, zapiętka i cienkich pasków wiązanych wokół kostki. Palce, śródstopie oraz podeszwy pozostawały zupełnie nagie.

Spotlight/Launchmetrics Spotlight/Launchmetrics

Projekt szybko zyskał określenie „shoeless shoes”, czyli butów bez butów. Jedni zobaczyli w nim interesujący eksperyment, inni uznali go za całkowicie niepraktyczny. Trudno przecież wyobrazić sobie spacer po rozgrzanym chodniku, mokrej ulicy czy miejskim bruku bez podeszwy chroniącej stopę.

W przypadku Chanel funkcjonalność nie była jednak najważniejsza. Pokaz odbył się w nadmorskim Biarritz, miejscu związanym z początkami kariery Coco Chanel. Projekt można więc odczytywać jako nawiązanie do wakacyjnej swobody i obrazu kobiety, która zdejmuje szpilki, by przejść boso po plaży. Matthieu Blazy oddzielił symbol eleganckiego obcasa od praktycznej funkcji obuwia. Zostawił dekoracyjną konstrukcję, a usunął niemal wszystko, co normalnie chroni stopę.

Getty Images/Eamonn M. McCormack Getty Images/Eamonn M. McCormack

Co więcej, bardzo podobne obuwie pojawiło się już w kolekcji francuskiego domu mody w 2012 roku. Wówczas jednak miały formę bardzo delikatnych japonek z zapiętkiem i wiązaniem w kostce. Blazy poszedł o krok dalej i po prostu „wymazał” cały przód tych sandałów.

Getty Images/Dominique Charriau Getty Images/Dominique Charriau

Margaret Qualley założyła barefoot sandals na czerwony dywan

Buty Chanel szybko wyszły poza przestrzeń pokazu. Margaret Qualley pojawiła się w nich podczas londyńskiej premiery filmu „The Dog Stars”. Aktorka połączyła nietypowe sandały z czarną sukienką Chanel ozdobioną delikatnymi frędzlami.

Stylizacja z daleka mogła wyglądać klasycznie. Dopiero po spojrzeniu na stopy okazywało się, że Qualley właściwie stoi boso na betonowym podłożu, a wokół jej kostek znajduje się elegancka konstrukcja z logo domu mody. Wybór wywołał burzliwą dyskusję, ale jednocześnie pokazał, gdzie „barely there shoes” sprawdzają się najlepiej.

Czerwony dywan jest przestrzenią przeznaczoną do modowych eksperymentów. Gwiazdy nie muszą w takich stylizacjach pokonywać wielu kilometrów ani spędzać całego dnia. Liczy się przede wszystkim efekt na zdjęciach. Pod tym względem buty Chanel spełniły swoje zadanie bezbłędnie, stały się najczęściej komentowanym elementem zestawu.

Getty Imagess/Karwai Tang Getty Imagess/Karwai Tang

Jeffrey Campbell prezentuje własne half shoes

Na odpowiedź rynku nie trzeba było długo czekać. Marka Jeffrey Campbell pokazała w mediach społecznościowych własną wersję butów bez podeszwy. Projekt ponownie odsłania niemal całą stopę i przypomina obcas przymocowany do kostki za pomocą cienkich pasków.

Internauci nie kryli zdziwienia. W komentarzach pytali przede wszystkim, gdzie można nosić takie buty i jak bezpiecznie się w nich poruszać. Pojawiły się również sugestie, że projekt jest formą „rage baitu”, czyli celowej prowokacji stworzonej po to, aby wywołać oburzenie i zwiększyć zasięg publikacji.

Instagram/@jeffreycampbell Instagram/@jeffreycampbell

Taka propozycja nie jest jednak zaskoczeniem w portfolio Jeffrey Campbell. Marka z Los Angeles od lat tworzy odważne, często kontrowersyjne obuwie inspirowane projektami z wybiegów. Jej jednym z największych sukcesów były charakterystyczne botki Lita na bardzo wysokiej platformie, które w czasach popularności mody Tumblr miały równie wielu zwolenników, co przeciwników. Jeffrey Campbell potrafi przełożyć eksperymentalne pomysły luksusowych domów mody na bardziej dostępne modele dla klientek, które lubią przyciągać uwagę.

Czy buty bez podeszwy mają szansę trafić na ulice?

W obecnej formie „barefoot sandals” raczej nie zastąpią balerin, mokasynów ani klasycznych sandałów. Brak podeszwy oznacza brak ochrony przed nierówną nawierzchnią, zabrudzeniami i wysoką temperaturą chodnika. Problemem może być także stabilność oraz sposób stawiania stopy.

Nie oznacza to jednak, że trend pozostanie wyłącznie na wybiegach. Jego bardziej praktyczne wersje mogą mieć cienkie, niemal niewidoczne podeszwy, przezroczyste wkładki albo konstrukcje odsłaniające tylko wybrane części stopy. Już teraz popularność zyskują siateczkowe baleriny, transparentne sandały i minimalistyczne modele z pojedynczymi paskami.

„Barely there shoes” pokazują przede wszystkim, że projektanci zaczynają traktować obuwie jak konceptualną ozdobę. Nie musimy od razu chodzić boso po mieście, by zauważyć wpływ tej tendencji. W nadchodzących miesiącach buty mogą stać się jeszcze lżejsze, bardziej odsłonięte i celowo niekompletne. Chanel i Jeffrey Campbell doprowadziły ten pomysł do skrajności, ale to właśnie takie projekty najczęściej rozpoczynają szerszą dyskusję o tym, co za chwilę naprawdę będziemy nosić.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE