Jedni jesienią lubią czytać thrillery pod kocem, inni wolą lekturę, która otula jak koc. Jeśli należysz do tej drugiej kategorii i najchętniej sięgasz po miłe, ciepłe, lekkie książki, które szybko się czyta – obok tej nie możesz przejść obojętnie. „Kakao w czwartki” Michiko Aoyamy to bowiem idealny comfort book na jesień – nawet jeśli rozgrywa się w wiosennej scenerii.
Michiko Aoyama to jedna z najbardziej znanych autorek japońskiego nurtu „healing fiction”, czyli książek pisanych po to, żeby dać czytelnikowi ukojenie. Mają pomóc mu przejść przez własne trudności i zostawić go z pozytywnym przesłaniem. Nie bez powodu w Polsce pisarka bywa nazywana królową japońskich comfort books – jej powieści są niespieszne i pełne ciepła, a choć mają w sobie melancholijne nuty, bez dwóch zdań poprawiają humor. Zresztą już same tytuły zachęcają, by po nie sięgnąć: „Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece”, „W księżycowym lesie” czy właśnie „Kakao w czwartki”, czyli prozatorski debiut, od którego zaczęła się droga Aoyamy do światowej popularności. Te książki to literacki odpowiednik mocnego uścisku i gorącej filiżanki aromatycznego napoju – nie rozwiązują wszystkich problemów, ale dają wytchnienie, gdy świat wymaga od nas za dużo.
„Kakao w czwartki” to zaś niezwykle ciepła i lekka opowieść o ludziach, którzy mimo że się nie znają, mają ze sobą wiele wspólnego. A wszystko zaczyna się od małej, klimatycznej kawiarni…
Czytaj także: Książki dla przebodźcowanych. Te tytuły pomagają złapać oddech, gdy masz wszystkiego dość
Pod kwitnącymi wiśniami, nad rzeką w Tokio znajduje się niewielka kawiarnia z trzema drewnianymi stolikami. To miejsce oferuje coś więcej niż tylko gorący napój – jest schronieniem. Co czwartek, gdy aromat kakao wypełnia powietrze, wracają tu stali goście: młoda kobieta pisząca listy po angielsku, specjalistka od reklamy, która stara się być wszystkim dla wszystkich, oraz nauczycielka szukająca na nowo radości w swojej pracy. Wraz z życzliwym właścicielem kawiarni i jego białym kotem odnajdują ukojenie i siłę, by ruszyć naprzód. Bo czasem życie podsuwa nam właśnie takie miejsce – gdzie filiżanka gorącego kakao i ciepłe słowo mogą zmienić wszystko.
(Fot. materiały prasowe)
Gdy za oknem robi się coraz chłodniej, a wieczory z każdym dniem coraz bardziej się wydłużają, miło sięgnąć po książkę, która nie wymaga od nas wielkiego wysiłku, za to wypełnia ciepłem od czubka głowy po koniuszki palców. „Kakao w czwartki” właśnie takie jest – lekkie, przyjemne i z odrobiną magii. „To najprzytulniejsza książka na jesień” – piszą czytelnicy. Niech jednak nie zwiedzie cię jej subtelność. Pod spokojną powierzchnią kryje się sporo emocji, refleksji i ludzkich historii.
Każdy rozdział przedstawia tu inną osobę, ale losy bohaterów subtelnie się ze sobą przeplatają, dzięki czemu z czasem zaczynamy dostrzegać, jak wiele może łączyć zupełnie obcych sobie ludzi. Jest w tym coś kojącego: przypomnienie, że nawet kiedy wydaje nam się, że mierzymy się z własnymi problemami samotnie, gdzieś obok toczą się inne historie, a drobne gesty i przypadkowe spotkania mogą mieć większe znaczenie, niż sądzimy.
Do tego dochodzi atmosfera małej, przytulnej kawiarni – z zapachem aromatycznego kakao lub świeżo mielonej kawy i białym kotem kręcącym się między stolikami. Nic dziwnego, że jedna z czytelniczek napisała, że to wymarzona lektura „na odstresowanie się po całym dniu. Najlepiej z filiżanką kawy czy tytułowego kakao i kawałkiem dobrego ciasta”. A ponieważ całość ma zaledwie 176 stron, jest też świetną propozycją dla tych, którzy jesienią chcieliby czytać odrobinę więcej, ale niekoniecznie mają ochotę zaczynać kolejną wielką, kilkusetstronicową powieść.
PS A jeśli nie przepadasz za kakao, sięgnij po „Poniedziałek z matchą” tej samej autorki.
Czytaj także: 7 książek z ostatnich lat, które mają mniej niż 200 stron. Krótkie – ale zostają w głowie na długo