1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Otula jak miękki koc, rozgrzewa niczym filiżanka kakao i ma mniej niż 180 stron. „To najprzytulniejsza książka na jesień”

Otula jak miękki koc, rozgrzewa niczym filiżanka kakao i ma mniej niż 180 stron. „To najprzytulniejsza książka na jesień”

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. zdjęcie wygenerowane przy użyciu  AI)
(Fot. zdjęcie wygenerowane przy użyciu AI)
Jedni jesienią lubią czytać thrillery pod kocem, inni wolą lekturę, która otula jak koc. Jeśli należysz do tej drugiej kategorii i najchętniej sięgasz po miłe, ciepłe, lekkie książki, które szybko się czyta – obok tej nie możesz przejść obojętnie. „Kakao w czwartki” Michiko Aoyamy to bowiem idealny comfort book na jesień – nawet jeśli rozgrywa się w wiosennej scenerii.

Michiko Aoyama to jedna z najbardziej znanych autorek japońskiego nurtu „healing fiction”, czyli książek pisanych po to, żeby dać czytelnikowi ukojenie. Mają pomóc mu przejść przez własne trudności i zostawić go z pozytywnym przesłaniem. Nie bez powodu w Polsce pisarka bywa nazywana królową japońskich comfort books – jej powieści są niespieszne i pełne ciepła, a choć mają w sobie melancholijne nuty, bez dwóch zdań poprawiają humor. Zresztą już same tytuły zachęcają, by po nie sięgnąć: „Wszystko, czego szukasz, znajdziesz w bibliotece”, „W księżycowym lesie” czy właśnie „Kakao w czwartki”, czyli prozatorski debiut, od którego zaczęła się droga Aoyamy do światowej popularności. Te książki to literacki odpowiednik mocnego uścisku i gorącej filiżanki aromatycznego napoju – nie rozwiązują wszystkich problemów, ale dają wytchnienie, gdy świat wymaga od nas za dużo.

„Kakao w czwartki” to zaś niezwykle ciepła i lekka opowieść o ludziach, którzy mimo że się nie znają, mają ze sobą wiele wspólnego. A wszystko zaczyna się od małej, klimatycznej kawiarni…

Czytaj także: Książki dla przebodźcowanych. Te tytuły pomagają złapać oddech, gdy masz wszystkiego dość

O czym jest „Kakao w czwartki”?

Pod kwitnącymi wiśniami, nad rzeką w Tokio znajduje się niewielka kawiarnia z trzema drewnianymi stolikami. To miejsce oferuje coś więcej niż tylko gorący napój – jest schronieniem. Co czwartek, gdy aromat kakao wypełnia powietrze, wracają tu stali goście: młoda kobieta pisząca listy po angielsku, specjalistka od reklamy, która stara się być wszystkim dla wszystkich, oraz nauczycielka szukająca na nowo radości w swojej pracy. Wraz z życzliwym właścicielem kawiarni i jego białym kotem odnajdują ukojenie i siłę, by ruszyć naprzód. Bo czasem życie podsuwa nam właśnie takie miejsce – gdzie filiżanka gorącego kakao i ciepłe słowo mogą zmienić wszystko.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

(Fot. materiały prasowe) (Fot. materiały prasowe)

Dlaczego „Kakao w czwartki” to książka w sam raz na jesień?

Gdy za oknem robi się coraz chłodniej, a wieczory z każdym dniem coraz bardziej się wydłużają, miło sięgnąć po książkę, która nie wymaga od nas wielkiego wysiłku, za to wypełnia ciepłem od czubka głowy po koniuszki palców. „Kakao w czwartki” właśnie takie jest – lekkie, przyjemne i z odrobiną magii. „To najprzytulniejsza książka na jesień” – piszą czytelnicy. Niech jednak nie zwiedzie cię jej subtelność. Pod spokojną powierzchnią kryje się sporo emocji, refleksji i ludzkich historii.

Każdy rozdział przedstawia tu inną osobę, ale losy bohaterów subtelnie się ze sobą przeplatają, dzięki czemu z czasem zaczynamy dostrzegać, jak wiele może łączyć zupełnie obcych sobie ludzi. Jest w tym coś kojącego: przypomnienie, że nawet kiedy wydaje nam się, że mierzymy się z własnymi problemami samotnie, gdzieś obok toczą się inne historie, a drobne gesty i przypadkowe spotkania mogą mieć większe znaczenie, niż sądzimy.

Do tego dochodzi atmosfera małej, przytulnej kawiarni – z zapachem aromatycznego kakao lub świeżo mielonej kawy i białym kotem kręcącym się między stolikami. Nic dziwnego, że jedna z czytelniczek napisała, że to wymarzona lektura „na odstresowanie się po całym dniu. Najlepiej z filiżanką kawy czy tytułowego kakao i kawałkiem dobrego ciasta”. A ponieważ całość ma zaledwie 176 stron, jest też świetną propozycją dla tych, którzy jesienią chcieliby czytać odrobinę więcej, ale niekoniecznie mają ochotę zaczynać kolejną wielką, kilkusetstronicową powieść.

PS A jeśli nie przepadasz za kakao, sięgnij po „Poniedziałek z matchą” tej samej autorki.

Czytaj także: 7 książek z ostatnich lat, które mają mniej niż 200 stron. Krótkie – ale zostają w głowie na długo

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE