1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. Szymon Majewski ma w domu niezwykłą izbę pamięci. Joanna Kołaczkowska „pilnuje” go z wyjątkowego miejsca

Szymon Majewski ma w domu niezwykłą izbę pamięci. Joanna Kołaczkowska „pilnuje” go z wyjątkowego miejsca

Dodaj w Google
Dodaj w Google
Szymon Majewski (Fot. Krzysztof Opaliński)
Szymon Majewski (Fot. Krzysztof Opaliński)
Stworzyłem IPSZ, Izbę Pamięci Szymonowej, „opamiętałem się”, czyli, w języku szymonowym, otoczyłem się pamiątkami.

Felieton pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 07/2026.

Jak tylko Madzia mi półki zainstalowała, rychło po 12 latach, to zacząłem się urządzać. Po miesiącu weszła do mojego pokoju, usiadła, rozejrzała się i rzekła: – Pięknie, masz muzeum!

I od tej pory co pewien czas do mnie wpada, żeby pozwiedzać, niedługo wprowadzę bilety albo się otworzę w ramach Nocy Muzeów. Tuż za mną, na półce, stoi portret dziadka Ignacego, obok niego kubek „Mówi się”. Półkę obok zajmuje moja kochana Asia Kołaczkowska. Obok kogo?! Obok Józefa Piłsudskiego! Asiu!? Czujesz to? Nasz narodowy bohater siedzi z szablą i duma o Polsce, dopiero wywalczonej, obok Ciebie, Asior, naszego wspólnego dobra rozśmieszająco-narodowego.

Jest też zdjęcie mojej mamy Marysi z półrocznym mną przy piersi. Taka ci ze mnie piersióweczka.

Dziadków Ignacych jest trzech, na zdjęciach w drewnie, prezent od przyjaciółki. Aśki też są trzy, w formie grafik mówisiowych i kolażu z Hrabiną Pączek. Jesteśmy też wyżej, ja z Aśką, z włóczki zrobieni, trochę jak kukiełki z bajki o Misiu Colargolu wyglądamy, można by z nas bajkę zrobić dla dzieci. Choć jak teraz patrzę, to bardziej coś ze Żwirka i Muchomorka mamy.

Są pamiątki harcerskie i rodzinne, kompas dziadka, widelec, który wystrugał, i monokl babci Cesi. Madzia mówi: – Pilnują cię.

To na pewno, ale też prowadzą i dają siłę, bo z taką ścianą, którą mam za plecami, to nikt mnie nie ruszy. Aśka czyni honory muzy, jest natchnieniem, dzięki niej niejeden felieton powstał i żart do stand-upu. Jak coś piszę, to wysyłam na półkę żart w formie surowej i jak wraca od razu, to bingo, mam! I wtedy, wierzcie bądź nie, słyszę jej śmiech. Wiecie który, cała Polska go zna. Dzięki Asi częściej wierzę w siebie, ona mi też magnezem i potasem, witaminą i hemoglobiną. Dzięki niej jestem bardziej szymonowaty. Dziadek Ignalek z kompasem wyznacza kierunki, ścieżki, dba o morale wnuczka.

autopromocja
1200x300_strona glowna.webp

Mam też rysunki dzieci i zdjęcia żony, cały przekrój, od pięknej z lat 80. do pięknej teraz. I zawsze.

Z taką półką nikt mi nie fiknie ani nie podskoczy. Bo za mną stoi Armia Kochanych Przyjaciół. Z nimi czuję się jak Achilles, i to bez pięty, mocny i mniej spięty. A jak mi coś doskwiera, to takie ciepło bije z tej ściany, że „o rany, rany, jestem niepokonany”.

Nie czujecie w felietonach, że Aśka prowadzi moją rękę i zarządza głębią? Czyż nie jestem bardziej buńczuczny w podcastach czy na scenie? To z kolei dzięki dziadkowi. Jemu winszować.

Mogę jeszcze tę półkę podświetlić, to szpan nie lada, córka się z tego śmieje, ale mam ledowe światło, i mogę czasami wszystkimi, których tam mam, mrugnąć. Albo im mrugnąć. Cudowna sprawa, gdy pracuję zimą. Poza tym i tak Asia i dziadek Ignacy są mi ledem zawsze, ledem na całe zło. A jak mi już ktoś na serio stanie na nogę i zajdzie za skórę, to niech uważa, bo go Luśka capnie. Wyskoczy ze zdjęcia, które uwiecznia jej psi skok w zbożu na Mazurach. Zdjęcie jest z 2005 roku. Najpiękniejszy Pies Świata, tak go nazywaliśmy, jest na nim u szczytu formy, bezczelnie młody, nietresowalny. Polny piesek małorolny. Lunaszek pędziwiatr. Zawsze w jakiejś wodzie kąpany, nie przepuściła żadnemu jezioru i stawowi.

Choć już dawno w psim niebie, to jak patrzę na to zdjęcie, sam mam ochotę na bosaka skakać po polach. Nie ruszajcie więc Szymka krzywe gały złorzeczące i źle życzące, bo Lusia szczerzy kły, bądźmy szczerzy, panie i panowie hejterzy. Mam na półce „dowód” jej psiego ostrego charakteru – oprawioną w ramki skórzaną rękawiczkę Madzi pogryzioną przez Luśkę.

To przestroga.

Ta półka to takie moje skrzydła husarskie, jak tylko jadę w trasę lub w miasto na życiowe potyczki, zawsze je przypinam. W myślach. I to wystarczy.

Wasz Asio-Ignalko-Madzio-Lusio Szymon Majewski.

Szymon Majewski, trochę dziennikarz, bardziej showman, niegdyś wodzirej, pięściarz wagi przestraszonej, trochę harcerz. Uprawia słów cięcie-gięcie. Lubi The Cure i Led Zeppelin. To tu, to tam.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE