1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Felietony
  4. >
  5. Studenci chcą jednoosobowych pokoi w akademikach. Artur Andrus: „Kiedy nauczą się prawdziwego życia?”

Studenci chcą jednoosobowych pokoi w akademikach. Artur Andrus: „Kiedy nauczą się prawdziwego życia?”

Artur Andrus (Fot. Krzysztof Opaliński)
Artur Andrus (Fot. Krzysztof Opaliński)
Student pomieszkujący kątem u innych studentów był symbolem ludzkiej solidarności. Szwagier Gierka był tak lubianym waletem, że akademiki go sobie wypożyczały, a niektórzy studenci kusili wędlinami, byle u nich powaletował.

Felieton pochodzi z magazynu „Zwierciadło” 06/2026.

Podobno jednym z ważniejszych punktów, branych pod uwagę przy przydzielaniu miejsc w akademiku, była odległość miejsca studiowania od miejsca zamieszkania. Jeśli tak, to ciekawe, jakie było minimum?

Klub Karuzela, położony na osiedlu studenckim Jelonki w Warszawie, od mojego rodzinnego mieszkania na ulicy Kochanowskiego w Sanoku, dzieliło 416 kilometrów. A miejsca w akademiku i tak nie dostałem.

Dlaczego odległość mierzę od klubu studenckiego? Bo wtedy, jadąc na studia, byłem przekonany, że w Warszawie czyha na mnie horda kolegów i koleżanek, którzy natychmiast zaciągną mnie do klubu studenckiego, żeby sprowadzić na złą drogę. Nieprzydzielenie miejsca w pokoju z trzema innymi studentami, którzy na pewno nauczyliby mnie najgorszych rzeczy charakterystycznych dla wielkiego miasta, uznałem więc za znak. Że powinienem wynajmować pokoje u spokojnych, dojrzałych ludzi. Przez miesiąc mieszkałem u dwóch starszych pań – matki i córki.

Córka, właścicielka mieszkania, była prekursorką telefonii komórkowej. Wychodząc z domu i podejrzewając, że podczas jej nieobecności będę korzystał z telefonu stacjonarnego, duży aparat telefoniczny odłączała od ściany, wkładała do torebki i zabierała ze sobą. Czyli była prekursorką!

Co prawda nie mogła z niego nigdzie zadzwonić, ale telefon nosiła ze sobą po mieście! Jeśli ktoś myśli, że mieszkałem tam tylko przez miesiąc ze względu na brak dostępu do telefonu, to się myli. Prekursorka sama wymówiła mi najem pokoju, ponieważ: „Matka chrapie”. Mieszkanie było dwupokojowe i kiedyś mama z córką mieszkały w oddzielnych, a teraz, wynajmując studentowi, musiały zamieszkać w jednym. I może wcześniej mama prekursorki też chrapała, ale przez ścianę to nie przeszkadzało.

autopromocja
750x300_srodtekst_artykul (4).webp

W gazecie przeczytałem informację o remoncie domów studenckich w jednym ze śląskich miast. Uczelnia przeprojektowuje akademiki tak, żeby było jak najwięcej pokoi jednoosobowych. Bo w takich teraz chcą mieszkać studenci. Dużo się uczą, a po zajęciach pracują, więc potrzebują lepszych warunków do wypoczynku. No dobrze, ale co z socjalizacją? Kiedy nauczą się prawdziwego życia? Kto ich zaprowadzi do klubu studenckiego i sprowadzi na złą drogę? Ktoś powie – panu się jakoś udało, to i im się uda. O nie! Ja musiałem to po studiach nadrabiać. Jeździć po akademikach, w których mieszkali młodsi (albo niechcący kończyć edukacji) koledzy i w przyśpieszonym tempie uczyć się życia.

Budzić się w paprykarzu szczecińskim, w trzyosobowym pokoju, zamieszkanym przez siedem osób. I wiedzieć, że pytania: „Co się stało?”, „Co teraz?”, „Dokąd zmierzamy?”, „Skąd jesteście?”, są w tej sytuacji zupełnie nie na miejscu.

A walet? Student pomieszkujący kątem u innych studentów był symbolem ludzkiej solidarności. „Ej, ty, wychodzę na zajęcia, teraz możesz spać na łóżku”. Szwagier Gierka był tak lubianym waletem, że akademiki go sobie wypożyczały, a niektórzy studenci kusili wędlinami, byle u nich powaletował. A co teraz będzie? Niech przynajmniej przed tymi remontowanymi akademikami staną pomniki waletów. Tęsknie patrzących w okna jednoosobowych, odczłowieczonych pokoi. Przepraszam, może to zabrzmi złośliwie, ale tym, którzy wynajmują studentom pokoje na mieście – pozbawiając ich możliwości szybkiego kursu życia w akademiku – życzę, żeby im matki chrapały. Studenci do akademików! Walety na pomniki! Można ich dostawić do tych, którzy już na nich stoją. Kościuszko z waletem, Konopnicka z waletką. Bo jednopłciowości akademików i pomników będziem strzec!

Artur Andrus, Mistrz Mowy Polskiej, dziennikarz, poeta, autor piosenek.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE