Joanna Brodzik: Niejaką siłę posiadam

Fot. Rafał Masłow

Zawodowo trudni się generowaniem i przetwarzaniem dobrej energii. Wykazuje dużą zdolność do zmian. Nie miała okazji pobyć dziewczyną, teraz nadrabia. W jakim miejscu świata zabrakło jej tchu? I czy wiertarki są sexy?
Ja tu o seksapilu przyszłam porozmawiać…

No to ja sobie raczej pójdę (śmiech)… Dziś rano miałam ogromny problem z dobraniem bluzki do spódnicy, nadal nie jestem zadowolona z wyboru, włosy wczorajsze i w kucyk, nie będę więc, według schematów, dobrą rozmówczynią „w tym temacie”…

Fot. Rafał Masłow/więcej w galerii

To zacznijmy może od definicji. Seksapil. Czym jest?

No jak to czym? Energią, siłą życiową, czymś, co sprawia, że stoi trzysta osób i patrzysz tylko na Tę jedną. Odkąd bacznie obserwuję dzieci, jestem pewna, że my się z tą siłą rodzimy. Umówmy się, można nauczyć się dobierać spódnicę do bluzki albo scedować to na kogoś innego, ale „mocy” nauczyć się nie da. Albo się ją ma, albo nie. A jak się ją ma, to jest to ogromny kapitał. Seksapil nie ma ani płci, ani wieku. Wystarczy spojrzeć na prof. Władysława Bartoszewskiego. Toż to istny wulkan seksapilu!!! Czy mam to szczęście, że i ja niejaką siłę posiadam? Chcę wierzyć, że tak i że nauczyłam się dzielić nią z innymi. To jest tak naprawdę to, czym się trudnię zawodowo – generowaniem i przetwarzaniem energii, staram się, by była to energia jak najbardziej pozytywna. Jeśli Ktoś Nieznajomy, widz, ze mną się śmieje, płacze, tęskni, czasem smuci, a czasem cieszy, to znaczy, że ta energia płynie i przenosi się przez ekran. Jeśli ktoś się decyduje, powiedzmy, 50 godzin ze swojego życia poświęcić na to, żeby oglądać mnie w jakimś serialu, to moim zdaniem znaczy, że siła działa. Tak samo jest zresztą z innymi zawodami: dziennikarzem, lekarzem, piekarzem, nauczycielem. Oni to są dopiero w stanie przetwarzać tony pozytywnej energii!Kiedy zauważyłaś, że możesz się podobać?

Pamiętam moment, kiedy dostrzegłam, że jestem kobietą. Wbiegałam na drugie piętro w starym domu mojej Babci, w którym się wychowywałam. Położyłam kciuk na dzwonku i odruchowo spojrzałam na swój palec – smukły, z długim paznokciem – i zrozumiałam, że jest to dłoń kobiety. Miałam wtedy chyba z 12 lat, ale ja jestem „śródziemnomorska”, więc wcześnie dojrzałam. Mimo że pojawiły się już wtedy u mnie inne atrybuty kobiecości, to ten kciuk zrobił piorunujące wrażenie. Od tego momentu inaczej podaję rękę na przywitanie.