Miłość siostrzana bywa bardziej skomplikowana niż ta romantyczna. O tym, jak trudna potrafi być, dobrze wiedzą bohaterki filmu Curtisa Hansona, które oprócz więzów krwi, w zasadzie nie mają ze sobą nic wspólnego. Po pewnym zdarzeniu zaczynają jednak podążać tą samą drogą ku uznaniu dla siebie nawzajem – a wszystko to dzięki babci, o której istnieniu nawet nie wiedziały.
Kto by pomyślał, że zapomniany komediodramat z 2005 r. nagle wskoczy na szczyt listy najchętniej oglądanych filmów Netflixa? Na pewno nie my, ale nie ukrywamy, że takie niespodzianki niesamowicie nas cieszą. Tym bardziej, że „Siostry” z Cameron Diaz, Toni Collette i Shirley MacLaine to kino urocze, pokrzepiające i absolutnie warte odświeżenia. O czym zatem opowiada nowy hit platformy? To poruszająca opowieść o dwóch rywalizujących ze sobą siostrach, które nieustannie prowadzą ze sobą zaciętą wojnę. Jednak nie dziwi to wcale, bo poza więzami krwi, nie łączy je praktycznie nic.
(Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Młodsza Maggie (Cameron Diaz) to zwariowana imprezowiczka. Z trudem skończyła szkołę średnią, uznając, że w życiu bardziej przydaje się uroda i umiejętność dobierania ciuchów do okazji niż dyplom. Nie ma stałej pracy, żyje przelotnymi romansami, mieszka kątem u znajomych i uważa, że jej największym atutem jest powodzenie u mężczyzn. Starsza Rose (Toni Collette) jest natomiast jej zupełnym przeciwieństwem: z wyróżnieniem ukończyła studia na prestiżowym uniwersytecie i pracuje w jednej z najlepszych kancelarii prawniczych w mieście. Odpowiedzialna i ułożona pani adwokat bez reszty poświęca się pracy, a jej jedynym azylem jest piękne mieszkanie. Niezbyt dobrze czuje się jednak we własnym ciele, dlatego kiedy tylko ma doła, kupuje sobie buty, których ma całą szafę.
(Fot. TopFoto/Topfoto/Forum)
Gdy między siostrami wybucha otwarty konflikt, obie przekonane są, że już nigdy się do siebie nie odezwą – aż nagle dowiadują się, że mają absolutnie cudowną, choć nieco ekscentryczną babcię (Shirley MacLaine), o której myślały, że dawno nie żyje. Z jej pomocą Maggie i Rose uczą się żyć w zgodzie nawzajem i z samymi sobą. Siostry muszą przy tym zmierzyć się ze skomplikowaną prawdą o sobie i swojej rodzinie.
(Fot. NG Collection/Interfoto/Forum)
Czytaj także: Filmy jak witaminy – 8 produkcji, po których od razu poczujesz się lepiej
Pod lekką formą komedii obyczajowej kryje się zatem mądra i ciepła opowieść o rodzinnych relacjach, siostrzanej więzi i poszukiwaniu własnego miejsca w życiu. Historia dwóch zupełnie różnych sióstr, zmuszonych do ponownego zbliżenia się do siebie, wzrusza i bawi jednocześnie, zachowując świetny balans między humorem a dramatem. To jednak nie koniec plusów: produkcja wyróżnia się też bardzo dobrą obsadą – szczególnie Cameron Diaz, która stworzyła tu jedną z najlepszych ról w całej swojej karierze. „Siostry” to zatem kino emocjonalne, ale nienachalne i pełne życiowych refleksji, które ogląda się z przyjemnością, a finał zostawia widza z poczuciem wzruszenia i pozytywnym przesłaniem – w sam raz na dobre rozpoczęcie weekendu. To jak, skusicie się?
„Siostry” można obejrzeć na Netflixie.