4 razy Kraków i wizyta we Wrocławiu – przegląd aktualnych wystaw

Please select a featured image for your post

Polecamy ciekawe naszym zdaniem wystawy sztuki w galeriach i muzeach.

Pałac Sztuki w Krakowie. Stanisław Rodziński. Malarstwo

Przyzwyczajeni do jego pasyjnych wyobrażeń, miłośnicy malarstwa Stanisława Rodzińskiego nie poczują zawodu. Przedwielkanocnie widziane misterium krzyża, w sztuce wieloletniego rektora krakowskiej ASP, odmieniane na wiele już sposobów powraca, nie pozwalając uciec od pytań, od poszukiwań, wątpień, a także indywidualnie dawanych odpowiedzi. Kto jednak nie miałby ochoty stawać przed krzyżem, wcale stawać przed nim nie musi. Przemknąć może, gdyż zorganizowana w Pałacu Sztuki wystawa tego wybitnego malarza i pedagoga, stanowi swoisty przegląd bogactwa jego twórczości, w której pełno niezwykłych, zatopionych w wyrazistych barwach pejzaży, martwych natur, malarskich wspomnień i wycieczek do światów, które zapadły w jego artystyczną pamięć. Inny to może Rodziński, jak sam artysta ciepły, czarujący opowieścią, co zmienia się w gawędę o czasach, miejscach, obrazach, co zatrzymane niegdyś, wyrwać się chcą na wolność. To malarstwo, z którego płynie ciepło, jakaś niesamowita, pozytywna energia, zarażająca każdego, kto zechce z nim obcować. A jeśli tak, to na początku kapryśnej wiosny cały Kraków (i nie tylko) biec powinien do Pałacu Sztuki.

Wystawa czynna do 22 kwietnia 2012

Galeria Drewniano w Krakowie. Magdalena Poprawska. Relatywizowanie widzialnego. Widelec

„Z kamerą obscurą jestem i ślepcem, i demiurgiem. Ludzie i przedmioty kładą się pokracznym cieniem na jej ściankach. Ten świat jest tak samo złudny jak cień w jaskini Platona. Ale zawsze tak samo dotykalny jak fotografia” – mówi o swej twórczości artystka, która tradycyjny aparat fotograficzny zamieniła na samodzielnie wykonane kamery otworkowe. Dzięki nim świat, jaki zatrzymuje w kadrze ta, wywodząca się z poznańskiej ASP artystka, daje się zobaczyć w zupełnie nowy sposób. W pracach Poprawskiej fotografowane przedmioty żyją bowiem własnym życiem, nieustawione, niesfabrykowane, do pewnego stopnia niezależne od samej artystki, kontrolowane, a jednocześnie pozostawione samym sobie. Krakowska wystawa prezentuje dwa cykle nader interesujących fotografii: „Krzesło” i „Po drugiej stronie otworu”. Takie inne spojrzenie na świat, a także mało typowa technika z pewnością warte są poświęcenia im odrobiny czasu.

Wystawa czynna do 30 kwietnia 2012

Galeria Artemis w Krakowie. Eugeniusz Mucha. Będą Bogate Plony, Kochanie

Obrazy Muchy to opowieści, każda osobna, a przecież wszystkie spięte klamrą niezwykłego wręcz artystycznego gawędziarstwa. Stając przed każdym z dzieł zwiedzający mogą usłyszeć osobną opowieść, która – inspirując malarza – stała się mimowolnym, niesłyszalnie szeptanym komentarzem do jego dzieła. Niewypowiedziane słowa płyną z obrazów, gdy przepuszczone przez filtr wyobraźni i historyczne doświadczenie artysty, biblijne postaci nabierają nowych kształtów. Są więc Madonny oczekujące narodzin zawczasu już Ukrzyżowanego, są Adam i Ewa spacerujący z Kainem, co jeszcze nie wymyślił zbrodni, jest i Chrystus, co w Emaus chlebem się dzieli z Hitlerem i Stalinem – i jakże po biblijnemu tu myśleć, że „poznali Go po łamaniu chleba”. Świat boskich powieści spłata Mucha w warkocz codzienności, mówiąc nam „cudowne”, a jednocześnie „wszak taka jest kolej rzeczy”; mówiąc „obce, wobec człowieka zewnętrzne”, a przecież i „oswojone, znane, bezpieczne”. Tworzy przy tym cudowny świat, w którym niejeden chciałby po swojemu zamieszkać.

Wystawa czynna do 17 kwietnia 2012

Pałac Sztuki w Krakowie. Grzegorz Stec. Ciemne epifanie

Epifania świetliście się kojarzy, z objawieniem, rozjaśnieniem, rozpoznaniem. Jakże więc szukać ich w tytułowej ciemności, gdy u Steca człowiek maleńki, a nad głową jego zawisłe stado duchów, upiorów, czasu mienionego, co lękiem napawa raczej niż nadzieją? A przecież jest życie po apokalipsie, po marionetek nieświadomych igraszkach. W czerń i biel, które stopniowo przechodząc w szarość, by w końcu napęcznieć „prawdziwym” kolorem, wpisuje artysta wszystkie swoje apokalipsy, abstrakcyjne na pozór widzenia, z których wyłania się konkret. Nagi czasem i bezbronny wobec rozpędzonego, zmieniającego się w okamgnieniu świecie. I tak jesień świętujący, wśród liści opadłych tańczą ludzi wokół wielkiego drzewa, ale w górę nie spojrzą, gdy jego korona zmienia się w kapelusz atomowego grzyba. Po radości groźba przychodzi, a może tylko koniec świata taki, jak z poezji Miłosza, gdzie czekających znaków rozczarowanie czeka, bo „innego końca świata nie będzie”. Malarstwo Steca zaprasza w głąb, zaprasza do czucia i myślenia, do odnajdywania ukrytych w nim sensów i tajemnic, które konfrontują ludzką słabość z ogromem natury. Zaprasza do widzenia człowieka, jako „trzciny na wietrze”, a przecież „trzciny myślącej”.

Wystawa czynna do 22 kwietnia

Platon Galeria Sztuki we Wrocławiu. Krzysztof Kiwerski. Zaćmienia

Krzysztof Kiwerski ogląda świat rozjaśniony światłem świecy. Płomyk migocze, a w jego delikatnym blasku świat zdaje się nabierać właściwego znaczenia, które ujawnia się na granicy dnia i nocy, światła i cienia. Pochodzące z lat 2003 – 2011 obrazy tego krakowskiego artysty, którego w swe gościnne progi przyjęła wrocławska galeria, przywodzą na myśl najlepsze dzieła brytyjskiego mistrza światłocienia, Georges’a de La Tour’a. „Maria z dwoma płomieniami” odwraca się jednak w przeciwną stronę, zaś „Anioł ukazujący się św. Józefowi” wskazuje na mało niebiańskie sceny. Podobnie jak de La Tour Kiwerski tworzy świat, swoisty katalog postaci. Pozwala im jednak na odrobinę „własnego” życia, upraszczając rysy, a jednocześnie w specyficzny sposób relatywizując spatetyzowany wcześniej obraz. Bo cóż lepiej może „rozbroić” ów patos i powagę obrazu, niż wyciągając na wierzch wszelkie paskudztwo, jakie tylko może przyciągnąć płomień świecy. Na pierwszym planie, dobrze doświetlone, niemal grzejące się w cieple światła, pojawiają się na obrazach Kiwerskiego robaki, ćmy, które tańczą wokół płomienia, które lecą doń by w końcu paść martwe – od szału tańca, gorąca, głupoty, co nie pozwala im przerwać lotu ku śmierci. „Zaćmienia” zobaczenia warte.

Wystawa czynna do 21 kwietnia