„Złodziejaszki” – zabawna i wzruszająca historia o prawdziwym rodzinnym szczęściu

fot. materiały prasowe

Nagrodzone Złotą Palmą w Cannes oraz nominowane do Oscara „Złodziejaszki” to historia trzypokoleniowej ubogiej rodziny żyjącej na przedmieściach Tokio. Utrzymują się z dorywczych zajęć oraz… drobnych kradzieży. Pewnego dnia w ich życiu pojawia się bezdomna dziewczynka. Bez wahania decydują się zapewnić jej dach nad głową, co daje początek wydarzeniom, które odsłonią skrywane tajemnice z rodzinnej przeszłości.

Reżyser filmu Hirokazu Kore-eda należy do czołówki współczesnych japońskich twórców i jest najpopularniejszym przedstawicielem tej kinematografii w Polsce. W ostatnich kilku latach kinowa publiczność miała okazję obcować z jego głośnymi filmami: „Po burzy” (2016), „Nasz młodsza siostra” (2015), a także „Jak ojciec i syn” (2013).

– Świat zmierza w przedziwnym kierunku, nie wiem czy rodzina – w takim tradycyjnym założeniu, zbudowana na dobrowolnym byciu razem, długotrwałej i wielopokoleniowej więzi czy bezinteresownej chęci niesienia pomocy – ma szansę przetrwać. Ten temat wciąż do mnie powraca, bo nie ma jednej recepty na udane życie rodzinne, na trwałe relacje. A tak jak powiedziałem, współczesny świat nie sprzyja inwestowaniu czasu, wiedzy, czy pieniędzy we wspólnotę. Wszyscy stawiają teraz na siebie, liczy się jednostka – nie zbiorowość – mówił w wywiadzie dla „Wprost” po ubiegłorocznym Festiwalu w Cannes.

Z tej najważniejszej na świecie filmowej imprezy wrócił ze Złotą Palmą. Choć w Konkursie Głównym konkurował z „Zimną wojną” Pawła Pawlikowskiego, a także z filmami m.in. Spike’a Lee, Matteo Garrone czy Nadine Labaki, jury pod przewodnictwem amerykańskiej aktorki Cate Blanchett jednogłośnie zdecydowało o uhonorowaniu filmu japońskiego reżysera.

fot. materiały prasowe

„Piękny film o prawdziwym rodzinnym szczęściu. Zabawny i wzruszający z zaskakującym zwrotem akcji. „Złodziejaszki” skradły moje serce” Grażyna Torbicka

„Ten czarujący i poruszający obraz skradnie serca zarówno publiczności kina artystycznego, jak i miłośnikom filmów głównego nurtu” Meggie Lee, Variety

„Ten mądry i wnikliwy film jest delikatny, przejmujący i zaskakująco potężny” Kenneth Turan, LA Times

 

 

Rozmowa z Hirokazu Kore-edą

źródło: japantimes.co.jp

Pomysł na scenariusz „Złodziejaszków” przyszedł Ci do głowy po tym, jak przeczytałeś historie kilku familii, które przez lata pobierały emerytury dawno zmarłych rodziców. Chciałeś spojrzeć na instytucję rodziny w inny sposób niż w swoich dotychczasowych filmach?

Pierwszą myślą, która przyszła mi do głowy, było: „Tylko zbrodnia trzyma nas razem”. W Japonii takie przestępstwa, jak oszustwa emerytalne czy przypadki rodziców, którzy uczą swoje dzieci kraść w sklepach, spotykają się z ogromną społeczną dezaprobatą. Oczywiście każde przestępstwo zasługuje na potępienie, ale zastanawia mnie, dlaczego tego typu błahe wykroczenia wywołują ogromne wzburzenie, a znacznie poważniejsze przestępstwa nie budzą w ludziach aż tak gwałtowych reakcji. Jednocześnie wiele mowi się o pielęgnowaniu rodzinnych więzi. Dlatego postanowiłem przedstawić historię rodziny, ktorej życie skupia się wokoł drobnych przestępstw.

Uboga rodzina, którą oglądamy w „Złodziejaszkach” przypomina bohaterów Twojego wcześniejszego filmu “Dziecięcy świat”.

Oczywiście jest tu pewne podobieństwo, ale sprowadza się ono wyłącznie do tego, że w obu przypadkach mamy do czynienia z rodzinami, których sposób funkcjonowania bywa piętnowany w telewizyjnych wiadomościach. Nie miałem jednak na celu prostego portretowania takiej familii. Zależało mi na tym, by spojrzeć na ich życie z zupełnie innej strony. To opowieść o tym, czym jest rodzina, historia mężczyzny, który próbuje być ojcem, a jednocześnie opowieść o dorastającym chłopcu.

Moment rozpadu rodziny, do którego dochodzi w „Złodziejaszkach”, jest naprawdę wstrząsający. Dotąd w swoich filmach unikałeś tak dosadnej krytyki nierówności społecznych.

To prawda. Kiedy robiłem „Dziecięcy świat” kierował mną pewien rodzaj gniewu. W kolejnych filmach starałem się bardziej skupić się na zgłębianiu osobistych motywów moich bohaterów. Wydaje mi się, że kręcąc „Po burzy” zamknąłem ten rozdział. Można więc powiedzieć, że w „Złodziejaszkach” wracam do swoich korzeni.

Co sprawiło, że zaprosiłeś do współpracy autora zdjęć Ryuto Kondo oraz kompozytora Haruomi Hosono?

Przed wejściem na plan wyobrażałem sobie „Złodziejaszki” jako rodzaj baśni i szukałem sposobu na poetyckie przedstawienie realistycznego świata. Zarówno zdjęcia, jak i muzyka pomogły mi to wyrazić. Moim zdaniem Ryuto Kondo to jeden z najwybitniejszych współczesnych japońskich operatorów filmowych. Wcześniej już kilkakrotnie proponowałem mu współprace, ale niestety nie udawało się zgrać terminów. Charakteryzuje go bardzo „reżyserski” sposób postrzegania świata, uwzględniający znaczenie opowiadanej historii i motywacje głównych bohaterów. Takie podejście pozwoliło mi skupić się na reżyserii aktorów i nie martwić o wizualny kształt filmu. Jeśli chodzi o Haruomi Hosono to bardzo cenię sobie jego kompozycje i od dawna czekałem na okazję, by nawiązać z nim współprace. W „Złodziejaszkach” jego muzyka wspaniale podkreśla wyobrażeniową warstwę opowiadanej historii.

 

„Złodziejaszki” w kinach już od 22 marca!

 

Otrzymujesz tę wiadomość ponieważ Twój adres został zapisany w naszej bazie osób zainteresowanych informacjami z Wydawnictwa Zwierciadło. aby nie otrzymywać wiadomości z grupy mailingowej Zwierciadlo.pl, wypisz się z niej, odwiedzając ten link