1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Szachy przechodzą swój renesans. Czy to efekt "Gambitu królowej"?

Szachy przechodzą swój renesans. Czy to efekt "Gambitu królowej"?

"Gambit królowej" był numerem 1 Netflixa aż w 63 krajach i otrzymał szereg nagród, m.in. dwa Złote Globy. (Fot. materiały prasowe Netflix)
62 miliony widzów w miesiąc od premiery - ten wynik uczynił z historii o genialnej szachistce fenomen minionego roku. Szybko wyszedł też poza srebrny ekran - szachownice zniknęły ze sklepów, a liczba grających online poszybowała w górę. 

Miniserial sam miał dobry timing i doskonale wpasował się w trendy. Nakręcony tuż przed pandemią wyszedł w szczycie drugiej fali oferując widzom azyl w nostalgii lat 60. Świetnie zrealizowana opowieść była numerem 1 Netflixa aż w 63 krajach, otrzymała szereg nagród, m.in. dwa Złote Globy. Na efekt "Gambitu królowej" złożyła się jednak nie tylko fabuła i gra aktorska, ale też pokazanie pojedynków szachowych, tak by intrygowały nie tylko zawodowych graczy.

Widzowie też chcą grać w szachy

Już w listopadzie, czyli miesiąc po premierze "Gambitu królowej", ogromny skok zainteresowania odnotowały internetowe kursy szachowe czy portale do gry online. Najpopularniejszy z nich Chess.com wprowadził pod koniec listopada opcję z gry z Beth Harmon (czyli tak naprawdę z botem grającym na podobnym poziomie co serialowa mistrzyni na różnych etapach kariery), ale nawet bez tego zarejestrowało się w nim prawie trzykrotnie więcej nowych graczy niż jeszcze miesiąc wcześniej.

Polską aplikację Szachy na urządzenia mobilne od studia Chess & Checkers Games w październiku ubiegłego roku pobrało ok. 450 tys. użytkowników. W listopadzie ta liczba wyniosła 680 tys., a w grudniu było już ponad 1,5 mln pobrań.

- W naszym przypadku istotną rolę odegrała nie tylko popularność serialu, ale również fakt, że na początku listopada wprowadziliśmy możliwość gry online z drugą osobą - wybraną losowo spośród osób korzystających w tym samym czasie z aplikacji - mówi Łukasz Oktaba, założyciel i prezes studia gamingowego Chess & Checkers Games, które w połowie 2018 r. wydało aplikację Szachy.

Szachy fascynowały już kilka lat temu

Zanim jednak miliony poznały fikcyjną historię Beth Harmon, podobną rolę ambasadora szachów pełnił już prawdziwy arcymistrz Magnus Carlsen. Przystojny i wygadany młody Norweg nie pasował do stereotypowego wizerunku szachisty i szybko zyskał status celebryty - jego mecze o mistrzostwo świata transmitowane przez publiczną telewizję śledzą setki tysięcy Norwegów - co przysporzyło też fanów samym szachom. W Polsce także mamy świetnego zawodnika - Jana-Krzysztofa Dudę, który pokonywał już samego Carlsena i ma całkiem spore grono kibiców nad Wisłą.

Wzrost zainteresowania szachami zbiegł się z boomem gamingowym. Gry komputerowe przestają uchodzić tylko za zabawę dla nastolatków, szczególnie od kiedy firmy za nimi stojące zarabiają naprawdę duże pieniądze. Wraz z dojrzewaniem branży okazało się też, że emocje budzą nie tylko efektowne produkcje wymagające szybkiego refleksu, a do cyfrowego świata pasuje też ponad tysiącletnia analogowa gra. Transmisje rozgrywek szachowych online cieszą się coraz większą popularnością na platformie streamingowej Twitch. Podczas ubiegłorocznego turnieju online pojedynki z udziałem amerykańskiego arcymistrza Hikaru Nakamury oglądało na żywo po kilkadziesiąt tysięcy osób.

Na to wszystko nałożyła się pandemia, która sprzyja aktywnościom niewymagającym kontaktu z innymi. W przedłużającej się izolacji szachy, w które można grać z domownikami lub online z dowolną osobą na świecie, przeżywają renesans. Jeszcze przed premierą “Gambitu królowej” liczba pobrań aplikacji Szachy skoczyła z 200 tys. w maju do 450 tys. w październiku. Przez cały ubiegły rok produkcję firmy Chess & Checkers Games pobrało łącznie 9 mln osób, czyli o 69 proc. więcej niż w całym 2019 r. W 2021 r. popularność klasycznej gry nie wygasa - tylko w lutym aplikację pobrało 1,1 mln osób.

- Przesadą byłoby uznać, że Netflix przyszedł na gotowe, ale na pewno jego produkcja trafiła na podatny grunt, który przygotowaliśmy wraz z innymi entuzjastami odkrywania na nowo klasycznych gier. Po tym, jak pandemia przemodelowała nasze nawyki w kierunku gier rozumianych nie tylko jako zabawa, ale też trening intelektualny i sposób interakcji ze znajomymi, spodziewałbym się, że szachy będą wciąż na fali i nie będzie takie ważne, czy gra się analogowo, na laptopie czy na smartfonie - ocenia Łukasz Oktaba z Chess & Checkers Games.

Na podstawie materiałów prasowych Profeina. Pobudza media. 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Regencycore - nowy trend po serialu Netflixa

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Bridgertonowie" (Fot. materiały prasowe)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Hit Netflixa – serial „Bridgertonowie” – przyczynił się do powstania nowego trendu, w którym moda regencji łączy się ze współczesnymi rozwiązaniami. Regencycore jest pełne romantyzmu, kolorów, piór i pereł. W nowym świetle pokazuje styl znany nam choćby z powieści Jane Austen. I sprawia, że tym bardziej tęsknimy za możliwością „wielkiego wyjścia”.

Hit Netflixa – serial „Bridgertonowie” – przyczynił się do powstania nowego trendu, w którym moda regencji łączy się ze współczesnymi rozwiązaniami. Regencycore jest pełne romantyzmu, kolorów, piór i pereł. W nowym świetle pokazuje styl znany nam choćby z powieści Jane Austen. I sprawia, że tym bardziej tęsknimy za możliwością „wielkiego wyjścia”.

Czasy regencji – uznawane za jedne z najbardziej eleganckich, stylowych i dekadenckich. Na ulicach wielkich miast spacerowali dandysi, dla których codzienne ubieranie było normą performance’u. Biżuteria i ozdoby błyszczały w blasku słońca, a na salony wkraczał walc. Nowy, kontrowersyjny taniec, początkowo, przez publiczne obejmowanie, uznany za niemoralny. Gdy odtańczono go w Wiedniu po raz pierwszy, urażone damy ostentacyjnie opuściły salę balową, sugerując, że tak bliskie przytulanie może wywołać różnego rodzaju choroby. Ale młodzi go pokochali i wkrótce stał się nieodłączną częścią europejskich przyjęć. W tym samym takcie wirują bohaterowie jednej z najgłośniejszych produkcji Netflixa, serialu „Bridgertonowie”, który zaraz po premierze na całym świecie zebrał widownię liczącą ponad 60 milionów. Mariaż ulubionych kostiumowych filmów z intrygą przypominającą tą ze słynnej „Plotkary” okazał się przepisem na sukces, a styl w nim prezentowany przyczynił się do powstania nowego trendu 2021 roku, który otrzymał nazwę regencycore.

Tajemnice arystokracji

Oparty na popularnej serii książek Julii Quinn serial to pełna dramatów historia szlacheckich rodzin rozgrywająca się w 1813 roku. Londyńskie czasy regencji pokazane są jako pełne skandali i tajemnic (rozgrywających się wśród arystokratów, monarchii, debiutantek i ich zalotników), które regularnie w swoich felietonach ujawnia anonimowa Lady Whistledown. Ale co tam fabuła – spójrzcie na ich stroje! Kolorowe i pełne fantazji, ukazujące modę czasów georgiańskich w nowym świetle. To właśnie za ich sprawą na popularności zyskują dziś empirowe, odcięte przy biuście kreacje, bufiaste rękawy, pełne barw i wzorów, czy mieniące się muśliny. Potwierdza to raport analityków Lyst, zgodnie z którym od czasu premiery serialu liczba wyszukiwań frazy „gorsety” wzrosła o 123 proc. O 93 proc. wzrosło zainteresowanie sukniami empirowymi, o 49 proc. – opaskami z pereł i piór. Długie rękawiczki w stylu Daphne Bridgerton wyszukujemy o 23 proc. częściej. Podobnie dzieje się z kolorami. Zgodnie z badaniami Lyst pod względem barw dominują popularne w czasach regencji róż i żółć.

Veronique Heilbrunner na paryskim tygodniu mody (2020) (Fot. Imaxtree) Veronique Heilbrunner na paryskim tygodniu mody (2020) (Fot. Imaxtree)

Blichtr i piękno

Moda czasów regencji odcinała się od nienaturalnych sylwetek stylu rokoko. Choć wciąż obowiązywały w niej gorsety, brak sztywnej krynoliny sprawiał, że była o wiele bardziej nowoczesna. Idealna na zmiany, jakie niosła za sobą nowa era. A było ich sporo, bowiem od 1811 roku nastąpił moment wielkich przemian obyczajowo-kulturalnych, często porównywanych do rewolucji lat 60. XX wieku. Dokładnie w tym roku w Wielkiej Brytanii król Jerzy III, przez chorobę, został uznany za niezdolnego do rządzenia, a tron jako regent przejął jego syn, książę Walii. Jerzy (później koronowany jako Jerzy IV) dał się poznać jako niegrzeczny, lubiący zabawę książę, który choć nigdy nie postawił stopy na polu bitwy, pokonał najsłynniejszego człowieka ówczesnej Europy, Napoleona Bonapartego. Paradoksem jest, że określany mianem grubego głupca regent rozpoczął erę wznoszącą Wielką Brytanię na szczyty wyrafinowania. Jak tylko uwolnił się spod kontroli rodzicielskiej, zaczął prawdziwie szaleńcze życie – niezliczone kochanki (mówi się, że szantażował kobiety samobójstwem), nielegalny ślub i gigantyczne sumy przeznaczane na stroje. To wszystko sprawiło, że ówcześni twórcy karykatur zyskali nową muzę i doskonałą ofiarę swoich prześmiewczych szkiców. Na jednym z nich umieszczono scenę z głośnego przyjęcia, które książę regent wyprawił w 1811 roku z okazji otrzymania nowej funkcji. W sali próbowało się zmieścić 30 tysięcy osób, przez co część została poturbowana i wyszła ze złamaniami, inni – z poszarpanymi ubraniami. A te były przecież nie tylko piękne, lecz także szalenie drogie.

Powrót do natury

By znaleźć początki romantycznego stylu regencji, musimy cofnąć się o parę lat i przenieść na drugą stronę kanału La Manche, gdzie królowa Francji Maria Antonina z fascynacją słucha o naturalistach pokroju Jeana-Jacques’a Rousseau. Postanawia więc wydać majątek na sztucznie wykreowaną niedaleko Wersalu wioskę, przypominającą normandzką wieś. Tuż przed rewolucją francuską spędzała tam całe dnie, zrzucając przy tym mało wygodne warstwy tafty i zastępując je delikatnymi, bawełnianymi białymi sukienkami przypominającymi halki. Na cześć królowej nazwano je chemise à la reine. Ku zaskoczeniu dworu w takiej kreacji pozowała także do portretu pędzla Élisabeth Vigée-Lebrun, który wywołał we Francji niemałe oburzenie. Nie zmienia to faktu, że fason chemise à la reine stał się niezwykle popularny, po latach także w Wielkiej Brytanii czasów regencji.

Moda regencji a Bridgertonowie

Choć kostiumy z serialu „Bridgertonowie” niewątpliwie czerpią z mody czasów regencji, to przez wprowadzone unowocześ­nienia różnią się od tych z filmów „Duma i uprzedzenie” czy nawet z najnowszej ekranizacji słynnej powieści „Emma”. Może właśnie dlatego pokochał je Internet XXI wieku?

Anya Taylor-Joy w filmie „Emma” (2020). (Fot. BEW) Anya Taylor-Joy w filmie „Emma” (2020). (Fot. BEW)

Regencycore, zgodnie z XIX-wieczną modą, skupia się na sylwetce z wysoko odciętą talią i głębokim, kwadratowym dekoltem. Choć wciąż korzystano z gorsetów, nie musiały być one tak ciasno wiązane, bowiem nowe kroje nie podkreślały talii. Suknie wciąż sięgały ziemi, czasem doszywano do nich sunący po ziemi tren. Arystokracja kochała biżuterię, dodatki w rodzaju eleganckich rękawiczek czy charakterystycznych zdobionych czapek oraz kolory, które świadczyły o ich bogactwie. Intensywne pigmenty były przecież bardzo drogie. Ale też barwy przez nie uzyskane nie były tak intensywne jak w serialu Netflixa. Dla przykładu ostrą magentę udało się uzyskać dopiero dekady później, w 1859 roku. Podobnie sprawa wygląda z dekoracyjnością kreacji Bridgertonów i Featheringtonów – choć hafty i zdobienia były w czasach regencji niezwykle popularne, w rzeczywistości nie były aż tak strojne. Wszystkie tkaniny zdobiono wówczas ręcznie, więc by ceny materiałów nie sięgały kosmosu, trzeba było się ograniczyć. W regencycore nie ma tego problemu. Kreacje są zdobne, mieniące i pełne nasyconych kolorów, co było celem Ellen Mirojnick, kostiumografki serialu, która nadzorowała ręczne szycie 7500 strojów. Nowoczesności dodają im mocno uwspółcześnione makijaże, fryzury, brokat, a także akcesoria – sztuczna biżuteria, perły, pióra, spinki, kolie. Nowa wizja mody regencyjnej jest więc mieszanką obecnych trendów z tymi z epoki georgiańskiej, przez co łatwiej nam je przetłumaczyć na język współczesnej ulicy. Współcześni projektanci już od kilku sezonów czerpią z mody czasów georgiańskich i wiktoriańskich, chętnie bawiąc się historycznymi rozwiązaniami, typu: romantyczne falbany, bufki, kryzy, stójki, a nawet podkreślając talię gorsetami. Takie rozwiązania dodają nowoczesnym kreacjom romantyzmu i kobiecości. Często korzystają z nich: Simone Rocha, Sarah Burton z Alexander McQueen, Giambattista Valli, Alessandro Michele z Gucci, Julien Dossena z Paco Rabanne czy Kate i Laura Mulleavy z Rodarte. Regencycore doskonale się w te tendencje wpisuje, bo choć sama regencja księcia Walii trwała dziewięć lat, to o modzie regencyjnej często mówi się jako o tej panującej do czasów wiktoriańskich.

Inna rzeczywistość

Jest jeszcze jeden aspekt obecnej mody na historię. Według ekspertek psychologii mediów, dr Pameli B. Rutledge i dr Shiry Gabriel, oglądanie filmów kostiumowych przynosi pozytywne korzyści, w tym poprawę zdrowia psychicznego. Nic więc dziwnego, że w tak trudnym roku, jakim był 2020, jeszcze chętniej wracamy do ulubionych historycznych dramatów, a nowe produkcje, jak „Małe kobietki”, „Emma” czy właśnie „Bridgertonowie”, biją rekordy popularności. „Oglądając kolejny odcinek serialu kostiumowego, na błogie 40 minut przenosimy się do świata niezwykle oddalonego i różnego od tego, w którym obecnie żyjemy. Łatwiej jest zapomnieć o swoich problemach, gdy zastanawiasz się, jak do licha żyli ludzie, którzy musieli borykać się z koniecznością korzystania z nocnika, nie wspominając już o niepraktycznych ubraniach”, czytamy w magazynie wydawanym przez British Council. Przenosząc się do czasów bez prądu, bieżącej wody i zwyczajnych dla nas wygód, zdajemy sobie sprawę z tego, w jak komfortowych czasach żyjemy. Obserwujemy świat bez telefonów, Inter­netu i aplikacji, w którym rozrywką byli inni ludzie, a życie toczyło się wolniej. Na listy czekało się tygodnie lub miesiące, podczas gdy dzisiaj na wysłane wiadomości spodziewamy się natychmiastowej odpowiedzi.

Keira Knightley w filmie „Duma i uprzedzenie” (2005). (Fot. BEW) Keira Knightley w filmie „Duma i uprzedzenie” (2005). (Fot. BEW)

W czasach rozszalałego konsumpcjonizmu i świata instant mamy wyrzuty sumienia, gdy się nie rozwijamy albo nie jesteśmy produktywni, co przy lockdownie może być szczególnie uciążliwe. Podróże po przeszłości pozwalają więc nie tylko oderwać się na chwilę od tego, co wokół, lecz także utwierdzają w przekonaniu, że wolniejszy i niezależny od Internetu tryb życia też może być fascynujący. Załóżmy więc suknię z wysokim stanem, perły i biżuterię w stylu regencycore i wirujmy w rytm walca. Nawet jeśli na razie tylko we własnym domu. 

  1. Kultura

„Wąż” - nowy kryminalny serial Netflixa

Jenna Coleman, Tahar Rahim. „Wąż”, 8 odcinków, premiera 2 kwietnia, Netflix.
Jenna Coleman, Tahar Rahim. „Wąż”, 8 odcinków, premiera 2 kwietnia, Netflix.
Egzotyczne plenery, stylowa muzyka, kolorowe kostiumy, a do tego wciągająca historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. „Wąż” to świetnie zrealizowany thriller, który trzyma w napięciu od pierwszego do ostatniego odcinka.

Doniesienia na temat Charlesa Sobhraja wypełniały kiedyś czołówki światowych gazet. Ten oszust, pół Wietnamczyk, pół Hindus, wychowany we Francji w szkole z internatem, w połowie lat 70. stał się numerem jeden na liście morderców poszukiwanych przez Interpol. Działał w Tajlandii, ale też w Nepalu i Indiach, na tzw. szlaku hipisów polował na młodych turystów z Zachodu szukających oświecenia, wolności albo po prostu wrażeń. Podawał się za handlarza drogich kamieni, zdobywał ich zaufanie, odurzał i okradał, często zabijał. Oglądając jego postępki, trudno nie pomyśleć, jak łatwym celem dla wszelkiej maści łotrów są turyści. I że dziś, w dobie Internetu i social mediów, kiedy to nie tak łatwo zniknąć bez śladu, Sobhraj miałby o wiele trudniejsze zadanie.

W tytułowej roli zobaczymy Tahara Rahima, który dostał ostatnio nominację do Złotego Globu i BAFT-y za udział w „Mauretańczyku”. Sobhraj w jego interpretacji w jednej chwili potrafi dostrzec ludzkie słabości, wie kogo uwieść, a kogo przekupić czy zastraszyć. Z jednej strony jest pewnym siebie narcystycznym psychopatą, który gardzi swoimi ofiarami i czuje się bezkarny, z drugiej człowiekiem bez przynależności, który mści się na świecie za odrzucenie i od dziecka doświadczaną pogardę. Historia jego awanturniczego życia jest jednak przede wszystkim trzymającym w napięciu dreszczowcem, który opowiada o spotkaniu zła i bezinteresownego idealizmu. Bo na drodze Charlesa Sobhraja staje początkujący pracownik holenderskiej ambasady, który stawia na szali karierę i własne bezpieczeństwo, by upomnieć się o pamięć niewinnych ofiar i wymierzyć mordercy sprawiedliwość.

„Wąż”, 8 odcinków, premiera 2 kwietnia, Netflix.

  1. Kultura

Meksykański serial "Kto zabił Sarę?" nowym liderem na Netflixie

Meksykański serial kryminalny
Meksykański serial kryminalny "Kto zabił Sarę?" został nowym liderem na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe Netflix)
Tydzień. Tyle wystarczyło nowemu serialowi Netflixa "Kto zabił Sarę?", aby stać się najchętniej oglądaną produkcją na platformie. Meksykański kryminał w pięknym stylu zdetronizował dotychczasowego lidera - medyczny "New Amsterdam", który przez ostatnie dwa tygodnie utrzymywał się na szczycie listy TOP 10. 

Meksykańskie seriale na Netflixie mają się naprawdę nieźle. Po sukcesie czarnej komedii "Dom kwiatów" i komediodramacie "Córka innej matki" przyszedł czas na mroczny thriller "Kto zabił Sarę?" oparty na scenariuszu José Ignacio Valenzueli. Ten dziesięcioodcinkowy serial kryminalno-sensacyjny z elementami telenoweli to wielowątkowa historia, której bohaterowie szukają odpowiedzi na zawarte w tytule serialu pytanie.

Tytułowa Sara (Ximena Lamadrid) ginie w tragicznych okolicznościach podczas wakacji ze znajomymi. Za porwanie oraz morderstwo dziewczyny zostaje oskarżony jej brat, Alex Guzman (Manolo Cardona). Gdy niesłusznie skazany mężczyzna wychodzi po 18 latach z więzienia, planuje dokonać skrupulatnie zaplanowanej zemsty. Jedyne, czego pragnie, to odegrać się na Rodolfie Lazcano (Alejandro Nones), który wrobił go w zabójstwo. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy bohater nawiązuje sentymentalną relację z Elisą (Carolina Miranda), najmłodszą córką Lazcano, i gdy odkrywa, że Rodolfo jest niewinny, a jego reputację zniszczył ktoś zupełnie inny - ktoś, kto umiejętnie ukrywał się w cieniu. W ten sposób Alex poznaje najmroczniejsze tajemnice i zewnętrzne zawirowania wokół majętnej rodziny Lazcano, której dosłownie każdy członek ma coś na sumieniu. Zdrady, romanse, homofobia, hipokryzja, handel ludźmi i brutalne morderstwa to tylko niektóre z ich grzeszków.

Oprócz wymienionych wcześniej aktorów, na ekranie podziwiać możemy także inne gwiazdy meksykańskiej telewizji, w tym Ginésa García Millána, Claudię Ramírez oraz Eugenia Sillera.

Największą zaletą produkcji jest bez wątpienia dobre prowadzenie wątku kryminalnego. Trzeba przyznać, że niespodziewane zwroty akcji oraz umiejętne odkrywanie kolejnych elementów układanki to coś, co wychodzi twórcom najlepiej. Do plusów można zaliczyć także naturalną grę aktorów oraz niewymuszone dialogi. Ciekawym zabiegiem jest również fabuła rozmieszczona na dwóch planach czasowych, co sprawia, że seans jest jeszcze bardziej interesujący. Niestety produkcja ma również sporo niedociągnięć. Przede wszystkim twórcy wzięli na warsztat zbyt dużo wątków, z których większość urywa się w połowie. W oczy rzuca się także powierzchowne potraktowanie istotnych dla meksykańskiego społeczeństwa problemów, w tym m.in. homofobii, zabójstw oraz znęcania się nad kobietami. Dobrze, że takie tematy zostały poruszone przez twórców, jednak można było poświęcić im nieco więcej uwagi.

"Kto zabił Sarę?" powróci z drugim sezonem

Choć serial zadebiutował na platformie zaledwie kilka dni temu, zapowiedziano już premierę drugiego sezonu, który wystartuje na Netflixie już 19 maja. Ogłoszono również, że na ekranie pojawią się też zupełnie nowe twarze, m.in. Matias Novoa, Daniel Gimenez Cacho i Antonio de la Vega. Na razie niewiele wiadomo na temat fabuły, jednak wiele wskazuje na to, że kryminalna intryga nabierze jeszcze większych rumieńców, a my w końcu poznamy odpowiedzi na mnożące się w trakcie pierwszego sezonu pytania.

  1. Kultura

"Ally McBeal" powraca. Powstaje reboot kultowego serialu

Losy Ally McBeal i jej skomplikowanego miłosnego trójkąta śledziliśmy niegdyś z zapartym tchem. Jak donoszą zagraniczne portale, już wkrótce ma powstać reboot tego popularnego serialu. (Fot. BEW Photo)
Losy Ally McBeal i jej skomplikowanego miłosnego trójkąta śledziliśmy niegdyś z zapartym tchem. Jak donoszą zagraniczne portale, już wkrótce ma powstać reboot tego popularnego serialu. (Fot. BEW Photo)
Przebojowa prawniczka Ally McBeal powraca. Jak donoszą zagraniczne portale, serialowy hit przełomu tysiącleci, doczeka się rebootu, czyli produkcji luźno nawiązującej do oryginalnej serii. 

Rozgrywający się w środowisku prawniczym serial "Ally McBeal" to przepełniona niebanalnym humorem historia życia i miłosnych perturbacji pewnej młodej bostońskiej prawniczki. Produkcja zadebiutowała w 1997 roku i od razu stała się hitem - najpierw w Stanach Zjednoczonych, później również w Polsce. Do roku 2005 powstało łącznie 5 sezonów, na które składa się 112 odcinków, a każdy z nich opowiada o innej sprawie, którą zajmuje się tytułowa bohaterka wraz ze swoimi przyjaciółmi.

Charyzmatyczna Ally McBeal (w tej roli Calista Flockhart) ma około 30 lat i jest osobą z niezwykle bogatym życiem wewnętrznym. Posiada szaloną wyobraźnię, jest zabawna, wrażliwa i romantyczna, ale potrafi też dogryźć. Na sali rozpraw radzi sobie znakomicie, jednak w życiu prywatnym miewa zarówno spektakularne wzloty, jak i bolesne upadki. Na co dzień pracuje w bostońskiej kancelarii Cage & Fish, prowadzonej przez jej kolegę z czasów studiów, Richarda Fisha (Greg Germann) oraz jego wspólnika, Johna Cage'a (Peter MacNicol). W firmie spotyka swoją pierwszą miłość – żonatego już Billy'ego Thomasa (Gill Bellows), z którym spędziła swoje dzieciństwo i nastoletnie lata, jednak rozłączyły ich odległe miejsca studiów. W kancelarii Richarda pracuje również jego Billy'ego, Georgia Thomas (Courtney Thorne-Smith). Gdy dawni kochankowie odkrywają, że ich uczucie nie do końca wygasło, sytuacja robi się nieco niezręczna. Żadne z nich nie planuje jednak odchodzić z pracy...

Serial 'Ally McBeal' z Calistą Flockhart zyskał miliony fanów na całym świecie. (Fot. BEW Photo) Serial "Ally McBeal" z Calistą Flockhart zyskał miliony fanów na całym świecie. (Fot. BEW Photo)

Po ogłoszeniu powrotu kultowych seriali z lat 90. - mowa tu o oczywiście o "Przyjaciołach" i "Seksie w wielkim mieście" - przyszedł czas na "Ally McBeal". Według doniesień zagranicznych portali, już wkrótce ma postać reboot tego uwielbianego przez widzów hitu. Produkcja jest na razie na wczesnym etapie. W prace nad projektem zaangażowany jest twórca oryginalnej wersji serialu, czyli David E. Kelley (tym razem powraca nie jako scenarzysta, a producent wykonawczy), natomiast w roli nietuzinkowej prawniczki prawdopodobnie ponownie zobaczymy Calistę Flockhart. Wciąż nie potwierdzono jednak reszty obsady. Nie znamy również daty premiery produkcji oraz tego, gdzie ją zobaczymy. Spekuluje się, że nowa "Ally McBeal" pojawi się na platformie streamingowej Hulu, na której dostępne są obecnie wszystkie dotychczasowe sezony serialu. Czy nowa wersja powtórzy sukces oryginału? Tego dowiemy się niebawem.

  1. Kultura

Netflix zapowiada nowe polskie produkcje. Większość tytułów trafi na platformę jeszcze w tym roku

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Prime Time" z Bartoszem Bielenią w roli głównej. Premiera 14 kwietnia na platformie Netflix. (Fot. materiały prasowe Netflix)
Zobacz galerię 7 Zdjęć
Netflix zwiększa zaangażowanie na polskim rynku. Na pierwszym polskim pokazie platformy zostały zaprezentowane nowe polskie oryginalne seriale i filmy. Większość produkcji trafi na platformę jeszcze w tym roku. 

Rok 2021 ma być dla Netflixa rokiem nieustannego rozwoju i rozszerzania działalności. Co tydzień na platformie pojawiają się nowe produkcje - nie tylko amerykańskie, bo platforma stawia coraz mocniejszy nacisk na kupowanie licencji i tworzenie oryginalnych seriali w krajach na niemal całym świecie. Na wtorkowej konferencji medialnej Netflix zapowiedział rozszerzenie swojej działalności również w naszym kraju.

- Ten rok zapowiada się naprawdę fascynująco. Już wkrótce premiery trzech seriali fabularnych: "Sexify", "Rojst’97" i "Otwórz oczy". Zbliżają się także kolejne odcinki pierwszej polskiej animacji "Kajko i Kokosz". Nieustannie pracujemy nad następnymi tytułami, więc oferta polskich treści będzie się powiększać - stwierdziła Anna Nagler, dyrektor ds. lokalnych seriali oryginalnych w Netflix.

Łukasz Kłuskiewicz , zajmujący się pozyskiwaniem lokalnych treści w Europie Środkowo-Wschodniej, podkreślił, że produkcje mocno zakorzenione w danej kulturze, jej historii i emocjonalności, mogą być interesujące nie tylko dla widzów lokalnie, ale mają szanse powodzenia na całym świecie. - Polscy twórcy potrafią tak przenieść te opowieści na ekran, by były uniwersalne i zrozumiałe dla globalnej publiczności. Chcemy współpracować z polskimi reżyserami, scenarzystami, producentami i innymi utalentowanymi członkami ekip, dawać im pole do rozwoju ich kreatywnych wizji. Chcemy dalej inwestować w polski przemysł filmowy - widzimy tu ogromny potencjał - dodał.

Co to oznacza w praktyce? Jeszcze w tym roku na platformę streamingową Netflix trafi 6 nowych polskich produkcji - trzy seriale i trzy filmy. Z kolei w 2022 roku swoją premierę będzie miało 5 kolejnych polskich produkcji.

Polskie seriale Netflix - premiery w 2021 roku

"Sexify"

"Sexify" to ośmioodcinkowa komedia obyczajowa w reżyserii Kaliny Alabrudzińskiej i Piotra Domalewskiego. Opowiada historię ambitnej studentki informatyki - Natalii (Aleksandra Skraba), która marzy o tym, żeby wygrać prestiżowy konkurs. Jej kluczem do sukcesu ma być innowacyjna aplikacja, która pozwoli zaspokoić ciekawość i seksualne potrzeby jej rówieśników. Problem w tym, że sama wie dużo o programowaniu, ale bardzo mało o seksie. Postanawia więc połączyć siły ze swoją najlepszą przyjaciółką Pauliną (Maria Sobocińska) i koleżanką z akademika - Moniką (Sandra Drzymalska). Aby wynaleźć algorytm na kobiecy orgazm, dziewczyny zaczynają odkrywać tajemniczy i zawiły świat seksu, przy okazji dowiadując się coraz więcej o sobie samych. "Sexify" to zabawna i prowokująca opowieść o życiu współczesnych młodych dziewczyn - dojrzewaniu, odkrywaniu kobiecej siły i seksualności. W serialu zobaczymy również Małgorzatę Foremniak, Cezarego Pazurę, Zbigniewa Zamachowskiego, Bartosza Gelnera, Piotra Packa, Jana Wieteskę, Wojciecha Solarza, Sebastiana Stankiewicza i Ewę Szykulską. Produkcja Akson Studio.

Premiera na Netflix wiosną 2021. 

Kadr z serialu 'Sexify'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z serialu "Sexify". (Fot. materiały prasowe Netflix)

"Rojst’97" 

"Rojst'97" rozpoczyna się podczas „powodzi stulecia”, która nawiedziła południowy zachód Polski latem 1997 roku. W mieście pękają wały i nieokiełznany żywioł zalewa część miasta oraz las na Grontach. Woda odsłania przy tym zakopane w lesie ludzkie szczątki oraz ciało nastoletniego chłopca, który uznany zostaje za przypadkową ofiarę powodzi. Te dwa, tylko pozornie niezwiązane ze sobą, wydarzenia odkrywają serię tajemnic w mieście. Gronty to teraz miejsce zbrodni, której rozwiązaniem zajmie się Anna Jass (Magdalena Różczka) - bezkompromisowa policjantka z Warszawy - oraz miejscowy inspektor Adam Mika (Łukasz Simlat). W międzyczasie do miasta wraca Piotr Zarzycki (Dawid Ogrodnik), aby zostać nowym redaktorem naczelnym „Kuriera”. Natomiast Witold Wanycz (Andrzej Seweryn) wydaje się nosić w sobie odpowiedzi na większość zadawanych przez policję pytań. Jego życie jednak pochłaniają wspomnienia, które nie dają mu spokoju. "Rojst’97" poza kryminalną intrygą, jest również opowieścią o fascynujących latach 90. w Polsce czasu transformacji oraz odkupienia. Produkcja Frame sp. z o.o. Reżyserem i współautorem scenariusza, napisanego razem z Kasprem Bajonem, jest Jan Holoubek.

Premiera latem 2021 roku.

Kadr z serialu 'Rojst'97'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z serialu "Rojst'97". (Fot. materiały prasowe Netflix)

"Otwórz oczy"

"Otwórz oczy" to sześciodcinkowy, mroczny serial skierowany do młodej widowni, w reżyserii Anny Jadowskiej oraz Adriana Panka. To tajemnicza historia o losach nastoletniej Julki, która w następstwie tragicznego wypadku trafia do ośrodka leczenia amnezji. W ośrodku dziewczyna nawiązuje relacje z innymi pacjentami o podobnych doświadczeniach i urazach. Poznaje również tajemniczego Adama. Chłopak staje się tam jej przewodnikiem. Kiedy jednak Julka zaczyna mieć dziwne sny, które wydają się jej aż nazbyt realne, zastanawia się, czy miejsce, w którym się znajduje jest tym, za które je dotychczas uważała. Dziewczyna stara się uciec z ośrodka, jednocześnie dążąc do odkrycia prawdy: ten świat nie jest takim, jakim się wydaje. Oprócz debiutującej na ekranie Marii Wawreniuk oraz Ignacego Lissa, w serialu wystąpili: Marcin Czarnik, Wojciech Dolatowski, Zuza Galewicz, Sara Celler-Jezierska, Klaudia Koścista, Marta Nieradkiewicz oraz Michał Sikorski.

Premiera jesienią 2021. 

Kadr z serialu 'Otwórz oczy'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z serialu "Otwórz oczy". (Fot. materiały prasowe Netflix)

Netflix polskie filmy - premiery w 2021 roku

"Prime Time"

"Prime Time" to trzymający w napięciu dramat psychologiczny, którego akcja toczy się pod koniec 1999 roku. Sebastian dostaje się z bronią w ręku do studia telewizyjnego i bierze dwoje zakładników. Ma tylko jedno żądanie – wejście na antenę, na żywo podczas największej oglądalności. Chce powiedzieć telewidzom coś niezwykle ważnego, a dla swojego przekazu jest gotów zaryzykować wszystko. Film w reżyserii Jakuba Piątka, z Bartoszem Bielenią w roli głównej, po raz pierwszy zaprezentowany został podczas Sundance Film Festival. W pozostałych rolach występują Magdalena Popławska, Andrzej Kłak, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Monika Frajczyk, Dobromir Dymecki, Cezary Kosiński.

"Prime Time" dla polskich widzów Netflix dostępny będzie już 14 kwietnia (premiera poza Polską 30 czerwca 2021).

Kadr z filmu 'Prime Time'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z filmu "Prime Time". (Fot. materiały prasowe Netflix)

"Bartkowiak"

"Bartkowiak" to debiut reżyserski Daniela Markowicza, w którym głównym bohaterem jest profesjonalny zawodnik MMA - Tomek. Zdyskwalifikowany po walce o mistrzostwo postanawia zniknąć i zmienić swoje dotychczasowe życie. Zmuszony do powrotu przez niespodziewaną śmierć bliskiej osoby, przejmuje klub nocny Ring. Po drodze, wraz z córką swojego byłego trenera, wkracza w groźny świat przestępczy. Próbując rozwikłać tajemnicę z przeszłości, wpadają w kłopoty oraz narażają się niebezpiecznym i wpływowym ludziom. W rolę Tomka Bartkowiaka wciela się Józef Pawłowski. Na ekranie towarzyszą mu: Zofia Domalik, Szymon Bobrowski, Bartłomiej Topa, Janusz Chabior, Damian Majewski, Danuta Stenka, Antoni Pawlicki, Rafał Zawierucha oraz Jan Frycz.

Premiera latem 2021.

Kadr z filmu 'Bartkowiak'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z filmu "Bartkowiak". (Fot. materiały prasowe Netflix)

"Hiacynt"

"Hiacynt" to thriller w reżyserii Piotr Domalewskiego, na podstawie scenariusza Marcina Ciastonia. To kryminalna historia osadzona w latach 80. Robert, młody milicjant „z zasadami", wpada na trop seryjnego mordercy gejów. W toku śledztwa poznaje Arka. Postanawia wykorzystać go jako informatora, nie zdając sobie sprawy jak bardzo ta relacja wpłynie nie tylko na jego pracę, ale także życie osobiste. W roli Roberta zobaczymy Tomasza Ziętka, z kolei Arka zagra znany z serialu "W głębi lasu" Hubert Miłkowski. W filmie zobaczymy również Adę Chlebicką, Tomasza Schuchardta, Marka Kalitę i Agnieszkę Suchorę.

Premiera jesienią 2021 roku. 

Kadr z filmu 'Hiacynt'. (Fot. materiały prasowe Netflix) Kadr z filmu "Hiacynt". (Fot. materiały prasowe Netflix)

Polskie filmy i seriale Netflix - premiera 2022

"Axis Mundi" to ośmioodcinkowy serial z gatunku fantasy w reżyserii Kasi Adamik i Olgi Chajdas, którego akcja dzieje się w Krakowie. Autorkami scenariusza są Magdalena Lankosz, Anna Sieńska, Gaja Grzegorzewska. Główna bohaterka, studentka medycyny - Alex - poznaje tajemniczego profesora i jego elitarną grupę uczniów. Ku swojemu zdumieniu odkrywa, że pod przykrywką badań naukowych, grupa zajmuje się zupełnie czymś innym. Alex zostaje wplątana w intrygę, która konfrontuje ją ze światem słowiańskich wierzeń, pradawnych potworów i żądnych krwi bóstw. "Axis Mundi" to historia oparta na mitologii słowiańskiej i legendach dawnego Krakowa, a także na tym, co owe legendy i mity przemilczały. To także uniwersalna opowieść o dorastającej kobiecie, która musi określić swoją tożsamość i odnaleźć to, co jest jej wewnętrzną życiową siłą. Za produkcję odpowiada Telemark. Premiera serialu na Netflix w pierwszej połowie 2022 roku. 

"Królowa" to czteroodcinkowa opowieść o odkupieniu, drugiej szansie i miłości pokonującej wszelkie różnice. To historia Sylwestra - emerytowanego krawca i drag queen, który wyjechał z Polski, by realizować się w Paryżu. Wbrew złożonej sobie przed laty obietnicy, decyduje się wrócić do rodzinnego górniczego miasteczka, gdy dostaje list od wnuczki. Podróż przybiera nieoczekiwany obrót, zmuszając Sylwestra do zmierzenia się z przeszłością. Miniserial w reżyserii Łukasza Kośmickiego i według scenariusza Arniego Asgeirssona zrealizuje Opus TV. Premiera w pierwszej połowie 2022. 

"Wielka woda" to sześcioodcinkowy dramat katastroficzny w reżyserii Jana Holoubka (reżyser formatujący) oraz Bartłomieja Ignaciuka, według scenariusza Kaspra Bajona i Kingi Krzemińskiej, rozgrywający się podczas powodzi tysiąclecia, która nawiedziła Wrocław i okolice w 1997 roku. Gdy fala powodziowa zbliża się do stolicy Dolnego Śląska, zapada decyzja - aby oszczędzić miasto przed niszczącym żywiołem, należy poświęcić okoliczne wsie i pola. Jak jedna decyzja wpłynie na życie całej społeczności? Trójka głównych bohaterów, postawiona w obliczu sytuacji ekstremalnej, zmierzy się z wydarzeniami, których następstwem będzie ogrom zniszczeń oraz śmierć niewinnych osób. Produkcja Telemark. Zdjęcia do serialu rozpoczną się latem 2021 roku. Premiera w drugiej połowie 2022 roku. 

"Zachowaj spokój" kolejny tytuł Netflix oparty na powieści Harlana Cobena. Wyreżyserują go Michał Gazda i Bartosz Konopka. Akcja sześcioodcinkowego serialu rozgrywa na zamożnym warszawskim osiedlu, gdzie pozostająca w bliskich relacjach lokalna społeczność wiedzie spokojne życie. Wszystko zmienia się, gdy osiemnastoletni chłopiec znika bez śladu. Niebezpieczeństwo szybko eskaluje, a zaniepokojeni rodzice robią wszystko, by chronić swoje dzieci, które u progu dorosłości postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. "Zachowaj spokój" to dynamiczny, pełen zwrotów akcji thriller, który choć nie jest kontynuacją "W głębi lasu", dostarczy odpowiedzi na niektóre pytania powstałe po obejrzeniu pierwszej ekranizacji Harlana Cobena. Za scenariusz odpowiadają i tym razem Agata Malesińska i Wojtek Miłoszewski. Produkcja  ATM Grupa. Premiera w drugiej połowie 2022 roku. 

"Jak pokochałam gangstera" - sequel polskiego filmu sensacyjnego "Jak zostałem gangsterem". Historia prawdziwa. Część druga to odrębna historia oparta na biografii Nikodema Skotarczaka “Nikosia”, w którego rolę wciela się Tomasz Włosok. To opowieść o męskim świecie widzianym oczami kobiet. Nikoś to chłopak z nieposkromionym apetytem na sukces, który specjalizuje się w nielegalnym imporcie samochodów do Polski. Gigantyczne pieniądze, budowa samochodowego imperium, spektakularna ucieczka z więzienia… jego życie to ciągła jazda bez trzymanki, a jego historia pokazuje jak walczyć o siebie i ile trzeba poświęcić, żeby móc sobą pozostać. Film reżyseruje Maciej Kawulski, który razem z Krzysztofem Gurecznym jest także współautorem scenariusza. Premiera w pierwszej połowie 2022.