Lubię aktywny wypoczynek i nie uciekam od wysiłku. Długie rowerowe trasy to dla mnie przyjemność, dlatego przez lata wydawało mi się, że rowery elektryczne po prostu nie są dla mnie. Kojarzyłam je raczej z rozwiązaniem dla osób, które potrzebują dodatkowego wsparcia podczas jazdy lub po prostu nie lubią się męczyć. To przekonanie zweryfikował wyjazd, podczas którego miałam okazję przetestować e-bike'a na wymagającej, górskiej trasie. Po przejechaniu 80 kilometrów zrozumiałam, że wspomaganie nie jest drogą na skróty, ale świetnym rozwiązaniem także dla osób aktywnych.
Na zaproszenie Bosch eBike Systems pojechałam do Małopolski, żeby przetestować rowery KROSS INFLUX HYBRID. KROSS to polska marka, która konsekwentnie stawia na sprawdzone, jakościowe technologie i rozwija rowery odpowiadające na potrzeby współczesnych użytkowników. Dlatego wiele modeli rowerów elektrycznych wyposaża właśnie w napędy Bosch, przez wielu uważane za jedne z najbardziej niezawodnych na rynku.
Zaplanowana trasa nie należała do najkrótszych i najłatwiejszych – z Czorsztyna do Szczawnicy wzdłuż Dunajca, a później wokół Jeziora Czorsztyńskiego. Łącznie około 80 kilometrów i blisko 800 metrów przewyższeń. To jeden z tych regionów Polski, które najlepiej odkrywa się właśnie z perspektywy roweru. Mijaliśmy punkty widokowe z panoramą Tatr, jechaliśmy wzdłuż przepięknego jeziora, nad którym górowały zamki w Niedzicy i w Czorsztynie, zatrzymywaliśmy się na obiad i nawodnienie i po prostu chłonęliśmy krajobraz. A do tego mieliśmy idealne warunki, żeby zweryfikować własne przekonania o rowerach elektrycznych.
(Fot. Bartosz Sulka)
Wspomaganie można na bieżąco dopasować do swoich potrzeb, ale jedno się nie zmienia – nadal trzeba pedałować. Mięśnie nóg wciąż pracują, oddech przyspiesza, a satysfakcja z pokonywania kolejnych kilometrów pozostaje taka sama. Różnica jest najbardziej odczuwalna na długich podjazdach, gdzie napęd przejmuje część obciążenia i pozwala zachować siły na resztę trasy.
(Fot. Bartosz Sulka)
To właśnie okazało się dla mnie największą wartością e-bike'a. Zamiast koncentrować się wyłącznie na wysiłku, mogłam wreszcie skupić się na otoczeniu. A po całym dniu na rowerze czułam przyjemne zmęczenie, ale nie wyczerpanie. I chyba właśnie na tym polega różnica – wspomaganie nie odbiera aktywności fizycznej, tylko sprawia, że więcej energii zostaje na czerpanie przyjemności z samej podróży.
Coraz częściej mówi się dziś o slow travel, a podczas tej wycieczki to hasło nabrało dla mnie konkretnego znaczenia. Chodzi w nim bowiem o podróżowanie bez presji, o możliwość spontanicznego zatrzymania się przy punkcie widokowym, zjazdu do lokalnej restauracji czy przedłużenia trasy tylko po to, by zwiedzieć kolejne miejsce z perspektywą.
W tym właśnie pomaga wyjątkowa technologia Bosch eBike Systems. System działa wyłącznie wtedy, gdy pedałujemy, a zgodnie z europejskimi przepisami wspomaga jazdę do prędkości 25 km/h. Powyżej tej granicy jedziemy już wyłącznie siłą własnych nóg. To ważne, bo obala chyba największy mit dotyczący e-bike'ów – że „same jadą”. Nie jadą, po prostu pomagają wykorzystać energię mięśni nieco rozsądniej. Duże wrażenie zrobiła na mnie także wydajność baterii. Po przejechaniu około 80 kilometrów poziom naładowania mojego roweru wciąż przekraczał 50 procent.
Bosch rozwija również cały cyfrowy ekosystem wokół roweru. Aplikacja eBike Flow pozwala zaplanować trasę, personalizować tryby wspomagania, zapisywać ulubione miejsca, sprawdzać informacje serwisowe czy korzystać z funkcji zwiększających bezpieczeństwo, w tym ochrony przeciwkradzieżowej.
(Fot. Bartosz Sulka)
(Fot. Bartosz Sulka)
Wróciłam z Czorsztyna z poczuciem, że przez lata niesłusznie patrzyłam na rowery elektryczne jak na łatwiejszą wersję klasycznego roweru. Nie zastępują ruchu ani nie odbierają satysfakcji z jazdy. Są świetną alternatywą wszędzie tam, gdzie teren staje się bardziej wymagający, zwłaszcza w górach. Pozwalają przejechać dalej (80 km to naprawdę dużo, a jestem przekonana, że na rowerze elektrycznym przejechaną przez nas trasę dałby radę pokonać niemal każdy!), zobaczyć więcej i zachować energię na to, co w podróży najważniejsze: bycie tu i teraz. Jest to zatem doskonałe rozwiązanie nie dla leniwych, ale dla wszystkich, którzy stawiają na aktywny wypoczynek bez presji.
I chyba właśnie to jest dla mnie największą wartością e-bike'a. Nie to, że ułatwia jazdę, tylko to, że pozwala pełniej przeżyć drogę. W duchu slow!