1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Rodzice
  4. >
  5. Objawy u dzieci, które wymagają diagnozy specjalistycznej. Ekspert wskazuje najważniejsze sygnały

Objawy u dzieci, które wymagają diagnozy specjalistycznej. Ekspert wskazuje najważniejsze sygnały

Fot. Catherine Falls Commercial via Getty Images
Fot. Catherine Falls Commercial via Getty Images

Odsłuchaj artykuł

Paweł Jankowski - Objawy u dzieci, które wymagają diagnozy specjalistycznej. Ekspert wskazuje najważniejsze sygnały

00:00
15s
0,5 x
15s
Diagnozowanie dzieci i młodzieży w placówkach takich jak poradnie psychologiczno-pedagogiczne czy nawet prywatne placówki nie było kiedyś czymś tak powszechnym jak dziś. Wiem to z pierwszej ręki, bo pracuję w publicznej poradni – pisze psycholog Paweł Jankowski i wyjaśnia, dlaczego ten trend ma sens.

Spis treści:

  1. Jak rozpoznać źródło problemów emocjonalnych u dziecka?
  2. Co oznaczają trudności dziecka z czytaniem i pisaniem?
  3. Dlaczego wynik testu to nie wszystko?
  4. Dlaczego warto robić diagnozę „na wszelki wypadek”?
  5. Diagnoza psychologiczna dla dorosłych – kiedy warto z niej skorzystać?

  • U dzieci i nastolatków trudności emocjonalne lub szkolne mogą mieć różne przyczyny — od naturalnych etapów rozwoju po zaburzenia wymagające profesjonalnej diagnozy.
  • Problemy bywają wynikiem wrodzonych predyspozycji, specyficznych deficytów poznawczych albo uwarunkowań środowiskowych, które utrudniają funkcjonowanie.
  • Diagnoza pozwala wskazać mocne i słabe strony dziecka, określić rzeczywiste źródło trudności i dopasować właściwą pomoc.
  • Niektóre trudności dzieci są odzwierciedleniem sytuacji rodzinnej, dlatego praca nad zmianą często dotyczy również rodziców.
  • Z diagnozy mogą korzystać także dorośli, aby lepiej rozumieć własne predyspozycje, emocje i relacje, co pomaga poprawić funkcjonowanie w codziennym życiu.

Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 02/2025.

Jak rozpoznać źródło problemów emocjonalnych u dziecka?

Dziecko się okalecza? Może ma problemy z nauką, agresją, nadpobudliwością czy z wycofaniem społecznym? To zwykle niepokojące dla rodziców, jednak tylko symptomy. Żeby wybrać odpowiednią ścieżkę pomocową dla dziecka czy nastolatka, należy przede wszystkim ustalić – lub chociaż próbować ustalić – przyczyny problemu.

Nadmierna impulsywność, emocjonalne rozchwianie czy wybuchy złości mogą być naturalnym objawem etapu rozwojowego, na przykład dorastania. Mogą też przybierać różne rozmiary.
Czasem mieszczą się w normie, nie dając większych powodów do niepokoju, innym razem mogą być wyrazem przykładowo niezdiagnozowanego dotychczas ADHD, co z kolei mówi nam o neuronalnym, wrodzonym charakterze zgłaszanych trudności.
Jeszcze innym razem będą zwiastować rozwój osobowości w kierunku zaburzenia borderline. Rozwój, bo – przypomnijmy – o osobowości i jej zaburzeniach mówimy, generalnie rzecz biorąc, w przypadku osób dorosłych. Jeśli zaś chodzi o dzieci i młodzież, tendencje zaburzeniowe nadal się kształtują. Uwzględnienie tych niuansów jest niezbędne, by diagnoza poszła w dobrym kierunku, a dziecko otrzymało odpowiednią pomoc.

Mówiąc o różnym podłożu określonych problemów, warto też uwzględnić, że czasem są one wtórne wobec czegoś, co wcześniej nie zostało zdiagnozowane. I tu znowu możemy posłużyć się przykładem ADHD. Bywa, że ludzie dorośli latami leczą się z powodu na przykład zaburzeń nastroju; narzekają na niskie poczucie własnej wartości, osłabioną motywację, trudności w obraniu życiowej drogi – to wszystko podręcznikowe objawy depresji.

Pogłębiona diagnoza może jednak wykazać, że obniżona samoocena to efekt tego, że ktoś, mówiąc kolokwialnie, nie ogarnia. I nie rozumie, dlaczego tak się dzieje, bo naprawdę chciałby ogarniać, ale odkąd pamięta – zawsze wszystko gubił, o wszystkim zapominał, błądził myślami.

I po latach okazuje się, że ma zaburzoną koncentrację uwagi spowodowaną zdiagnozowanym dopiero w dorosłości ADHD. Zaburzeniem, które wymaga równoległego oddziaływania terapeutycznego, psychoedukacyjnego, a nawet farmakologicznego. Znam to z autopsji.

Co oznaczają trudności dziecka z czytaniem i pisaniem?

Rodzic zgłasza do poradni swoje dziecko, które ma problemy na przykład z czytaniem i pisaniem. Dlaczego? Potencjalnych wyjaśnień jest wiele. Kompleksowa diagnoza psychologiczno-pedagogiczna może wykazać, że dziecko ma słabo rozwiniętą pamięć słuchową – odpowiedzialną za zapamiętywanie wypowiadanych przez nauczyciela poleceń, a do tego wyraźnie słabszą od rówieśników koordynację wzrokowo-ruchową – odpowiedzialną za jakość pisma i niski zasób słownictwa. Choć zna reguły ortograficzno-gramatyczne, to popełnia błędy przy pisaniu i ma trudności w czytaniu. W takim wypadku istnieje spore prawdopodobieństwo, że mimo plasującego się w normie ogólnego rozwoju umysłowego – mamy do czynienia z wybiórczymi deficytami, które są podłożem dysgrafii, dysortografii czy dyskalkulii. Norma intelektualna jest zachowana, ale wybiórcze deficyty poznawcze utrudniają młodemu człowiekowi edukację.

Może być jednak i tak, że bardzo wąskie zgłaszane problemy (jak te z czytaniem i pisaniem) wynikają z uogólnionych trudności spowodowanych całościowo obniżonym funkcjonowaniem umysłowym. Taka sytuacja ma miejsce wtedy, gdy wszystkie lub większość badanych obszarów znacznie odbiegają od średnich wyników dla grupy rówieśniczej.

Źródłem tych deficytów może się okazać niepełnosprawność intelektualna. Taka informacja również jest ważna w kontekście pomocy w ukierunkowaniu dalszego rozwoju dziecka czy nastolatka, z uwzględnieniem jego możliwości, ale i ograniczeń.

Dlaczego wynik testu to nie wszystko?

Ważne, by każdy rodzic czy opiekun miał świadomość, że wynik badania to tylko i aż liczba, która o czymś nas informuje, ale nie mówi o wszystkim. Współczesne narzędzia diagnostyczne pozwalają ocenić – właśnie na podstawie wyników i ich zróżnicowania – jakie obszary w umyśle dziecka są jego mocną stroną, a jakie stanowią problem. Pozwalają także sprawdzić, czy doświadczane problemy są wynikiem wrodzonych, bardziej genetycznych predyspozycji intelektualnych, czy efektem nie do końca korzystnych oddziaływań środowiskowych.

Bywa bowiem tak, że jedno dziecko ma zupełnie przeciętny czy wręcz obniżony potencjał intelektualny, ale dzięki odpowiednim staraniom rodziców i nauczycieli bardzo dobrze sobie radzi. A inne dziecko, z całkiem wysokimi predyspozycjami, zupełnie sobie nie radzi – właśnie dlatego, że środowisko – zazwyczaj nieświadomie – nie wykorzystało tego potencjału.

W mojej pracy spotkałem się z ciekawym przypadkiem ucznia, który trafił do poradni z uwagi na coraz większe trudności w nauce – robił wiele błędów i jego oceny w szkole bardzo się pogorszyły. Badanie psychologiczne wykazało, że chłopiec ma ponadprzeciętne możliwości intelektualne i w zasadzie w żadnym z badanych obszarów nie uzyskał niskich czy choćby obniżonych wyników.

Zastanawiająca rozbieżność między wynikami w szkole a tym, co pokazał w trakcie diagnozy, kazała szukać wyjaśnienia w innych niż stricte intelektualne przyczynach. Przyniosło je równolegle przeprowadzone badanie lekarza psychiatry, który zdiagnozował u niego spektrum autyzmu. Typowa dla tego spektrum nadwrażliwość nad bodźce – w tym hałas – skutecznie sabotowała potencjał intelektualny, nie pozwalając chłopcu wykorzystać swoich atutów w warunkach szkolnych. Dlatego między innymi z myślą o takich uczniach funkcjonuje idea kształcenia specjalnego, która może im pomóc lepiej realizować się w obszarze edukacji. Ale by móc kształcić się w ten sposób, potrzebna jest diagnoza.

Dlaczego warto robić diagnozę „na wszelki wypadek”?

Diagnoza psychologiczno-pedagogiczna nie oznacza, że zostaną stwierdzone jakiekolwiek deficyty. Nieraz rodzice dostrzegają pewien problem u dziecka, który niekoniecznie okazuje się być powodem do niepokoju w świetle specjalistycznej wiedzy psychologicznej czy pedagogicznej. To jednak nie powinno zniechęcać do korzystania z poradnictwa psychologicznego czy diagnozy, bo lepiej „dmuchać na zimne”. Im wcześniej bowiem coś zostanie wykryte, tym szybciej będzie można uruchomić programy potencjalnie poprawiające dany deficyt u dziecka. A jeśli nic niepokojącego nie zostanie wykryte? Tym lepiej.

Z diagnozą jest jak z kontrolnymi badaniami lekarskimi, które warto robić profilaktycznie, a nie dopiero wtedy, gdy zaobserwujemy u siebie spadek zdrowia.

Posłużmy się przykładem. Rodzice dziecka, które nie odczuwa problemów w funkcjonowaniu umysłowym ani w nauce, decydują się jednak je przebadać. Dzięki zwykłemu badaniu intelektualnemu otrzymują informację zwrotną na temat mocnych i słabszych stron swojego podopiecznego.

Jeśli dziecko ma na przykład wysoko rozwinięte rozumienie werbalne, może być to czynnikiem predysponującym go do rozwijania się w kierunku humanistycznym. Jeśli natomiast osiąga słabe wyniki w tym obszarze, ale świetnie radzi sobie z zadaniami wymagającymi operacji wzrokowo-przestrzennych – być może ma predyspozycje do bycia doskonałym rzemieślnikiem, majsterkowiczem. Takie dane już na wczesnym etapie pozwalają zarysować, co wymaga – jeśli wymaga – poprawy, a co jest mocnym obszarem w kontekście dalszej edukacji, a nawet wy- boru kierunku kariery młodego człowieka.

Funkcjonowanie poradni to jednak nie tylko przestrzeń dla dzieci, lecz także ich rodziców czy opiekunów. Często zapominamy, że wiele problemów dzieci to w prostej linii odbicie szerszych problemów występujących w rodzinie.

Samookaleczenia nastolatków, moczenie się dzieci, zachowania agresywne – to częste problemy emocjonalne, które mogą wynikać z innych, głębszych uwarunkowań rodzinnych. Dlatego tak ważne jest, by rodzice i pracownicy poradni grali do jednej bramki, ponieważ praca z dzieckiem to przede wszystkim... praca z rodzicem. Często uświadomienie mu, że pewne niepokojące zachowania podopiecznego wynikają w dużej mierze z tego, co się dzieje w domu, ale także poza domem, na przykład w grupie rówieśniczej. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że nawet najlepszy i najbardziej empatyczny psycholog czy terapeuta nie pomoże na dłużą metę dziecku, jeśli rodzice przyjmą postawę: „naprawcie moje dziecko”.

Bo specjalista zawsze pozostanie dla niego obcym człowiekiem, z którym co najwyżej spotyka się co jakiś czas w spokojnej atmosferze i któremu może się wygadać.

W kontekście dobrostanu psychicznego dziecka najważniejsze pozostają jego relacje z osobami najbliższymi. Czasami szczera rozmowa z rodzicem zmusza go do konfrontacji z błędami, jakie popełnia. Przy czym warto pamiętać, że popełniamy błędy, dlatego warto uznać je za integralną część rodzicielstwa, a nie powód do wstydu.

I mieć świadomość, że zauważenie i uznanie błędu nie służy niszczeniu autorytetu rodzica, a wręcz przeciwnie – zmierza do poprawy jego relacji z dzieckiem, więc i pomocy dziecku.

Diagnoza psychologiczna dla dorosłych – kiedy warto z niej skorzystać?

Gdy sami, jako dorośli, odczuwamy, że coś w naszym życiu jest nie tak, coś byśmy chcieli zmienić – również mamy prawo szukać wsparcia diagnostycznego.

Diagnoza psychologiczna dla dorosłych może dotyczyć zarówno więzi z bliskimi, jak i temperamentu, osobowości, predyspozycji intelektualnych. Zawsze pozwala nam dużo lepiej poznać samych siebie, a – w konsekwencji – poprawić nasz dobrostan.

Być może człowiek pracujący jako kierowca ciężarówki jest wypalony swoją pracą, bo monotonia wielogodzinnej jazdy po autostradzie kłóci się z jego żywym temperamentem i nasiloną potrzebą przebywania z innymi ludźmi (ekstrawersja)? Być może ktoś inny nie spełnia się jako księgowy, bo choć jest dobry w tym, co robi, ma predyspozycje i preferencje do bardziej zróżnicowanego i dynamicznego zajęcia? A może problemy małżeńskie wynikają ze stylu więzi, jaki dana osoba ma i którego nie jest świadoma? Również problemy w relacjach mogą być dodatkowo nasilane przez wysoki stopień neurotyczności, czyli właśnie odczuwanego na co dzień, wieloaspektowego lęku. Wariantów jest dużo.

Korzystając z fachowej pomocy, warto jednak pamiętać o kilku ważnych kwestiach. Jeśli chcemy skorzystać z diagnozy psychologicznej – czy to dla naszych dzieci, czy dla nas samych – warto weryfikować kompetencje osoby, do której się zgłaszamy. Każdy klient ma pełne prawo uzyskać wgląd w dyplomy poświadczające, że dany specjalista jest psychologiem czy terapeutą. Każdy klient ma też prawo zapytać osobę diagnozującą, czy stosowane przez nią narzędzia są wystandaryzowane, obiektywne, metodologicznie zweryfikowane.

Innymi słowy, czy specjalista posługuje się profesjonalnym narzędziem, a nie stosuje metodę „wróżenia z fusów”. Specjalista pracujący w zgodzie z etyką zawodową nie będzie miał do klienta pretensji, że ten chce go zweryfikować, ponieważ powierza mu swoje zaufanie i zwykle również pieniądze.

Paweł Jankowski – absolwent psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz podyplomowych studiów z seksuologii. Zajmuje się diagnozą psychologiczną, poradnictwem i szeroko pojętą psychoedukacją.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE