Opieka naprzemienna to model sprawowania opieki na dzieckiem, które po rozstaniu rodziców mieszka raz u jednego, raz u drugiego rodzica. O takim, nie idealnym, jednak w większości przypadków po prostu najmniej szkodliwym rozwiązaniu – pisze psycholog Paweł Jankowski.
Tekst pochodzi z magazynu „Sens” 07/2025
W tekście „Czy osobno też może być dobrze? Przegląd badań dotyczących opieki naprzemiennej” jego autorka, Martyna Popławska z Uniwersytetu Warszawskiego, przytacza wnioski z wybranych badań.
I tak dowiadujemy się między innymi, że dzieci wychowywane w modelu opieki naprzemiennej przede wszystkim utrzymują równomierny kontakt z obojgiem rodziców, co samo w sobie jest niezwykle ważne w kontekście rozwoju społeczno-emocjonalnego człowieka.
W opiece naprzemiennej mniejsze jest także ryzyko alienacji rodzicielskiej; zdecydowanie rzadziej dochodzi do konfliktów pomiędzy rodzicami, a potencjalne spory rzadziej trafiają na drogę sądową. Dzieci wychowywane w modelu opieki naprzemiennej wprawdzie rzadziej, w porównaniu do rodzin pełnych, zgłaszają swoje potrzeby emocjonalne, jednak robią to wciąż częściej niż ich rówieśnicy z rodzin zrekonstruowanych lub powierzonych opiece jednego z rodziców. Poza tym z badań szwedzkiej naukowczyni Malin Bergström wynika, że w porównaniu do dzieci wychowywanych przez jednego lub głównie jednego rodzica – mniej cierpią na różne problemy psychosomatyczne.
Szeroko pojęty dobrostan psychiczny dziecka jest pośrednio wypadkową dobrostanu psychicznego rodziców. Z tego powodu warto przyjrzeć się korzyściom, jakie opieka naprzemienna oferuje rodzicom: przede wszystkim pozwala równomiernie rozdzielić obowiązki rodzicielskie.
Rodzic, który spędza z dzieckiem na przykład tydzień, daje tym samym drugiemu przestrzeń na odpoczynek, realizację własnych potrzeb, hobby, życie społeczne, towarzyskie. Regularna regeneracja sił i szeroko pojęta przestrzeń osobista sprzyjają odczuwanemu szczęściu i zmniejszają ryzyko rodzicielskiego wypalenia. A rodzic, który nie jest przeciążony codziennymi stresami (również wychowawczymi) ma większe szanse na kształtowanie zdrowej relacji z dzieckiem. A tym samym dobrostanu tego dziecka – pamiętajmy, że szczęśliwe dziecko może bowiem dorastać wyłącznie przy szczęśliwym rodzicu.
Opieka naprzemienna z pewnością nie jest pozbawiona ograniczeń. Co więcej, istnieją sytuacje, kiedy jest wręcz niewskazana, jak na przykład uzależnienie jednego z rodziców. Kolejny przykład to rodzic stosujący wobec dziecka przemoc. W rodzinie przemocowej pomiędzy sprawcą a ofiarą zachodzą specyficzne, dysfunkcyjne mechanizmy nierzadko wzmacniające więź obojga, jednak więź ta ma charakter ewidentnie zaburzony. Pobyt u rodzica stosującego przemoc jest ponadto zwykłym narażeniem zdrowia i życia dziecka.
Jeszcze inny jest przypadek rodzica, który z różnych przyczyn sam nie chce utrzymywać kontaktu z dzieckiem, co również się zdarza. Przymusowe powierzenie opieki nad dzieckiem rodzicowi, który nie odczuwa potrzeby bliskości z synem lub córką, oznacza dla nich przykry, wtórnie traumatyzujący obowiązek.
Istnieją także przeciwwskazania do opieki naprzemiennej, które wynikają po prostu z ograniczeń organizacyjnych, logistycznych i czasowych. Mowa przede wszystkim o sytuacjach, gdy rodzice po rozstaniu mieszkają daleko od siebie, na przykład jedno z nich przeprowadzi się do miasta oddalonego o kilkaset kilometrów albo nawet za granicę. W takich okolicznościach opieka naprzemienna mogłaby przyczynić się do znacznego dyskomfortu dla dziecka oraz uniemożliwić realizację codziennych obowiązków szkolnych.
Rodzice, którzy podjęli decyzję o rozstaniu, przede wszystkim powinni zadbać o to, aby utrzymywać „jednolity front”, gdy opiekują się swoimi dziećmi. Oznacza to zwłaszcza rozwiązywanie ewentualnych konfliktów w taki sposób, że córka czy syn nie będą tymi konfliktami obciążani, a jeśli już – to w możliwie najmniejszym stopniu.
Wartością dodaną w opiece współdzielonej jest przede wszystkim względna zgodność matki i ojca oraz ich wzajemne poszanowanie. Bywa, że jedno z rodziców lub obydwoje nie przepracowali żalu po rozstaniu. Często towarzyszy temu świadome lub nieświadome budowanie w dziecku negatywnego obrazu drugiego rodzica, podważanie jego autorytetu. Zachowanie takie, będące wyrazem nieprzepracowanych przez opiekuna spraw, jest dla dziecka źródłem zagubienia i spadku poczucia bezpieczeństwa. Może też wywoływać w dziecku poczucie winy za to, że „nie trzyma strony” jednego z rodziców.
Pamiętajmy również o tym, że dziecko ma prawo zadawać rodzicowi pytania o to, dlaczego doszło do rozstania. Warto odpowiadać mu zgodnie z prawdą, jednak bez niepotrzebnych detali, przy czym nie należy podważać pozycji drugiego rodzica.
Jeżeli istnieją przesłanki do opieki współdzielonej, oboje rodziców kocha swoje dziecko i starają się być dobrymi opiekunami mimo rozpadu rodziny, warto na przykład powiedzieć: „Czasami tak jest, że mama i tata muszą się rozstać, ale żadne z nich nie zamierza się rozstawać z TOBĄ, bo zawsze będziesz naszym dzieckiem”.
Paweł Jankowski, absolwent psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz podyplomowych studiów z seksuologii. Zajmuje się diagnozą psychologiczną, poradnictwem i szeroko pojętą psychoedukacją.