Są takie tytuły, które nigdy nie znikają z kulturowej pamięci – nawet jeśli minęły dekady od ich premiery. Do tego grona z pewnością należy „Domek na prerii”, który dla wielu widzów był pierwszym telewizyjnym „oknem na świat” amerykańskiego pogranicza. Teraz historia Ingallsów wraca – i choć nostalgia gra tu pierwsze skrzypce, nowa odsłona ma wyraźnie inne ambicje niż kultowy pierwowzór.
Oryginalny „Domek na prerii”, serial inspirowany serią bestsellerowych książek „Little House on the Prairie” autorstwa Laury Ingalls Wilder, emitowany był w latach 1974-83 i doczekał się aż 9 sezonów i ponad 200 odcinków. Tematem produkcji były natomiast perypetie rodziny Ingallsów – Charles’a, Caroline i ich córek – którzy w drugiej połowie XIX w. przenieśli się z Kansas do miasteczka Walnut Grove w Minnesocie i próbowali ułożyć sobie życie na amerykańskim pograniczu. Co ciekawe, ich losy bazowały na doświadczeniach samej Wilder, której rodzice również kolonizowali Dziki Zachód.
Czytaj także: Kultowe seriale lat 80.: najlepsze produkcje naszego dzieciństwa i młodości, które wspomnisz z łezką w oku
Nowa wersja przygotowywana przez Netflixa ma zachować ten fundament, ale nadać mu świeższą, bardziej współczesną narracyjnie formę. Według zapowiedzi będzie to zatem zarówno pełen nadziei dramat rodzinny, jak i opowieść o przetrwaniu – surowa i emocjonalna. Widzowie ponownie zobaczą więc początki kształtowania się Ameryki z perspektywy osadników, ale tym razem historia ma być opowiedziana z większym naciskiem na różnorodność doświadczeń i perspektyw.
Za sterami projektu stoi Rebecca Sonnenshine, znana m.in. z pracy przy serialach „The Boys” i „Pamiętniki wampirów”. Twórczyni otwarcie przyznaje, że dorastała wraz z książkami Wilder, które miały realny wpływ na jej decyzję o wejściu do świata filmu i telewizji. – Adaptacja tej historii dla nowej globalnej publiczności jest dla mnie wielkim zaszczytem i radością – mówi. Co ciekawe, w produkcję zaangażowany jest również Trip Friendly, syn Eda Friendly’ego, który pracował przy oryginalnym serialu. Jak podkreśla, nowa wersja ma być pomostem między dawnymi fanami a współczesną publicznością. – Od dawna marzyłem, aby kontynuować dziedzictwo ojca i zaadaptować klasyczne amerykańskie opowieści Wilder dla odbiorców z XXI w. – zapowiedział.
Kadr z serialu „Domek na prerii” (Fot. materiały prasowe)
Kogo zobaczymy w obsadzie netflixowego „Domku na prerii”?
W obsadzie rebootu znalazło się wiele nazwisk, które mogą być dla widzów nowym odkryciem. W rolę Charlesa wciela się Luke Bracey, a Caroline – Crosby Fitzgerald. Na ekranie pojawią się także m.in. Skywalker Hughes jako Mary i Alice Halsey jako Laura. Twórcy zapowiadają poza tym rozbudowanie wątków postaci drugoplanowych oraz większe osadzenie historii w realiach społecznych i kulturowych epoki. Wśród bohaterów pojawią się zatem m.in. Mitchell (Meegwun Fairbrother), Dobry Orzeł (Wren Zhawenim Gotts) czy Białe Słońce (Alyssa Wapanatǎhk), co sugeruje szersze spojrzenie na społeczność amerykańskiego pogranicza, nie tylko z perspektywy jednej rodziny. Dla przypomnienia: w poprzedniej wersji zagrali Michael Landon, Karen Grassle, Melissa Gilbert, Melissa Sue Anderson oraz bliźniaczki Lindsay i Sidney Greenbush.
Kadr z serialu „Domek na prerii” (Fot. materiały prasowe)
„Domek na prerii”, czyli nostalgia kontra nowe spojrzenie
Dla wielu pewnie będzie to sporym zaskoczeniem, ale oryginalny „Domek na prerii”, którego premiera miała miejsce ponad pół wieku temu (sic!), do dziś ma wierne grono fanów i cieszy się ogromną popularnością w amerykańskim streamingu – m.in. na platformie Peacock – choć jego widownia jest dziś w dużej mierze starsza. I chociaż to właśnie nostalgia może być jednym z kluczy do sukcesu nowej wersji, streamingowy gigant najwyraźniej celuje w coś więcej niż tylko sentymentalną podróż. W świecie rebootów i remake’ów netflixowy „Domek na prerii” ma bowiem szansę wyróżnić się nie tylko emocjonalnym ciężarem, ale także uniwersalnością – w końcu to przede wszystkim opowieść o rodzinie, przetrwaniu i budowaniu życia od zera.
Czytaj także: Masowo wracamy do starych seriali. Dlaczego znów warto zobaczyć „Seks w wielkim mieście” czy „Miasteczko Twin Peaks”?
Czy klasyka znów podbije serca widzów?
Pytanie, które naturalnie się nasuwa, brzmi: czy historia sprzed pół wieku może poruszyć współczesnych widzów tak samo jak kiedyś? Netflix zdaje się wierzyć, że tak – szczególnie jeśli połączy klasyczną opowieść z nowym językiem narracji i globalną perspektywą. Jedno jest pewne: powrót „Domku na prerii” to nie tylko kolejny reboot, ale też test tego, jak współczesna telewizja radzi sobie z własnym dziedzictwem. Czy ta podróż na Dziki Zachód nadal ma w sobie coś, co potrafi zatrzymać widza na dłużej?
O tym przekonamy się już 9 lipca – tego dnia na Netflix pojawią się wszystkie nowe odcinki.