Masz wrażenie, że wszystkich wokół darzysz większym poważaniem niż samą siebie? Nie ufasz własnym instynktom i podważasz wartość każdego swojego osiągnięcia? Być może odpowiada za to jeden wyjątkowo szkodliwy nawyk, który łatwo pomylić z ciekawością świata i otwartością na ludzi.
Gdyby życie było partią szachów, na każdy swój ruchu patrzyłabyś z pożałowaniem, jednocześnie gorączkowo wypatrując uznania i przyzwolenia w oczach przeciwnika i postronnych obserwatorów. Wystarczyłoby, że ktoś lekko pokręci głową albo westchnie posępnie, a natychmiast cofnęłabyś rękę. Nieważne, że wcześniej starannie przeanalizowałaś sytuację i doszłaś do wniosku, że właśnie ten manewr doprowadzi cię do zwycięskiego „szach-mata”. Ten mechanizm ma swoją nazwę. Na łamach „Forbesa” psycholog Mark Travers określa go mianem opinion hopping, czyli przeskakiwania między opiniami. I choć zachowań, które podkopują nasz szacunek do samej siebie, jest więcej, właśnie tego nawyku warto oduczyć się w pierwszej kolejności.
Samo przejmowanie się zdaniem innych nie jest oczywiście niczym niezwykłym. Żyjemy przecież w społeczeństwie, dlatego potrzeba niezależności nieustannie ściera się w nas z pragnieniem bycia częścią grupy. To naturalne, że obawiamy się odrzucenia i wykluczenia. Tak samo jak to, że czasem się mylimy. Kiedy ktoś przedstawi nam przekonujące argumenty, dobrze jest umieć przyznać się do błędu i zmienić zdanie, a nie iść w zaparte, nawet jeśli nikomu to nie służy.
Czytaj także: „Chcę się zmienić” a „chcę zmiany” to dwa różne stwierdzenia – skąd wziąć motywację do zmiany?
Problem pojawia się wtedy, gdy zmiana stanowiska nie wynika z nowych informacji, lecz z dyskomfortu związanego z obstawaniem przy swoim. Wystarczy, że ktoś gestem, słowem, mimiką, a nawet wymownym milczeniem okaże niezadowolenie wobec naszego zachowania lub poglądów, a my natychmiast zaczynamy się wycofywać. Czasem tylko jedną nogą – nasze wyraziste przekonania mogą nie zniknąć kompletnie, lecz stać się mniej stanowcze. Jak zauważa psycholog, łatwo wtedy wmówić sobie, że jesteśmy „elastyczni i otwarci na inne punkty widzenia”.
Znacznie trudniej zadać sobie kluczowe pytanie: czy rzeczywiście wydarzyło się coś, co uzasadnia zmianę mojego stanowiska, czy po prostu uległam napiętej atmosferze rozmowy?
To, co czujemy i myślimy, wcale nie musi się zmieniać. Powstaje jednak rozdźwięk między naszymi realnymi przekonaniami a tym, co komunikujemy światu. Im częściej dla uniknięcia dezaprobaty przeskakujemy z jednej opinii na drugą, tym większa staje się przepaść między naszym prawdziwym „ja” a obrazem, który pokazujemy innym. Z czasem zaczyna to podkopywać pewność siebie i osłabiać szacunek, jaki mamy wobec nas samych. Coraz łatwiej jest nam uwierzyć, że własne przekonania zawsze mogą stać się przedmiotem negocjacji. Tymczasem – jak zauważa Travers – badanie opublikowane na łamach „Journal of Personality and Social Psychology” pokazuje, że stabilny i spójny obraz samego siebie jest jednym z najsilniejszych filarów poczucia własnej wartości.
Jak wyzbyć się tego nawyku? Zacznij od zadawania sobie jednego, niewygodnego pytania: co właściwie się zmieniło? Jeśli do dyskusji wchodzisz jako zdecydowana zwolenniczka jakiegoś poglądu, a wychodzisz z niej po przeciwnej stronie barykady, zastanów się, co było tego przyczyną. Czy rozmówca rzeczywiście przedstawił nowe fakty lub argumenty, które skłoniły cię do zmiany zdania? A może jedynie zauważyłaś jego irytację, stanowczość albo rozczarowanie i uznałaś, że dla świętego spokoju lepiej ustąpić? Bo wolisz mieć relację, a nie rację?
Czytaj także: Jak rozmawiać z kimś, kto zawsze musi mieć rację? Psychoterapeutka daje 5 rad, dzięki którym oszczędzisz sobie nerwów
Nie chodzi o to, by kurczowo trzymać się swoich poglądów i nigdy ich nie weryfikować. Nikt nie jest nieomylny ani nie posiada pełnej wiedzy o otaczającym nas świecie. Jednak zmiana zdania jest oznaką dojrzałości wtedy, gdy wynika z refleksji i nowych informacji, a nie z lęku przed cudzym oburzeniem czy rozczarowaniem. Ostatecznie liczy się nie tylko to, do jakich wniosków dochodzimy, lecz także droga, która nas do nich prowadzi.
Artykuł opracowany na podstawie: Mark Travers, „The No. 1 Habit That Slowly Sabotages Self-Respect, By A Psychologist”, forbes.com [dostęp: 06.07.2026]