Szczęście w miłości może zmieniać się na różnych etapach życia. Bywa, że po wianuszku adoratorów z młodości pozostaje tylko wspomnienia. Z drugiej strony z wiekiem można na tyle rozwinąć urok osobisty, by cieszyć się dobrym związkiem w drugiej połowie życia. Wśród dwunastu znaków zodiaku są trzy, których narastająca z czasem wybredność stoi na drodze do szczęścia w miłości. Kim one są?
Zodiakalna Panna do jakiegoś czasu żyje wizją idealnej miłości – widzi się jako pełna oddania żona czy przykładny mąż w romantycznej scenerii. Wierzy w przeznaczenie i model związku, w którym dwie osoby są dla siebie tak samo kochające i pomocne. W młodości bywa naiwna, bo wydaje się, że każdy - tak jak ona – jest uważny na drugą osobę i gotowy, by wiele dać. Z wiekiem jednak Panna uświadamia sobie, że sam romantyzm oraz dawanie bez limitów nie wystarczą, by stworzyć szczęśliwy, oparty na solidnych fundamentach związek. Często doświadcza bolesnego braku równowagi w miłości i zaczyna się leczyć z romantyzmu. Jej poglądy na temat relacji zaczynają dryfować w kierunku realnych wymagań, a że z natury jest perfekcjonistyczna, ustanawia coraz wyższe standardy wobec kandydatów do związku. W końcu jej kryteria stają się wręcz rygorystyczne. Ten zaawansowany mechanizm selekcji pozwala Pannie zmniejszyć ryzyko zranienia, ale jednocześnie odrzuca wiele dobrze rokujących osób. Ona jednak nie jest w stanie na kompromis, woli być singielką niż być z kimś tylko z powodu lęku przed samotnością. Panna po przejściach w miłości, która randkuje, jest mistrzynią w wyłapywaniu sygnałów ostrzegawczych. Jest tą, która często nie umawia się na drugie spotkanie. Daje tylko jedną szansę.
Jako osoba na wskroś praktyczna, zodiakalny Koziorożec również do miłości podchodzi racjonalnie. Naukę i pracę niemal od dziecka stawia na pierwszym miejscu, na czym cierpią jego relacje. Nawet w młodości nie podejmuje zbytniego ryzyka w sferze uczuć, a raczej kroki, które dyktuje mu rozum, nie serce. Bardziej zależy mu na stabilności i niezawodności niż namiętnych przeżyciach czy – nie daj Boże – zawirowaniach i nagłych zwrotach akcji. W pierwszej połowie życia koncentruje się, żeby zbudować solidne materialne podstawy swojej egzystencji i rozgląda się za partnerem czy partnerką, która odpowiedzialnie mu będzie w tym procesie towarzyszyć. Jako że Koziorożec zwykle osiąga to, co sobie zaplanuje i dba o to, żeby to, żeby to, co zrobi, było długofalowe, często doprowadza do małżeństwa i założenia rodziny. I postanawia budować swoje imperium. Jeśli jednak coś nie pójdzie zgodnie z planem, w drugiej połowie życia przywdziewa emocjonalny pancerz, w którym zamyka się niczym w twierdzy. Jest nie do zdobycia, czym zamyka sobie drogę do nowej miłości. Skoro nie jest tak, jak miało być, nie będzie wcale – myśli sobie Koziorożec i decyduje się na życie w pojedynkę, co tak naprawdę mu odpowiada, bo może się zapracowywać do woli. I jeśli ktoś stanie mu na drodze, ma wobec niego tak wygórowane wymaganie, że nie przechodzi nawet wstępnej rozmowy kwalifikacyjne.
Skorpion należy do uczuciowego żywiołu wody, więc nie został stworzony do tego, by wieść życie w pojedynkę, ale bywa, że właśnie tak kończy. Dlaczego? Cechuje go skomplikowana na pozór osobowość oraz otacza tajemnica. Powodem tego obrazu Skorpiona jest jego lęk przed odrzuceniem i obawa, że nie doświadczy autentycznej bliskości, której skrycie pragnie. Jego psychiczna głębia nie godzi się na żaden kompromis w tej kwestii. W pierwszej połowie życia często przeżywa porywy namiętności, kocha z pasją, jest obsesyjnie zazdrosny – mógłby z powodzeniem występować w telenowelach meksykańskich. Jeśli osoba, której odda swoje skorpionie serce, zrani je, zamknie je na wieki. Skorpion wtedy sprawia wrażenie zimnego i niedostępnego. A kiedy skusi się na to, żeby wejść w związek, okazuje się tak zaborczym, kontrolującym i dominującym, że trudno z nim dłużej wytrzymać. Mało kto znosi tak silną presję. Wraz z wiekiem wzrasta również niezależność Skoropiona, który zaczyna czerpać przyjemność z bycia singlem i coraz bardziej obawia się, że pojawienie się obiektu uczuć zaburzy jego dotychczasową równowagę emocjonalną. I sam osiąga mistrzostwo w odrzucaniu. Na tym polega jego miłosna samoobrona.