1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Listy do Psychologa

Czy powinnam podtrzymywać kontakt z teściową dla dobra dziecka?

„Boli, drażni i złości nas ta nieustanna próba udowadniania, że wszystko, co robimy, jest złe. Proszę o jakieś wskazówki, jak uwolnić się od takich ludzi, bo mogę nie widzieć ich rok, nie tęsknię. Jednak czuję rozdarcie, bo są rodziną męża i syna” – pisze nasza czytelniczka. (Ilustracja: iStock)

Znam moją teściową dziesięć lat. Pamiętam pierwsze spotkanie z nią: grill na działce, weszła, zaczęła przestawiać stół w inne miejsce, komentować jedzenia. Im dalej, tym chęci decydowania było coraz więcej. Dopytywała, kiedy będziemy mieli dziecko; nie chciała, żeby mąż był przy porodzie, bo go to przerazi... Dał radę. Gdy wróciliśmy do domu, on ją pytał o rady, co zrobić z niemowlakiem, ona była coraz bliżej, a ja coraz bardziej zdenerwowana, bo chciałam męża, jego wsparcia, obecności. Było nam bardzo trudno: małe dziecko, mąż nieporadny i ja – możliwe, że w depresji, skrajnie zmęczona i samotna. Z kryzysu podźwignęliśmy się, wyprowadzając się do innego miasta. I skończyła się babcia dla wnuka. Wysyłałam jej filmy, odpowiadała ciszą. Nie odwiedziła nas od dwóch lat, a najgorsze jest to, że wszystkim opowiada, że to my ją odsunęliśmy od małego. Tak, postawiłam jasną granicę: może odwiedzać wnuka, nie komentować. Rodzeństwo męża uważa, że jesteśmy tymi złymi, kiedyś byliśmy dobrzy, bo chcieliśmy myśleć po swojemu, teraz uważają, że się odizolowaliśmy. Mimo wielu zaproszeń nikt nas nie odwiedza. To mąż dzwoni czasami do mamy czy rodzeństwa. Ostatnio był w mieście u mamy, zapowiedział, że przyjedzie z dzieckiem. Nie odebrała telefonu i nie odpisała na SMS. Nie była zainteresowana wnukiem. Boli, drażni i złości nas ta nieustanna próba udowadniania, że wszystko, co robimy, jest złe. Proszę o jakieś wskazówki, jak uwolnić się od takich ludzi, bo mogę nie widzieć ich rok, nie tęsknię. Jednak czuję rozdarcie, bo są rodziną męża i syna.
Nika

Ewa Klepacka-Gryz: Droga Niko, jestem pod wielkim wrażeniem tego, że udało Ci się ocalić swoją rodzinę. Może zwrot „ocalić” jest trochę na wyrost, ale zdanie: „Z kryzysu podźwignęliśmy się, wyprowadzając się do innego miasta” bardzo mnie ucieszyło. Jestem pewna, że swoją odwagą i determinacją naprawdę uratowałaś rodzinę. Nie mam prawa oceniać Twojej teściowej, choć z relacji pacjentów dobrze znam ten typ zarządzania rodziną, bo wiele ich rozpadło się właśnie z tego powodu. Mało piszesz o reakcji męża na tę sytuację. To, że na początku ojcostwa czuł, a właściwie obydwoje czuliście się w roli rodziców zagubieni, a on szukał rady u matki – jest zupełnie naturalne. To, że Twoja teściowa nie znosi sprzeciwu i każdy, kto nie podda się jej rządom, jest skreślony i dotyczy to także Waszego dziecka, a jej wnuka… – no cóż, czasami trzeba zrezygnować z relacji dla dobra siebie i swojej rodziny. Nie zmienisz teściowej, nie masz żadnego wpływu na to, by ona i cała rodzina męża odbudowała relację z Wami albo przynajmniej z Waszym dzieckiem. Fajnie, jeśli dziecko ma dużo osób kochających wokół siebie, ale jeśli się nie da, trudno. Prosisz o wskazówki, jak uwolnić się od tych ludzi, myślę, że już się uwolniłaś. Pewnie liczysz na to, że coś się zmieni z ich strony, ale moim zdaniem ich stanowisko jest jasne: albo jesteś z nami, albo Cię nie ma. I trudno tu liczyć na jakiś kompromis.

Ciekawa jestem, czy z mężem rozmawiacie na ten temat. Czy on czuje i myśli w tej sprawie podobnie do Ciebie? Czy próbował rozmawiać ze swoją rodziną?

Odpowiedzi na te pytania są ważne, to jego rodzina i dla niego ważne są relacje z nią. Jeśli chcesz, powiedz, że przykro Ci, że tak się ułożyło między Wami, że żałujesz, że Wasz syn nie ma kontaktu z rodziną swojego taty. Twoja rodzina to Twój mąż i Wasze dziecko. I ich dobro ma prawo być dla Ciebie najważniejsze. Mam nadzieję, że Wasze relacje z twoją rodziną są pełne miłości i zrozumienia. Serdecznie Cię pozdrawiam.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze