fbpx

Nie mam przyjaciół – czy to dlatego, że jestem atrakcyjna?

Nie mam przyjaciół - czy to dlatego, że jestem atrakcyjna?
- Czy Agnieszka Osiecka miała rację, pisząc: „Nikomu nie żal pięknych kobiet, a czemu nie żal, kto to wie?” - pyta czytelniczka. (Ilustracja: iStock)

Nie mam przyjaciółki. Kogoś, komu mogłabym powiedzieć, „co mi w duszy gra”, „co mi leży na sercu”. Czasami mam wrażenie, że ponieważ jestem atrakcyjna, często u kobiet budzę zazdrość, nie wywołując jednocześnie współczucia. Zazdrość wyklucza współczucie. Obawiam się, że kiedy przyznam się do słabości, do tego, z czym sobie nie radzę, druga kobieta poczuje satysfakcję i pomyśli sobie „dobrze jej tak”. Czy Agnieszka Osiecka miała rację, pisząc: „Nikomu nie żal pięknych kobiet, a czemu nie żal, kto to wie?”. A może to bardziej uniwersalny problem? Kiedyś, oglądając amerykańskie filmy, seriale, bardzo się dziwiłam, dlaczego ludzie, którzy nie przeżyli traumy ani nie doświadczyli żadnych szczególnych przeżyć, szukali pomocy, zrozumienia w gabinecie psychologa. Przecież, gdy znajomi pytali „co słychać?” wszyscy odpowiadali, że jest ok. Dopiero u psychologa mówili, że jednak nie wszystko jest ok. Może w dzisiejszym świecie, gdzie kontakty międzyludzkie są najczęściej powierzchowne, a każdy ma swoje problemy, nikt nie chce być obarczany bolączkami drugiego człowieka? Może opowiadanie o problematycznych sprawach jest faux pas? A może tak powinno być? Dla znajomych wszystko jest świetnie, a z problemem należy udać się do specjalisty, co niniejszym czynię.
Aneta

Ewa Klepacka-Gryz: Aneto, kilkakrotnie przeczytałam twój list, żeby zrozumieć, na czym tak naprawdę polega twój problem i w czym potrzebujesz pomocy. Nadal nie mam pewności, czy dobrze rozumiem, więc postaram się to napisać. Na pierwszy plan wysuwa się stwierdzenie, że uważasz się za piękną kobietę i w tym upatrujesz powodu, że inni ludzie, zwłaszcza kobiety, cię nie rozumieją. Hm, no nie wiem, czy to nie jest jedynie stereotyp… Twoim zdaniem zazdrość wyklucza współczucie. Załóżmy, że to prawda – czy coś możesz z tym zrobić? Czy jesteś w stanie powiedzieć osobie, z którą jesteś blisko, że jest ci trudno, że masz kłopot, że potrzebujesz wysłuchania albo pomocy? Nie mam pewności, czy słowa Agnieszki Osieckiej o nieżałowaniu pięknych kobiet mają jakiekolwiek uzasadnienie psychologiczne, ale sama przyjaźnię się z kilkoma pięknymi kobietami i często dzielę z nimi ich kłopoty. Pod warunkiem że mi o nich opowiedzą i wyznają, że tego potrzebują. I wierz mi, uroda nie ma tu znaczenia.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że dziś kontakty międzyludzkie są powierzchowne. Wszystko zależy od tego, na ile chcesz wpuszczać innych do swojego życia. I tu wróćmy do twojego pierwszego przekonania, które, moim zdaniem, jest kluczowe. Jeśli uważasz, że pięknej kobiecie ludzie nie życzą wcale dobrze i że na pewno jej w niczym nie pomogą, a wręcz przeciwnie, ucieszą się z jej krzywdy – to tu leży pies pogrzebany. Dopóki nie zaufasz, że drugi człowiek szczerze, uważnie i z empatią wysłucha, co ci w duszy gra, dopóty będziesz ze wszystkim sama. Przyjaciele nie są jedynie od pomagania, wysłuchiwania i wspierania, ale bardziej od wymiany – najpierw ty coś dajesz, dopiero potem dostajesz. Jak u ciebie z dawaniem? Co do korzystania z terapii, to od decyzji każdego z nas zależy, na ile chcemy dzielić się swoim życiem z bliskimi, a na ile i w jakich sprawach potrzebujemy profesjonalnej pomocy. Ani najlepszy przyjaciel nie zastąpi terapeuty, ani najbardziej profesjonalny terapeuta nie zastąpi przyjaciela. To role z dwóch różnych półek. Spróbuj bardziej zaufać ludziom.