1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda
  4. >
  5. Najmodniejsze kolory na jesień według Instytutu Pantone

Najmodniejsze kolory na jesień według Instytutu Pantone

Pastelowy Lupine to jeden z najmodniejszych kolorów nadchodzącego sezonu według Instytutu Pantone. (Fot. Imaxtree)
Pastelowy Lupine to jeden z najmodniejszych kolorów nadchodzącego sezonu według Instytutu Pantone. (Fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 105 Zdjęć
Słynny Instytut Pantone opublikował właśnie raport "Must-Have Colors for Fall 2020", w którym przedstawił najmodniejsze kolory nadchodzącego sezonu. Sprawdźcie, jakie barwy będą królować w ciągu najbliższych miesięcy w modzie, branży beauty i designie.

 

Instytut Pantone to specjaliści od identyfikacji kolorystycznej. Tym razem wraz z firmą Heuritech przygotowali specjalny raport "Must-Have Colors for Fall 2020" dotyczący najbardziej pożądanych kolorów na jesień i zimę 2020. Pełen analiz dokument dokładnie podaje, które wersje poszczególnych odcieni będą najmodniejsze, a także wskazuje, które marki warto śledzić. Raport powstał w oparciu o analizy trendów i tendencji panujących w kulturze, lifestyle'u oraz social mediach. Kolorystyczny must have na jesień 2020 od Pantone dotyczy głównie branży modowej, jednak można potraktować go jako ogólny przewodnik po tym, co będzie modne również w branży beauty i designie.

Opracowując paletę modnych kolorów na nowy sezon Instytut współpracował z firmą Heuritech. Analizy niezbędne do powstania raportu zostały zatem wykonane przez narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję, która szczegółowo prześledziła kolory postów w mediach społecznościowych oraz ich częstotliwość, aby sprawdzić jakie są kolorystyczne prognozy na nadchodzące miesiące.

Większość odcieni zaproponowanych przez Pantone pokrywa się z jesiennymi propozycjami projektantów i dyrektorów kreatywnych domów mody, jednak wybór niektórych barw jest dość zaskakujący i nieoczywisty. Oprócz klasycznych kolorów ziemi, które królują w naszych garderobach praktycznie każdej jesieni, na wzornikach zawartych w raporcie znajdziemy również kojarzące się z latem pastele, energetyczne róże, a także morskie błękity i orzeźwiające odcienie mięty.

Najmodniejsze kolory na jesień według Instytutu Pantone

Jednym z najmodniejszych kolorów sezonu jesień-zima 2020/2021 według Pantone będzie m.in. miętowy. Instytut wyodrębnił kilka jego odcieni, m.in. królujący od kilku miesięcy na Instagramie rozbielony Misty Jade, wpadający w turkus Waterfall (podziwiać go możemy np. w najnowszej kolekcji Balenciagi) oraz intensywny Ultramarine Green.

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Jak zapowiada Pantone, absolutnym hitem jesieni będą również pastele. Jest to dość nieoczywisty wybór, gdyż takie barwy kojarzą się głównie z latem. W raporcie Instytutu znalazł się m.in. przypominający lody jagodowe odcień Lupine, błękitny Blue Topaz oraz subtelny pudrowy róż Blushing Bride.

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Nietrudno zgadnąć, że tej jesieni niezwykle modne będą również kolory ziemi, takie jak wyróżniony przez Pantone chłodny jasny brąz o nazwie Tawny Birch, beżowy Sheepskin oraz charakterystyczna dla najnowszej kolekcji Bottega Veneta wyblakła oliwkowa zieleń Military Olive.

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Kolorem roku 2020 według Pantone został Classic Blue, dlatego w raporcie dotyczącym najmodniejszych odcieni na jesień nie mogło zabraknąć kilku wariacji na jego temat. W kategorii "blue" modne będą zatem: turkusowy Bluebird, nieco wyblakły odcień Marina oraz energetyczny True Blue, który przeniesie nas wprost do nadmorskiego kurortu.

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Według Pantone w naszej jesiennej garderobie powinien zagościć również energetyczny róż. Instytut proponuje zatem przypominający truskawkowy koktajl odcień Pink Lemonade, malinowy Cabaret, obecny chociażby w najnowszej kolekcji Fendi bieliźniany Pale Blush oraz wyrazistą neonową fuksję o nazwie Very Berry.

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Fot. Imaxtree Fot. Imaxtree

Po więcej kolorowych inspiracji zapraszamy do naszej galerii zdjęć.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Chromoterapia – jak działają na nas kolory?

Chromoterapia, inaczej zwana koloroterapią to niekonwencjonalna metoda oddziaływania i leczenia kolorami (fot. iStock)
Chromoterapia, inaczej zwana koloroterapią to niekonwencjonalna metoda oddziaływania i leczenia kolorami (fot. iStock)
Angielski filozof Francis Bacon, doradzał, by otaczać się słonecznymi odcieniami żółci, jeśli chcemy się rozweselić, a wpatrywać się w czerwień, gdy potrzeba nam odwagi. Uwaga! Kolor porusza nieświadome sfery psychiki, więc może wywołać zaskakujące reakcje.

Zdarza się, że patrzymy przez różowe okulary, od czasu do czasu marzymy o niebieskich migdałach, bywa, że czerwieniejemy ze złości. Ukryte kody barw odgrywają w naszym życiu ogromną rolę. Wpływają nie tylko na sposób wysławiania się, ale także na zachowanie. Ich tajemnicę starali się rozwikłać od stuleci najwięksi uczeni wszech czasów: Kartezjusz, Isaac Newton, Thomas Young [1773–1829, angielski fizyk i lekarz]. „Miejcie się na baczności z kolorami, gdyż działają na ciało i duszę. Mogą spowodować pojawienie się różnych stanów emocjonalnych, wzbudzić w nas radość lub smutek” – przestrzegał Goethe w „Traktacie o barwach” z 1810 roku. Chociaż brzmiało to bardziej jak literacka fantazja niż naukowy wniosek, okazało się, że słynny poeta i przyrodoznawca słusznie przypisał barwom tak wielkie znaczenie. Dr Morton Walker z amerykańskiego Institute of Preventive Medicine w Michigan twierdzi, że kolor rejestrowany przez oko, docierając następnie do mózgowego ośrodka wzroku, powoduje wydzielanie w układzie nerwowym neuroprzekaźników, które wpływają na nasze samopoczucie i wiele funkcji organizmu.

Genialne fiolety

Dziś wiadomo, że kolor to dawka energii świetlnej przenikająca przestrzeń w formie fal elektromagnetycznych. Dowód? Pąsowa róża w nocy traci barwę. Chociaż rzadko zastanawiamy się nad tym, jak działa taka energia, to instynktownie potrafimy ocenić jej wpływ na siebie i otoczenie. Coś podpowiada nam, że nie wypoczniemy psychicznie w pokoju z czerwonymi ścianami (intensywna czerwień podnosi poziom adrenaliny). Zarówno relaks, jak i sen ułatwią nam kolory zieleni i pastelowego, rozmytego błękitu. Jeśli czeka nas twórcza praca wymagająca dużej kreatywności, najlepiej otoczyć się fioletami. Pomysły dosłownie same wpadają wtedy do głowy! Już same odczucia wywołane barwą wpływają na określone funkcje organizmu, nawet na apetyt i trawienie. Wiadomo, że nikt nie tknie np. szynki, na którą pada światło z zielonej żarówki. Zjedzenie takiej wędliny (choć jest świeża) może grozić nawet efektami podobnymi do zatrucia pokarmowego!

Ludzki wzrok jest w stanie dostrzec aż 200 różnych odcieni barw. Ale – jak wskazują badania naukowe – również niewidome osoby odbierają wrażenia ciepła, chłodu czy szorstkości, dotykając tych samych przedmiotów o różnych barwach. Każdy kolor prze-kazuje bowiem naszemu organizmowi specyficzny rodzaj energii.

Ukrytą symbolikę kolorów wykorzystują dekoratorzy wnętrz. Dlaczego np. w barach typu fast food przeważa kolor pomarańczowy? Po prostu pomarańczowy pobudza i dynamiczne zachowania, i apetyt. Sprawia, że zamiast wygodnie się rozsiąść za stołem, szybko rozprawiamy się z posiłkiem i zwalniamy miejsce dla następnego klienta. Działaniu barw nie są w stanie oprzeć się nawet zwierzęta. Najlepszym sposobem na przegonienie much i komarów z pokoju jest włączenie w nim niebieskiego światła – owady bardzo go nie lubią. Niebieskie promienie zabijają też bakterie takie jak gronkowce, paciorkowce i pałeczki błonicy (podobnie działają promienie czerwone).

Czerwień cię odmłodzi

Gdy barwne fale światła padają na naszą skórę, działają jak stymulator biologiczny, wywołując określone procesy w organizmie. Ich wpływ na zapobieganie chorobom i leczenie różnych dolegliwości wykorzystuje od lat medycyna. W ostatnich latach chromoterapią (terapią kolorami) zajęły się również firmy kosmetyczne (Phytobiodermie, VIP Int. czy Collin). W kosmetyce kuracja barwami opiera się na metodzie wynalezionej w latach 70. przez niemieckiego akupunkturzystę Petera Mandela. Aparat przez niego skonstruowany emituje wiązki kolorowego światła nakierowywane na receptory akupunkturowe ciała (zgodnie z mapami ciała chińskiej medycyny). Ta nowa kuracja nazywana jest chromopunkturą. Zasada jest prosta: po przeanalizowaniu problemu kosmetycznego wystarczy „bombardować” odpowiednie punkty akupunkturowe przez kilka minut wybranym promieniem świetlnym. W ten sposób po odbyciu serii zabiegów, np. czerwonym i fioletowym światłem, można pozbyć się cellulitu, a za pomocą naświetlania indygo i purpurą – trądziku. Energia czerwieni w połączeniu z żółcią potrafi zmniejszyć ilość i głębokość zmarszczek, a „koktajl” czerwieni, indygo, fioletu i purpury pomaga schudnąć. Wyjątkowo relaksującym i jednocześnie energetyzującym zabiegiem jest tzw. koloromasaż świetlnymi chromosferami, czyli bańkami promieniującymi określoną barwą: czerwoną, niebieską, fioletową lub zieloną. Kolor światła emitowanego przez bańkę dobiera się indywidualnie do roku urodzenia klienta (zgodnie z filozofią Wschodu urodzenie się w danym roku powoduje szczególną podatność na energię fal określonego koloru).
 

Wszystkie barwy tęczy

Wystarczy wkręcić do pokojowej lampy zwykłą żarówkę w wybranym kolorze i pobyć 30 minut w odmiennej „atmosferze”, by odczuć kojący wpływ kolorowego światła na samopoczucie. Pomalowana żarówka emituje jednak rozproszoną energię i kolor działa na nas wtedy poprzez zmysł wzroku, a więc zmienia emocje i nastrój. Jeśli chcemy się wyleczyć z przeziębienia, bólu głowy czy innej cielesnej dolegliwości, lepiej użyć specjalnych promienników, które są dostępne w sklepach ze sprzętem rehabilitacyjnym i zdrowotnym. Z barwną falą emitowaną przez promiennik dociera do naszego ciała także jej energia, wywołując uzdrawiające procesy w miejscu naświetlania. Szczególne właściwości lecznicze ma tzw. światło spolaryzowane (lampy bioptron). Różni się ono od innych rodzajów światła tym, że jego fale poruszają się w równoległych płaszczyznach. Dzięki temu, padając na skórę, wywołują reakcje w całym organizmie: poprawiają krążenie krwi, regulują przemianę materii, wzmacniają odporność, pobudzają regenerację komórek i łagodzą dolegliwości bólowe. Ze względu na silne działanie taka terapia może być stosowana raz lub dwa razy dziennie tylko przez kilka minut.

Jak wpływają na nas kolory

Czerwony

Wzmaga krążenie krwi i przemianę materii, leczy osłabioną odporność, uaktywnia procesy życiowe, wydobywa głęboko zablokowaną energię, pobudza umysł i zmysły. Czerwone światło  poprawia ukrwienie skóry, regeneruje ją i odmładza. Psychologiczna siła czerwonego: kojarzy się ze zdrowiem, witalnością, miłością. Osoba ubrana na czerwono sprawia wrażenie ekscytującej i wpływowej.

Pomarańczowy

Inspiruje i poprawia nastrój, pobudza łagodniej niż kolor czerwony. Leczy stany depresyjne, zmniejsza napięcie mięśni i likwiduje ich skurcze. Pomarańczowe światło wspomaga odbudowę włókien kolagenowych i odnawia płaszcz ochronny skóry. Siła psychologiczna pomarańczowego: lubimy go, bo przypomina nam lato, radość i ciepło. Jest to kolor odwagi, optymizmu, pewności siebie, pomaga lepiej komunikować się z innymi osobami.

Żółty

Ożywia umysł, wzmacnia odporność nerwową i pomaga otrząsnąć się z odrętwienia. Sprzyja zadaniom wymagającym aktywności umysłowej. Pobudza układ nerwowy, a także leczy dolegliwości trawienne. Żółte światło koi podrażnienia i wzmacnia naturalną odporność skóry. Psychologiczna siła żółtego: kojarzy się z sukcesem, a także żartobliwością, wesołością, serdecznością oraz pogodnym nastawieniem do życia.

Zielony

Utrzymuje energię fizyczną i psychiczną w stanie równowagi, likwiduje napięcia i bóle. Wzmacnia serce i układ krążenia, pobudza wydzielanie hormonów. Zielone światło łagodzi dolegliwości skórne, sprzyja dobremu nawilżeniu skóry, zmniejsza zmarszczki spowodowane przesuszeniem cery. Psychologiczna siła zielonego: kojarzy nam się z naturą, spokojem, nadzieją i harmonią. Osoby ubrane na zielono sprawiają wrażenie konsekwentnych, pewnych siebie i niezależnych.

Niebieski

To światło uśmierza ból, daje wypocząć oczom, niszczy bakterie i leczy stany zapalne, relaksuje i usypia. Reguluje pracę gruczołów łojotokowych cery, leczy trądzik i opryszczkę. Psychologiczna siła niebieskiego: przywodzi na myśl świeżość i chłód. Niebieski strój sugeruje duchową równowagę, kulturę osobistą i filozoficzne podejście do życia.

Fioletowy

Pobudza twórcze myślenie, wyciszając jednocześnie stany nerwowości. Reguluje przemianę materii i obniża gorączkę. Wzmacnia naczynia krwionośne skóry, leczy trądzik różowaty. Psychologiczna siła fioletu: powoduje wzrost zaufania podczas rozmowy i pomaga osiągnąć porozumienie.

Biały

Wzmacnia odporność i pobudza tworzenie czerwonych krwinek. Poprawia elastyczność i sprężystość skóry, dotlenienie organizmu, reguluje gospodarkę płynami w organizmie. Psychologiczna siła bieli: symbolizuje zdrowie, młodość, otwartość i dobre intencje.

Lecznicze naświetlania

Kolorowych promienników światła możemy używać do terapii różnych dolegliwości i chorób.
Choroba Kolor światła Miejsce naświetlania
angina zielony i niebieski gardło
zapalenie gardła niebieski  gardło
bóle głowy niebieski, zielony i żółty środek czoła, płatki uszu
grypa zielony i niebieski okolice nosa, gardło, mostek
odmrożenia czerwony i pomara czowy  miejscowo
przeziębienie czerwony klatka piersiowa, plecy
reumatyzm żółty, czerwony, niebieski i pomarańczowy miejscowo
trądzik czerwony i niebieski miejscowo
zaburzenia snu zielony i niebieski czoło
zatrucie pokarmowe żółty brzuch
żylaki fioletowy i niebieski miejscowo

  1. Styl Życia

Inès de la Fressange: "Nie jestem buntowniczką, jestem Francuzką"

Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Inès de la Fressange (Fot.Getty Images)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Znaki rozpoznawcze? Połączenie luzu i elegancji, szeroki uśmiech, własna opinia. Nie chowa urazy i nigdy się nie poddaje. Modelka i projektantka Inès de la Fressange to ucieleśnienie paryskiego stylu i hartu ducha.

Zaczęła pani karierę modelki w wieku 17 lat, zaraz po maturze. Traktowała to pani jak przygodę czy zawód?
Na pewno nie jak misję, jaką jest choćby zawód lekarza. Nigdy nie planowałam, że będę modelką, po prostu mi to zaproponowano. Nie spodziewałam się też, że będę nią tak długo. Modeling pozwolił mi ostatecznie stać się tym, kim jestem dzisiaj – stylistką i projektantką.

Bliscy nie byli przeciwni pani karierze? Pani rodzina wywodzi się z bardzo starej arystokracji. Takie rody często cechują sztywne kody zachowań.
Moja rodzina zawsze wyłamywała się ze stereotypu sztywnych arystokratów! Wszyscy moi bliscy byli pełni fantazji, nietuzinkowi i kreatywni, całym sercem oddani kulturze i sztuce. Nie mieli żadnych uprzedzeń w stosunku do innych i zawsze dawali mi odczuć, że ufają moim wyborom. Jestem im za to bardzo wdzięczna, bo często obserwuję, jak z lęku o przyszłość swoich dzieci rodzice wprowadzają pełen nakazów i zakazów rygor, co nigdy daje dobrych rezultatów.

W latach 90. była pani najbardziej znaną francuską modelką na świecie, muzą głównego projektanta Chanel – Karla Lagerfelda. Kontrakt na wyłączność (pierwszy taki w historii) skończył się jednak w chwili, gdy zgodziła się pani pozować do nowego popiersia Marianny, symbolu francuskiej Republiki.
Praca dla Chanel była dla mnie wielkim szczęściem i radością, ale kiedy merowie całej Francji wybrali mnie jako tę, która ma odzwierciedlać współczesną wizję Marianny, symbolu wszystkich francuskich wartości, nie mogłam i nie chciałam odmówić. Bardzo zdziwiło mnie, że ten pomysł spotkał się z tak zdecydowaną dezaprobatą Karla, ale ponieważ nasze stosunki były od jakiegoś czasu napięte, wybrałam wolność. W końcu hasło „Wolność, równość, braterstwo” nadal jest dewizą naszego kraju.

Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images) Inès de la Fressange jako panna młoda z Karlem Lagerfeldem na pokazie Chanel na sezon jesień/zima w 1988 roku. (Fot. Getty Images)

Nie opuściła pani jednak świata mody – obecnie znów stoi pani na czele własnej marki – Inès de la Fressange Paris. Jej butik przez wiele lat znajdował się na Avenue Montaigne, najelegantszej ulicy w Paryżu. Dokładnie tam, gdzie mieszkał pani dziadek.
Mój butik mieści się obecnie w Dzielnicy Łacińskiej. I ogromną przyjemność sprawia mi, kiedy widzę w nim babcię w towarzystwie wnuczki, wspólnie robiące zakupy. Stawiam raczej na sportowy szyk. Jestem przeciwna przeładowanym szafom, pełnym różnych ubrań, wzorów i dodatków. Lepiej posiadać ich niewiele, ale za to takich, które można ze sobą łączyć i zestawiać w wielu wariantach. Przesadny konsumpcjonizm nie jest dzisiaj na czasie, podobnie jak ostentacyjna elegancja. Staram się projektować ubrania, których zawsze sama poszukiwałam w sklepach i które mogłabym codziennie nosić.

Świat biznesu nie okazał się dla pani zbyt łaskawy: w wyniku konfliktu ze współudziałowcami została pani zwolniona i dopiero po 14 latach procesów odzyskała prawo do własnej marki. W tym czasie była pani dyrektorką artystyczną marki Roger Vivier, projektowała, pisała książki. Nie poddała się pani. Dzisiaj nazywa się to rezyliencją...
Ludzie biznesu potrafią być pełni agresji, nieżyczliwi i pozbawieni zdrowego rozsądku, ale uważam, że istnieje coś w rodzaju sprawiedliwości, która sprawia, że zostają za to ostatecznie ukarani. Od kilku lat pracuję z Diegiem Della Valle z Roger Vivier. To ktoś wyjątkowy – bardzo dba o swoich pracowników, nie traci kontaktu z rzeczywistością i rozumie, że najważniejszy jest dobry produkt. Dzięki temu moja marka rozwija się wręcz wspaniale. Wracając do moich dawnych problemów – już o nich nie myślę. Nie chcę żyć z urazą ani życzyć komuś źle. To klucz do szczęścia!

W życiu prywatnym też przeżyła pani trudne chwile, mam na myśli nagłą śmierć pani męża, włoskiego historyka sztuki Luigiego d’Urso, ojca pani córek Nine i Violette. Jak po tym wszystkim udało się pani odnaleźć radość życia?
Każdy z nas miewa w życiu problemy, a czasami nawet dramaty i tragedie. Moje córki i ja musiałyśmy znaleźć w sobie wiele odwagi, aby zmierzyć się ze stratą Luigiego, ale sądzę, że ostatecznie to doświadczenie wykształciło w nich wielkie pokłady współczucia i wielkoduszności. Myślę, że należy trzymać się listy tego, co w naszym życiu pozytywne, zamiast w kółko odtwarzać sobie w głowie, co się nie udało, albo bać się tego, co nastąpi.

Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images) Inès z Karlem Lagerfeldem oraz córkami Nine i Violette podczas Paris Fashion Week – Haute Couture jesień/zima 2014–2015. (Fot. Getty Images)

Jakie wartości stara się pani przekazać córkom?
To moje córki przekazują mi swoje wartości! Ich pokolenie jest zdumiewające – bardzo feministyczne, otwarte na świat, zainteresowane ekologią, wielkoduszne i życzliwe w stosunku do starszych. Kiedy dziewczynki były małe, często powtarzałam im, żeby nie czyniły drugim tego, czego same nie chciałyby doświadczyć. Mówiłam, że większość ludzi na Ziemi nie żyje w takim komforcie jak one i że nie pomoże bycie piękną i elegancką, jeśli nie posiada się szerokiego uśmiechu. Myślę, że doskonale to zrozumiały.

Pani wielkoduszność przejawia się na przykład w tym, że działa pani w wielu stowarzyszeniach...
Bardzo bliskie są mi problemy dotykające dzieci – czy to we Francji, czy w Afryce. Staram się też wspierać walkę z rakiem, chorobą Alzheimera i pomagać stowarzyszeniom stojącym na straży praw człowieka, jak Amnesty International. Nie wolno być obojętnym na świat.

Ma pani w sobie chyba coś z kameleona – szybko odnajduje się w nowych sytuacjach i dziedzinach.
Kameleon zmienia kolor w zależności od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajduje, ja wolę zachować określone poglądy. Ale to prawda, lubię interesować się różnymi dziedzinami i pracować z nowymi ludźmi. Myślę, że zdolność adaptacji nie wyklucza tego, że pozostaje się sobą.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że najlepszym sposobem, żeby osiągnąć sukces, jest „nie bać się nie podobać innym”. Miała pani na myśli siebie samą? Był czas, kiedy określano panią słowami „modelka, która mówi”. Czuje się pani buntowniczką?
Nie, absolutnie nie jestem buntowniczką, jestem po prostu Francuzką! Zawsze robię, co mogę i jak mogę. Jako modelka chodziłam zygzakiem, szeroko się uśmiechałam i zawsze mówiłam to, co myślę. Nie świadczyło to o mojej rewolucyjności, ale dzięki temu wydawałam się bardziej autentyczna i szczera. Udało mi się, ale wszystko równie dobrze mogło się skończyć katastrofą!

Ale się nie skończyło! W wieku 63 lat jest pani kobietą biznesu i ikoną mody. Jaką radę dałaby pani dojrzałym kobietom?
Nie poddawajcie się nostalgii, nie myślcie, że przedtem było lepiej, interesujcie się młodymi ludźmi i nowymi rzeczami. Oddajcie połowę swojej garderoby, wyrzućcie stare dokumenty i gazety, wysprzątajcie dom i patrząc na wasze aktualne zdjęcia, pomyślcie, że za dziesięć lat wydacie się sobie na nich po prostu fantastyczne! Oczywiście, nie jest przyjemnością kontemplować swoje zmarszczki czy siwe włosy, ale na szczęście mam moje dwie absolutnie cudowne córki, przy których bardzo często się uśmiecham. Moje zmarszczki wtedy trochę znikają...

Za granicą, a także w kraju jest pani ambasadorką paryskiej elegancji, napisała pani bestsellerowy poradnik „Paryski szyk”. Skąd u pani ta pasja do Paryża i paryżanek?
Książka była rzeczywiście wielkim sukcesem, również w Polsce. Wciąż otrzymuję znad Wisły lajki na Instagramie, to bardzo miłe. A Paryż? Cóż, to bardzo zróżnicowane miasto, każda dzielnica żyje swoim własnym życiem. Mieszkali tu chociażby Francis Scott Fitzgerald, Maria Curie czy Ernest Hemingway, wszyscy oni wzbogacili to miasto, czyniąc je jeszcze bogatszym i ciekawszym. Jako dziecko mieszkałam na wsi i zawsze, kiedy przyjeżdżałam do Paryża, moją wielką radością była podróż metrem. A zresztą, kto nie lubi Paryża?

Latami paryski szyk był kwintesencją najlepszego stylu. Pojawiają się głosy, że to już minęło, a serce mody bije dziś raczej w Nowym Jorku, Londynie czy Mediolanie.
Jeśli zapytam panią, jakie są najsłynniejsze marki mody na świecie, myślę, że nasuną się pani na myśl firmy francuskie... Paryski styl od zawsze wzbudza zachwyt, podobnie jak paryska kreatywność. Sztuka i moda mają jednak kosmopolityczny charakter – wielu stylistów we Francji jest obcokrajowcami. Podobnie elegancja istnieje wszędzie – najpiękniejsze kobiety, ubrane w sari, widziałam w indyjskim Radżastanie. Muszę też przyznać, że bardzo lubię pewną japońską markę...

Prawdziwa paryżanka pochodzi z prowincji – to też pani słowa…
To często prawda, ale bycie paryżanką to tak naprawdę kwestia mentalności i estetycznych wyborów – prawdziwe paryżanki mogą mieszkać równie dobrze w Krakowie!

Z jednej strony żyje pani w paryskim szalonym tempie, z drugiej kocha południe Europy i dolce far niente. Czy to nie paradoks?
Moje tempo nie jest wcale szalone, powiedzmy raczej, że dużo pracuję. Z wiekiem nauczyłam się już nie stresować. Aby móc efektywnie działać, należy stworzyć sobie niszę spokoju. Ja sama od czasu do czasu potrzebuję się rozluźnić i poleniuchować bez poczucia winy – to zapewne pozostałość dzieciństwa spędzonego poza miastem. Ale można też żyć w Paryżu czy innym wielkim mieście i nie miotać się bez przerwy. Trzeba tylko określić swoje priorytety, nauczyć się mówić „nie” i czasami po prostu zostać w domu.

Paryskie życie jest często krytykowane za snobizm, sztuczność, hipokryzję i obojętność. Pani sama jest krańcowo inna – spontaniczna i żywiołowa. Paryż pani nie zmienił?
Głupcy, imbecyle, okrutnicy i ludzie nieżyczliwi istnieją na całym świecie, we wszystkich środowiskach zawodowych. Często mówię sobie, że muszą być naprawdę nieszczęśliwi, żeby przejawiać tyle agresji i małostkowości. Mnie zdrowe podejście do życia zaszczepiła niania, która była dla mnie jak druga matka. Była Polką i nazywała się Wiktoria Hacieja, ja mówiłam na nią Toja, inni – Wisia. Pochodziła z bardzo biednej rodziny, w dzieciństwie musiała chodzić boso do szkoły i często nie miała prawie nic do jedzenia. Powtarzała mi, że wiele ludzi ma dużo mniej szczęścia od nas, że należy im pomagać oraz cieszyć się z małych rzeczy. Piekłyśmy więc ziemniaki w ognisku, robiłyśmy girlandy z papieru albo laleczki z płatków maków i masowo produkowałyśmy strucle. Zawsze przy tym dużo się śmiałyśmy. Wiktoria nauczyła mnie kochać kwiaty i naturę. Mimo że przeczytała w życiu niewiele książek, wiedziała o nim więcej niż większość ludzi, których znam. Przez całe moje dzieciństwo opowiadała mi o swojej siostrzenicy, która została w Polsce i którą w końcu poznałam, kiedy miałam 20 lat. Część mojego serca jest polska – być może to właśnie pomaga mi cieszyć się każdym dniem.

Rozmawiamy w czasie pandemii koronawirusa. Jak znaleźć w tej sytuacji przestrzeń na szczęście?
Rzeczywiście, nie jest to proste – i nie myślę jedynie o chorych. Wielu ludzi znajduje się czy za chwilę znajdzie w ciężkiej sytuacji ekonomicznej, inni czują się samotni, odizolowani od innych i pełni obaw o przyszłość. Dlatego tym bardziej nie należy sobie zatruwać życia niepotrzebnymi kłótniami, egoizmem czy rasistowskimi postawami. Życie jest zbyt krótkie, żeby je marnować na głupoty! 

Inès de la Fressange urodziła się w 1957 roku w Gassin jako córka Andrégo de Seignard, markiza de La Fressange, maklera giełdowego, oraz Cecilii Sánchez Cirez, argentyńskiej modelki. Razem z dwójką braci wychowywała się w XVIII-wiecznym młynie pod Paryżem. Obecnie mieszka w Paryżu z drugim mężem Denisem Oliviennesem. Ma na swoim koncie kilka poradników stylu. Najnowszy to – napisany wspólnie z Sophie Gachet – „Paryski szyk jeszcze raz. Podręcznik stylu”, Dom Wydawniczy Rebis.

  1. Styl Życia

Sewing Together - projekt, który wspiera kobiety w Kenii

Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (fot. archiwum prywatne)
Maja Kotala z jedną ze swoich studentek z Sewing Together (fot. archiwum prywatne)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Dla kenijskich dziewcząt dzień zaczyna się zwykle od prac domowych i rodzinnych obowiązków. Jednak coraz więcej z nich docenia możliwość nauki. Każda nowa umiejętność, jak szycie czy projektowanie ubrań, może dać im szansę na zarobienie własnych pieniędzy i większą niezależność. – Cały kurs jest za darmo. W tej chwili uczę 5 dziewczyn. Szyjemy letnią kolekcję. Za 3 tygodnie robię zmianę i zaczynam naukę z nowymi osobami – mówi Maja Kotala, pomysłodawczyni programu Sewing Together.

Większość uczennic w szkole jest między 19 a 25 rokiem życia. Chociaż pochodzą z różnych plemion (Luhia, Masajowie) dobrze się dogadują i są dla siebie nawzajem wsparciem. – Mam 15 lat doświadczenia w branży modowej i chciałam się z tym doświadczeniem podzielić z innymi. – podkreśla Maja Kotala – Pierwszy projekt edukacyjny uruchomiłam za swoje oszczędności oraz pieniądze zebrane od rodziny i przyjaciół. Wyjechałam do Ugandy, żeby przetestować program Sewing Together i dołączyłam wówczas do marki Kimuli Fashionability. Zajmowałam się produkcją płaszczy przeciwdeszczowych, szytych z worków po cukrze. Wyszkoliłam wtedy pierwsze 4 studentki, które bazując na moich metodach, wyszkoliły kolejne 5 osób.

Projekt Sewing Together powstał w 2018 roku. Jego idea polega m.in. na tym, że wyedukowane kobiety szkolą kolejne. Maja jednak nie tylko uczy szycia. – Uczę je jak tworzyć kolekcje. Uczę podstaw biznesu, marketingu, sprzedaży, umiejętności targowania się i tego jak zachować się wobec klienta. Zapraszam też ich rodziców, żeby mogli zobaczyć prace swoich córek.

Maja Kotala ze światem mody zetknęła się w wieku 18 lat. Przez 5 lat mieszkała w Sydney, gdzie ukończyła studia projektowania mody. Kolejne 6 lat spędziła w Paryżu, pracując dla branży modowej (reprezentowała marki modowe na rynku światowym).

Dlaczego Afryka? – Kontynent afrykański od zawsze był w moim sercu. Od dziecka byłam podróżnikiem. Cztery lata temu zaczęłam szukać swojego miejsca w życiu. Zrozumiałam jakie życie przyniosło mi szczęście i postanowiłam dzielić się tym, co otrzymałam. Po Australii i Paryżu odnalazłam swoje miejsce w Afryce. Afryka jest pełna piękna, kolorowa, otwarta. Nigdy nie spotkałam się z tak dobrym nastawieniem. Tu poczułam się naprawdę wolna – mówi Maja – Pomimo ogromnej biedy i problemów nie widać tego na twarzach ludzi, zawsze pogodnych i uśmiechniętych. Ci ludzie są pełni radości i determinacji. Nabrałam więc siły, żeby walczyć o te utalentowane dziewczyny.

Dzień Kobiet Dzień Kobiet

Swoją przygodę z Afryką i z działalnością na rzecz innych ludzi Maja zaczynała od Ugandy i Nairobi. W 2019 r. w Nairobi przyłączyła się do Armii Zbawienia, która miała pod opieką dziewczęta z Girls Training Center (szkoła dla młodych kobiet, które ze względów ekonomicznych nie dokończyły edukacji). Jak wspomina: - Podczas tego wyjazdu wyszkoliłam 20 kobiet, dając im umiejętność projektowania, szycia, umiejętności prowadzenia biznesu i coś, czego nie uczą w żadnych szkołach - „women empowerment”. Każdego dnia inspirowałam je do walki o siebie, wiary w swoje siły, pokazywałam jak pielęgnować kobiecość, czego zwieńczeniem był zorganizowany wspólnie pokaz mody. Dziewczyny prezentowały stworzoną wspólnie kolekcję, a same wcieliły się w role modelek. Skupiłam się bardziej na tym, żeby je zmotywować do działania. Dzięki temu one nabrały chęci do nauki, za co były bardzo wdzięczne. Nie inspiruje się tutaj kobiet do tego, żeby się uczyły. Nie budują one wiary w siebie. Mężczyźni zwykle podchodzą do nich „z góry”, jak do niższych rangą.

Kolekcja spodni uszytych z kikoy - jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (fot. archiwum prywatne) Kolekcja spodni uszytych z kikoy - jednego z ostatnich materiałów, który jest ręcznie tkany w Kenii (fot. archiwum prywatne)

Dla większości dziewczyn w Kenii (ale też w innych afrykańskich państwach) poranek zaczyna się od prac związanych z domem (gotowanie, sprzątanie). Starsi z rodzeństwa odpowiedzialni są za młodszych, więc tutaj też trzeba wywiązać się z przydzielonych obowiązków. Pozycja kobiet w Kenii jest wciąż dosyć trudna. Pomocne jest jednak to, że niemal wszystkie młode kobiety mówią po angielsku, który jest podstawowym językiem w szkole (dzieci uczą się w języku angielskim już od szkoły podstawowej). Znają też suahili oraz swoje języki plemienne.

Dziewczynom w szkole Sewing Together ta nauka daje możliwość odcięcia się od silnego stereotypu, według którego kobieta ma przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się z dziećmi. – Jedna z moich uczennic pochodzi z rodziny muzułmańskiej i nie wolno jej iść na studia. W szkole radzi sobie najlepiej. Jest bardzo zdolna. Inna z kolei jest młodą matką, która walczy o swoją niezależność. Mam też uczennicę, która z przymusu studiuje coś w rodzaju hotelarstwa, ale jej pasją jest moda – wymienia Maja.

Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (fot. archiwum prywatne) Sewing Together, wraz z marką Nago, angażuje się w walkę z ubóstwem menstruacyjnym (fot. archiwum prywatne)

Program Sewing Together współdziała z lokalnymi organizacjami, które również niosą pomoc (m.in. z polską Fundacją Mogę Się Uczyć, także działającą na miejscu). Dziewczyny, które zaczynają naukę szyją torebki i podpaski wielorazowego użytku. Razem z Fundacją wspomagają akcję związaną z ubóstwem menstruacyjnym. – Miałam możliwość podróżować po Kenii, więc tutaj problem ubóstwa menstruacyjnego jest bardzo widoczny. Niektóre dziewczynki, nie mając żadnych środków na czas menstruacji, ze wstydu nie przychodzą do szkoły. W niektórych odległych wioskach dzieciom brakuje ubrań. Brakuje więc materiałów, które można by użyć jako popaski – podkreśla Maja Kotala. – Uszyłyśmy właśnie 100 podpasek wielorazowego użytku, które zostaną za chwilę dostarczone do wioski Masajów. U Masajów nie mówi się o takich rzeczach jak menstruacja czy seksualność. Nawet bieliznę suszy się pod innymi ubraniami. Uszyłyśmy więc dodatkowo woreczki, w których dziewczęta będą mogły suszyć swoje podpaski.

Oprócz charytatywnie działającej szkoły, założeniem programu Sewing Together jest też ekologiczne i zrównoważone podejście do mody. Większość kolekcji bazuje na upcyklingu. Ubrania szyte są najczęściej z bawełnianych prześcieradeł i pościeli. Szkoła zakupiła też dobrej jakości żagle od miejscowych żeglarzy, z których dziewczyny uszyły kurtki.

– Mam takie podejście, że nie chcę prosić o pieniądze. Wolę, żeby ktoś coś kupił i w ten właśnie sposób wsparł nasz projekt. Dlatego też założyłam internetowy Charity Shop z naszymi produktami (T-shirtami, biżuterią), wszystko po to, aby utrzymać szkołę i móc szkolić kolejne osoby. Coraz szerzej współpracujemy też z polskimi markami, które dedykują nam swoje produkty (Moja Butelka, Feba, Many Mornings), a część dochodu ze sprzedaży wspiera działania Sewing Together – podkreśla założycielka. – Moim celem jest, żeby ten projekt coraz bardziej się rozwijał. Zależy mi, żeby niebawem stworzyć dla tych uczennic miejsca pracy…

www.mkotala.com

  1. Moda i uroda

Wiosenne nowości modowe, które nas zachwyciły

 W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Idzie wiosna! Pora zatem na sezonową zmianę zawartości garderoby. Potrzeba łączenia trendów i funkcjonalności jest dziś silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, dlatego szukamy projektów wygodnych i praktycznych, ale też stylowych i estetycznie wykonanych. Oto wiosenne nowości modowe, które szczególnie nas zachwyciły. 

Solar

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. Zaprojektowane w duchu less is more modele są nie tylko wygodne, ale też łączą w sobie prostotę, jakość i nowoczesność. Dzianinowe komplety, miękkie bluzy i dopasowane joggersy z kantem idealnie sprawdzą się również na home office. Wszystkie modele zostały uszyte w Polsce z otulającej ciało certyfikowanej bawełny organicznej.

Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar) Wiosenna linia Solar Weekend powstała z myślą o odpoczynku, zwolnieniu tempa, odprężeniu i wygodzie. (Fot. materiały prasowe Solar)

Gino Rossi

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. Składa się się z dwóch modeli – klasycznych czółenek z noskiem w szpic na niższym i na wyższym obcasie oraz wygodnej, praktycznej torebki z bocznym uchwytem. Wszystkie projekty wykonane są ze skóry naturalnej z połyskiem i dostępne są w różnych odcieniach. Kolekcja, choć czerpie z wybiegowych trendów, jest niezwykle ponadczasowa. Z pewnością spodoba się fankom minimalizmu i paryskiego stylu.

Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel) Nowa kolekcja Gino Rossi Simple Chic to czysta elegancja i szyk. (Fot. Magda Wunsche & Aga Samsel)

Lilou

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. Projekt składa się z czterech złączonych kul i tworzą spektakularny efekt. Występują w trzech wersjach: stal szlachetna pozłacana 18 karatowym zlotem, srebro 925 oraz z perłami. Idealnie sprawdzą się jako oryginalny akcent zarówno do casualowej, jak i wieczorowej stylizacji.

Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou) Kolczyki Cocktail powstały z myślą o celebracji radosnych chwil, takich jak chociażby spotkanie z najbliższymi. (Fot. materiały prasowe Lilou)

Pinko

Po roku wypełnionym wirtualnymi spotkaniami w ulubionym dresie najwyższy czas na zmianę. W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. Frędzle i naturalna paleta kolorów z połączeniu z morskimi odcieniami tworzą energetyczną harmonię. Na uwagę zasługują też torebki - kultowa Love Bag z papużkami tworzącymi przepiękną klamrę oraz Big Puff i Top Handle udekorowane wstawkami z rafii, haftami i ćwiekami.

W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis) W nowej kolekcji Pinko znajdziecie przewiewne maxi sukienki i spódnice idealne na letnie dni. (Fot. Federico De Angelis)

Certina

Wodoszczelność, niezwykle wytrzymała konstrukcja i jednokierunkowo obrotowy pierścień lunety sprawiają, że zegarek DS Action Lady ma wiele zastosowań - idealnie sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. Nowe wersje zegarka, opatrzonego certyfikatem chronometru, łączy fascynacja podwodnym światem, a ich tarcze ozdobione zostały mieniącymi się, ozdobnymi falami.

Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina) Zegarek DS Action Lady sprawdzi się zarówno w biznesowym wydaniu, jak i podczas podwodnych wypraw. (Fot. materiały prasowe Certina)

  1. Moda i uroda

Stylizacje na Walentynki – nasze propozycje

Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. (Fot. materiały prasowe Modivo)
Zobacz galerię 6 Zdjęć
Jak się ubrać na Walentynki? Na Modivo i eobuwie.pl nie brakuje inspiracji. Znajdziecie tam eleganckie sukienki, szykowne garnitury, a także stylowe buty, torebki i akcesoria oraz bardziej casualowe propozycje od znanych i lubianych marek.

Walentynki to dobra okazja do celebrowania miłości – spędzenia więcej czasu ze swoją drugą połówką i pokazania, że nam na niej zależy. Sposobów na romantyczne spędzenie święta zakochanych jest wiele. Ten rok jest inny niż wszystkie, dlatego i świętowanie przybierze zupełnie nową formę. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zorganizować miły wieczór w domowym zaciszu lub wybrać się na wspólny spacer. Czy musimy w związku z tym rezygnować z eleganckiego outfitu? Ależ skąd! Przedstawiamy najpiękniejsze stylizacje na tegoroczny dzień zakochanych. Być może wybierzecie coś wyjątkowego dla siebie lub znajdziecie modny upominek dla swojej Walentynki. Będzie ku temu doskonała okazja, bo do 14 lutego trwa specjalna akcja rabatowa. Więcej szczegółów poniżej.

Rozważna i romantyczna - najpiękniejsze sukienki na Walentynki

Sukienka na Walentynki to nic odkrywczego, ale wychodzimy z założenia, że klasyka jest niezawodna. W naszym sklepie internetowym każda kobieta znajdzie coś dla siebie: od romantycznych, zwiewnych i subtelnych kreacji w odcieniach pudrowego różu i eleganckiego beżu po kobiece fasony, podkreślające figurę w czerwonym kolorze (w końcu to kolor miłości!).

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Nie zapominamy również o dodatkach – szykowne szpilki, które wysmuklają sylwetkę podkręcą stylizację i będą jej świetnym uzupełnieniem. Podobnie jak czerwone torebki – najpiękniej prezentują się te w kształcie kuferków. Kobietom, które uwielbiają stylizacje z pazurem, na pewno przypadną do gustu torebki z rockowymi ćwiekami.

Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Dodatki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Wygodna i szykowna stylizacja na Walentynki – dzianinowa sukienka

Wspólne gotowanie z przyjaciółmi w ramach podwójnej randki, a może po prostu kolacja we dwoje i oglądanie filmu na kanapie? Na Modivo nie brakuje wygodnych, ale jednocześnie pięknych ubrań, w których spędzenie Walentynek to idealny pomysł. Alternatywą dla eleganckiej sukienki, będzie dzianinowa kreacja – wykonana z wysokiej jakości materiału, który pięknie się układa i jest przyjemny w dotyku. W naszej ofercie znalazły się proste, opinające fasony z długim rękawem, a także modele na grubych ramiączkach i z okrągłym dekoltem.

Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Sukienki na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Casualowe Walentynki w domu

Większość zakochanych par spędzi Walentynki w domu, dlatego kolejnym pomysłem na stylizację może być casualowy outfit – niezobowiązujący i wygodny, który zapewni swobodę i komfort. Na Modivo znajduje się szeroki wybór odzieży homewear – spełniającej wszystkie najważniejsze punkty, a do tego pięknej! Bluzy w stonowanych kolorach lub nawiązujące do święta miłości - w odcieniach różu i czerwieni.

Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo) Homewear na Walentynki (Fot. materiały prasowe Modivo)

Walentynkowe propozycje od eobuwie.pl

Jakie buty i akcesoria dobrać do walentynkowego outfitu? Panie mogą sięgnąć po ponadczasowe szpilki, niższe czółenka lub urocze baleriny. Piękne i kobiece modele mają w ofercie Liu Jo, Guess, Aldo i Eva Longoria. Dla panów poleca się półbuty i buty wizytowe. Warto zadbać o to, aby wyróżniała je wysoka jakość wykonania i najlepsze materiały. Takie modele proponuje np. Gino Rossi oraz marki własne eobuwie.pl: Quazi i Sergio Bardi. Zwolennikom aktywnego spędzania czasu zalecamy wygodne buty, w których można wybrać się na spacer, np. sneakersy na grubych podeszwach. Modele w cukierkowych kolorach od Vans czy Versace Jeans Couture, prezentują się naprawdę uroczo. Można dobrać do nich stylowy plecak, który będzie dobrą alternatywą dla torebki.

Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl) Obuwie na Walentynki – nasze propozycje. (Fot. materiały prasowe eobuwie.pl)

W poszukiwaniu prezentu idealnego

Prezentem na Walentynki mogą być różnego rodzaju akcesoria. Dla Niego dobrą opcją będzie pasek do spodni lub etui na karty kredytowe. Jej z kolei powinna przypaść do gustu zgrabna listonoszka. Ci, którzy nie obchodzą Walentynek, mogą znaleźć swoją wymarzoną parę… butów! Warto skorzystać z promocji i sprawić sobie praktyczny prezent, np. klasyczne lordsy, buty na obcasie lub sneakersy. Do 14 lutego na eobuwie.pl i w sklepach stacjonarnych trwa akcja W parze taniej, dzięki której można sprawić przyjemność sobie lub swojej drugiej połówce. Z kodem rabatowym "LOVE" obowiązuje rabat -22% na zakupy. Warunkiem skorzystania z promocji jest wybranie minimum dwóch nieprzecenionych artykułów.