Niektórych odkryć nie można z czystym sumieniem zachować dla siebie. Jeśli tak jak ja jesteś miłośniczką stylu boho chic, ale nie cen, z którymi się wiąże – czytaj dalej, żeby zobaczyć moje wybory chodaków, które wyglądają jak z paryskiego butiku (ale kosztują zdecydowanie mniej).
Jeszcze trzy lata temu można było mieć wątpliwości, czy estetyka bohemy w ogóle wróci do łask. Wróciła – i to z impetem, który trudno zignorować. Za punkt zwrotny uznaje się debiut Chemeny Kamali w Chloé w lutym 2024 roku: powiewne warstwy, bufiaste rękawy, falbanki przy haftowanych spódnicach i drewniane chodaki jako koronny argument. Od tamtej pory efekt domina objął kolejne domy mody, stylistów i ulice. Zimmermann, Isabel Marant, Doên – marki, które od lat budują swoją tożsamość wokół tej luźnej, intuicyjnej filozofii ubierania się, nagle okazały się nie tyle modne, co prorocze.
Co sprawia, że boho chic tak trudno sklasyfikować w czasie? Właśnie to, że z definicji jest ponadczasowe. Koszulę z romantycznymi falbanami czy drewniane chodaki można by umieścić w latach 70., w XVII wieku albo na pokazie z ostatniego sezonu – i żadna z tych odpowiedzi nie byłaby błędna. Tiulowa sukienka na Daisy Edgar-Jones wygląda jak wyciągnięta z archiwum przy Portobello Road, tymczasem pochodzi z kolekcji Resort 2025 Saint Laurent. Nic dziwnego, że w czasach drżenia przed recesją przyciąga nas do estetyki, która zdaje się odporna na sezonowe kaprysy, a przy tym nie tak bezosobowa jak cichy luksus.
Dobre wieści dla fanek stylu boho w budżetowej wersji. Znalazłam sandały
Przez dekady marka Scholl funkcjonowała w świadomości konsumentek gdzieś między apteką a gabinetem podologicznym. Kojarzyła się z ortopedią i troską o stawy – słowem, z wszystkim poza modą. Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy w trakcie skrolowania sobie katalogu wielkiego sklepu internetowego natknęłam się na śliczne chodaki z karmelowego zamszu, które wyglądały jakaś włoska marka z Porto Cervo albo młody projekt z paryskiego Marais, ale okazały się być sygnowane przez ortopedycznego potetanta. Jak się okazuje, babcine sandały przeszły estetyczny lifting. Zaintrygowana? Przejrzyj galerię z moimi wyborami najszykowniejszych modeli z linii Pescura:
Scholl Pescura Ibiza 2 Straps
Reinterpretacja klasycznego modelu z podwójnym paskiem z zamszu.
610 zł
(mat. prasowe)
Scholl Pescura 2.0
Nie daj się zwieść obcasowi, te chodaki nadal wspierają prawidłową pozycję stopy (tak twierdzi producent). To najprostszy model z całej rodziny Pescura, dostępny między innymi w szałwiowej zieleni, która w tym sezonie działa jak neutralny odpowiednik beżu.
688 zł
(mat. prasowe)
Scholl Pescura Cameron High
Tak, to nadal Scholl – ale gdyby ktoś mi powiedział, że to nowe Chloe, dałabym się nabrać.
946 zł
(mat. prasowe)
Scholl Pescura Cameron High Clog
Jeśli należysz do tych osób, które dostają ciarek na myśl o odsłanianiu palców u stóp, możesz też wybrać te stylowe chodaki na obcasie.
1118 zł
(mat. prasowe)
Scholl Pescura Wave
To niemal podręcznikowy przykład chodaków w stylu Kamali: prosta konstrukcja, drewno, zamsz, żadnych zbędnych ozdób poza ćwiekami.
731 zł
(mat. prasowe)
Scholl Pescura Gringo
Propozycja dla kogoś, kto lubi boho z pazurem (i mój faworyt ze wszystkich tu wymienionych). Powstał we współpracy z włoską marką N21 i dostępny jest w wersji z czarnej albo bordowej skóry.
1268 zł
(mat. prasowe)