1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda
  4. >
  5. 7 rzeczy, które pakuję na wakacje we Włoszech, żeby wyglądać stylowo nawet przy 35 stopniach

7 rzeczy, które pakuję na wakacje we Włoszech, żeby wyglądać stylowo nawet przy 35 stopniach

(Fot. Slim Aarons/Hulton Archive/Getty Images)
(Fot. Slim Aarons/Hulton Archive/Getty Images)
Moje wyczekiwane włoskie wakacje coraz bliżej i nie mogłabym być bardziej podekscytowana. Noclegi już dawno zarezerwowane, plan wycieczki zrobiony – teraz zostało mi tylko jedno wyzwanie: spakować się tak, żeby w żadnym upale nie wypaść gorzej niż miejscowe.

Lniana sukienka (Vinted)

Świeży nabytek z drugiej ręki, z którego jestem aż nieprzyzwoicie dumna: razem z wysyłką i opłatą za ochronę kupujących wydałam na nią całe 29 złotych. Póki co wyczekuję nadal na przesyłkę, ale jestem przekonana, że będzie leżeć świetnie – wymiary ma takie, jakby była szyta na moje specjalne zamówienie. Jest na tyle swobodna, że mogę iść w niej na plażę, ale nada się też na kolację w przybrzeżnej restauracji, jeśli przewiążę sobie w pasie moją jedwabną apaszkę i obwieszę się ulubioną biżuterią.

(Fot. ogłoszenie na Vinted) (Fot. ogłoszenie na Vinted)

Jedwabne szorty z koronką (Intimissimi)

Znane też pod chwytliwą nazwą „buduarowe szorty”. Kupiłam je w zeszłym roku, szukając bardziej kobiecej alternatywy dla wszechobecnych jortsów, i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to mój ulubiony zakup z tamtego sezonu. Mam dwie pary – białe i niebieskie – i planuję dokupić sobie jeszcze więcej, bo latem chodzę w nich na okrągło; wiosną zestawiam je ze skórzanymi kozakami do kolan i trenczem, a latem – kiedy temperatury są równie piekielne, co teraz – noszę je po prostu z klapkami i tank topem.

Intimissimi, 179,90 zł (mat. prasowe) Intimissimi, 179,90 zł (mat. prasowe)

Jedwabne koszulki na ramiączkach (Rosemunde)

A skoro o tank topach mowa, podzielę się moim tegorocznym odkryciem: jedwabne podkoszulki marki Rosemunde. Do tej pory nosiłam przede wszystkim podkoszulki z bawełny; okazjonalnie – o z grozo – z mieszanki bawełny i poliestru, ale wrócić do tego ostatniego już nigdy nie zamierzam, bo to jak spróbować kawioru i zadowalać się potem jedzeniem kociej karmy. Uprzedzając pytania – tak, jedwabne koszulki to spory wydatek... jeśli kupujesz nowe w sklepie, ale możesz też wyszukać je na Vinted; serdecznie dziękuję Dunkom, które wystawiają te topy w cenie dużego latte.

Rosemunde, 239 zł na Breuninger.com Rosemunde, 239 zł na Breuninger.com

Białe spodnie lniane (Vinted)

Kolejny łup z drugiej ręki, w którym będę chodzić na okrągło. Miałam okazję przetestować już te spodnie na krótkim wypadzie do Portugalii i okazały się bezbłędne na tamtejszy skwar. Gorsza sprawa, że śnieżnobiały len błyskawicznie się brudzi; jeśli zamierzasz iść w moje ślady, lepiej zaprzyjaźnij się z mydełkiem odplamiającym.

Bikini (Calzedonia)

Pozycja, która nie wymaga chyba tłumaczenia: pierwsza część mojej wycieczki będzie się rozgrywać na wyspie Elba, a że zakwaterowanie mam w uroczym domku kilka minut od plaży – planuję spędzać tyle czasu w Morzu Adriatyckim, ile się da. To moje pierwsze od wielu lat wakacje nad morzem, więc dawno nie miałam pretekstu sprawić sobie nowy strój kąpielowy: tym razem postanowiłam zrobić sobie tę przyjemność i wybrałam lazurowy komplet z Calzedonii w uroczy wzór rafy koralowej, który trzyma biust trochę bardziej stabilnie od typowego trójkątnego bikini.

Calzedonia, 199,99 zł Calzedonia, 199,99 zł

Zamszowe klapki (Vagabond)

Są niesamowicie wygodne, o czym przymusowo przekonałam się podczas majówki w Berlinie. Temperatury sięgały wtedy blisko 30 stopni, a wszystkie buty, które przywiozłam ze sobą, nagle zaczęły mnie obcierać (obwiniam spuchnięte od chodzenia w upale stopy) – więc w desperacji wpadłam do sklepu tuż przed zamknięciem, żeby kupić sobie te oto klapki, i śmiało stwierdzam, że uratowały resztę wyjazdu. Zdaję sobie sprawę, że zamsz nie jest najbardziej praktycznym wyborem na wycieczki – nie radzi sobie dobrze w kontakcie z wodą, a do tego łatwo się brudzi od piachu i kurzu, którego pewnie nie uda mi się uniknąć – ale nie chciałam kupować nowej pary butów na kolejny wyjazd, więc będę sobie radzić z tym, co mam. Na szczęście zaopatrzyłam się w spray impregnujący i gumki do czyszczenia nubuku.

Vagabond, 409 zł Vagabond, 409 zł

Kapelusz z rafii (Barbour)

Moja dermatolożka kazała mi obiecać, że będę chronić twarz i głowę kapeluszem z dużym rondem. Kiedy składałam tę obietnicę w gabinecie, nie miałam jeszcze pojęcia, jak trudnym wyzwaniem będzie znalezienie kapelusza, który po pierwsze będzie mi się podobał, a po drugie – będzie pasował na moją, jak się okazuje, ponadprzeciętnie wielką głowę. Zajęło to pięć godzin mierzenia w conajmniej tuzinie sklepów – i drugie tyle skrolowania ofert sklepów internetowych – ale w końcu stanęło na kapeluszu rybackim od Barbour. Na co dzień unikam nakryć głowy (zmieniają moje naturalnie falowane włosy w niefortunne owcze runo), ale przy indeksie UV 8 wolę nie przypalić sobie przedziałka. Cóż, przynajmniej pasuje do mojego nowego bikini...

Barbour, 269 zł na Breuninger.com Barbour, 269 zł na Breuninger.com

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE