Na długie letnie wieczory idealnie sprawdzą się miniseriale, a tych w ofercie platform streamingowych nie brakuje. Znajdzie się coś dla miłośników kryminału, komedii i przewrotnych opowieści o życiu. Wybraliśmy najbardziej nietuzinkowe i zapadające w pamięć historie idealnie obniżające temperaturę panującą na zewnątrz.
Richard Gadd powrócił z nową produkcją. Po niezwykle popularnym „Reniferku”, który wywołał dyskusję o przemocy wobec mężczyzn i męskiej depresji, szkocki twórca stworzył kolejny emocjonujący tytuł. „Półbrat” opowiada historię dwóch chłopców dorastających razem, mimo że nie są braćmi. Jednak to wspólne doświadczenie połączy ich na zawsze, choć wszystko będzie ich różnić i lepiej dla nich byłoby nigdy się nie spotkać.
Richard Gadd wcielił się w jednego z braci, Rubena. Chłopak jest skłonny do przemocy i przepełniony złością na cały świat. Pobicia, pobyt w więzieniu i próba zmiany, to jego chleb powszedni. Wszystko to oglądamy na przestrzeni lat od dekady ejtisów aż po współczesność. Relacja „braci” zmieniać się będzie w zależności od tego, na jaki moment akurat trafimy. Ruben ma swoje demony, a Niall (Jamie Bell) własne. Jako niespełniony pisarz, zmaga się z depresją i kryzysem zdrowia psychicznego. Miał być genialnym twórcą, a żyje z jałmużny tego „gorszego” brata.
Czytaj także: Filmy dla osób, które szybko się nudzą. 10 historii tak wciągających i intensywnych, że zapomnisz o scrollowaniu
Poszukiwanie własnego miejsca w życiu, desperackie próby udowodnienia, że jesteśmy tu po coś, że nie „zmarnowaliśmy potencjału”, że jeszcze pokażemy na co nas stać – brzmi znajomo? Obydwaj bracia za wszelką cenę chcą coś udowodnić. Sobie i światu.
To niezwykła opowieść o toksycznej relacji, której nie potrafimy uciąć, mimo że dosłownie nas zabija. Gadd jak zawsze w doskonałej formie literackiej. Szkocki dramatopisarz, scenarzysta i producent fenomenalnie radzi sobie w opowiadaniu o tym, jak zmienia się męskość, co to znaczy być dzisiaj mężczyzną i co obecnie uchodzi za męskie. Autor śmiało demaskuje dotychczasowe mity na temat męskości.
Ella Purnell w niezwykle charyzmatycznej roli „szarej myszki”. Komediodramat wprowadza nas w rzeczywistość Rhiannon. Dziewczyna marzy o pisaniu, ale póki co pracuje jako recepcjonistka w lokalnej gazecie. Mimo że już dawno ma za sobą szkołę średnią, wciąż nosi w sobie skutki traumy związanej z przemocą innych dziewczyn ze szkoły. Czuje się wyobcowana, nie może zapuścić korzeni, bo nie ma wokół siebie bliskich ludzi, na których mogłaby liczyć. Gdy dochodzi do tragicznego wydarzenia, a jedyna siostra przyjeżdża zza granicy tylko po to, aby sprzedać ich rodzinny dom, coś w niej pęka. Nie chce ciągle być ofiarą i tłem dla przeżyć innych ludzi.
Dostajemy mocno przerysowaną opowieść o życiowej frustracji, ale wszystko co czuje bohaterka jest prawdziwe. Jej emocje, wyobcowanie, niepogodzenie z rzeczywistością, pustka. Brytyjska produkcja stawia na bezpardonową szczerość, ciekawych bohaterów i emocje palące żywym ogniem. Doskonała Ella Purnell sprawia, że sześć odcinków mija w mgnieniu oka.
„Złotko” to opowieść dla kobiet, które być może w jakimś stopniu identyfikują się z bohaterką, ale chcą się przekonać, że mogą żyć inaczej. Z pewnością nie jest to film instruktażowy, wręcz przeciwnie. To raczej medytacja nad tym, jakie drogi w życiu wybieramy i dlaczego.
Serial zdecydowanie przypadnie do gustu wielbicielom nieoczywistych zagadek kryminalnych. Historia dwójki rodzeństwa wpadającego w tarapaty, ponieważ jedno z nich ukradło coś w sklepie z biżuterią zaczyna się niepozornie, ale napięcie rośnie z odcinka na odcinek.
Nicky (Dan Levy) to pastor, ale żyje niezgodnie z wartościami własnego kościoła i dlatego wciąż ukrywa przed parafianami swojego chłopaka. Morgan (Taylor Ortega), jego siostra, wróciła do New Jersey po tym, jak jej plany zawodowe legły w gruzach. Nicky i Morgan wydają się zagubionymi trzydziestolatkami, którzy sami nie wiedzą, co zrobić z życiem. I wtedy przytrafia im się dziwna przygoda z gangsterami.
Przestępcza działalność to jedna część serialu, a druga – być może nawet ciekawsza, to życie bohaterów i ich próby napisania dla siebie mapy na przyszłość. Gdy dodać do tego przygody ich matki walczącej o fotel burmistrza miasta, dostajemy porcję zabawnej obyczajowości. A dorosłe dzieci wciąż w relacji z matką nie mogą wydostać się z szufladki „mali i nieodpowiedzialni”. Zabawna, lekka, a momentami smutna opowieść o codzienności przyprawionej kryminalną historią. Świetna obsada ratuje niedociągnięcia scenariuszowe.
Rachel (doskonała Camila Morrone) i Nicky (Adam DiMarco) jadą do zimowego domu jego rodziców, aby wziąć tam ślub. To ma być kameralna uroczystość w otoczeniu rodziny. Bohaterowie podróżują nocą i rozmawiają o tym, co ich czeka, co planują na kolejne dni. Cóż mogłoby pójść nie tak?
Okazuje się, że wszystko. Począwszy od tego, że rodzina chłopaka jawi się niczym z piekła rodem, wszyscy mają sekrety i zachowują się co najmniej dziwnie. Nagle Rachel trafia do domu grozy, a nie do rodzinnego gniazdka ukochanego. Czy to tylko jej wrażenie, a może coś jest na rzeczy? Poza tym poznaje także prawdę o swoim dzieciństwie, a to na zawsze zmienia jej relacje z ojcem.
„Tu zdarzy się coś strasznego” to niezwykle klimatyczna opowieść, która w dekoracjach horroru opowiada dużo więcej o kobiecości i poświęceniu, niż można sądzić na pierwszy rzut oka. Spora w tym zasługa reżyserki Weroniki Teofilskiej, odpowiedzialnej za dwa pierwsze odcinki. Polska twórczyni zasłynęła wcześniej reżyserią „Reniferka”.
W serialu znane motywy horrorowe korespondują z obawami głównej bohaterki. Dziewczyna wchodzi w nową rodzinę, o której nic nie wie, ale z godziny na godzinę jej niepewność rośnie, a pan młody nagle okazuje się kimś innym niż sądziła. Serial do końca trzyma w napięciu i zaskakuje ujawniając długo skrywane motywacje twórców.
Na koniec naszej listy, proponujemy „Vladimira”, czyli opowieść o pożądaniu w miejscu pracy. Przewodniczką po serialowym uniwersum jest M (w tej roli Rachel Weisz), pięćdziesięcioletnia akademiczka zajmująca się badaniem literatury tworzonej przez kobiety. Przez lata zyskała status ekspertki cenionej przez studentki. Nagle zauważa jednak, że jej kursy cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem, a zetki wybierają zajęcia młodszych koleżanek. Sprawy nie ułatwia fakt, że mąż bohaterki, który pracuje na tej samej uczelni, został oskarżony o niewłaściwe relacje ze studentkami.
Wszystkie te trudności sprawiają, że bohaterki szuka dla siebie jakiejś odskoczni, czegoś co zajmie jej myśli. I pojawia się on. Vladimir (w tej roli Leo Woodall). Nowy pracownik wydziału. Młodszy dwadzieścia lat i niezwykle przystojny. M traci dla niego głowę. Nagle zapomina o obowiązkach, ambicjach i rzuca się w odmęty flirtu, a ten może ją słono kosztować.
Serial kpi z bohaterów po równo, ale i trafnie pokazuje bolączki współczesnej akademii: nieporozumienia międzypokoleniowe, niejasną politykę kadrową, niedofinansowanie „nie przyszłościowych” kierunków.
Bohaterka jako reprezentantka generacji X czuje się zagubiona, gdy okazuje się, że oczekiwania studentów zmieniają się, a jej odważne kursy literackie uchodzą za problematyczne i niestosowne dla studentów z pokolenia Z. Frustracje bohaterki wynikają również z jej blokady twórczej. Chciałaby napisać kolejną ważną książkę, ale wciąż nie może znaleźć idealnego tematu.
Czytaj także: Seriale na podstawie powieści Harlana Cobena. 8 propozycji do obejrzenia po seansie „O krok za daleko”
Z jednej strony czuje się niewidzialna, z drugiej obarczana za winy męża. Coś w niej pęka i podobnie jak bohaterki wyżej omawianych seriali, postanawia pójść za głosem serca i ponownie wymknąć się konwenansom.
Wszystkie proponowane tytuły odważnie opowiadają o tym, jak zmieniło się rozumienie tego, co żeńskie i męskie we współczesnym świecie. Pokazują, jak zmieniają się dzisiaj relacje między rodzeństwem, czym jest rodzina z wyboru, kiedy należy zakończyć toksyczną relację. Nie unikają opowiadania o problemach zdrowia psychicznego. A są przy tym zabawne, chwytające za serce i trzymające na skraju fotela do napisów końcowych. Przypadną do gustu fanom komedii, solidnej obyczajówki, ale i horroru. Każdy znajdzie coś dla siebie.