1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Seriale
  4. >
  5. Pięć powodów, dla których „Wdowia Zatoka” Apple TV zachwyciła widzów

Pięć powodów, dla których „Wdowia Zatoka” Apple TV zachwyciła widzów

Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe

Odsłuchaj artykuł

Małgorzata Major - Pięć powodów, dla których „Wdowia Zatoka” Apple TV zachwyciła widzów

00:00
15s
0,5 x
15s
„Wdowia Zatoka” pojawiła się niespodziewanie i okazała się czarnym koniem tegorocznego wyścigu o tytuł najlepszego serialu z pogranicza gatunków. Z jednej strony mamy nieco mroczny klimat małego miasteczka (a dokładnie wyspy, z której trudno się wydostać), z drugiej sporą dawkę komedii od twórczyni „Parks and Recreation”, Katie Dippold.

Matthew Rhys to jeden z najbardziej wyrazistych walijskich aktorów minionej dekady. Mogliśmy oglądać go w wielu świetnych produkcjach, ale nic nie przebije fenomenu serialu „Zawód: Amerykanin” z 2013 roku. Historia agentów KGB żyjących pod przykrywką nudnego małżeństwa w Waszyngtonie lat 80. była fenomenalna. Rhys występował w „The Americans” wraz z Keri Russell, jego obecną żoną. Serial zachwycał niezwykle przemyślanym scenariuszem, ale i warstwą wizualną – bohaterowie nieustannie zmieniali wizerunek, nosili peruki, podszywali się pod różnych ludzi. Oszukiwali swoje dzieci, ale i samych siebie. To zdecydowanie jeden z najważniejszych momentów w karierze aktorskiej zarówno Rhysa, jak i Russell.

Tym razem aktor wciela się w postać burmistrza z Nowej Anglii, Toma Loftisa. Bohater desperacko walczy o to, żeby jego wyspę zaczęli odwiedzać turyści. Marzy o tym, aby turystyka stała się głównym źródłem dochodu dla mieszkańców. Udaje mu się zaprosić dziennikarza z „New York Timesa”, którego artykuły sprawiały w przeszłości, że małe miejscowości zyskiwały ogromne zainteresowanie przyjezdnych. Liczy, że w tym przypadku stanie się podobnie. Jego bohater trochę jest lokalsem, a trochę jednak obcym. Urodził się poza wyspą, ale miesza tu od lat. Jednak lokalny przesąd mówi, że ten kto się na wyspie urodził, nigdy jej nie opuści. Bohater podskórnie czuje, że może to dotyczyć jego syna Evana, ale oficjalnie nie przyznaje się, że mógłby uwierzyć w miejscowe zabobony. Jest pragmatyczny, widzi potencjał w miasteczku, marzy aby zyskało drugie życie pod jego kierunkiem. Z czasem jednak okazuje się, że lokalne wierzenia to coś więcej niż tylko zwietrzały przesąd.

Czytaj także: Ulubienice, na które nie zasługuje Ameryka. Serial Netflixa ujawnia przemocowe zachowania wobec cheerleaderek Dallas Cowboys

Rhys, co udowodnił już w „Zawodzie: Amerykanin”, ale i „Perrym Masonie” potrafi wydobyć z pozornie zwykłego bohatera, pokłady głębi i tajemnicy. Tom Loftis na przestrzeni dziesięciu odcinków zmienia się, dojrzewa do nowych realiów, musi mierzyć się z trudnymi decyzjami. Wypada fenomenalnie dzięki talentowi aktorskiemu Rhysa. Jest coś w mimice aktora, że czasem boimy się uwierzyć jego bohaterom, a czasami robimy to zbyt szybko i żałujemy swojej decyzji. Jako Tom został obsadzony idealnie.

Zapomniana wyspa

To oczywisty samograj, w końcu wyspa odcięta od świata naturalnie jawi się jako idealne miejsce, w którym rozgrywać się będzie horror. „Wdowia Zatoka” opowiada o zwyczajnym miasteczku. Życie tam toczy się dość leniwie i bez fajerwerków (od czasu do czasu uruchamia się kościelny dzwon zapowiadając kłopoty). Centrum wyspy stanowi biuro burmistrza, lokalny komisariat i sklepy oraz knajpa, gdzie zaproszony zostaje także dziennikarz, aby poznać lokalne specjały. Mieszkańcy są sceptyczni wobec pomysłu burmistrza, ponieważ wierzą, że wyspa jest przeklęta i zdają się być z tym pogodzeni. Może poza Wyckiem (w tej roli Stephen Root), który chce zdjąć wielowiekową klątwę z mieszkańców i dać im szansę na nowe, lepsze życie.

Wyck sporo czytał, zna historię wyspy, wie skąd wzięły się jej problemy i chce dotrzeć do ich źródła, a to znajduje się w 1702 roku. Mroczna historia, to kolejny obowiązkowy element każdego horroru. Tym razem mamy do czynienia z pastiszową formą, ale wciąż pewne elementy horroru, muszą zostać „odhaczone”, jak np. widmo starej kobiety, mężczyzna w masce, pamiętnik z przeszłości, tajemniczy potomek przeklętego rodu.

Nie wszystko jest jednak w serialu śmiertelnie poważne. Wizyta bohatera z przeszłości zamiast nas przestraszyć, głównie bawi, a momentami nawet wzrusza. Showrunnerka Katie Dippold doskonale wymierzyła proporcje komedii i suspensu. To zaskakująco szczera opowieść o uczuciach i lęku przed odrzuceniem. Pomógł jej w tym reżyser „Atlanty”, Hiro Muraia.

Czytaj także: https://Odważnie o dojrzewaniu do śmierci? Trzy najlepsze seriale na najtrudniejszy temat.pl/kultura/seriale/560060,1,odwaznie-o-dojrzewaniu-do-smierci-trzy-najlepsze-seriale-na-najtrudniejszy-temat.read

Hybryda gatunkowa

Dippold potrafi wprowadzać subtelny humor, który sprawia, że czujemy się z bohaterami swobodnie, ale gdy trzeba podskoczymy ze strachu tylko po to, żeby za chwilę śmiać się z samych siebie. Bohaterowie również nie traktują siebie do końca serio, często mają świadomość że plotą bzdury, nie do wszyscy wierzą w klątwę, ale czują, że w coś wierzyć po prostu muszą.

Elementy komediowe skutecznie wymieszane z dość zawiłą historią jednej z najstarszych rodzin na wyspie dają nam posmak idealnej zagadki na lato. Dlaczego mieszkańcu urodzeni na wyspie zawsze na nią wracają i nie są w stanie dopłynąć na stały ląd? Kryminał, horror i komedia idealnie balansują trzymając naszą uwagę do końca. Dopada nas również klaustrofobia, gdy trafiamy do miejscowego schronu, aby przeczekać huragan.

Twórcy wpletli do fabuły wszystkie elementy, które pozwalają nam bać się, ale i kibicować bohaterom w odkrywaniu prawdy sprzed lat. Niektóre elementy są bardziej naiwne, inne intrygujące, a jeszcze inne trafiające w naszą czułą strunę.

Społeczność małego miasteczka

Ważni są także bohaterowie. Bez ich osobowości i charyzmy nie byłoby sukcesu „Wdowiej Zatoki”. Poza Tomem, naszym przewodnikiem po wyspie, kluczową rolę odgrywają pracownicy ratusza. A to galeria barwnych osobowości. Patricia (Kate O'Flynn), urzędniczka z ratusza, czyli prawa ręka Toma jest pozornie wycofaną introwertyczką, ale bohaterka ma głębię, którą ujawnia gdy poznajemy jej przeszłość. Podobnie jak Tom, staje się naszą przewodniczką, nie zawsze wiarygodną, ale na pewno bardzo barwną. Kobiece postaci w serialu są zróżnicowane i na przykładzie Patricii widać, że częstokroć to one są dużo bardziej sprawcze niż mężczyźni.

Równie fascynująca, o czym przekonujemy się w finale, jest zbliżająca się do dziewięćdziesiątki Ruth (K Callan), wciąż pracująca jako sekretarka w ratuszu. To jedna z tych bohaterek, których długo nie doceniamy, dopóki nie zaczną mówić. Jej historia splata się z losem wyspy w sposób trudny do przewidzenia. I na tym właśnie polega wartość pełnego suspensów scenariusza „Wdowiej Zatoki”. Za rogiem zawsze kryje się jakiś sekret. Czy Ruth jest takim świętoszkiem, za jakiego wszyscy ją uważają?

Nie możemy też pominąć Wycka, ani lokalnego komendanta policji. Wyck od początku wierzy w klątwę wyspy i na przestrzeni odcinków opowiada o niej kolejnym osobom. Ostatnią jest policjant. Dotychczas rzeczowy i racjonalny, ale w pewnym momencie logika przegrywa z wiarą, że drogą do ocalenia jest eliminacja potomka jednej z wyspiarskich rodzin.

Czytaj także: Seriale na podstawie powieści Harlana Cobena. 8 propozycji do obejrzenia po seansie „O krok za daleko”

Dobrze skrojone uniwersum

Tak jak w powieściach Stephena Kinga, rasowy horror nawet jeśli z domieszką humoru i przesady, musi zawierać określone elementy. „Wdowia Zatoka” dość przewrotnie wywiązuje się z tego zadania. Daje nam więc zupełnie jak pannie młodej na szczęście, coś nowego, coś pożyczonego i coś niebieskiego. Stara jest historia pierwszych mieszkańców wyspy, od których zaczęła się klątwa wraz z pożyczoną od nich broszką, po latach stanowiącą pamiątkę rodową. A pożyczona jest oczywiście konwencja gatunkowa. Mimo że serial zachwyca powiewem nowości, to jednak dekoracje horroru podpatrzone są od największych jego mistrzów. Widzieliśmy już wiele razy małe miasteczka, gdzie pod fasadą pięknych domków bulgoczą zgniłe rodzinne sekrety.

Bez ekscentrycznych bohaterów, serial nie byłby kompletny. Podobnie więc jak w kultowym „Miasteczku Twin Peaks”, czy „Stamtąd”, na wyspie nie brakuje barwnych osobowości. Poznajemy je wraz z rozwojem akcji gdy docieramy do sekretów Patricii i wydarzeń, które miały duży wpływ na całą społeczność miasteczka. Wbrew temu, co sądzi burmistrz, jak na tak spokojną okolicę, w przeszłości działo się tam całkiem sporo i nie wygląda na to, żeby był to koniec zbrodni.

Uwagę zwracają postaci epizodyczne, jak szkolne koleżanki Patricii, ich niechęć wobec bohaterki i zmiana perspektywy, gdy zamiast niej, widzimy świat oczami dawnych znajomych. Impreza miejska podczas której bohaterka ma triumfować, kończy się w niespodziewany sposób. Jeśli macie więc ochotę na halucynacje, zwidy, zakurzone pamiętniki i ludzi wyjętych żywcem z XVIII wieku oraz spotkanie ze zgraję ekscentryków nienadążającą za technologiami cyfrowymi, to serial przypadnie wam do gustu.

„Wdowia Zatoka” w całości dostępna jest na platformie Apple TV.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE