Żeby była jasność – nikogo nie namawiamy do „sypiania z wrogiem”. Bilans zysków i strat nie pozostawia złudzeń: cechy psychopatyczne trudno uznać za najlepszy posag, jaki można wnieść do związku. A jednak badania przeprowadzone na Uniwersytecie Wiktorii w Wellingtonie przyniosły zaskakujący wniosek. Okazuje się, że związek z psychopatą może nam sprzyjać w pewnym obszarze życia. O jaki efekt uboczny chodzi?
Słyszysz „psychopata” i od razu widzisz groźnego przestępcę z serialu true crime? Kogoś, po kim już na pierwszy rzut oka widać, że „coś jest nie tak”? Jeśli twój obraz tego zaburzenia osobowości ukształtowała lubująca się w skrajnościach popkultura, pewnie zastanawiasz się, jak ktokolwiek mógłby w ogóle wejść w bliską relację z taką osobą. Tymczasem psychopatia występuje w bardzo szerokim spektrum. Cechy psychopatyczne dzielą się na cztery grupy:
- Manipulacja interpersonalna – obejmuje megalomanię, kłamstwa i powierzchowny urok osobisty wykorzystywane do osiągania własnych korzyści.
- Chłód emocjonalny – brak empatii, poczucia winy i skruchy, utrudniający tworzenie naprawdę głębokich więzi.
- Niestabilny styl życia – skłonność do nudy, impulsywności oraz nieodpowiedzialnych zachowań podejmowanych bez myślenia o konsekwencjach.
- Tendencje antyspołeczne – akty przestępcze i dewiacyjne.
Jak zauważa psycholog Mark Travers, pierwsze trzy z tych obszarów – w mniejszym lub większym stopniu – mogą dotyczyć niemal każdego z nas. Mimo to tylko niewielki odsetek osób spełnia kryteria pozwalające rozpoznać pełnoobjawową psychopatię. Co więcej, psychopaci często wyposażeni są w obezwładniającą charyzmę i urok osobisty. A do tego, jak pisze psycholog Kevin Dutton, posiadają „niezwykłą zdolność udawania zwyczajnych i przeciętnych”. Ludzie mogą więc wiązać się z nimi bez cienia podejrzeń, że pakują się w niebezpieczny układ.
Co może oznaczać dla nich związek z partnerem psychopatą? Badania pod kierownictwem Aarona Hisseya z Uniwersytetu Wiktorii w Wellingtonie pokazały to, co wydaje się oczywiste: wysokie nasilenie cech psychopatycznych nie sprzyja jakości relacji. A jednak mogą one… pozytywnie wpływać na szanse odniesienia sukcesu w pracy.
Wszystko przez mechanizm przekazywania doświadczeń między różnymi obszarami życia – w tym przypadku z życia osobistego do zawodowego.
Choć z jednej strony problemy wynikające z obcowania z partnerem, który nas oszukuje czy stosuje gaslighting, mogą pogarszać samopoczucie i zaprzątać myśli między 9:00 a 17:00, obniżając tym samym wydajność, to pewne strategie zachowań zaobserwowane u takiej osoby mogą okazać się przydatne w miejscu pracy.
Badacze wykorzystali model wzajemnej zależności partnerów (Actor–Partner Interdependence Model, APIM) i przeanalizowali 490 par z Nowej Zelandii, żyjących w długotrwałych relacjach (niektóre trwały aż 53 lata!). Pod uwagę wzięto satysfakcję ze związku i z pracy, prestiż wykonywanego zawodu oraz cechy psychopatyczne obejmujące:
- nieustraszoną dominację (fearless dominance) – przejawiającą się odwagą społeczną i śmiałością przywódczą,
- egocentryczną impulsywność (self-centered impulsivity) – czyli impulsywność podporządkowaną własnym interesom,
- chłód emocjonalny (coldheartedness) – związany z ograniczoną empatią i dystansem emocjonalnym.
Czytaj także: Nie każdy, kto manipuluje i krzywdzi innych, to psychopata. Co warto wiedzieć o dyssocjalnym zaburzeniu osobowości?
Co pokazały dane? Wbrew oczekiwaniom, osoby w związkach z partnerami o wysokim poziomie chłodu emocjonalnego zdobywały wyższy prestiż zawodowy, a nie niższy. Dlaczego tak się działo? Zdaniem badaczy taki towarzysz życia może – świadomie lub nie – kształtować pragmatyczne podejście do relacji społecznych i rywalizacji.
Psycholożka Susan Krauss Whitbourne przywołuje na łamach „Psychology Today” prosty przykład: gdy w pracy pojawia się okazja na awans, a chętnych na atrakcyjny stołek nie brakuje, obserwowanie partnera pozbawionego wyrzutów sumienia i troski o innych mogło nauczyć cię, jak skutecznie zabiegać o własne interesy, nie zważając na otoczenie. Zamiast rozważać, kto bardziej zasłużył na wyróżnienie i zastanawiać się, czy nie sprawisz komuś przykrości, możesz po prostu działać i sięgać po swoje.
Jak zauważa ekspertka, nie jest to szlachetna lekcja, ale może rzeczywiście przynieść lepszą pensję czy pożądany tytuł przed nazwiskiem.
Oczywiście należy wziąć pod uwagę ograniczenia badania. Pary uwzględnione w analizie spędziły ze sobą całe dekady. Prawdopodobnie w tym czasie wypracowały metody adaptacji, podczas gdy bardziej destrukcyjne związki rozpadły się znacznie wcześniej. Co więcej, mimo nieoczywistych korzyści zawodowych, egocentryczna impulsywność wiązała się z niższą satysfakcją ze związku u drugiego partnera. Naukowcy podkreślali m.in. konieczność podporządkowania się potrzebom drugiej osoby oraz utratę autonomii. Koniec końców istnieją więc zdecydowanie lepsze sposoby na dotarcie na szczyt drabinki płacowej niż wiązanie się z psychopatą.
Artykuł opracowany na podstawie: Susan Krauss Whitbourne, „A Psychopathic Partner Just Might Make You More Successful”; Mark Travers, „Psychopathic Traits in Relationships: Perception vs. Reality”, psychologytoday.com [dostęp: 27.06.2026]