Narzekasz tak dużo, że negatywne myśli zaczęły przysłaniać ci wszystkie dobre aspekty codzienności? Każdą błahostkę postrzegasz jako zalążek odświeżonej wersji „Serii niefortunnych zdarzeń”? Aby bardziej docenić swoje życie, nie musisz od razu prowadzić dziennika wdzięczności. Możesz zacząć od zastosowania jednego triku, który stopniowo zmienia sposób patrzenia na to, co cię spotyka.
Jedni mówią, że narzekactwo wysysamy z mlekiem matki. Inni, że wchodzi nam w krew, dopiero kiedy widzimy, że życie to nie samograj. Nie zawsze wszystko idzie jak z płatka, wysiłek niekoniecznie przynosi piorunujące efekty, a oliwa sprawiedliwa wcale nie musi wypłynąć na wierzch. Ciężko by więc było, żebyśmy czasem nie pomarudzili sobie pod nosem lub nie wymienili się rozczarowującymi doświadczeniami z sąsiadem, prawda? A co jeśli nie trafimy akurat na równie skwaszonego rozmówcę? Tylko takiego, który zamiast licytować się, kto ugrzązł w gorszym położeniu, czy łączyć się w bólu, wolałby autentycznie pozachwycać się świeżo wyremontowanym chodnikiem? Nie zdziw się, jeśli po wysłuchaniu litanii żalów następnym razem ucieknie przed tobą na drugą stronę ulicy.
A może wszystko ci jedno, czy po pogawędce z tobą komuś zrzednie mina? W takim razie pomyśl też o samej sobie. Narzekanie to nawyk, który może nie tylko odstraszać niepoprawnych optymistów i tym samym uszczuplić grono znajomych osoby go praktykującej. Ma znacznie więcej przykrych konsekwencji. Trenerka komunikacji Ewa Mażul – powołując się na badania naukowców z Uniwersytetu Stanforda – przekonuje, że narzekając, niszczymy swój mózg. I to dosłownie. Nagminne utyskiwanie ma bowiem podnosić poziom kortyzolu, który z kolei zmniejsza objętość hipokampu – odpowiedzialnego m.in. za pamięć, koncentrację i rozwiązywanie problemów.
Jednocześnie dodaje, że narzekanie jest dla niektórych jedyną dostępną strategią regulacji emocji i wyrażania swoich potrzeb. Jeśli nie nauczyliśmy się komunikować naszych frustracji i kłopotów w inny sposób, stękanie i kwękanie mogą dawać nam chwilowe poczucie ukojenia i bycia wysłuchanym. O ile faktycznie służy więc ono do zmniejszenia zbyt dużego nasilenia emocji i – co ważne – nie jest nadużywane, prawdopodobnie nie musisz martwić się ani swoimi relacjami, ani zwojami mózgowymi.
Ale kiedy zamienisz się w pełnoetatową marudę, warto coś z tym zrobić i spojrzeć na swoje życie łaskawszym okiem.
Jak to zrobić? Prostą metodą podzieliła się na łamach „Time” psycholożka kliniczna z Los Angeles, Karen Stewart. Jak tłumaczy, gdy któryś z jej pacjentów podczas sesji zaczyna narzekać np. na pracę, zadaje mu pytanie: „Co by się stało, gdybyś jutro się obudził i dostał wiadomość, że twoje usługi nie są już potrzebne?”. Oczywiście ta metoda nie zadziała w sytuacji mobbingu ani wtedy, gdy naprawdę marzymy o tym, żeby rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady. Ale jeśli źródłem naszych katuszy jest głównie przełożony planujący na 16:00 spotkania, które „mogłyby być mailem”, albo współpracownik jedzący w open space’ie nieco zbyt aromatyczne potrawy, może się okazać, że zestawienie tych codziennych niedogodności z wizją utraty pracy uświadomi nam, że w gruncie rzeczy... nie są one aż tak straszne.
Psycholożka nazywa tę metodę „odejmowaniem mentalnym”. Jak podkreśla, nie chodzi w niej o skupianie się na stracie, lecz o dostrzeżenie, co pozytywnego wnoszą do naszego życia praca, czasem denerwujący partner, niesforny zwierzak domowy czy inne rzeczy, które na co dzień traktujemy jako powód do ciągłych narzekań. Niekiedy zbyt wiele aspektów naszego życia bierzemy bowiem za pewnik. Tymczasem wystarczy na chwilę pomyśleć, że nagle ich zabrakło, by zobaczyć je świeżym okiem i bardziej docenić.
Aby wypróbować tę metodę, potrzebujesz zaledwie minuty. Gdy następnym razem przyłapiesz się na narzekaniu, przewracaniu oczami podczas rozmowy z rodzicem albo rozdrażnieniu na niedojrzałe zachowanie młodszej siostry, zatrzymaj się i pomyśl, że to, co właśnie cię zdenerwowało, znika z twojego życia. Nie wskutek twojej decyzji, ale niezależnie od ciebie. Nie polega to więc na tym, żeby – widząc, że partner po raz kolejny nie pozmywał naczyń albo spóźnił się na spotkanie – wizualizować sobie, że rzucasz go i odchodzisz z podniesionymi rękoma niczym Nicole Kidman po rozwodzie z Tomem Cruisem. Spróbuj raczej wyobrazić sobie, że to partner odchodzi od ciebie, szef wręcza ci wypowiedzenie, zwierzak ucieka, przyjaciel urywa kontakt i tak dalej. Utrata czegoś na własnych warunkach nie jest tym samym co utrata, na którą nie mamy wpływu.
Weź kilka spokojnych oddechów i przenieś się myślami do świata, w którym tego jednego elementu po prostu nie ma. Może się okazać, że razem z bałaganem w domu znikają też dobre rzeczy: uścisk na powitanie po długim dniu, troska w głosie bliskiej osoby, merdający ogon psa czy wspólne świętowanie udanego kwartału w pracy. Jak mówi Stewart, możesz się zdziwić, jak bardzo brakowałoby ci tych – czasem irytujących, a jednak cennych – elementów codzienności. Potem wróć do teraźniejszości. Oczywiście okoliczności się nie zmienią – w zlewie nadal będą stały brudne naczynia, a współpracownik wciąż będzie jadł przy biurku obok intensywnie pachnący obiad. Ale twoja perspektywa może być już inna.
Być może przekonasz się, że w gruncie rzeczy są to tylko niewielkie uciążliwości, a nie rzeczy naprawdę odbierające ci szczęście i spokój.
Psycholożka dodaje, że warto ten chwilowy przypływ wdzięczności przekuć w działanie: powiedzieć komuś coś miłego, podziękować, okazać czułość albo choćby podrapać psa za uchem. Zachęca też swoich pacjentów, by nie poprzestawali na zmianie perspektywy, lecz próbowali zmieniać to, co rzeczywiście popycha ich do ciągłego narzekania. Zamiast zrzędzić, warto wziąć sprawy w swoje ręce. Czasem ćwiczenie może więc faktycznie doprowadzić do napisania nowego CV i aplikowania do innej pracy. Nie chodzi więc o to, by wmówić sobie, że wszystko jest w porządku i cały czas robić dobrą minę do złej gry. Celem jest nauczenie się odróżniania spraw wymagających działania i rozmowy od tych, które po prostu warto bardziej docenić.
Artykuł opracowany na podstawie: Angela Haupt, „The 1-Minute ‘Mental Subtraction’ Trick That Makes You Appreciate Your Life”, time.com [dostęp: 27.06.2026]