1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Naukowcy: narzekanie jest jak bierne palenie – cierpi nie tylko mózg „narzekaczy”. Rozwiąż test i sprawdź, czy jesteś „narzekaczem”

Naukowcy: narzekanie jest jak bierne palenie – cierpi nie tylko mózg „narzekaczy”. Rozwiąż test i sprawdź, czy jesteś „narzekaczem”

(Fot.  Arthur Elgort/Conde Nast/Contour by Getty Images)
(Fot. Arthur Elgort/Conde Nast/Contour by Getty Images)
Czy czasem można sobie ponarzekać? Tak, ale tylko w określonych przypadkach i jak najrzadziej. Trenerka komunikacji Ewa Mażul wyjaśnia, skąd takie zasady. Oraz podpowiada, jak oduczyć się tego zachowania, które właściwie tylko nam szkodzi – zwłaszcza w kontaktach z innymi.

Spis treści:

  1. Badania: narzekanie niszczy mózg
  2. Co nam daje narzekanie?
  3. Narzekanie w domu: rodziny powielają ten sam nawyk
  4. Narzekanie w pracy: jak wpływa na relacje zawodowe?
  5. Czy jesteś „narzekaczem”? Test

Artykuł pochodzi z magazynu „Sens” 02/2026.

Badania: narzekanie niszczy mózg

Najważniejszym argumentem za tym, żeby narzekać rzadko i krótko, a najlepiej wcale, jest informacja, że narzekanie niszczy mózg. W dosłownym, fizycznym znaczeniu tego słowa. Takie wnioski wynikają z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Stanforda.

Wykazały one, że narzekanie zmniejsza objętość hipokampu, a to on odpowiada między innymi za rozwiązywanie problemów, inteligencję oraz pamięć. Warto pamiętać, że właśnie zniszczenia w obszarze hipokampu są charakterystyczne dla choroby Alzheimera. Wiadomo, na czym ta choroba polega, i nikt nie pragnie świadomie przyczyniać się do tego, by na nią zapaść. Ale jak to się wiąże z narzekaniem?

Otóż badania pokazały, że nadmierne narzekanie oraz negatywne myślenie wpływają na podwyższenie poziomu kortyzolu, który działa toksycznie na hipokamp. Konsekwencją jest obniżenie zdolności poznawczych, takich jak: koncentracja, pamięć i podejmowanie decyzji.

Jednocześnie w trakcie badań odkryto, że jeśli często narzekamy, to nasz mózg programuje się na kontynuowanie tego nawyku poprzez wzmacnianie obsługujących proces narzekania połączeń neuronowych, co ułatwia powtarzanie tego zachowania, i w konsekwencji prowadzi do utrwalenia negatywnego schematu reakcji emocjonalnych.

I tak koło się zamyka: narzekanie staje się nawykowym, „samoutrwalającym się” sposobem radzenia sobie z trudnościami, od którego trudno się uwolnić. Co ważne, okazuje się, że osoby zmuszone do wysłuchiwania czyichś narzekań, również przypłacają ten fakt zdrowiem w stopniu niewiele mniejszym od „narzekacza”. Przypomina to sytuację biernych palaczy.

Co nam daje narzekanie?

Jednak, skoro taki nawyk w ogóle istnieje w naszym ludzkim „oprogramowaniu”, prawdopodobnie czemuś musi służyć. I faktycznie, narzekanie jest jedną z wielu strategii regulacji emocji i w związku z tym spełnia kilka ważnych funkcji psychologicznych.

Przede wszystkim umożliwia wyrażenie i wyrzucenie z siebie trudnych, tak zwanych negatywnych emocji, co pomaga osobie narzekającej porządkować myśli i doświadczyć ulgi emocjonalnej. Narzekanie pozwala także (tym, którzy nie potrafią tego zrobić w bardziej fortunny sposób) na komunikowanie swoich potrzeb, frustracji i problemów. Dzięki temu szansa, że otrzymają wsparcie i będą zrozumiani, jest większa, niż gdyby nie mówili w ogóle nic.

Tak więc, mimo tego, jak uciążliwe i nieprzyjemne bywa dla otoczenia wysłuchiwanie narzekania, warto wziąć pod uwagę, że dla wielu osób to jedyna dostępna w określonej sytuacji forma sygnalizowania, że cierpią i potrzebują pomocy. Choć zapewne wyrażanie próśb wprost byłoby techniką bardziej przyjazną budowaniu dobrych relacji z ludźmi wokół.

Jeśli więc potrzebujemy czasem ponarzekać, róbmy to jak najrzadziej i tylko w sytuacjach, które naprawdę nas przerastają, bacząc, by te zachowania nie przerodziły się w niezauważalny z czasem nawyk.

Narzekanie w domu: rodziny powielają ten sam nawyk

Narzekanie zdarza się i w domu, i w pracy, jednak mogą stać za tym różne przyczyny. Rodziny zazwyczaj mają dość jednolity styl komunikacji i jeśli jest nim „kultura narzekania”, to w większości wypadków wszyscy domownicy grają w tę samą grę, znaną jako trójkąt dramatyczny, w którym role ofiary, wybawcy i agresora są odgrywane w sposób przewidywalny, powtarzalny i bez specjalnych oczekiwań, że ta sytuacja (chociaż uciążliwa) radykalnie się zmieni.

Taki styl komunikacji wyniesiony z domu rodzinnego może przerodzić się w nawyk lub automatyczną reakcję. W dorosłym życiu możemy go stosować dwojako: albo jako nawykowe zachowanie niezwiązane bezpośrednio z emocjonalną potrzebą, albo jako metodę regulacji trudnych emocji.

Narzekanie w pracy: jak wpływa na relacje zawodowe?

W życiu zawodowym sprawy mają się nieco inaczej. Tu „narzekactwo” może wynikać z jednej strony z osobistych skłonności i nawyków danej osoby, ale nie mniej istotne bywa to, w jakim środowisku przyjdzie jej pracować. Istnieją bowiem różne typy firm mające różne style zarządzania i różne oczekiwania wobec pracowników.

Frederic Laloux w książce „Pracować inaczej” wyróżnia pięć podstawowych typów organizacji, które określa za pomocą kolorów – to: czerwony, bursztynowy, pomarańczowy, zielony i turkusowy – i ukazuje zasadnicze różnice między nimi. Świadomość tych różnic pomaga zrozumieć, w jaki sposób pracownicy pasują albo nie pasują do danej firmy i do siebie nawzajem.

Doświadczenie pokazuje, że im większa rozbieżność między tym, do jakiego koloru firmy pasuje dany pracownik, a kolorem firmy, w której pracuje – tym więcej frustracji i możliwości, że skorzysta on/ona ze strategii regulacji emocji, jaką jest narzekanie.

Jeśli na przykład nasz osobisty poziom świadomości oscyluje wokół zieleni (cenimy wspólne wartości, równouprawnienie i sprawiedliwe traktowanie), a przyjdzie nam pracować w organizacji, która zielone wartości ma co prawda na sztandarach, ale w praktyce zarządzanie przebiega tu według wzorów typowych dla organizacji bursztynowych (narzucone odgórnie zasady), to w takiej sytuacji pracownik nie ma przestrzeni na asertywną, opartą na obustronnym szacunku rozmowę o tym, jak najlepiej rozwiązać problemy. Jego sprawczość jest ograniczona, a proaktywność praktycznie niemożliwa. W takiej sytuacji narzekanie bywa jedynym dostępnym narzędziem, żeby zmniejszyć poziom stresu i rozładować napięcie.

Inny przykład to sytuacja, gdy pracownik działający według zasad i nawyków bursztynowego poziomu świadomości, przyzwyczajony do wykonywania rutynowych, powtarzalnych zadań, trafia do firmy zarządzanej według modelu pomarańczowego (ceni się tu skupienie na wynikach, umiejętność stawania do konkurencji z innymi, samodzielność w pracy).

Często nie jest w stanie skorzystać z tego typu zaproszenia do samodzielności i czuje się zagubiony, niewystarczający i sfrustrowany. Z powodu swojego „bursztynowego podejścia” nie wyobraża sobie, żeby mówić o tym, co nie działa i wymaga zmiany, bo byłby to w jego odczuciu zamach na uprawnienia kierowników czy zarządu – tych, którzy są wyżej od niego i przecież powinni „wiedzieć lepiej”.

Dodatkowo osoby przyzwyczajone do funkcjonowania według bursztynowego poziomu świadomości zazwyczaj nie mają wystarczających umiejętności komunikowania się wprost i w sposób asertywny, co również utrudnia im życie w firmie pomarańczowej, gdzie jest przyjęte, że to żadna sztuka być stanowczym w sposób uprzejmy i samodzielnie dbać o własne potrzeby. W takiej sytuacji narzekanie do innych zamiast zwrócenia się do osoby, z którą sprawę można byłoby załatwić, także staje się sposobem na regulację trudnych emocji (głównie lęku) i zmniejszenie napięcia.

Czy jesteś „narzekaczem”? Test

Jeżeli utyskiwanie na innych i na sytuacje, których doświadczamy, zdarza się nam od czasu do czasu i po etapie narzekania jesteśmy w stanie przejść do działania skoncentrowanego na rozwiązaniu problemu, prawdopodobnie nie jesteśmy w szponach „nałogu narzekania”. Jeśli jednak narzekaniu ulegamy często i zastępuje nam to działanie, które umożliwiłoby zmianę – wtedy sytuacja wygląda poważniej i warto się jej przyjrzeć dokładniej oraz pomyśleć o podjęciu pracy nad wykształceniem innego sposobu radzenia sobie z trudnościami. Oto test, który pomoże ci odpowiedzieć na pytanie, czy twoje narzekanie służy do regulowania emocji, czy stało się już nawykiem.

Wybierz odpowiedź, która najlepiej opisuje twoje doświadczenia.

1. Jak często czujesz potrzebę narzekania, gdy doświadczasz silnych emocji (np. smutku, złości, frustracji)?

a) Zawsze lub prawie zawsze

b) Czasem, gdy emocje są bardzo silne

c) Rzadko, częściej narzekam bez konkretnej emocji

d) Prawie nigdy

2. Czy po narzekaniu czujesz poprawę (ulgę, spokój), czy raczej pozostajesz w tym samym lub gorszym stanie emocjonalnym?

a) Czuję wyraźną ulgę i poprawę nastroju

b) Czuję krótkotrwałą ulgę, ale emocje wracają

c) Czuję się tak samo albo gorzej

d) Nie narzekam, więc trudno ocenić

3. Czy zdarza ci się narzekać automatycznie, nawet jeśli nie odczuwasz silnych negatywnych emocji?

a) Tak, często jest to bezrefleksyjny nawyk

b) Rzadko, bardziej wtedy, gdy coś realnie mnie dotyka

c) Prawie nigdy

d) Nie jestem pewien/pewna

4. Jak często narzekasz w sytuacjach, gdy inaczej mógłbyś/mogłabyś wyrazić swoje emocje (rozmowa, pisanie dziennika)?

a) Zawsze wybieram narzekanie zamiast innych metod wyrażania emocji

b) Często, ale zdarza się też, że szukam innych sposobów

c) Rzadko

d) Prawie nigdy

5. Czy masz świadomość, jak narzekanie wpływa na twoje emocje i zachowanie?

a) Tak, stosuję narzekanie świadomie, by sobie pomagać

b) Mam częściową świadomość, ale nie zawsze kontroluję narzekanie

c) Nie bardzo zdaję sobie z tego sprawę, to raczej automatyczny odruch

d) Nigdy o tym nie myślałem/am

Interpretacja wyników:

Przewaga odpowiedzi „a” wskazuje, że nadmierne narzekanie ma funkcję regulacji emocji i jest świadomym, choć być może nie do końca kontrolowanym mechanizmem radzenia sobie z trudnościami emocjonalnymi.

Przewaga odpowiedzi „c” lub „d” wskazuje, że narzekanie ma raczej charakter nawyku lub automatycznego zachowania, niezwiązanego bezpośrednio z emocjonalną potrzebą.

Przewaga odpowiedzi „b” oznacza, że osoba bywa świadoma emocji i korzysta z narzekania w niektórych sytuacjach, ale nie jest to dominująca strategia.

Ewa Mażul, trenerka komunikacji, mediatorka. Autorka książki „Od czerwieni do turkusu. Jak lepiej porozumiewać się w pracy”; ewamazul.pl

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE