Paryski tydzień mody haute couture zapisze się w pamięci nie tylko za sprawą fantazyjnych kreacji Schiaparelli czy Chanel, ale też rekordowych upałów, które testowały cierpliwość gości pokazów. Sprawdzamy, jak poradzili sobie ze skwarem – i które stylizacje broniły się najlepiej.
Haute couture to najbardziej ekskluzywna gałąź mody – pokaz może zorganizować tylko projektant zaproszony przez francuski związek mody, a jedna kreacja bywa efektem setek godzin ręcznej pracy. W tym roku do tej ekskluzywności doszła jeszcze jedna zmienna: upał, który nie odpuszczał przez cały czterodniowy maraton pokazów.
Na widowniach nie zabrakło gwiazd. Bad Bunny przerwał europejską trasę koncertową, by po raz pierwszy zasiąść na pokazie haute couture – u Schiaparelli, w maślanożółtym garniturze. Obok niego Sabrina Carpenter, Cardi B i Emma Corrin, która przyszła w pastelowej kurtce z piór zakończonej pazurami. Sam Daniel Roseberry swoją kolekcję, zatytułowaną „Zew pustki”, opisał jako „całkowite poddanie się nieznanemu procesowi twórczemu”.
Piccioli w debiucie dla Balenciagi oddał hołd Cristóbalowi, stawiając na miękkie, opływowe formy – Gigi Hadid w czarnym, piórzastym kokonie na plenerowym wybiegu była jednym z najmocniejszych obrazów tygodnia. U Chanel Matthieu Blazy zbudował bajkowy świat: winorośle, fasolowe łodygi i kwieciste zdobienia rodem z disneyowskiej produkcji. Jean Paul Gaultier pod wodzą Durana Lantinka sięgnął po Marię Antoninę, a Dior – choć uwagę mediów przyciągnął bardziej za sprawą ślubu Taylor Swift niż kolekcji – zaproponował suknie inspirowane rzeźbami Lyndy Benglis.
Reszta – jak zwykle – rozegrała się poza wybiegiem. Zebrałyśmy stylizacje gości, które broniły się najlepiej.