Jak zachowanie rodziców wpływa na dziecko

Jak zachowanie rodziców wpływa na dziecko
fot.123rf

Nie da się nie popełniać błędów, nie przenosić na dzieci kalki swoich zachowań. Rodzicielstwo to taki moment w życiu – chyba najlepszy na zmiany – gdy bardzo wiele zależy od tego, jacy my jesteśmy.
Wydawać by się mogło, że dziecko to czysta, niezapisana kartka.
To złudzenie, w które my – rodzice – bardzo chcielibyśmy wierzyć. Część zapisała za nas natura, dziedzictwo przekazywane w genach, kawałek pisze życie, a my – czy się to nam podoba, czy nie – bezwiednie stawiamy w tej historii a to komentarz, a to przecinek czy kropkę. A nasze przekonania i lęki? To właśnie one, bezwiednie, lądują w opowieściach naszych dzieci.

Rodzi się dziecko, dorasta, poznaje świat – wszystko przy dźwiękach powtarzanej jak mantra zasady: „Będę lepszym człowiekiem, dla mojego dziecka. Nauczę je, jak uczciwie i dobrze żyć, nie pozwolę, by ktoś zaszczepił w nim idee, które niszczą, hamują, szkodzą”. Otwartość, empatia, tolerancja. Ale bardzo często zapominamy, że choćbyśmy stanęli na głowie i stworzyli najwspanialszy program wychowawczy, to na nic – jeśli sami nie pozbędziemy się swoich lęków i uprzedzeń. Bo dzieci zawsze uczą się najwięcej, naśladując dorosłych.

Dziecko przejmuje nasze zachowania

Złapaliście się kiedyś na tym, że dziecko wiernie kopiuje wasze powiedzonka lub narzekanie? To bywa jak zimny prysznic dla rodzica, gdy czterolatek z pełną powagą na prośby o posprzątanie pokoju krzyczy: „O matko, nie wytrzymam tego dłużej”. Skąd u niego taki pomysł? Zastanówmy się… Racja, nie musimy się zastanawiać.

Oprócz przekonań czy ideologii, które siłą rzeczy przekazujemy dziecku, w jego głowie najmocniej utrwala się nasze codzienne zachowanie. Krytykowanie innych, poczucie wyższości, brak empatii. A skoro mama lub tata tak robią – to przecież nie może być w tym nic złego. Sami ciągle powtarzają, że nie wolno robić złych rzeczy… To nasz największy grzech. Nieświadomie przekazujemy dzieciom naszą złość, zmęczenie życiem, frustrację. To, że szkoda czasu (tego tak cennego podczas zabieganego dnia) na drugiego człowieka, nie swoje sprawy, oglądanie zachodów słońca i zbieranie liści w drodze powrotnej z przedszkola. Że są rzeczy ważniejsze – choć nie do końca potrafimy je określić i dostrzec. To dla nas, rodziców, najtrudniejsze, bo przecież robimy to bezwładnie i jednocześnie tak bardzo chcemy tego uniknąć.

Lęki rodziców

przyzwyczajenia silniejsze od nas, mocno zakorzenione. Gdy byliśmy dziećmi, baliśmy się wielu rzeczy: ciemności, robali, tego, że się zgubimy – i dziś nadal się boimy. Wydaje nam się, że nasze dziecko też będzie się bało. Najłatwiej zapobiegać, prawda? Tyle że dopóki z całym impetem nie wdrożymy naszego programu ratunkowego – może Jaś, Lena i Zuzia wcale nie będą bały się zasypiać przy zgaszonym świetle?

Tak bardzo lękasz się, że twoje dziecko może się zgubić? Na samą myśl masz ciarki na plecach? Nie pozwól, by ten lęk zawładnął waszym życiem, pozbawił dziecko ciekawości i poczucia bezpieczeństwa. Trudne. Bardzo trudne. Ujarzmić koszmar, nie pozwolić mu przekraczać granic.

Myślenie dorosłych

Dziecięce serca i przyjaźnie potrafią łamać się kilka razy dziennie, by po chwili znów ramię w ramię grzebać z „wrogiem nr 1” w kałuży. A to bardzo odbiega od realiów świata dorosłych. Jeżeli wchodzimy z kimś w konflikt, nie pójdziemy z nim po pięciu minutach na kawę – nie bez odpowiedniej oprawy, wielkich przeprosin i całej tej pompy! Jak to, tak po prostu?! Ile razy tuliliśmy nasze dzieci, tłumacząc, żeby nie przejmowały się tak bardzo bitką o lalkę czy auto – bo „tamten” jest po prostu niegrzeczny. „Na pewno chcesz zaprosić Patrycję na swoje urodziny? Przecież jest dla ciebie taka niedobra w szkole?” – dziwimy się. Przypominamy każdą zadrę, żeby logicznie wytłumaczyć, że nie warto marnować emocji na taką znajomość, choć nasza córka już tych kłótni nie pamięta. Pamięta za to, że świetnie ostatnio bawiły się w dom, a Patrycja oddała jej połowę swoich ciastek.

Włącz autokorektę

Zanim zapiszesz na kartce swojego dziecka, że…

…boi się ciemności – zastanów się, czy kiedykolwiek wysłało ci taki sygnał.

…własna duma jest najważniejsza – pomyśl, czy warto chronić je przed doświadczaniem różnych ludzi, różnych relacji i umiejętnością rozwiązywania konfliktów.

…życie przecieka nam przez palce, że szkoda czasu na cokolwiek – zatrzymaj się. Czy kiedykolwiek później, w dorosłości, twoje dziecko będzie miało ten czas?

…że życie jest pełne złości, że nie lubi wstawać rano, spotykać się ze znajomymi, męczyć się bieganiem, chodzić do sklepu… żyć i uczyć się – przypomnij sobie czas, kiedy twoje życie nie było przepełnione stresem i pośpiechem, czy nie chciałabyś do tego czasu wrócić?

Włącz autokorektę i spróbuj zrobić dla siebie coś dobrego, zmienić to, co cię boli i uwiera. Możesz tak wiele: zaczynać dzień z uśmiechem na ustach, przepuścić staruszkę w kolejce, otworzyć drzwi sąsiadowi, posłuchać śpiewu ptaków… Tak, wiem, że pędzisz, jesteś zmęczona – ja też, ale czy nie łatwiej ukoić własny stres, obserwując w autobusie deszcz spływający po szybie, zamiast gotować się w środku ze złości? Przecież na deszcz nie masz żadnego wpływu, możesz tylko pomóc sobie.

Małgorzata Ohme psycholog dziecięcy i rodzinny

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze