fbpx

Bycie pierwszym dzieckiem nie jest łatwe

Bycie pierwszym nie jest łatwe
123rf.com

Pojawienie się młodszego brata/ siostry to czas zmian w domu, zamieszanie, odwiedziny i gratulacje – jak ułożyć wspólne życie zgodnie z potrzebami wszystkich domowników?
Mogłoby się wydawać, że młodszym dzieciom jest łatwo wejść w szereg różnych zmian, które niesie ze sobą pojawienie się rodzeństwa. W końcu do około 2.-3. roku życia dziecko jest samo „jedną wielką zmianą”, więc nowy członek rodziny to tylko jeden z wielu elementów zmieniającego się życia. Nic bardziej mylnego. Warto przygotować dziecko na tę wielka zmianę.

Chodzi przecież o zmianę totalną, dotyczącą całego życia i miejsca dziecka w rodzinie. Chcemy, żeby dziecko nie tylko zaakceptowało maluszka, ale także, aby go kochało, wspierało, czuło z nim więź, opiekowało się. Wszystko na swoją miarę.

Aby tak się mogło zadziać potrzebujemy dokładnie przemyśleć nasze oczekiwania wobec starszaka, całej sytuacji i naszej roli w tym procesie. A następnie przygotować się do nowej sytuacji i konsekwentnie działać w tym kierunku To pomoże zapewnić dzieciom maksymalne poczucie bezpieczeństwa i stabilności, a tym samym pomóc mu przejść konstruktywnie przez okres znaczącej zmiany, jaką jest pojawienie się braciszka lub siostrzyczki.

Co może czuć kilkulatek, gdy w domu pojawia się noworodek? Różne dzieci będą w różny sposób przyjmować tę sytuację. Są to bowiem zupełnie nowe okoliczności. Starszak może się czuć osamotniony, niepewny. Do tej pory rodzice skupiali uwagę na nim, aż tu nagle w domu jest drugi mały człowiek. Wszyscy się nim zachwycają, opowiadają, jaki jest malutki czy słodki. I pytają kilkulatka: czy cieszy się, że ma braciszka lub siostrzyczkę? A nasz starszak przede wszystkim czuje się zagubiony – w tym nowym momencie są w nim różne, sprzeczne emocje – od radości, szczęścia po złość i zazdrość. I to zupełnie normalne.

Mama, którą dziecko miało tylko dla siebie (zaakceptowało: dzielę się mamą z tatą) nagle poświęca dużo uwagi innemu dziecku, a co ważniejsze nie poświęca już tyle uwagi pierwszemu dziecku – starszakowi, bo fizycznie nie jest to po prostu możliwe. W domu mogą pojawić się również nowe zasady: by nie hałasować, jak maluszek śpi, by nie bawić się głośno, jak mama karmi, by się tak a tak obchodzić z maluszkiem, bo jest za delikatny, by więcej rzeczy robić samemu, bo jest się większym niż noworodek. Jest tego naprawdę dużo – i mały człowiek, choć jest obiektywnie większy, bo był pierwszy w rodzinie, może się naprawdę pogubić.

Aby przyjąć te zmiany dobrze i konstruktywnie sobie z nimi poradzić, starszak (tak jak i każdy dorosły) musi dokładnie wiedzieć, co się będzie działo, jaka jest jego rola w tym procesie. Musi wiedzieć, że po nowej sytuacji może spodziewać się zarówno dobrych, jak i złych rzeczy, że będzie inaczej, ale nie gorzej.

1. Od siebie samych

Jak ty droga mamo/tato postrzegasz tę całą sytuację. Czy widzisz tu obszar konkurencji między dziećmi? Może myślisz, że maluch będzie miał „gorzej”, bo nie będzie miał rodziców na wyłączność? Cokolwiek myślisz…

Masz rację. Tu nie ma żadnej obiektywnej prawdy.

Skoro nie ma żadnej obiektywnej prawdy, to jak należy myśleć, aby wam wszystkim było łatwiej? Jaki byłby piękny, pozytywny obraz waszej powiększonej rodziny? Tu każdy będzie miał swoją odpowiedź. Ja myślałam mniej więcej tak:

„Będziemy trzymać się blisko, wzajemnie dawać sobie dużo miłości, ciepła, obecności i uwagi. Starszakowi nawet nie tyle się nie pogorszy, co nawet polepszy. Do tej pory dostawał trochę uwagi mamy i taty, a teraz będzie miał kogoś, kto da mu 100% swojej uwagi. Liczba relacji (a więc i miłości) zmieni się z 3! na 4!, czyli „skoczy” z 6 na 24.”

Może nie będzie łatwo, ale nasza cała rodzina na tym cudownie zyska. Starszak też!

2. Nowe potrzeby – nowe zasady

Oczywiście waszym priorytetem będzie bezpieczeństwo dzieci, a przede wszystkim maluszka. Jednak zachęcam do pomyślenia, jakie są potrzeby starszaka, i jak można je realizować, żeby poczuł się naprawdę ważny. Zachęcam nawet do zrobienia sobie małej tabelki POTRZEBY MOJEJ RODZINY zawierającej przewidywane ważne potrzeby dzieci:

  • Potrzeby maluszka: jedzenie, mama, czystość, spokój…
  • Potrzeby starszaka: bliskość, bycie ważnym, ciekawość….

Czy mój kilkulatek potrzebuje bardziej bliskości fizycznej czy psychicznej?

Ja założyłam, że starszak na pewno będzie zainteresowany maluchem i postanowiłam, że jego ciekawość zostanie zaspokojona. Dlatego starszak siedział na moich kolanach podczas karmienia piersią małej siostrzyczki. Mama przytula synka, a synek swoją miesięczną siostrzyczkę (pod warunkiem, że ma czyste rączki). Po około miesiącu mój synek sam przybiegał, żeby mi pokazać, jakie ma czyste rączki, bo chce się przytulić do siostrzyczki.

Moja filozofia wychowania zakłada, że w życiu nie ma rzeczy, których „nie wolno”, tylko musimy spełniać warunki, aby były one możliwe. I tak też wychowuję moje dzieci. Jeśli dzieje się coś „dziwnego”: dwulatek kładzie się na leżącym na macie bobasie, to najpierw zastanawiam się, czego starszak chce, aha, chce bliskości. Dobrze, bliskość jest O.K., ale połóż się obok maluszka, a nie na nim, bo to go będzie bolało. Położyć to się możesz na tacie, bo tata jest duży.

Zazwyczaj mówię „tak”, potrzebom dzieci, stawiając jednocześnie warunki, które sprawią, że sytuacja jest bezpieczna.(…)

Ciąg dalszy artykułu na stronie Dzielnica Rodzica

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze