- Często pomija się aspekt emocjonalny, a sprowadza się andropauzę do tego, że mężczyzna zmienia partnerkę na młodszą albo kupuje czerwone auto – mówi Marta Bem, menedżerka projektu w Kulczyk Foundation. Zmiany hormonalne, spadek libido, zmęczenie, lęk przed utratą atrakcyjności i pytania o sens dalszego życia nie muszą jednak oznaczać końca bliskości. W rozmowie z Joanną Brodzik w podcaście „Słowo do słowa” przyglądamy się temu, co dzieje się z kobietą i mężczyzną, gdy oboje wchodzą w nowy etap życia. I dlaczego zamiast wstydu, milczenia i wzajemnych pretensji potrzebujemy wiedzy, uważności oraz odwagi, by mówić o tym, co naprawdę się zmienia. Sponsorem odcinka jest Kulczyk Foundation.
O dojrzewaniu, ciąży i narodzinach dziecka potrafimy opowiadać bez większego skrępowania. Kiedy jednak przychodzi czas na menopauzę, andropauzę i zmiany, które dotykają nas w dojrzałym wieku, rozmowa nagle staje się trudniejsza. Ciało zaczyna funkcjonować inaczej, emocje bywają nieprzewidywalne, a dotychczasowe sposoby radzenia sobie z codziennością przestają wystarczać. Mimo to wiele osób próbuje zachowywać się tak, jakby nic się nie działo.
O starzeniu rozmawiamy szeptem
W przypadku kobiet menopauza wciąż bywa opisywana jako utrata: młodości, atrakcyjności, płodności, a niekiedy także społecznej widzialności. Mężczyźni z kolei mierzą się z przekonaniem, że powinni pozostawać silni, sprawni i gotowi do działania bez względu na wiek. Przyznanie się do zmęczenia, obniżonego nastroju czy spadku zainteresowania seksem może być dla nich trudne, ponieważ stoi w sprzeczności z wyobrażeniem męskości, które wynieśli z domu i kultury.
Marta Bem zwraca uwagę, że w rozmowie o andropauzie często zatrzymujemy się na stereotypowych obrazkach. Mężczyzna zmienia partnerkę na młodszą albo kupuje czerwone sportowe auto, jakby w ten sposób próbował odzyskać utraconą młodość. Tymczasem, jak podkreśla ekspertka, „wszystko jest głębiej”. Za demonstracyjnymi gestami mogą kryć się pytania o własną wartość, lęk przed przemijaniem i trudność w zaakceptowaniu tego, że życie nie będzie już wyglądało tak jak wcześniej. Zamiast więc sprowadzać zachowania do żartów o kryzysie wieku średniego, warto spróbować zrozumieć, co się za nimi kryje.
Zmiany hormonalne u mężczyzn mają inny przebieg niż menopauza u kobiet. Stężenie testosteronu zwykle stopniowo obniża się wraz z wiekiem, choć tempo tych zmian jest indywidualne i nie każdy mężczyzna doświadcza ich w ten sam sposób. Sam wiek nie wystarcza, by rozpoznać niedobór testosteronu, a objawy takie jak zmęczenie, obniżony nastrój czy spadek libido mogą mieć wiele przyczyn. Właśnie dlatego warto patrzeć na ten etap szerzej niż wyłącznie przez pryzmat biologii.
Marta Bem ujmuje ten proces w mocnych słowach: „Andropauza to negocjacja z własnym ego”. Trudno przyznać, że zmieniają się nasze możliwości, że coraz mniej rzeczy sprawia nam przyjemność albo że wstanie z kanapy wymaga wysiłku, którego wcześniej nie znaliśmy. Jeszcze trudniej powiedzieć na głos, że tracimy energię, nie wiemy, dokąd zmierzamy, i nie potrafimy odnaleźć się w nowej sytuacji. Mężczyzna, który przez lata był przyzwyczajony do samodzielności i sprawczości, może odbierać te doświadczenia jako osobistą porażkę, a nie naturalny sygnał, że potrzebuje przyjrzeć się swojemu zdrowiu i emocjom.
Ekspertka przywołuje również dane, według których co trzeci mężczyzna po trzydziestym roku życia unika myślenia o procesie starzenia. To wymowny przykład tego, jak wcześnie może pojawić się niepokój związany z przemijaniem. Nie chodzi przy tym o to, by każdy spadek energii przypisywać hormonom. Przewlekły stres, niewyspanie, przeciążenie obowiązkami czy problemy ze zdrowiem psychicznym także mogą wpływać na samopoczucie. Pierwszym krokiem nie musi być więc szukanie sposobu na zatrzymanie czasu, ale uczciwe sprawdzenie, co dzieje się z nami naprawdę.
Kobiety również często wchodzą w okres zmian hormonalnych z poczuciem, że powinny sobie poradzić bez narzekania. Wahania nastroju, problemy ze snem, uderzenia gorąca, trudności z koncentracją czy zmiany w sferze seksualnej mogą wpływać na codzienne funkcjonowanie. Nie każda kobieta doświadcza wszystkich tych objawów, a ich nasilenie bywa różne. Kiedy jednak pojawiają się w pracy, w domu i w relacji, trudno udawać, że dotyczą wyłącznie prywatnego życia.
Dodatkowym obciążeniem jest kulturowy przekaz, według którego kobieca atrakcyjność pozostaje nierozerwalnie związana z młodością. W efekcie naturalne zmiany w ciele mogą być odczytywane jak coś, czemu należy się przeciwstawić, a nie jak etap, do którego można się przygotować i w którym można szukać wsparcia. Do tego dochodzi obawa, że mniejsza ochota na seks zostanie uznana przez partnera za odrzucenie, a potrzeba odpoczynku – za brak zainteresowania wspólnym życiem.
Marta Bem zwraca uwagę, że świadomość jest w okresie transformacji szczególnie cenna. Wiedza o tym, co może dziać się z ciałem i psychiką, pomaga inaczej interpretować własne reakcje. „Nasza wiedza pomoże nam zrozumieć, dlaczego nie mamy ochoty na zbliżenia” – mówi. To ważne rozróżnienie: spadek libido nie musi oznaczać końca miłości, atrakcyjności czy pragnienia bliskości. Może wynikać ze zmian hormonalnych, zmęczenia, stresu, dolegliwości fizycznych albo sytuacji w związku. Czasem przyczyn jest kilka jednocześnie.
Zamiast dopisywać do tych zmian najgorsze scenariusze, warto rozmawiać o nich bez zawstydzania siebie nawzajem. Nie każda trudność wymaga natychmiastowego rozwiązania, ale każda zasługuje na uwagę. Jeśli objawy są uciążliwe, utrzymują się lub wpływają na jakość życia, warto skonsultować je z lekarzem. Świadomość nie zastępuje pomocy medycznej, lecz pozwala lepiej rozpoznać własne potrzeby i świadomiej o nich mówić.
Wyobraźmy sobie parę, która przez lata wypracowała własny rytm. Jedno odpowiada za część obowiązków, drugie za pozostałe; oboje wiedzą, czego mogą od siebie oczekiwać. Aż pewnego dnia dotychczasowy układ zaczyna się chwiać. Ona potrzebuje więcej spokoju, ponieważ źle śpi i szybciej się męczy. On zamyka się w sobie, bo nie umie nazwać własnego niepokoju. Jedno odbiera zachowanie drugiego jako obojętność, drugie czuje się niezrozumiane. Z pozoru drobne nieporozumienia zaczynają urastać do rangi poważnych konfliktów.
W takim momencie łatwo wpaść w pułapkę wzajemnego rozliczania się. Kto ma trudniej? Kto bardziej się stara? Czyje potrzeby powinny być ważniejsze? Tymczasem menopauza i andropauza nie są konkursem na większe cierpienie. Oboje partnerzy mogą doświadczać realnych trudności, choć przeżywają je inaczej i nie zawsze potrafią o nich opowiedzieć.
W rozmowie z Joanną Brodzik pojawia się także pytanie o to, jak partnerka może wspierać mężczyznę, który nie chce przyznać, że coś się zmienia. Odpowiedź nie sprowadza się do przejęcia odpowiedzialności za jego samopoczucie. Wspieranie nie oznacza diagnozowania, naprawiania ani przekonywania drugiej osoby, że wiemy lepiej, co powinna czuć. Czasem ważniejsze od gotowej rady jest stworzenie przestrzeni, w której można powiedzieć o lęku, bezradności czy poczuciu utraty kontroli.
Równie istotne jest to, by kobieta nie musiała po raz kolejny brać na siebie całej pracy emocjonalnej. Jeśli przez lata organizowała życie rodzinne, pamiętała o potrzebach innych i łagodziła konflikty, okres zmian nie powinien oznaczać, że teraz dodatkowo ma zarządzać kryzysem partnera. Dojrzała relacja wymaga wzajemności. Oboje mają prawo do słabości, ale oboje odpowiadają również za sposób, w jaki traktują siebie nawzajem.
Szczególnie dużo może zmienić zwykła rozmowa, pod warunkiem że nie staje się przesłuchaniem. Zamiast pytać, dlaczego partner znowu się wycofuje albo dlaczego partnerka nie ma ochoty na seks, warto powiedzieć, co sami przeżywamy, i zapytać o doświadczenia drugiej strony. Bez oskarżeń, porównań z przeszłością i oczekiwania, że wszystko od razu wróci do normy.
Seksualność jest jednym z obszarów, w których zmiany związane z wiekiem potrafią uderzyć w poczucie własnej wartości. Kobieta może obawiać się, że przestanie być atrakcyjna, mężczyzna – że utraci sprawność, a oboje mogą zacząć traktować seks jak test, który potwierdza, czy nadal są dla siebie ważni. Kiedy pojawiają się trudności, łatwo o nieporozumienie: jedna osoba potrzebuje czasu, druga szuka potwierdzenia, że wciąż jest pożądana.
Takie napięcie nie musi jednak oznaczać, że relacja zmierza ku końcowi. Może stać się impulsem do rozmowy o tym, co daje przyjemność, czego dziś potrzebujemy i jakie formy bliskości są dla nas ważne. Seks nie powinien być obowiązkiem ani dowodem miłości. Podobnie brak ochoty na zbliżenie nie powinien automatycznie stawać się zarzutem wobec partnera.
Warto też pamiętać, że zmiany w seksualności nie muszą być wyłącznie konsekwencją hormonów. Na libido wpływają samopoczucie, jakość relacji, leki, stan zdrowia, stres i wiele innych czynników. Jeśli trudności utrzymują się i powodują cierpienie, można szukać pomocy medycznej lub seksuologicznej. Rozmowa o intymności nie musi zaczynać się od deklaracji, że coś jest nie tak. Może zacząć się od ciekawości: co sprawia nam teraz przyjemność, co nas blokuje, za czym tęsknimy, a z czego chcielibyśmy zrezygnować?
Dojrzałość nie musi oznaczać rezygnacji z erotyki. Może natomiast wymagać porzucenia wyobrażenia, że bliskość zawsze powinna wyglądać tak samo. Czułość, dotyk, wspólny czas i poczucie bezpieczeństwa nie tracą znaczenia tylko dlatego, że zmieniają się nasze ciała. Niekiedy właśnie wtedy stają się szczególnie ważne.
Zmiany związane z menopauzą nie kończą się wraz z przekroczeniem progu domu. Kobiety przechodzą przez ten etap także w pracy, gdzie często oczekuje się od nich niezmiennej dyspozycyjności, koncentracji i wydajności. Tymczasem objawy mogą wpływać na sen, samopoczucie i zdolność skupienia uwagi. Jeśli nie ma przestrzeni, by o nich mówić, pracownica może próbować ukrywać trudności, zamiast szukać rozwiązania.
Marta Bem zwraca uwagę na paradoks obecny w kulturze zawodowej. „Praca kojarzy się ze wzrostem” – mówi, tłumacząc, dlaczego kobiety, z którymi rozmawiano na ten temat, niechętnie poruszają w miejscu zatrudnienia kwestię menopauzy. W środowisku nastawionym na rozwój, osiągnięcia i efektywność starzenie się może wydawać się tematem niepasującym do wizerunku kompetentnej pracowniczki.
Tymczasem, jak podkreśla ekspertka, społeczeństwo się starzeje, a średni wiek kobiet w miejscu pracy wynosi – według przywoływanych przez nią danych – 43 lata. Warto więc zastanowić się, czy organizacje rzeczywiście uwzględniają potrzeby osób, które przez znaczną część życia zawodowego będą doświadczać różnych etapów zmian hormonalnych. Nie chodzi o tworzenie wyjątkowych przywilejów, ale o warunki pozwalające pracować bez niepotrzebnego dyskomfortu: elastyczność tam, gdzie jest możliwa, dostęp do środków higienicznych i menstruacyjnych czy kulturę, w której można zgłosić problem bez obawy przed stygmatyzacją.
Ekspertka zachęca, by spojrzeć szerzej na cały sektor usługowy, w którym pracuje wiele kobiet. W punktach sprzedaży pieczywa i innych miejscach, gdzie trudno po prostu wyjść na chwilę lub zmienić tempo pracy, potrzeby organizmu mogą być szczególnie łatwo pomijane. „Firmy zapominają, że pracownicy mają ciało i pracują zgodnie z jego rytmem” – zauważa Marta Bem. To zdanie dotyczy nie tylko menopauzy. Przypomina, że za każdym stanowiskiem pracy stoi człowiek, którego możliwości nie są identyczne każdego dnia i na każdym etapie życia.
Rozmowa o zdrowiu w miejscu pracy nie powinna być traktowana jak temat wstydliwy ani jako problem, który pracownica musi rozwiązać wyłącznie na własną rękę. Dobre warunki zatrudnienia uwzględniają realne potrzeby ludzi, a nie wyłącznie abstrakcyjny model zawsze dostępnego, niezmęczonego pracownika.
Nie ma jednej recepty na przejście przez ten etap. Potrzebna jest zarówno wiedza o ciele, jak i gotowość do przyjrzenia się relacji. Czasem oznacza to zmianę podziału obowiązków, czasem konsultację lekarską, a czasem trudną rozmowę o samotności, rozczarowaniu czy potrzebie nowego początku. Jeśli problemy narastają, a jedna ze stron odmawia jakiejkolwiek rozmowy lub pomocy, warto rozważyć wsparcie specjalisty. Nie wszystko da się rozwiązać samą cierpliwością.
Sponsorem odcinka jest Kulczyk Foundation.